I znów “rywal pokonany, do odhaczenia”

Nie obejrzeliśmy żadnych niespodzianek tego wieczora. Po dość przeciętnym, raczej spokojnym spotkaniu z Eibarem Barca powraca do domu z trzema bardzo cennymi punktami. Zwycięstwo 0:2 z pewnością nie nazwiemy pogromem – było ono koncertem jednego, małego człowieka.

Tenże człowiek otworzył wynik spotkania skutecznym rzutem karnym, choć nie ukrywam, że jeszcze długo nie będę ufać bezgranicznie Messiemu, kiedy będzie podchodził do jedenastki. Dziś jednak nie wahał się, pewnie pokonując Jaime. Wcześniej jednak, podobnie zresztą jak i po pierwszej bramce tego meczu, na Estadio Municipal panowała monotonia, może nawet nuda. Obie drużyny wyszły na murawę niewyraźne, tak, jakby niczego nie musiały, a to przecież nie było do końca prawdą – większość swoich porażek Barca zanotowała właśnie w takich spotkaniach, dlatego jestem w stanie zrozumieć każdego, kto przez pierwsze pół godziny odczuwał niepokój. Stawką, mimo wszystko, był fotel lidera, szczególnie w perspektywnie następnej kolejki La Ligi.

Później wynik “drgnął” dopiero w drugiej połowie, która, prawdę powiedziawszy, poza uroczą asystą Ivana Rakiticia i równie dobrym “wykończeniem” Leo, wyglądała podobnie, jak pierwsza. Różnicą było jedynie to, iż Blaugrana mogła wówczas spokojnie czekać na koniec meczu. Dziwi mnie jednak, iż poddali się jej rywale, bo w gruncie rzeczy tak właśnie było. Podopieczni Luisa Enrique nie narzucali jakiegoś niebotycznego, ostrego tempa, a Eibar, o ile od czasu do czasu przedostawał się w okolice bramki Claudio Bravo, to od razu byli powstrzymywani przez betonową ścianę, jaką stanowiła defensywa Barcy. Mówiąc w skrócie. Ostatnie kilka kolejek w wykonaniu piłkarzy pana Garitano to masowa strata punktów, a przecież przed meczem zaznaczali, że chcieliby sprawić Barcy niespodziankę, pomimo, że ich obecna forma pozostawia wiele do życzenia. Z Barcą jednak również nie poradzili sobie wystarczająco dobrze.

Cóż więcej można powiedzieć o tym sobotnim meczu? Jako ciekawostkę mogę wspomnieć, że do gry powrócił Neymar, choć myślę, że znacznie większą rolę ten fakt odegra dopiero w nadchodzącym tygodniu, aniżeli dziś. Poza tym być może komuś z Was zdarzyło się nieco przysnąć, ale, koniec końców, myślę, iż możemy być zadowoleni. Prawdopodobnie będę tysięczną osobą, która to powie, ale jako, że przed Barcą niezwykle ważny tydzień, każda oznaka dobrej kondycji cieszy. A to, iż pierwsze miejsce w tabeli Primera Division zostaje w Katalonii, jest wisienką na torcie.

 

SD Eibar:

Jaime – Vila (77′ Boateng), Lillo, Navas, Ekiza, Boveda – Lara, Borja, Errasti (59′ Capa)– Moral (69′ Piovaccari), Saul

 

FC Barcelona:

 

Bravo – Montoya, Pique, Bartra, Adriano – Rafinha, Roberto, Rakitic (63′ Xavi) – Messi, Suarez, Neymar (70′ Pedro)


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273