Historyczni

“Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel”. A nawet i cele wszystkie zostały osiągnięte. Niesamowity sezon tria Messi – Suarez – Neymar, któremu prasa nadała nazwę MSN pozwolił Barcelonie na sięgnięcie po tryplet. Mocą, jaką obecnie w ataku dysponuje Duma Katalonii, może zatrwożyć każdą obronę świata. Czy jest to najlepsze ofensywne trio w historii? Statystyki pokazują, że tak. 

Pomimo przeciwności

Choć to na początku wydawało się mało prawdopodobne, trójka napastników z Ameryki Południowej dość szybko znalazła ze sobą wspólny język. Największe obawy dotyczyły oczywiście Luisa Suareza, który przez pierwsze miesiące sezonu musiał odbywać jeszcze karę nałożoną przez FIFA. Start Urugwajczyka nie powalił może na kolana, lecz teraz chyba żaden z cules nie wyobraża sobie wymarzonej jedenastki bez El Pistolero. Powiedzieć o tym, jak dobre rozgrywki miało trio MSN, można wiele. Wpływ trzech wymienionych wyżej panów na wyniki drużyny lepiej oddadzą liczby. Łącznie strzelili 122 bramki we wszystkich rozgrywkach, co jest osiągnięciem wręcz niepojętym. Najlepszy pod względem goli i asyst był rzecz jasna Leo Messi. Chociaż brzmi to jak science-fiction, to 58 bramek, które zdobył w poprzednim sezonie, jest wynikiem tylko nieco ponadprzeciętnym. Jak na Messiego oczywiście. 6 hat-tricków, 11 dubletów, zagłębiając się tylko trochę w statystyki La Pulgi szybko można się zorientować, czemu tak wiele osób nazywa go piłkarzem z innej planety. Warto również dodać, jak ważne były gole Leo. W lidze sam potrafił rozmontować Atletico czy Sevillę, w Lidze Mistrzów – chyba jeszcze każdy pamięta jego popis w półfinale z Bayernem, Athletic w finale Pucharu Króla – akcja, po której zdobył bramkę, była magiczna. Messi znów zrobił swoje w jakże spektakularnym stylu. Siła rażenia Barcelony nie byłaby jednak tak ogromna, gdyby świetnej formy nie zaprezentowali jego kompani. Neymar zdecydowanie okrzepł podczas drugiego roku na Camp Nou. Wzrost boiskowej ogłady Brazylijczyka jest widoczny w jego dorobku bramkowym. 39 bramek we wszystkich rozgrywkach to rezultat, który każdy napastnik (poza Cristiano i Messim) chciałby osiągnąć. A dodajmy, że był to drugi wynik w zespole. 1 hat-trick, 7 dubletów i spora dawka piłkarskich czarów, Neymar na pewno może zaliczyć ubiegłe rozgrywki do udanych. I znów, podobnie jak w przypadku Messiego nie strzelał tylko popularnym “ogórkom”. W lidze przeciwko zespołom z pierwszej piątki zanotował 4 bramki i 3 asysty. W Lidze Mistrzów trafiał regularnie w każdym meczu od ćwierćfinału, zaliczając 7 bramek, w Pucharze skuteczność też nie zawodziła Neya. Na dopełnienie całego tria składa się Luis Suarez – jak dla mnie absolutny fenomen. Po tym, co stało się na mundialu i karze jaka go spotkała, wrócił chyba jeszcze silniejszy. Choć na początku był wyśmiewany, że tyle kosztował, a tak mało strzela, to na koniec śmieje się właśnie Luisito, a żaden krytyk nie ma już argumentów. Nie zapominajmy, że był to dopiero pierwszy sezon Urugwajczyka w Barcelonie, patrząc na to, jak po roku aklimatyzacji prezentował się Neymar, można przypuszczać, że Suarez podśrubuje swój rekord 25 bramek. Hat-trick i 5 dubletów robią wrażenie, ale uwagę przykuwa jeszcze jeden ciekawy fakt. Grając na pozycji środkowego napastnika Luis zanotował w Primiera Division więcej asyst (17) niż goli (16). Sytuacja niebywała. Dodatkowo oczywiście zwycięska bramka z Realem czy arcyważne trafienie w finale Champions League z Juventusem. Według mnie Suarez jest chyba najbardziej wygranym ubiegłego sezonu.

A byli inni?

Urugwajczyk stał się spoiwem potężnego, ofensywnego tria, którego statystyki wyglądają dobrze nawet na tle całych zespołów. W Hiszpanii tylko Real Madryt zdołał zdobyć więcej goli niż Messi, Suarez i Neymar. Niektóre drużyny odnotowały nawet dwa lub trzy razy gorsze wyniki pod względem strzelonych bramek. Liga Mistrzów to aż 27 trafień tylko trzech zawodników. Żadne trio w historii nie zdobyło tylu bramek i choć pewnie słyszeliście już nie raz o tym fakcie, to warto jeszcze raz wrócić do pięknych wspomnień poprzedniego sezonu. Barcelona zdobyła tryplet, a czas na świętowanie jeszcze nie minął.