Hummelsowi nie po drodze do Barcelony

Mats Hummels

Mats Hummels jest bez wątpienia najgorętszym kąskiem na rynku transferowym. I choć o jego przenosiny zabiegają takie kluby jak FC Barcelona, Manchester United, Arsenal Londyn, a swego czasu i Real Madryt, to Niemiec wydaje się nie do ruszenia z Borussi Dortmund. Hummels ma kontrakt ważny do 2017 roku z klauzulą odstępnego wynoszącą 35 mln euro. Niewielkie pieniądze jak na jednego z najlepszych obrońców, którego nadal broni młody wiek. To okienko transferowe wydaje się najlepszym momentem na zmianę klubu i otoczenia. Ponadto wydaje się, że Borussia nie ma szans dogonić lokomotywy rozpędzonej przez Pepa Guardiolę. Jednak póki co żadne pieniądze nie są w stanie przekonać ani Hummelsa ani władz klubu z Dortmundu do transferu. Wydawało się, że po ogłoszeniu rewolucji w szatni Barcelony, w końcu kibice będą mogli cieszyć się z wielkiego transferu doskonałego obrońcy. Póki co zatrzymało się na 31-letnim Mathieu z Valencii za 20 mln euro.

Ciężko nie odnieść wrażenia, że te pieniądze można było spożytkować lepiej, na przykład przeznaczając je na zakup Hummelsa. Barca wydała już miliony na sprowadzenie Suareza, Rakitica, Bravo, Ter Stegena i wspomnianego wcześniej Mathieu, lecz po sprzedaniu Fabregasa i Alexisa, Barca nadal powinna mieć wystarczające środki, żeby rozbić bank i pozyskać Niemca. Podobno FC Barcelona rocznie ma do dyspozycji 120 mln euro z budżetu, z czego połowa zostaje przeznaczona na spłatę długów. W trwającym okienku chyba z takiego podziału zrezygnowali, co oczywiście jest rzeczą oczywistą, bo skoro przeprowadzają rewolucję, to trzeba na to wszystkich możliwych środków pieniężnych.

Oczywiście jak to w Barcelonie bywa nie ma zbyt wielkiej transparentności i nie wiadomo ile klub wydał na dotychczasowe transfery. Możemy się jedynie domyślać, a i z prostej matematyki wychodzi, że na zakup Matsa Hummelsa spokojnie by starczyło. Oczywiście ciężko oczekiwać, żeby kataloński klub zapłacił za Niemca jak PSG za Davida Luiza, ale nawet kupienie go za 5 mln więcej niż ma w klauzuli odstępnego nie powinno być większą zbrodnią. Co prawda teraz po zakupie Mathieu, Barca musi ważyć każdy pojedynczy milion, bo nadal w składzie brakuje jeszcze jednego środkowego obrońcy, następcy Daniego Alvesa oraz kogoś do pomocy za Xaviego, który wcześniej czy później opuści klub.

Nie jest to też kwestia zarobków, bo Hummels w BVB nie zarabia nawet 4 mln euro na sezon. Nie byłoby wielkim problemem zaproponowanie mu podwyżki, tym bardziej, że na nią zasługuje. Przez siedem spędzonych lat w Borussi wystąpił w 227 meczach, strzelił 20 bramek, asystował 12 razy i zdobył zaledwie 29 żółtych kartek i 1 czerwoną. Statystyki jak na obrońcę ma więc doskonałe. Więc w czym leży problem?

Jest pewna pula klubów, którym się zwyczajnie nie odmawia. Na pewno do niej należą Barcelona i Manchester United. Jednak Niemiec cały czas pozostaje wierny Borussii Dortmund i swojemu mentorowi Jurgenowi Kloppowi. I właśnie tu należy szukać przyczyny braku przenosin Hummelsa czy to do Hiszpanii czy Anglii. Pod koniec kwietnia skomentował plotki łączące go z przenosinami do innego klubu, w której powiedział, że nie zależy mu na trofeach. Liczy się dla niego jedynie stanowienie ważnego ogniwa w zespole, czego Barcelona mu zapewnić nie może, bo zawsze będzie jednym z wielu, nawet biorąc pod uwagę sytuację Barcy w obronie, ciągnącą się od dobrych dwóch lat. Pique jeszcze długo będzie stanowił filar defensywy, a Bartra powoli wyrasta na wielkiego zawodnika, który niedługo może wywalczyć sobie stałe miejsce w linii defensywnej reprezentacji La Roja.

Najwyraźniej żadne pieniądze ani zdobywanie trofeów nie są w stanie przekonać Matsa Hummelsa do przenosin. Kiedyś jednak zapragnie zmienić otoczenie, ale wtedy już może nie mieć okazji trafić do żadnego wielkiego klubu. Dla Barcelony to jednak olbrzymia strata, bo ciężko będzie znaleźć drugiego tak dobrego środkowego obrońcy za relatywnie niewielkie pieniądze. Tym bardziej, że Barca to nie jedyny klub, który ma problemy z obrońcami i ciężko będzie w końcu znaleźć tego jedynego, który na stałe będzie mógł zagościć w podstawowej “11″. Z całym szacunkiem do Mathieu, ale to raczej zawodnik rezerwowy, niż realne wzmocnienie najgorszej formacji w zespole.

fot. bundesliga.com