Ibra makabra

1888165_w2Orator Zlatan: Szczerze? Mam w dupie, kto wygra Euro. Jadę na wakacje – ogłosił jak zwykle zadowolony z siebie Zlatan Ibrahimović jeszcze przed ostatnim meczem fazy grupowej z Francją. Wyszedł na buca, by za chwilę zdobyć najpiękniejszą bramkę turnieju.

Turniej w Polsce i na Ukrainie to kompletny niewypał dla reprezentacji Szwecji. Już po dwóch meczach piłkarze Trzech Koron mogli pakować walizki. Ibra był chyba jedynym graczem Szwedów, którego ominęła krytyka krajowych mediów. Wszyscy zagrali jak kompletni amatorzy, tylko kapitan Ibra dwoił się na boisku i troił, czasem nawet zbyt przesadnie angażując się w grę swojego zespołu. Swój niepokorny charakter ujawniał na murawie w sytuacjach, kiedy np. starł się z reprezentacyjnym kolegą Markusem Rosenbergiem, a potem pokłócił się z asystentem trenera Marcusem Aebaeckiem.

Jeszcze wtedy zawodnik Milanu zdobył w ostatnim meczu turnieju najpiękniejszą bramkę, by po przylocie do kraju planować odpoczynek i zakup 350 hektarowej wyspy na jeziorze Melar. Zlatan żyje żeby zarabiać. Już 18 lipca na konferencji w Paryżu poinformowano świat, że Szwed zmieni barwy klubowe i zasili szeregi Paryżan, opuszczając słynny AC Milan. Kwota do pobrania przez Szweda to 15 milionów euro rocznie. Paryż chce mieć drużynę piłkarską, jakiej będzie im zazdrościła cala Europa. Zbudowaną za pieniądze katarskich szejków. Inwestycje ruszyły pełną parą. Kiedy Ibra podpisał kontrakt w Paryżu, z miejsca ogłosił: “Tu jest przyszłość”.

“Właściciele PSG są na najlepszej drodze do zbudowania drużyny, która będzie potrafił zatrząść posadami współczesnego futbolu. Ma być najlepsza nie tylko we Francji, ale nawet w Europie. Tu mocno wierzy się w sukces w Champions League” – przedstawił plany włodarzy PSG na sezon były reprezentant Polski, dziś na stałe mieszkający we Francji Joachim Marx. Gwarancję jakości budowanej potęgi ma zapewnić sprowadzony z włoskiej Serie A Iza 21 mln Ibrahimović.

Ibrahimović to jeden z najbardziej utalentowanych zawodników we współczesnym futbolu. Młodociany złodziej rowerów, łobuz, wywodzący się z patologicznej rodziny (ojciec był alkoholikiem, matka podobno nieczuła i agresywna), zawsze lubił uliczne bijatyki. W wieku 17 lat zdobył czarny pas w taekwondo. Dziś chłopisko mierzące prawie dwa metry jest silne jak tur, a dzięki swej fizyczności stanowi nie lada utrapienie dla wszystkich obrońców na świecie. “To maszyna do zabijania” – mówią o nim koledzy. Ta maszyna ma imponujący dorobek strzelecki we wszystkich klubach w jakich grał. W lidze szwedzkiej, włoskiej, holenderskiej, hiszpańskiej oraz francuskiej strzelił blisko 200 bramek. Dwukrotny Król Strzelców Serie A, trzy razy piłkarz roku we Włoszech. Mistrzostwo kraju zdobywał 9 razy w tym 6 razy w Italii.

Suma wszystkich jego transferów to blisko 170 000 000 euro. I zupełnie nie przejmuje się  tym, że chwilę wcześniej święcił tryumf z Interem, by zaraz potem przywdziać trykot Milanu. Dla Ibrahimovicia liczy się tylko liczba zer na bankowym koncie. To piłkarz luksusowy, który gdziekolwiek by nie był, zaraz wdrapywał się na szczyty listy płac. W Interze 12 mln rocznie, w Milanie 9 mln. Jego agent “Mino” Raiola wynegocjował mu bajeczne uposażenie nad Sekwaną. Klub z Parku Książąt musiał wypłacić Milanowi 20 dużych baniek za sam transfer. Prócz tego szwedzki as będzie mógł na swoim koncie odnotować kwotę 14 mln euro netto jako podziękowanie katarskich szejków, że zgodził się zasilić szeregi PSG. Pan Raiola zapytany przez jednego z dziennikarzy, co ma do powiedzenia kibicom Milanu, szydzącym ze Zlatana, że sprzedał się za petrodolary, rzucił: “- Co mogę im powiedzieć? Może: Pier…się?!”

Szwed o bośniacko-chorwackim rodowodzie od przeprowadzki do Ajaksu mierzył wyłącznie w najwyższą półkę w każdej lidze do której trafiał. Barca, Juve, Milan, Inter czy teraz PSG uczyniły go najdroższym piłkarzem wszech czasów. Po zsumowaniu wszystkich kwot transferowych w których uczestniczył. Zawsze chciał mieć to co najlepsze i wyjątkowe. W swojej autobiografii wspomina jak nie mógł się odnaleźć w większym jak Rosengard i Malmoe świecie. Nie przeszkodziło mu to jednak szybko przyzwyczaić mu się do statusu krezusa. “- To było dziwne tak po prostu wejść i wybrać sobie, co tylko chcę” – opowiada o wizycie w jednym z salonów samochodowych w Holandii. “- Ale spróbuję się przyzwyczaić” – dodał beztrosko. Jak pomyślał, tak zrobił.

Zlatan Ibrahimović ma zapewne nieco więcej wrogów niż przyjaciół, i choć jego sława już dawno wykracza poza Szwecję, arogancja i wciąż gwałtowny charakter piłkarza zapewne na długo nie będą w stanie zmienić tej sytuacji. To samo dotyczy zarobków szwedzkiego napastnika, które kłują w oczy nawet francuski rząd, a zwłaszcza francuskie ministerstwo sportu. Eksperci nie mają wątpliwości, że zatrzymanie (także na boisku) gwiazdy tego kalibru co Ibrahimović będzie zadaniem niezwykle trudnym. W tym tonie wypowiedział się Rene Girard, trener Montpelier, twierdząc, że nie można dopuścić do sytuacji, by obecność Szweda na boisku robiła różnicę. Jakby tego w sposób dwuznaczny nie rozumieć.

Oto Ligue 1 ma w końcu lidera na jakiego długo czekała. W każdym ruchu i geście Ibrahimovicia widać jest niezmąconą pewność siebie i wiarę we własne umiejętności. Kibice PSG na razie pokochali szwedzkiego olbrzyma miłością nieco stonowaną. Wierzy się nad Sekwaną w sukces choćby tej miary jaki był udziałem fanów Rossonerrich. Liga Mistrzów? Niekoniecznie. Ligue 1? Bezdyskusyjnie! To oznaczałoby 10 w karierze mistrzostwo krajowe dla Zlatana. Jestem niemal pewien, że Ibrę stać jeszcze na coś ekstra. Ale oby nic takiego, jak miało miejsce podczas meczu z Lyonem, kiedy z gracją słonia w składzie porcelany przespacerował się po głowie chorwackiego obrońcy Dejana Lovrena. Makabra!