Klub z zaświatów odc.1

Wśród niezwykłych historii futbolu, uratowanych z mroku dziejów i opisujących wielkie osiągnięcia, spektakularne awanse oraz wiekopomne sukcesy, nie brakuje też opowieści o upadkach. Są one jednak traktowane częstokroć po macoszemu, nawet przez samych luminarzy sportu.

W tzw. kręgach mówi się, że niepowodzenia źle się sprzedają, a klęski nikogo nie interesują. Jako miłośnik historii zupełnie się z tak postawioną tezą nie zgadzam. Odważę się więc wspomnieć o drużynie, która dziś pozostając w aurze zapomnienia, jeszcze kilkadziesiąt lat temu stanowiła o sile Primera Division. Obecnie resztkami sił walczy o utrzymanie w czwartej lidze.

Hiszpański futbol przy angielskim, uważanym za kolebkę tego sportu, to niemal młodzieniaszek. Anglik, doktor Williams Alexander (hiszp. Alejandro) Mackay pojawił się w andaluzyjskiej Huelvie, by na piłkarskich dziewiczych iberyjskich ziemiach zaszczepić ziarno sportu, który zawładnął duszami brytyjskich kolonialistów, a na Wyspach funkcjonował już od dość dawna.

Pokolenie 1898

Sami Hiszpanie do piłki nożnej przekonywali się długo. A tak w ogóle o specyfice hiszpańskiej przesądza historia kraju, który w XX wieku przechodził burzliwe koleje losu, mimo iż ominęły go tragiczne doświadczenia obu wojen światowych. Punktem zwrotnym był rok 1898 i przegrana wojna z USA, w wyniku której Hiszpania straciła Kubę i nieodwracalnie straciła – i tak już mocno wątpliwy – status mocarstwa. Dotkliwy szok wywołał poczucie upokorzenia. Tak zwane „pokolenie 1898”, zdając sobie sprawę z anachroniczności w jaką popadł kraj, podjęło próbę wyrwania się z głębokiego marazmu. Ale to melodia czyni piosenkę.

Huelva Recreativo Club został założony najwcześniej, bo w 1889 roku i na dobrą sprawę przez ładnych kilka lat nie miał z kim grać, bo sławne już niebawem kluby-instytucje były dziełem właśnie „pokolenia 1898”: Athletic de Bilbao powstał w 1898 roku, Barcelona w 1899, Español Barcelona w 1900, madrycki Real w 1902, Atletico Madryt w 1903, Deportivo La Coruña w 1904, Sevilla w 1905, Betis Sevilla w 1907. Real Sociedad z San Sebastian powstały w 1909. Drużyna, o której pamięć chciałbym nieco odkurzyć, powstała tego samego roku, na początku ubiegłego stulecia.

Swój debiutancki mecz, drużyna zresztą nie do końca formalnie istniejącego klubu, rozegrała 28 lutego 1890 r. przeciw członkom stowarzyszenia sportowego Inglés z Sewilli. Huelva Recreation Club wygrał 2:0, a mecz stał się pierwszym udokumentowanym tego typu wydarzeniem w historii futbolu w Hiszpanii. W 1909 ekipa nazywała się Arenas Football Club, w 1912  Arenas Club, a w 1917 ostatecznie przyjęła nazwę Arenas Club de Getxo, pod którą funkcjonuje do dzisiaj. Połączenie „tx” sugeruje nam ekipę z Kraju Basków, a dokładniej z samego jego serca. Nieopodal Bilbao.

W Hiszpanii futbol stanowił dla warstw wyższych jedynie szlachetną rozrywkę, nawiązującą do tradycji turniejów, gier i zabaw rycerskich; dla mas plebejskich stawał się powszechnie dostępną formą uczestnictwa w kulturze masowej. Niebawem zyskał większą popularność, niż tak mocno w mentalności tego kraju osadzona corrida. W tamtych czasach, na początku dwudziestego wieku, jedynym ogólnokrajowym turniejem, w którym mogły występować hiszpańskie drużyny, był Puchar Króla.

Copa del Rey

Pierwszy turniej zorganizowano w 1902 i trwał ledwie… trzy dni, a wzięło w nim udział pięć drużyn. Wygrali go, pokonując Barcelonę w jej pierwszym meczu rozegranym poza Katalonią 2:1, piłkarze baskijskiego zespołu Vizcaya, który tak naprawdę powstał tylko na ten turniej. Skład drużyny opierał się bowiem na zawodnikach dwóch ekip z Bilbao: Athletic Club i Bilbao FC. Na początku ubiegłego stulecia pomiędzy miastem w Kraju Basków, a stolicą Hiszpanii panowały bardzo dobre relacje. W związku z tym paru studentów z Madrytu występowało w Bilbao, w miejscowej drużynie Athletic.

Kolejna edycja turnieju odbyła się rok później, a zwycięzcą został już powstały z połączonych drużyn Athletic Bilbao. Na boisku nie wystąpił nikt z madryckich piłkarzy. Wprawdzie Bilbao zdobyło puchar, jednak studenci ze stolicy kraju byli bardzo rozczarowani z powodu pominięcia ich w decydującej fazie rozgrywek i postanowili założyć własny klub. 26 kwietnia 1903 roku doszło do powstania „Athletico Club de Madrid”.

