Krok po kroku, gol po golu do celu

Tego sobotniego popołudnia Duma Katalonii nie pozostawiła swoim rywalom żadnych złudzeń: pojechała do Gijón po obowiązkowe trzy punkty i bez większego problemu je zdobyła. W meczu przeciwko Sportingowi wygrała 0:5.

Barca po raz kolejny rozpoczęła spotkanie trochę zbyt spokojnie, żeby nie powiedzieć ospale, choć przeważała nieco nad Sportingiem. Przez pierwszy kwadrans jednak nie oglądaliśmy raczej niczego konkretnego po żadnej stronie boiska, co być może wynikało z tego, iż Luis Enrique postanowił pozostawić na ławce rezerwowych m. in. Ivana Rakiticia, Jordiego Albę, a przede wszystkim Leo Messiego. Blaugrana potrzebowała więc trzydziestu minut gry, by się rozkręcić.

Gra nie układała się również tak, że gola było czuć w powietrzu – byłabym skłonna stwierdzić, iż Luis Suarez i Arda Turan dość niespodziewanie otworzyli wynik spotkania – w 29. minucie bowiem, po asyście Turka, do zupełnie pustej, niechronionej bramki trafił Pistolero. To okazało się iskierką, która pobudziła całą machinę snajperską Barcy – podwyższyła ona prowadzenie już trzy minuty później, tym razem po świetnej współpracy Sergi Roberto z Rafinhą. Potem zaś Katalończycy znów zwolnili tempo, bezstresowo rozgrywając piłkę aż do ostatniego gwizdka sędziego w tej części meczu.

Druga partia spotkania była niczym innym, jak formalnością, z całym szacunkiem do Sportingu. Z początku wprawdzie gospodarze zdawali się zmotywowani do walki, by nadrobić możliwie jak najwięcej bramek – szybko jednak uleciała z nich siła i ponownie znów przyćmiła ich Barca. Ta z kolei sprawiała wrażenie, że kontroluje wszystko, co dzieje się na boisku, dlatego większość tej połowy grała raczej bez pośpiechu – podkręciła znacznie tempo, gdy zawodnik Gijón, Lora, opuścił boisko oglądając drugą żółtą kartkę (po faulu na Sergim Roberto) w 74. minucie.

Chwilę potem, bo za sześć minut, swojego gola zanotował Neymar, kiedy „poprawiał” strzał Paco Alcacera, a za następne pięć minut do listy strzelców dopisał się również Arda Turan. On z kolei wykorzystał znakomite podanie do środka, które podarował mu Sergi Roberto. Gdyby tego było mało, wisienkę na torcie sprezentował nam, po raz drugi, Neymar – była to 88. minuta, a asystował mu Denis Suarez. W efekcie Barca wyjechała do domu z manitą na koncie.

infographic_pl_253489_squads_770

Bądź co bądź, nie było to trudne spotkanie. Gracze Luisa Enrique zdali więc ten sprawdzian co najmniej na szóstkę, grając całkowicie tak, jak należało – nadrobiła też dzięki temu dwa punkty do Realu Madryt, który dziś zremisował z Las Palmas.

grafika: sporticos.com


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273