Katalońskie opowieści: Złamany obojczyk, czyli jak Najman sprał Alvesa

Co do zasady w Katalońskich Opowieściach staramy się rozwikłać pewną zagadkę lub po prostu odkryć prawdę, która jest nieznana szerszej publiczności. Tylko my obnażamy fałszywe informacje trafiające do mas i w tym przypadku również nie będziemy się z naszej idei wyłamywać. Tydzień temu odkrywaliśmy prawdę o kontuzji Puyola, a dzisiaj zajmiemy się tajemniczym złamaniem prawego obojczyka u Daniego Alvesa. Niestety, musicie poznać prawdę.

Wszystko miało miejsce – oczywiście – w szatni FC Barcelony. Wczoraj, czyli dokładnie we wtorek, odbywały się tam pojedynki na pięści między piłkarzami Barcelony. Jest to mało znana tradycja, jednak przygotowuje ona zespół do kolejnych Gran Derbi, w których siła fizyczna oraz umiejętność walczenia to podstawa. Tego dnia konfrontowali się ze sobą Andres Iniesta oraz wspomniany Brazylijczyk – Alves. Don Andres uchodzi w tej kategorii za guru. Za pomocą mrożącego krew w żyłach wzroku, flegmatycznych ruchów oraz głosu kastrata bije na łeb każdego. Położył na łopatki nawet Puyola i Pique, a we wtorek po raz drugi pokonał Alvesa, który z Don Andresem nie miał żadnych szans.

- Ohhh, Iniesta… Jak Ty to robisz, cholera? – spytał się poobijany i leżący na ziemii Alves.
- Nie wiem, Dani. Szczerze mówiąc to mam dość lania Was co tydzień. Mam znajomego boksera w Polsce, sprowadzę go tutaj i on mnie na jakiś czas zastąpi, zgoda? – zasugerował zmęczony ciągłym spuszczaniem manta Iniesta.

Zarówno Alves, jak i koledzy przyglądający się ukończonej już walce, przytaknęli jedynie głowami i czekali do następnego dnia, kiedy to Brazylijczyk zmierzy się z przybyszem z kraju znad Wisły.

Następnego dnia cały zespół oprócz Iniesty zebrał się w szatni w oczekiwaniu na Andresa i jego kolegę. Oczekiwaniu towarzyszył strach i przerażenie, gdyż na myśl przychodziły piłkarzom różne postacie: Khalidov, Pudzianowski czy nawet Szpilka.

Wnet drzwi się otworzyły, a w progu stanęły dwie osoby.

- Chłopaki – zwrócił się do zespołu Iniesta – poznajcie mojego kolegę, Marcina Najmana.

Wszyscy spojrzeli na “El Testosterona” z podziwem, co tłumaczyłoby nieoglądanie przez piłkarzy Barcy walk z udziałem tego pięściarza. Alves wstał, założył rękawice oraz podał drugą parę Najmanowi, by móc rozpocząć pojedynek. Reszta zespołu zrobiła kółko, imitując klatkę dla bokserów, a Andres odgrywał rolę trenera Marcina Najmana.

Walka się rozpoczęła. Dani Alves stanął na samym środku okręgu stworzonego przez graczy Barcy, a Najman chodził dookoła niego, czasem podskakując i delikatnie zbliżając się do Alvesa, próbując go wystraszyć. Sytuacja przedłużała się niemiłosiernie. Wreszcie Dani zaczął poganiać rywala, jednak ten nadal uciekał i chodził w kółko dookoła Brazylijczyka. Zawodnicy zaczynali wątpić w umiejętności Polaka, a niektórzy ziewali ze znudzenia.

Jednym z tych, który nie mógł już tego wytrzymać, był Pique. Gdy Najman w pewnym momencie był tuż obok niego podczas otaczania Alvesa, Gerard instynktownie podstawił mu nogę. Pięściarz przewrócił się i upadł na parkiet. Dani natychmiast się zatrzymał.

- I to ma być pięściarz? – zapytał głośno, ledwo utrzymując się na nogach Alves – Andres, przyprowadź kogoś innego, bo to jakaś masakra jest… Zresztą… o matko, ale mi się kręci w głowie. – powiedział półprzytomny Brazylijczyk i skierował się chwiejnym krokiem do wyjścia z szatni. Koledzy starali się go przytrzymywać, aby nie upadł. Defensor Barcy okazał się jednak bardzo uparty.

- Zostawcie mnie! Dam… – i tu się mocno zachwiał, ale w porę złapał równowagę – … dam sobie radę. Gdzie jest wyjście stąd? Aaa, tu – rzekł Alves, kierując się w kierunki otwartych drzwi. Szedł jednak zygzakiem, a sufit mylił mu się z podłogą do tego stopnia, że nagle… pierdut! Prawym barkiem z całej siły uderzył o framugę drzwi. Alves po takim zderzeniu momentalnie upadł na ziemię.

- Aaa! Wezwijcie karetkę, nie czuję obojczyka! – krzyknął, łapiąc się za bark. Przypuszczał zresztą, że kontuzja nie skończy się na siniakach…

Stało się jasne, że Alves rzeczywiście złamał prawy obojczyk, a Marcin Najman okazał się (jednakże tylko dla niego) zwycięzcą jego pojedynku z prawym obrońcą Barcelony. Dzisiaj, po powrocie do swojego domu, zamieścił taką oto notkę na swoim profilu na Facebooku:

 

 Katalońskie opowieści to seria fikcyjnych opowiadań publikowanych co środę na łamach BlogFCB.com, które zupełnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są jedynie wymysłem autora.