Katalońskie Opowieści: Obsesja na punkcie związku Pique

Przede wszystkim na wstępie muszę przeprosić za zwłokę. Gdyby moja Luba dowiedziała się, że w Walentynki mam zamiar relacjonować Wam wydarzenia w dziale Katalońskich Opowieści, to by mnie chyba udusiła. Dlatego zbastowałem, poczekałem jeszcze jeden dzień (przezorny zawsze ubezpieczony) i oto jest!

Ostatnie przygody Pique na boisku, które nierzadko powodowały negatywne konsekwencje dla całej drużyny, zaogniły konflikt na linii Pep Guardiola – Gerard Pique. Oczywiście powód coraz częstszego rozkojarzenia Hiszpana na murawie mógł być tylko jeden – jego rozklekotany “Piqueton”, czyli tęsknota do Shakiry.

Po spotkaniu z Osasuną, Guardiola w szatni mocno zrugał linię defensywną, a w szczególności Pique.

- Gerard, ile mam Ci tłumaczyć, że nie bawimy się piłką we własnym polu karnym, tylko ją wybijamy! O czym Ty wtedy myślisz, co? Aaaa, ja wiem! Znowu ta Shakira zakręciła Ci w głowie, taa? Ja Ci dam! – grzmiał Mister.

- Panie, co Pan? Ja z Shakirą to się nie widziałem kilka dni, a jak już się widzimy to na chwilę. Do tego jesteśmy zmęczeni, a co z tym idzie – żadnego Waka-Waka. Żadnego! Ja już częściej widzę nagie piersi Pinto, niż mojej kobiety! – tłumaczył się, dosyć obrazowo, Pique.

- Taaa… akurat – nie chciał uwierzyć Guardiola, jednak postanowił przystopować i wrzucić na luz.

Hiszpańskiemu stoperowi zaczynała niepodobać się ta cała nagonka na jego dziewczynę, jak i na jego relacje z nią. Najbardziej jednak nie lubił zachowania Pepa, który co chwilę starał sie mu dawać do zrozumienia, że bardzo Misterowi ów związek nie pasuje.

Zaczęło się od niewinnych smsów. Pique nareszcie znalazł chwilę czasu w hotelu, wraz ze swoją kobietą, aby troszkę ten tego… Loca, loca, loca. Już gra wstępna się kończyła, aż tu nagle telefon Gerarda zaczął odgrywać Cant del Barca (powiadomienie o smsie). Wkurzony Pique wstał z wyrka, wziął swoje Blackberry do ręki i odczytał sms od Mistera: “Zostaw te Shakirę w spokoju!” Jak się już pewnie domyślacie – żadnego Waka-Waka już potem nie było.

Następnym razem sytuacja była nieco inna. Pique robił zakupy w pobliskim supermarkecie. W momencie, gdy w spokoju brał do koszyka proszek do prania, w pustej luce po pudełku pojawił się… Pep!

- Zostaw te Shakirę, dobrze Ci radzę Pique! – powiedział Pep.

Stoper tak się przestraszył, że prędko uciekł ze sklepu, nie kupując nic.

Najgorzej było jednak w Leverkusen. Drużyna poleciała do Niemiec, aby rozegrać pierwszy mecz 1/8 Ligi Mistrzów. Wtedy na dzień przed spotkaniem, Pique wyszedł z hotelu, aby móc przejechać się swoją bryką po mieście. Otworzył drzwi, usiadł za kierownicą, już miał zapinać pasy, aż nagle dobiegł go głos z siedzenia dla pasażera:

- Do Shakiry jedziesz, co gałganie?! – zagrzmił Guardiola.

- AAAAAAAAAA!!! – krzyknął przeraźliwie Gerard i już szykował się do ucieczki, aż tu… BACH! Jakiś mercedes rozwalił mu drzwi od auta.

Wściekły Pique wyszedł bezpiecznie z samochodu i nie wiedział nawet co począć w tej sytuacji. Guardiola natomiast stanął obok niego i zarymował mu serdecznie:

- Jak będziesz często myślał o Shakirze, to będziesz musiał jeździć w tirze, haha! -

 

Katalońskie opowieści to seria fikcyjnych opowiadań publikowanych co wtorek na łamach BlogFcb.com, które zupełnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są jedynie wymysłem autora.