Kryzys, złe ustawienie, a może mundial?

soc_g_lmessi_cr_576Barcelona pod wodzą nowego trenera, Gerardo Martino, sprawuje się wyśmienicie. Po rozegraniu 12 kolejek ligowych, trzech meczach fazy grupowej Ligi Mistrzów oraz dwumeczu z Atletico Madryt, nie poznała smaku porażki. Bilans bramkowy bardzo okazały, życiowa forma Valdesa, przebudzenie Sancheza, szybka aklimatyzacja Neymara i Cesc Fabergas, który w końcu pokazuje pełnię swoich możliwości. Wydawać by się mogło, że w Katalonii wszystko jest na dobrej drodze do zdobycia kolejnych trofeów. Mimo to zawsze musi znaleźć się jakieś „ale”.

Leo Messi – zdobywca ostatnich czterech Złotych Piłek, czyli najważniejszego wyróżnienia indywidualnego – w ciągu pięciu ostatnich spotkań, jakie rozegrał po wyleczeniu kontuzji, trafił do bramki rywala zaledwie jeden raz. Było to remisowe trafienie na San Siro w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów. Media zasypują nas licznymi hipotezami i domniemaniami, co może być przyczyną takiego stanu rzeczy. Dwie hipotezy wydają się być najbardziej prawdopodobne. Po pierwsze zmiana ustawienia taktycznego drużyny – Leo po trzech sezonach gry na środku ataku, wrócił na swoją pierwotną pozycję prawoskrzydłowego. Druga teoria jest związana z jego problemami zdrowotnymi, które zaczęły się wiosną tego roku.

Czy zmiana pozycji Argentyńczyka wpływa na jego formę strzelecką? Podczas pierwszego klasyku, Tata Martino zmienił w sposób znaczący ustawienie Barcelony. Messi został przesunięty na pozycję prawoskrzydłowego, gdzie odgrywał zgoła odmienną rolę do tej, do której był przyzwyczajony.  Zmiana taktyczna okazała się strzałem w dziesiątkę, bo pozwoliło to ograniczyć wejścia ofensywne bocznego obrońcy Królewskich Marcelo; po drugie Sergio Ramos, grający na pozycji defensywnego pomocnika (pierwszy raz od ośmiu lat) nie miał kogo powstrzymywać w środku pola, jak to robił Pepe za czasów Jose Mourinho. Trzecia sprawa to przeniesienie ciężaru gry na  lewe skrzydło, co okazało się zbawienne w skutkach, gdyż Neymar zaliczył w tym meczu bramkę i asystę. A Messi w pełni wywiązał się z zaleceń taktycznych trenera – Real Madryt w pierwszych 45 minutach nie wiedział co się dzieje. I mimo że Duma Katalonii odniosła zwycięstwo, to La Pulga nie mógł być zadowolony z rozegranego meczu (przestrzelona okazja i mniej dominująca rola na boisku). To już nie jest ten Messi z sezonu 2008/2009 gdzie na skrzydle, do spółki z Dani Alvesem, rozmontowywał każdą obronę i zasieki obronne przeciwnika. Ewolucja tego zawodnika zmieniła go z klasycznego skrzydłowego, na fałszywą dziewiątkę, która wiąże w sobie klasycznego napastnika i ofensywnego pomocnika. Jak wiemy, decyzja o przeniesieniu Messiego na środek ataku była doskonała. 53 bramki w sezonie 2010/2011, 73 w sezonie 2011/2012, 60 w sezonie 2012/2013 – te statystki robią wrażenie. Chyba wszyscy się zgodzą, że na tej starej pozycji Messi nie czuje się najlepiej, z drugiej strony zyskuje na tym cała drużyna, ponieważ zostawić takiego zawodnika jakim jest Messi, tylko z jednym obrońcą byłoby samobójstwem. Stąd podwajanie, a nawet potrajanie krycia, dzięki czemu więcej wolnej przestrzeni jest w środku pola i na lewym skrzydle. I jakkolwiek mecze rozegrane po Gran Derbi były dla Dumy Katalonii zwycięskie, to jednak nie od Leo zależały wyniki tych spotkań. Czy to jest złe? Kampania 2013/2014 to: 17 rozegranych meczów, 13 zwycięstw, 4 remisy, 0 porażek. Messi dalej jest najlepszym strzelcem zespołu, jednak w porównaniu do trzech ostatnich sezonów, bramki oraz asysty rozkładają się na większą liczbę zawodników. Tercet Neymar, Messi, Sanchez powoli może nawiązywać do tria ofensywnego z sezonu 2008/2009: Henry, Eto’o i Messi, które siało spustoszenie na boiskach hiszpańskich i europejskich.  Taka sytuacja bardzo mi się podoba – nie ukrywam. Nareszcie w Barcelonie mamy godny atak.

