I Ty możesz pobić rekord Messiego – o Godfrey’u Chitalu słów kilka

Gdy tylko Leo Messi wreszcie pobił rekord Gerda Mullera w ilości bramek zdobytych w roku kalendarzowym, w Madrycie od razu zaczęto szukanie możliwości odebrania Argentyńczykowi tego rekordu. Specjalizował się w tym chyba najbardziej znany ‘hejter’ Barcy w Hiszpanii – Tomas Roncero z Asa. Udało mu się przebudzić Zambijczyków, którzy po 40 latach snu przypomnieli sobie o swoim byłym reprezentancie i selekcjonerze kadry Zambii – Godfrey’u Chitalu.

Kim oprócz tego w ogóle był Godfrey Chitalu? Cóż, był to bardzo utalentowany zawodnik narodowości zambijskiej, który bił wszystkie możliwe rekordy w tamtejszej lidze oraz spisywał się całkiem przyzwoicie w reprezentacji. Po zakończeniu kariery piłkarskiej, Chitalu całkiem dobrze spisywał się w roli trenera, w latach 90. został nawet selekcjonerem reprezentacji narodowej Zambii, którą miał wprowadzić do MŚ w 1994, które odbyły się w Stanach Zjednoczonych .To mu się jednak nie udało, katastrofa lotnicza w Senegalu zakończyła nie tylko jego marzenia, ale też jego życie, tak samo jak żywota całej zambijskiej kadry. To właśnie Godfrey Chitalu, grając w 1972 roku w barwach zambijskich Kabwe Warriors, miał zostać rekordzistą w ilości zdobytych trafień w roku kalendarzowym z bardzo imponującym wynikiem 107 bramek. Tak tak, tych bramek naprawdę ma być łącznie 107.

Problem polega na tym, że na dzień dzisiejszy jest to tylko i wyłącznie legenda. Rekord ten nie został zatwierdzony nie tylko przez FIFA, ale też przez samą piłkarską federację w Zambii. Teraz, w związku z rozgłosem, jaki zyskał sobie wspaniały rekord Leo Messiego, Zambijczycy przypomnieli sobie o Chitalu. Choć Afrykanie odgrażają się, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zrobić rekord swojej legendy oficjalnym, to szanse mają naprawdę mizerne.

The Zambian Premier League, czyli liga zambijska powstała w 1962 roku, czyli na 10 lat przed rekordem Chitalu. Z całym szacunkiem dla tego kraju, ale trudno przypuszczać, żeby w krainie ‘trzeciego świata’ powstawały w tamtym okresie oficjalne dokumenty dotyczące tamtejszych rozgrywek oraz rozegranych spotkań. Nie chodzi tylko o mecze i strzelców bramek, ale też o przestrzeganie regulaminu FIFA oraz wszystkich przepisów z nim związanych. Skoro czterdzieści lat temu nie dało się tego wyczynu udokumentować, to jak ma się to stać teraz? Nikt nie da wiary samym artykułom tamtejszej prasy, bo równie dobrze na tamtejszych boiskach mógł znajdować się trotyl…

Ponadto, w dość rzetelnym artykule, który stworzyła madrycka Marca (i nie są to tylko wydumane opinie Tomasa Roncero, LINK), można zauważyć, że bramki Chitalu nie były zdobywane tylko w lidze, Pucharze Zambii czy reprezentacji Zambii. Oprócz tego na dorobek tej afrykańskiej legendy składają się trafienia w meczach towarzyskich jego zespołu klubowego (które przez FIFA na 100% zostałyby odjęte) oraz takich rozgrywkach afrykańskich, jak Puchar Ligi, Puchar Zamkowy, Tarcza Wspólnoty, zambijski Challenge Cup, a także (uwaga, bo wchodzimy w wyższy poziom absurdu) Puchar Chibuku czy mecz ‘All-stars vs Reszta zawodników’. Nie macie czasem wrażenia, że ktoś najzwyczajniej w świecie sobie robi jaja?

Kolejna sprawa, to fakt gry Chitalu w zdecydowanie za słabej dla niego lidze, co absolutnie w ogóle stawia w wątpliwość tworzenie takich ‘ogólnoświatowych’ rekordów. Jaki to ma sens, gdy gracz występuje tam, gdzie przerasta wszystkich o pięć klas i regularnie zdobywa po 4 czy 5 bramek w meczu? To może się zdarzać w rozgrywkach amatorskich czy juniorskich. Gdy to nie ma miejsca w najlepszych ligach i rozgrywkach na świecie, to tylko i wyłącznie oznacza, że piłkarz idzie na łatwiznę, występując przeciwko znacznie słabszym przeciwnikom. Równie dobrze można by było sprowadzić Leo Messiego do ligi maltańskiej tylko w celu maksymalnego wyśrubowania tego rekordu, tylko gdzie tu jakikolwiek sens? Taki rekord może pobić każdy, nawet przypadkowy Wiesiek, grający po pracy dla przyjemności w Tajfunie Waligruchy. Taki rekord możesz pobić także Ty, Drogi Czytelniku! Wystarczy Ci umiejętność kopnięcia piłki do bramki i odrobina sprytu, jednak nawet jeśli Ci się to uda, to wcale nie oznacza, że od razu jesteś wielki, wielki jak Leo Messi…

PS. Razem z meczami towarzyskimi, które bierze się pod uwagę przy zliczaniu bramek Chitalu, Messi w roku 2012 zdobył już 93 gole.