Katalońskie Opowieści: Cristiano spiskuje przeciwko Messiemu

Cristiano Ronaldo doskonale zdawał sobie sprawę, że 29 października jego największy rywal będzie na ustach wszystkich, którzy interesują się futbolem. Koniecznie musiał coś z tym zrobić, bo ciągle tylko Messi, Messi i Messi. W końcu wpadł na pomysł, który powinien skompromitować Argentyńczyka raz na zawsze.

Portugalczyk, z racji swojej sławy i popularności, zapisane ma w swoim telefonie sporo nazwisk, związanych z hiszpańską i portugalską prasą. Nigdy do tych osób nie dzwonił, ale po prostu zapamiętywał je, by potem móc odbierać lub odrzucać połączenia od danych redaktorów. Teraz już wiecie, dlaczego dziennikarze Sportu i Mundo Deportivo nie potrafią dodzwonić się do Cristiano.

Przyszła jednak taka chwila, gdy zapisane kontakty przydały się Portugalczykowi. Wszedł w “Listę Kontaktów”, nacisnął “M” na klawiaturze Blackberry i pojawiło mu się zacne “Marca periodista”. Zadzwonił.

- Hola, Alberto! Tu ja, Cristiano Wielki Ronaldo – przedstawił się skromnie.

- Oooo, hola maestro, w czym pomóc? – zaproponował swoją pomoc redaktor madryckiego dziennika.

- Słuchaj no. Ty tam masz wtyki w tej całej ceremonii o Złotego Buta. Wiesz o którą mi chodzi, nie? Ten cały karzeł ma wygrać to trofeum. Zrób coś z tym, proszę! – załkał Cristiano.

- Ale co ja zrobię, Cristiano, jak to nie jest kwestia głosowania, ale odgórnie ustalonych zasad: kto strzeli najwięcej goli, ten wygrywa. To już się nic nie da zrobić, żebyś ty to wygrał, kumasz? – wytłumaczył bezradny Alberto.

- Dobra, wiem przecież! Za kogo ty mnie masz, hellou? Bosh. Escucha me, zajmij się tym i spraw, żeby chociaż nie wygrał ten kurdupel, okej? Niech wygra jakiś młodzik, Bartra, Thiago lub Cuenca, okej? Byle tylko nie ten… Argh, nawet nie może mi przejść jego nazwisko przez gardło. Nie to co “Ronaldo”. Mówisz to jednym tchem, jak na przeponie. “Ronaldo”. To tak pięknie brzmi, jak… -

- Dość, wiem jak brzmi. – przerwał mu Alberto, trochę ryzykując – Skoro tak mówisz, to szepnę słówko tu i ówdzie. Zobaczymy co z tego będzie. -

- Gracias, buziaczki! – czule pożegnał się Cristiano.

***

Ceremonia przekazania trofeum dla Messiego przebiegła pomyślnie i bez niespodziewanych zwrotów akcji. Wygrał ten, kto miał wygrać.

- Co jest grane, panie Alberto? – krzyczał Cristiano do słuchawki redaktora.

- No jak to co, zrobiłem to co Pan kazał. Stosowałem się do Pana instrukcji. -

- Jak to instrukcji?! Co Pan takiego zrobił, przecież to… – tu Cristiano musiał przełknąć ślinę -…Leo Messi wygrał.

- Ale Panie Cristiano, zrobiłem tak jak Pan kazał przecież. Trofeum dostał również Thiago Alcan… -

I właśnie w tym momencie głos pana Alberto diametralnie przycichł.

 

Katalońskie Opowieści to seria fikcyjnych opowiadań, całkowicie zmyślonych przez autora, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością!

Widzisz pogrubione słowo? Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj tutaj: [LINK]