Pamiętam, jak wybuchła wielka dyskusja o tzw. messidependienci. Termin ten oznacza nadmierne uzależnienie drużyny od formy  jednego zawodnika, w tym wypadku Leo Messiego. Widać to było szczególnie w sezonach 2011/2012: 73 bramki, 37 asyst oraz w sezonie 2012/2013: 60 bramek, 18 ostatnich podań Leo. Gdzieś tam na drugim miejscu byli Fabregas czy Villa mający po kilkanaście bramek! Przepaść. Dyskusja była zrozumiała. Co się stanie kiedy Messi dozna jakiegoś urazu? Skutki były bolesne – porażka z Bayernem Monachium 4-0 i 3-0 w LM. Oczywiście zdrowy Messi nie gwarantował korzystnego wyniku, ale z pewnością spotkania z monachijczykami byłyby bardziej wyrównane. Z magicznym Nemesis (Neymar, Messi, Alexis) spokojny jestem o strzelanie bramek.

Druga hipoteza, próbująca doszukać się przyczyn relatywnie słabszej dyspozycji Messiego, to problemy zdrowotne. Od pięciu sezonu, Messi rozgrywał około 70 spotkań w jednym sezonie. Mnóstwo zdobytych trofeów, jeszcze więcej bramek i liczne asysty. Niestety w pewnym momencie, organizm mówi „stop”. Patrząc na osiągane sukcesy w minionych latach, ryzyko się opłaciło. Leo grał praktycznie non stop, a zyskiwała na tym reprezentacja Argentyny i Duma Katalonii. Teraz problemy się nawarstwiają. Może gdyby Guradiola albo Vilanova częściej dawali mu odpocząć, to kłopotów by nie było? Gdyby. Co się stało to się nie odstanie. Dopóki Barcelona jest liderem hiszpańskiej ekstraklasy, dopóki prowadzi w swojej grupie w Lidze Mistrzów, dopóty „słabsza” forma małego geniusza z Rosario mnie nie martwi. To może być klucz do sukcesu. System rotacji wprowadzony przez Martino może przynieść same korzyści. Odpowiednie szachowanie zasobami kadrowymi ma na celu zapewnienie optymalnej dyspozycji drużyny przez cały sezon. Zobaczmy jak będzie to wyglądało na wiosnę, kiedy to decydują się losy mistrzostwa Hiszpanii, Pucharu Króla oraz Ligi Mistrzów. Dajmy Messiemu czas na dojście do siebie po przebytym urazie. Niech wróci do pełnej stuprocentowej dyspozycji. Wszystkim to wyjdzie na dobre.

Nie należy również zapominać o zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostwach Świata w Brazylii w 2014r. Leo będzie miał wtedy 27 lat i będzie to najlepsza okazja żeby sięgnąć po to trofeum, bo nareszcie reprezentacja gra bardzo dobry futbol i może nieźle zamieszać w Kraju Kawy. Kolejny mundial w 2018r., wtedy o sukces będzie ekstremalnie ciężko. Sam Messi chyba też jest świadomy powagi sytuacji. . Dlatego doceniam to, co robi teraz trener Katalończyków. On chce mieć Messiego w pełni sprawnego i głodnego gry na wiosnę 2014. A sam Argentyńczyk chyba też w końcu załapał, o co idzie gra. Tytuł najlepszego zawodnika w historii futbolu. I mimo że dla wielu Leo już jest bogiem, to zawsze znajdą się jacyś krytycy, którzy będą deprecjonowali jego osiągnięcia.