Katalońskie Opowieści: Prawda o transferze Mathieu z polskim akcentem

pic_2014-01-25_ENTRENO_58.v1395407580Tuż po zakończeniu ubiegłego sezonu, zapowiadana była kadrowa rewolucja. Rewolucja w wykonaniu samego Andoniego Zubizarrety. Gromy z nieba pospadały na defensywę Barcelony, która nie tyle co wymagała częściowej wymiany, co odświeżenia, wprowadzenia pewnej nowości i motywacyjnej dźwigni. Mając swojego informatora w zarządzie FC Barcelony, wiemy już doskonale jak to się stało, że z odmienionej i pełnej motywacji defensywy pozostał (póki co)… transfer Mathieu. 

***

Pewnego słonecznego dnia w Barcelonie, Josep Maria Bartomeu wszedł do biura Andoniego Zubizarrety. Był czerwiec, a dyrektor sportowy Blaugrany szykował potężną listę potencjalnych transferów, jednocześnie zapewniając katalońskim mediom tematy do końca września. Barto podszedł do biurka i zagadał w swoim stylu:

- To jak, Zubi, kogo sprowadzamy? Proponuję największe gwiazdy, aby odbudować mój elektorat. Głośne nazwiska, wydane miliony, spektakularne odejścia nierobów, czerwone dyw…

- Daj spokój już – przerwał prezydentowi Andoni – Mam dość tych gwiazd. Jak wchodzę na te internety, czy tam instagramy, to mnie krew zalewa. Piłkarzom trzeba odciąć dostęp do sieci, pozwalniać im stylistów i zaczną grać jak przystało na graczy Barcelony! Bez wydania eurocenta uda nam się powrócić do naszych najlepszych czasów. -

- Ty chyba żartujesz! Przecież mnie zjedzą na ulicy, jak się okaże, że nie kupimy nikogo na bramkę, atak, pomoc, a w szczególności na defensywę! Muszą być gwiazdy, bo inaczej przepadnę szybciej, niż Zlatan w Barcelonie. Muszą i kropka! – zagrzmiał Barto.

- Ech… dobra. To pójdziemy na kompromis. Ja zajmę się tylko obrońcami, pozostawisz mi tutaj wolną rękę, a Ty dobierzesz sobie napastnika, bramkarza, kogo tylko chcesz. Zgoda? -

- W porządku! – zakończył rozmowę Bartomeu i podniecony swoim pierwszym merytorycznym zadaniem za swojej kadencji, uciekł z biura i szybko udał się do swojego gabinetu.

W ten oto sposób sukcesywnie do Barcelony zaczęli trafiać bramkarze (Ter Stegen i Claudio Bravo), pomocnicy (Rakitić oraz powrócili Rafinha oraz Deulofeu) i światowej sławy napastnik – ulubieniec Bartomeu – Luis Suarez. A o obrońcach? Ni widu, ni słychu.

W końcu dyrektor Zubizarreta zwołał nadzwyczajne zebranie. Współpracownikom ekscytacja odejmowała mowę, bo wszyscy byli przekonani, że Zubi wreszcie dopiął swego i ściągnął do Barcelony pierwszego obrońcę od czasu pozyskania Czygrynskiego.

Wszyscy zasiedli przy swoich miejscach wokół okrągłego stołu. Zubi poczekał, aż wszyscy usiądą i zaczął mówić:

- Tak, moi drodzy. Udało mi się ściągnąć obrońcę na Camp Nou i nie ukrywam – jestem z tego powodu dumny – rozpoczął Andoni, patrząc na rozradowane twarze włodarzy klubu – Oprócz tego, że ów gracz należy wg mnie do najwyższej światowej półki, wziąłem pod uwagę inne czynniki, które zadecydowały o transferze - zapowiedział Zubi, po czym uchylił rąbka tajemnicy…

- Przede wszystkim jest brzydki, ma krzywy zgryz, nie używa Instagrama i jest rudy. Nazywa się Jeremy Mathieu -

Zgromadzonym zrobiły się oczy “jak 5 złotych”.

- A, a, a… ale co to ma za znaczenie? – zapytał zaskoczony Bartomeu.

- Brzydota jest w cenie, a nie wymuskane brwi i stado “selfie” na profilach w Internecie. Modeli zatrudniają u Versace, ja potrzebuję prawdziwych piłkarzy, co nie znają słowa “puder, lustro  czy żel” – tłumaczył dyrektor – I właśnie idąc tym tropem, chciałbym zapowiedzieć Wam już kolejny cel transferowy… -

I wtedy Zubi wyjął takie oto zdjęcie:

krzynio

Po tym fakcie pięć osób zemdlało, dodatkowo trzy odwieziono do szpitala, a Bartomeu przez najbliższy tydzień nie mógł dojść do siebie. Miesiąc później podał się do dymisji.

 

Katalońskie opowieści to seria fikcyjnych opowiadań publikowanych co wtorek na łamach BlogFCB.com, które zupełnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są jedynie wymysłem autora (Twitter: @p_kasiura)