Kontrowersji ciąg dalszy, tym razem w Pampelunie

Jeśli FC Barcelona chce czuć się pokrzywdzona, to śmiało tak można powiedzieć. Niestety to już nie pierwszy taki przypadek, gdzie główny arbiter spotkania wypacza końcowy wynik na niekorzyść Katalończyków.

Cóż… na to nie jesteśmy w stanie nic poradzić. Po prostu trzeba pogodzić się z faktem, że błędy były, są i będą. Liga jest przegrana i tyle. Jeśli Guardiola ma jakieś w tym sezonie jeszcze cele, to z całą pewnością jednym z nich powinien nim być m.in. nie doprowadzenie do sytuacji, w której piłkarze Blaugrany zmuszeni byliby do zrobienia szpaleru na Camp Nou. Dla mnie osobiście, a i pewnie wszystkich kibiców także byłoby to wielkie upokorzenie.

Chociaż w tym wczorajszym meczu błędy sędziowskie nie były kluczem do klęski, to niestety zaważyły na końcowym wyniku. Pod analizę rzuca się kilka kontrowersyjnych decyzji. Jedną z nich jest rzecz jasna rzekomy spalony Alexisa, którego oczywiście nie było.

Drugi bardzo kontrowersyjny moment miał miejsce przy drugim golu Alexisa. Tutaj niezwykle ciężko określić czy był spalony czy nie. W każdym bądź razie gol nie został uznany.

Po meczu drugą żółtą kartką, w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Mascherano za rzekome “krytykowanie decyzji sędziowskich”. W 86. minucie upomniany został także Guardiola, co zdarza mu się to bardzo rzadko, powiedziałbym, że wręcz w ogóle.

Drogi Czytelniku! Wierzysz w mistrzostwo Hiszpanii? Tak? Chwało Ci za to. Ale ja nie wierzę.

[Źródło: mundodeportivo.com]