Kolejna szansa na utrzymanie prowadzenia

Lionel+Messi+FC+Barcelona+v+Valencia+CF+La+9wPzBaFZ1Vcl

Po paru dniach przerwy Blaugrana znów wraca do gry, tym razem mając przed sobą spotkanie z Valencią CF. Czy będzie ciekawsze, niż ostatnie mecze?  Teoretycznie niewiele na to wskazuje, ale w praktyce wiemy, jaki bywa futbol. Nie ma więc co gdybać, przewertujmy dokładnie więc szanse obu drużyn.

Barca w środę wieczorem spektakularnie zapewniła sobie bilet do półfinału Pucharu Króla, wygrywając z Levante w dwumeczu 9:2. Było to efektem  świetnej postawy całej drużyny, która wzajemnie się wspomagała i uzupełniała, co jak najbardziej jest plusem po stronie Blaugrany. Ostatnie spotkanie w lidze także było rozegrane w należyty sposób, bo, jak wiemy, zakończyło się wygraną z Malagą 3:0.

Dwukrotna strata punktów z rzędu zaszkodziła jednak Barcy na tyle, by wokół fotela lidera zrobił się spory ścisk. Jak wspominałam nie raz, oba kluby z Madrytu, które są o maleńki krok za plecami Blaugrany nie posiadają się z radości z „ochłodzenia” w stolicy Katalonii do zaledwie +1. To potwierdza, iż kontynuowanie tej nowej dobrej passy zdecydowanie byłoby dobrym pomysłem.

Przyznał to także Gerard Martino podczas konferencji prasowej. „Teraz zapłacimy słono za każdy błąd i nie możemy niczego ignorować. Mecz przeciwko Valenci będzie bardzo ważny, tak jak chociażby półfinał Ligi Mistrzów. ” – powiedział „Tata”, co oznacza ni mniej ni więcej, że nie chce sobie pozwolić na najmniejsze błędy w nadchodzących spotkaniach.

Może się wydawać, iż rywal Barcelony jest w nieco gorszej sytuacji. Jest to widoczne przede wszystkim po pozycji w tabeli, która może nie jest tragiczna, ale także nie imponująca, i, jak mniemam, nie jest szczytem marzeń Nietoperzy.  Trzy ostatnie spotkania były dla nich niezbyt udane, Valencia przegrała bowiem z Celtą Vigo oraz zremisowała z Malagą i Espanyolem.

Bądźmy szczerzy – to dobre drużyny, ale nie z najwyższej półki. Zakładam więc, że Blanquinegros nie przeżywają teraz swoich najlepszych dni, aczkolwiek nie warto się tym przesadnie napawać – mimo wszystko tej drużyny z pewnością nie należy ignorować.

W Walencji, co w ramach ciekawostki warto wspomnieć, aż zagotowało się od transferów. Niedawno potwierdzono odejście Sergio Canalesa do Realu Sociedad, Dorlana Pabona do Brazylii czy Heldera Postigi do Serie A. Udało im się jednak zakontraktować pewnego zawodnika, ex-barcelonistę.

Nie oznacza to jednak, iż Nietoperze są rozbici i niezdolni do gry. Nie prezentują fantastycznej formy, ale od czasu do czasu udaje im się wyrwać komuś punkty. Nie będzie to Barcelona, o ile Katalończycy nie wyjdą z szatni zbytnio przeświadczeni o słabej kondycji Los Che – to jedyny, ale chyba oczywisty warunek.

Spotkanie odbędzie się jutro popołudniową porą. Liczę na to, iż Blaugrana nie da się zaskoczyć – jak powiedział zresztą trener, nie ma czasu na błędy. Na chwilę obecną jednak zdecydowanym faworytem jest Barca – ta kwestia nie podlega wątpliwości, więc liczę na to, że i nie ulegnie żadnym niefajnym niespodziankom.

 

Przewidywane składy:

FC Barcelona:

Valdes – Alba, Mascherano, Pique, Alves – Fabregas, Busquets, Xavi – Pedro, Messi, Sanchez.

Valencia CF:

Alves – Barragan, Mathieu, Costa, Bernat – Parejo, Romeu – Feghouli, Jonas, Piatti – Alcacer

 

Natalia Muczyńska (DumaKatalonii.pl): Drużyna FC Barcelony kontynuuje długi marsz po najważniejsze trofea. Piłkarzy Taty Martino czeka kolejne spotkanie w krótkim odstępie czasu i to nie z byle jakim rywalem. Valencia mimo niskiej pozycji jest zespołem, który może napsuć wiele krwi Katalończykom. Liczę jednak na to, że uda się odnieść zwycięstwo i utrzymać pozycję lidera. Stawiam na spokojne 2:0.

Przemysław Kasiura (BlogFCB.com): Valencia nie miała najlepszej rundy jesiennej, choć zimowe okienko transferowe może okazać się dla Nietoperzy zbawienne. Kilka nowych nabytków udało się sprowadzić na Mestalla, w tym Seydou Keitę. Być może pierwszy mecz po okienku nie będzie miarodajną oceną skuteczności polityki transferowej, ale na pewno nowy oddech i morale w szatni zmotywują Los Ches do lepszy gry. A co z Barceloną? Wszystko zależy od składu, jaki poda Gerardo Martino. Nauczyłem się już nie przewidywać, gdy nie znam “once” Barcelony. I pozostanę konsekwentny.