Kolejna nowa twarz na pokładzie kapitana Enrique

vermaelenMuszę przyznać, że dawno nie widziałam tylu nowych zawodników w drużynie Barcy naraz. Już po przyjściu Claudio Bravo doszłam do wniosku, że przy odrobinie nieuwagi można przeoczyć naprawdę wiele i obudzić się, nie znając połowy składu ukochanej drużyny.

Okej, może przesadziłam z połową, ale wystarczyłoby, aby odcięli Wam Internet, powiedzmy, na tydzień, albo nawet parę dni, około 25 lipca  – nie dowiedzielibyście się, że klub sprowadził Jeremy’ego Mathieu. Lub gdybyście wylądowali nagle na Tahiti na cały piątek – nie dowiedzielibyście się, że na pokład Barcy wskoczył także Thomas Vermaelen.

Tak więc, jak mówiłam, całkiem sporo zrobiło się tych „nowych” w ekipie sukcesywnie i konsekwentnie kreowanej przez Luisa Enrique. Co ciekawe, niekoniecznie młodych. Wspomniany wyżej, ściągnięty z Valencii Francuz jest wprawdzie młodym człowiekiem, który nawet nie jest w kwiecie wieku, lecz, jak wiadomo, w sporcie, a szczególnie futbolu, zestarzeć się można znacznie szybciej. Jeremy ma 30 lat, 29 października będzie miał 31, tak więc całkiem sporo, (generalnie) jak na piłkarza, lecz tolerancyjnie, jak na obrońcę.

Troszkę mniej, bo o mniej więcej dwa lata, ma Thomas Vermaelen. Muszę przyznać, że początkowo, słysząc jedynie o tym, iż Barca przymierza się do jego kupna, wstrzymywałam się z jego oceną, myśląc jedynie „niech przychodzi, jak chce, bo właściwie, czemu nie?” . Nie traktowałam jednak jego przyjścia na poważnie zbyt wcześnie. Jak się okazało, zarząd doszedł do porozumienia z Arsenalem bez problemu i w niezłym tempie. Rach, ciach, ciach i mamy Belga w twierdzy zwanej Camp Nou.

W takim razie – pomyślałam – wypadałoby go trochę poznać. Nie będę Wam przytaczać cytatów z Wikipedii na temat jego kariery, klubowej czy reprezentacyjnej – to może sprawdzić każdy we własnym zakresie. Najważniejsze jest to, czego możemy się dowiedzieć, błądząc po Internecie.

Przede wszystkim wydaje mi się, że trafiliśmy na bardzo dobrego zawodnika. Niezbyt często miałam okazję oglądać mecze Arsenalu, choć, być może, gdybym wiedziała, że dokonamy z nimi tego „dealu”, robiłabym to, by ocenić, jak spisuje się przyszły Barcelonista. Mimo wszystko wydaje się, że jego transfer był rozsądnym ruchem, choć być może jego gablotka nie jest zbyt pokaźna. Ma jednak na koncie dwa superpuchary Holandii czy miejsce w najlepszej jedenastce Premier League sezonu 2009/10, a od czasu do czasu zdarza mu się nawet zdobyć bramkę. A tak na poważnie – owszem, jest również bramkostrzelny.

Mam świadomość, że to dość skromna charakterystyka, kiedy spojrzy się na tych, z kim Vermaelen będzie rywalizował – o ile młodszy Marc Bartra ma na koncie więcej sukcesów, gdyż miał to szczęście urodzić się w Katalonii i od zawsze, grając w piłkę nożną, grać dla FC Barcelony. Wystarczy jednak tylko spojrzeć na Belga – jak dla mnie sprawia wrażenie gotowego do walki i głodnego sukcesów. Naturalnie będzie nas o tym zapewniał, bo, poniekąd, taka jest jego praca – na pierwszej konferencji prasowej, przed plakietkami Mundo Deportivo, rasowego sportowego Pudelka, nie powie „zobaczymy – jak będzie fajnie, to chętnie sobie pokopię, a jak nie – to sory”. Sądzę, że Luis Enrique jest w stanie wykrzesać z niego idealny fragment do układanki, która będzie stanowiła linię obrony Azulgrany. Zobaczymy więc, jak się będzie spisywał jako wykrzesany fragment.

Wygląda na to, że te fundamentalne zmiany, o których mówiliśmy pod koniec ubiegłego sezonu, że są niezbędne, wietrzenie szatni, które zapowiadał klub, zostały wzięte na poważnie, a belgijski obrońca jest kolejnym potwierdzeniem tego faktu. Interesujące jest to, że do klubu, może poza Luisem Suarezem, nie dołączyły żadne wielkie gwiazdy, by tworzyć tę nową, odświeżoną drużynę Barcelony. Mister postanowił dać szansę Urugwajczykowi, który dał popis na Mundialu, czy właśnie niezbyt spełnionemu Thomasowi Vermaelenowi, który sukces klubowy świętował chyba ostatni raz z Ajaksem. Myśląc więc o nim mogę życzyć mu, by znów mógł cieszyć się jakimś trofeum wraz z kolegami. To z kolei, co pewnie już zauważyliście, oznaczałoby kolejny sukces Barcy. A więc jeszcze raz: i jej, i nowemu stoperowi Blaugrany życzę, by ZNÓW mogli cieszyć się jakimś trofeum. Oby dobrze było im razem.