Warto przy tym dodać, że po kolejnych czterech latach Vizcaya znów wrócili do gry w Pucharze Króla, a działający od niedawna Athletic Club de Bilbao stworzył team tym razem z Union Vizcaino. Pierwsze reguły wyboru uczestników były dość niejasne. Arenas Club, chcąc otrzymać prawo gry w Copa del Rey, musiał wygrać regionalne mistrzostwa Baskonii. Championat rywalizacji dzierżył Athletic, którego dominację udało się przełamać dopiero w sezonie 1916/1917. Rywalizacja między tymi drużynami była niezwykle zażarta. Uchodziła za najbardziej bezwzględną i zapamiętałą w całej Hiszpanii.

Prawdziwe wejście smoka

Klub z Getxo zadebiutował w krajowym pucharze w 1917 roku. Los na pierwszego rywala wyznaczył mu kantabryjski Sporting Gijón. Baskowie odpalili walec, a potem przejechali się nim po rywalu (1:0, 7:0). Zgodnym co do swoich dalszych losów okazał się też przeciwnik półfinałowy. Real Vigo (późniejsza Celta) przegrał dwukrotnie, tracąc cztery bramki i strzelając raptem jedną. Pozostawał już tylko finał w Madrycie, na stadionie, w obecności nowego króla Alfonsa XIII. Naprzeciwko debiutantów stanęła królewska reprezentacja Madrid FC – późniejszego Realu. W pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis, pomimo doniesień, że to Madryt FC był drużyną lepszą na boisku. W tej sytuacji mecz musiał zostać powtórzony dwa dni później w Barcelonie.

Finał rozegrano 15 maja 1917 na Estadio de la Industria o godzinie 16:oo. Sędzią tego spotkania był pan Paco Bru. To była powtórka spotkania, na którym tym razem pojawiło się nieco mniej widzów (ok 2.000), ponieważ spotkanie rozegrano w dniu roboczym. W pierwszej połowie, Arenas Klub zaskoczyła madridistas, którzy wyglądali na bardzo niezdarnych od pierwszych minutach gry. Konsekwencją takiej postawy dla Los Blancos, była stracona bramka po pierwszym kwadransie gry. Chacho Gonzaléz strzelił dla areneros, awansując Basków. W pierwszej połowie, gra podkreślała wyższości Arenas Club, a wynik 1:0 był w pełni zasłużony.

W pierwszych chwilach drugiej połowy, Arenas wciąż szukało podwyższenia rezultatu, ale Baskowie zaczęli tracić siły podczas gdy Madryt FC zaczął grać we własnym stylu. Gra zmieniła się radykalnie. Madryt jak nawiedzony dążył do nokautu na ekipie z Getxo. René Petit wyrównał na 1:1.

Ponieważ oba zespoły chciały uniknąć powtórki, sędzia zdecydował się zagrać dodatkowe 20 minut, aż jeden z zespołów wygra mecz. Po pierwszych 20 minutach dogrywki, remis był rezultatem widniejącym jeszcze na tablicy wyników. Ricardo Álvarez strzelił w końcu na 2:1 dla Madrytu, co było sprawiedliwym wynikiem, biorąc pod uwagę postawę obu zespołów. W ostatnich minutach to Madryt FC częściej dążył do wyższego rezultatu, lecz wynik nie uległ zmianie już do końca, głównie z powodu świetnej gry bramkarza Jauregi. Madryt FC wygrał piąty tytuł Copa del Rey, co niezmiernie ucieszyło kibiców madridistas. Tymczasem tak naprawdę prawdziwymi bohaterami okazali się gracze Arenas Club w doskonałym stylu dochodząc do finału Pucharu Króla i z miejsca dołączając do nielicznej grupy drużyn, które w hiszpańskim futbolu znaczyły coraz więcej.

Dwa lata później Baskowie po raz kolejny wywalczyli prawo gry w Copa del Rey. Tym razem rywali było już  nie pięciu, ale siedmiu (CD Aguileño wycofało się w ostatniej chwili). Losy ćwierćfinału z Racingiem Madryt ekipa z Getxo rozstrzygnęła już w pierwszym meczu, wygrywając wysoko 8:2 ( w rewanżu 2:0). W półfinale rozgrywek ponownie zagrali z Realem Vigo. I tym razem poszło im stosunkowo łatwo (2:0, 6:1). W finale na drodze do sukcesu klubu znad Zatoki Biskajskiej stanęła z kolei katalońska Barcelona, a mecz rozgrywano zgodnie z regułą neutralności, w Madrycie. W 90. minucie na tablicy wyników widniał rezultat 2:2.

Ostatecznie skończyło się na 5:2 dla Arenas Club. Hattricka na swoim koncie (12′, 80′, 96′) zapisał największy piłkarz w historii drużyny z Kraju Basków, Felix Sesumaga. Nie zdołałem natomiast odnaleźć w żadnym z dostępnych mi źródeł nazwiska trenera, który prowadził w pamiętnym okresie ekipę z Getxo. Arenas Club, wygrywając Copa del Rey, stał się szóstą drużyną, w gablocie której stanęło najwyższe trofeum ogólnokrajowych rozgrywek, dodajmy jedyne zresztą w jego historii. W kolejnych latach Getxo jeszcze dwa razy grało w finale turnieju, przegrywając kolejno z Barceloną i Realem Union. Ale tym w kolejnym wpisie.

źródło: „Tygodnik Powszechny” - wydania archiwalne, elmundodeportivo.es