Javier Mascherano czy Sergio Busquets

Barcelona udanie przywitała się z ligą po dwutygodniowej przerwie spowodowanej meczami reprezentacyjnymi. Choć pierwsze 60 min. pozostawiły wiele do życzenia, z kilkoma przebłyskami Messiego, to suma summarum Duma Katalonii pokonała Eibar 3-0. Co istotne, Javier Mascherano, od niepamiętnych czasów, zagrał na swojej nominalnej pozycji defensywnego pomocnika pod nieobecność Sergio Busquetsa. Powstaje zasadnicze pytanie, które nurtuje sporą część barcelonismo, kto powinien partnerować Inieście i Rakiticiowi w meczu z Realem Madryt. Sergio? Javier? A może obaj?

Odczucia

Od czasu, kiedy Pep Guardiola się sięgnął po Sergio Busquetsa z drużyny rezerw, pozycja defensywnego pomocnika w Barcelonie została wręcz zmitologizowana i obrosła wieloma przesądami, które definiowało zdanie jeżeli Busquets gra dobrze, wtedy cała Barcelona gra dobrze. Nie da się ukryć, że Busi to genialny zawodnik, niemniej jednak jego największym przekleństwem, paradoksalnie, jest on sam, ponieważ żaden trener, od Pepa do Martino, nie podważył nigdy jego pozycji w drużynie. Bo w końcu kto miałby rywalizować z namaszczonym przez samego trenera reprezentacji Hiszpanii, najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie, w myśl stwierdzenia, że gdybym jeszcze raz mógł być piłkarzem, to chciałbym być Busquetsem – tego typu wypowiedzi implikują szereg konsekwencji – pozytywnych, ale również negatywnych.

Yaya Toure, Seydu Keita, Alex Song, Javier Mascherano – wszyscy ci zawodnicy już na starcie byli na przegranej pozycji z katalońskim pomocnikiem. Nie zrozumcie mnie źle, Busquets w formie jest faktycznie zjawiskowym zawodnikiem i żaden z wyżej wymienionych, do których osobiście pałam ogromnym szacunkiem, nie dorasta do pięt Katalończykowi. Problem powstaje wtedy, kiedy Sergio gra źle, a gra mimo słabej formy, bo w końcu z nim i tak będzie lepiej niże bez niego.

Na swój sposób, Duma Katalonii uzależniła się od Sergio. Ale co interesujące, w sobotnim pojedynku na Camp Nou, nie widziałem braku Busquetsa. Katalończyk nie został powołany na to spotkanie i na jego pozycji, pierwszy raz od niepamiętnych czasów, zagrał El Jefecito. Brak Busquetsa nie był widoczny, a główną tego przyczyną był m.in. poziom sobotniego rywala oraz jego ustawienie taktyczne (5-3-2). Ale nie można też umniejszać ogromu pracy i wysiłku, jakie w to spotkanie włożył Javier Mascherano.

Statystyki

Na powyższym wykresie możemy zobaczyć jak prezentują się indywidualne statystyki Busquetsa z jego ostatnich podań. Porównajmy je z wczorajszym występem jego argentyńskiego vis a vis.

Argentyńczyk zagrał na bardzo zbliżonym poziomie jeżeli idzie o statystyki. 94% celnych podań, cztery zanotowane straty. W pewnych chwilach było widać brak koncentracji, ale tutaj Masche nadrabiał swoją walecznością, ambicją i zadziornością – słowem, występ, którego nie powstydziłby się sam Sergio Busquets.

Wybór

Już 25 października czeka nas mecz z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. W ostatnich meczach Królewscy dosłownie zmiatali z powierzchni ziemi swoich przeciwników: 5-0 z Levante i Athletic Bilbao. Wydawało się, że po odejściu Angela Di Marii i Xabiego Alonso Los Blancos przez dłuższy okres nie będą mogli się pozbierać. Cóż, Ancelotti relatywnie szybko na nowo poukładał drużynę i osobiście mam spore obawy przed sobotnim Klasykiem.

W jakim ustawieniu zagra Azulgrana? Chodzą słuchy, że Luis Enrique przygotowuje specjalną taktykę na mecz z odwiecznym rywalem. Wątpliwości jest kilka. Kto zagra na środku obrony? Kto zagra w pomocy? Czy od pierwszej minuty zagra Luis Suarez? Przygotowałem kilka możliwych ustawień, bo naprawdę ciężko przewidzieć na kogo zdecyduje się Lucho i jak ustawi wybranych zawodników. Wątpliwości, jak wykazałem wyżej, dotyczą maksymalnie 2-3 pozycji.

Podsumowanie

Obawiam się, że występ Mascherano na pozycji defensywnego pomocnika w sobotnim meczu był incydentem, który nieprędko się powtórzy. Sergio dalej będzie pierwszym wyborem trenera na tę pozycję. Dla mnie ważne jest to, żeby Argentyńczyk grał – nawet na pozycji stopera, gdzie i tak spisuje się lepiej niż Pique, który nie potrafi odzyskać swojej najlepszej formy.

Odpowiadając na pytanie pierwszym akapicie. Na Klasyk zaryzykowałbym zagranie duetem Mascherano – Busquets w linii pomocy; atak Królewskich jest tak imponujący, że boję się o bramkę Claudio Bravo. W innym meczach tego sezonu nie ma sensu wystawiania dwóch defensywnych pomocników, ale też nie widzę problemu w tym, aby El Jeficito zagrał raz na jakiś czas na swojej nominalnej pozycji.