Król Lew kontra reszta stada, czyli zapowiedź meczu Athletic – Barcelona

W tym sezonie mieliśmy już dwie “trylogie”, czyli mecze z jedną drużyną w krótkim odstępie czasu. Pierwsza miała miejsce na początku sezonu, a rozgrywana była z Athletikiem Bilbao, który wtedy wyrwał Barcelonie Superpuchar Hiszpanii, ale w lidze doznał porażki. Niedawno trzy spotkania podopieczni Enrique odbyli z Espanyolem, który w lidze postawił opór, ale w dwumeczu pucharowym został bez szans. Barca jednak znów będzie musiała rozegrać 270, a w sumie już 180, minut z Baskami. Pierwsza część tej serii zakończyła się wysokim zwycięstwem Katalończyków 6:0, ale teraz nie będzie tak łatwo, a wpłynie na to wiele czynników.

Po pierwsze, mecz będzie rozgrywany na San Mames. Pamiętamy pojedynek obu drużyn w Superpucharze Hiszpanii, który zakończył się łomotem, jak Lwy zaserwowały swoim rywalom. Athletic na własnej murawie jest naprawdę ciężki do zatrzymania. Po drugie, do gry powraca Aritz Aduriz. Erneste Valverdo powołał piłkarza, który tak bardzo napsuł krwi Barcelonie. W spotkaniu ligowym był zawieszony, ale teraz na pewno wyjdzie w podstawowym składzie. Jeśli mówimy już o kadrze Basków, to zabraknie w niej Raula Garcii, który nadal leczy kontuzję. Znajduje się tam natomiast Gorka Iraizoz, którego czerwona kartka w lidze oczywiście nie wykluczyła z pierwszego meczu ćwierćfinału Pucharu Króla, dlatego bramkarz wyjdzie niemal na pewno w pierwszym składzie.

O ile w Barcelonie w pierwszym meczu nie brakowało praktycznie nikogo, tak teraz Luis Enrique będzie miał nie lada ból głowy. Luis Suarez będzie musiał dokończyć karę dwóch meczów zawieszenia, więc zjawi się dopiero na starcie rewanżowe. Leo Messi nabawił się drobnego urazu w meczu ligowym z Athletikiem i na wszelki wypadek nie pojechał do Kraju Basków, aby szykować się na rewanż i zbliżające się spotkanie z Atletico. Poza 2/3 tercetu MSN na murawie nie ujrzymy dziś także Mathieu, który nie zdołał się wykurować na dziś, Jordiego Alby – odniósł uraz w trakcie poprzedniego starcia oraz Rafinhii, który nadal kontynuuje rehabiltację. Ciężar gry ofensywnej będzie spoczywał więc na barkach Neymara, który prawdopodobnie dostanie z przodu wsparcie od Munira oraz Ardy Turana. Możliwe jest też przesunięcie Aleixa Vidala do przodu, a wtedy na prawej stronie defensywy wylądowałby Dani Alves. Ciężko będzie też wypełnić lukę po Albie. Ciekawostką jest to, że Barcelona w tym sezonie w aż trzech spotkaniach straciła cztery gole, a w żadnym z nich Hiszpan nie brał udziału. Tym razem zabraknie naturalnego zmiennika dla Jordiego, czyli Jeremy’ego Mathieu. Jedną z opcji jest Adriano, ale na boku może także wystąpić… Sergi Roberto, który z przymusu spełnił już tę rolę, gdy w weekend Alba musiał zejść z boiska. W ostateczności lewym defensorem może być w tym meczu Thomas Vermaelen, ale jest to bardzo mało prawdopodobna opcja.

W drodze do ćwierćfinału obie drużyny pokonały naprawdę trudnych przeciwników. Barcelona, choć wynik o tym nie świadczy, stoczyła brutalne boje z Espanyolem, ale jednak zwycięskie i to wyraźnie. Piłkarze Ernesto Valverde mieli cięże zadanie, bo musieli rozprawić się z Villarrealem, który w poprzedniej edycji odpadł dopiero w półfinale z Barceloną. Żeby było ciekawiej, to można powiedzieć, że w minionych rozgrywkach Los Pericos także odpadli na tej samej fazie, a ich przeciwnikiem był… Athletic.

Wspominamy o meczach Superpucharu Hiszpanii, mówimy o dwóch meczach ligowych pomiędzy Barcą a Athletikiem, ale nie wspomnieliśmy jak dotąd o tym, że te drużyny to finaliści poprzednich rozgrywek. Mecz odbył się wtedy na Camp Nou, a Barca, jak pamiętamy, wygrała wtedy 3:1 po dwóch bramkach Messiego oraz jednej Neymara. To właśnie z tego spotkania pochodzi gol Leo, który w tym roku był nominowany do nagrody Puskasa za najładniejszą bramkę ostatnich 12 miesięcy. Po 2/3 spotkań z Athletikiem w tym sezonie piłkarze Barcelony mają na razie korzystniejszy bilans. Dwukrotnie wygrali (w lidze), zanotowali jeden remis i jedną klęskę (w Superpucharze). Baskowie i Katalończycy zmierzą ze sobą już w trzecich rozgrywkach w tym roku kalendarzowym. Kto tym razem będzie górą? Gospodarze na pewno będą chcieli szybko “usiąść” na rywalu, a nasi stoperzy muszą się mieć na baczności. Neymar będzie odcinany od podań, ale udowodnił już nam, że jest w stanie pociągnąć drużynę do sukcesu. Myślę, że w ciemno powinniśmy brać każdy bramkowy remis. Na rewanż wróci Suarez, powinien być już Messi, a może wykurują się też Alba i Mathieu. Dziś najważniejsze jest to, żeby nie zostać pozbawionym możliwości awansu już po pierwszym starciu, jak to miało miejsce w sierpniu.

20.01.2016, godz. 21:00, San Mames
Ćwierćfinał Pucharu Króla, 1. mecz
Athletic Bilbao – FC Barcelona

Przewidywane składy:

Athletic: Iraizoz – De Marcos, Etxeita, Laporte, Balenziaga – San Jose, Benat, Eraso – Williams, Aduriz, Muniain

Barcelona: Ter Stegen – Alves, Pique, Vermaelen, Adriano – Busquets, Sergi Roberto, Iniesta – Arda, Munir, Neymar

Opinie redaktorów:

Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Trzeba zapomnieć o ostatnim spotkaniu z Athletikiem, który dziś będzie zupełnie inny. Przede wszystkim zabraknie zawieszonego Luisa Suáreza, który ostatnio jest w wybornej formie. Superpuchar Hiszpanii potwierdził, że Blaugranę można ograć także w dwumeczu, co wydawało się niemożliwe. Myślę, że nawet jednobramkowa porażka na San Mamés nie będzie katastrofą, chociaż uważam, że goście wygrają 3:1.

Piotr Sturgulewski (BlogFCB.com): Dzisiejsze spotkanie z pewnością nie będzie takie samo, jak to sprzed trzech dni. Podopieczni Ernesto Valverde z pewnością zechcą zrewanżować się Barcelonie za ostatnią dość dotkliwą porażkę i dołożą wszelkich starań, by wieczorem odnieść korzystny rezultat. Osłabionej Blaugranie na San Mames o zwycięstwo może być więc trudno. Mój typ: 1:1.