Kto stanie między słupkami?

marc-andre-ter-stegen

Luis Enrique bardzo poważnie się wziął za budowę nowej Azulgrany – o tym mówiliśmy już nieraz, bo budowla wygląda imponująco – drużynę wzmocniło wielu nowych zawodników, oraz obiecująco, jeśli chodzi o to, jak, mam nadzieję, będzie się spisywała. Pośród tychże nowych twarzy znajdziemy dwóch bramkarzy, drużynę opuścili bowiem ci, którzy przez ostatnie lata dzielnie jej bronili. Nie ukrywam, że to właśnie dzięki ich następcom uważam dzieło asturyjskiego trenera za dobrze prosperujące.

Koniec ubiegłego sezonu to swego rodzaju „estadio de emergencia”, lecz, na całe szczęście, klub znalazł bardzo dobrych kandydatów. Oboje świetnie grają – jeden na był na celowniku Blaugrany już od dawna, a drugi oczarował ją podczas Mundialu, a więc nie było czasu na zwlekanie – gwiazdy tegorocznych mistrzostw świata, takie właśnie, jak Claudio Bravo, James Rodriguez czy Guillermo Ochoa były rozchwytywane jak ciepłe, świeże bułeczki.

Stawiam, iż największym dylematem będą dla Luisa Enrique właśnie Claudio Bravo i Marc-Andre Ter Stegen. Idealnie by było znaleźć kogoś, kto godnie zastąpi Victora Valdesa i, tego niestety drugiego, choć zawsze uśmiechniętego Jose Manuela Pinto pomiędzy słupkami Blaugrany. Cieszę się więc, że obu nowiuteńkim golkiperom przyświeca cel, który będzie ich motywował do starania się o miejsce w podstawowej jedenastce.

Sądzę, że teraz Barca jest w nieco lepszej sytuacji – poprzednio, w przypadku problemów zdrowotnych „VV”, wszystko spadało na barki zawodnika, który miał już swoje lata i z pewnością nie był w stanie bronić równie skutecznie zarówno w meczach ligowych, jak i Pucharu Króla. Teraz Mister będzie miał do dyspozycji dwóch, a właściwie trzech młodych, solidnych porteros. Różnica  wiekowa między nimi jest wprawdzie spora – reprezentant Chile ma już bowiem 31 lat, Ter Stegen prawie dziesięć mniej, a ten, którego de facto nazwałam „trzecim” – 25 lat. Pozycja między słupkami jednak jest najtrwalszą ze wszystkich na boisku i najbardziej tolerancyjną, jeśli chodzi o wiek, albo raczej doświadczenie, jak to stwierdził Jose Manuel Pinto. Jest on swoją drogą bardzo adekwatnym przykładem w tym temacie – lata upływały, a on niezmiennie dawał z siebie wszystko.

Wspomniałam o „trzecim”. Nazwałam tak Jordiego Masipa, bo w świetle transferów o nim mówiło się najmniej spośród trójki bramkarzy pierwszego składu. Nic nadzwyczajnego, przecież jak wielu innych awansował do kadry seniorskiej, mając za sobą między innymi Cadete A, Juvenil A i wypożyczenie do Vilajuïga w międzyczasie. Katalończyk z krwi i kości, można by rzec. Cóż, to prawda.

Być może okaże się, że jak dotąd go nie doceniano. Ter Stegena, nieco młodszego, będziemy oglądać zapewne o wiele, wiele częściej. Wszystko dlatego, że różnie potoczyły się ich kariery, ale to tylko moje głębsze refleksje. Jakby nie patrzeć, to całkiem ciekawa sprawa i ironia losu – wiek to tylko liczba, nie zawsze pomiar naszego doświadczenia, które gwarantuje na przykład pewne miejsce w składzie. Wspomniany wyżej Pinto po trochu to potwierdza, a z drugiej strony stanowi wyjątek od tej reguły.

Wracając do głównego wątku, ciężko mi ocenić, kto najszybciej wkradnie się w łaski trenera. Z całym szacunkiem do Jordiego Masipa, jak wspominałam, nie uważam, by to on bronił bramki Barcy najczęściej. Potrzebny jest mu jeszcze czas, by stać się bardziej „ogranym”, stabilnym bramkarzem. O wiele bardziej zastanawia mnie, czy to Claudio Bravo, czy może Ter Stegenowi bardziej zaufa Enrique. Nie chodzi o to, co będziemy od niego słyszeli. Na łamach gazet zawsze dowiemy się, że „obaj bramkarze są świetni, tak się złożyło, że Marc-Andre dostał szansę, ale Chilijczyk również spisuje się należycie, trenuje z pełnym zaangażowaniem, bardzo dobrze dogaduje się  z drużyną” i tak dalej, i tak dalej, albo odwrotnie. To jednak, co naprawdę będzie myślał o każdym z nich, wyjdzie w praniu w meczowym wydaniu.

Sezon właściwie już się rozpoczął, ale z oceną obu zawodników musimy się jeszcze wstrzymać. Mundial także jest średnim wyznacznikiem – tam brylował kolega z drużyny Alexisa Sancheza i to silnie działa na jego korzyść, nie wiemy jednak, co pokazałby młody Niemiec. Co prawda ciężko się temu dziwić – bez dwóch zdań nie mógłby rywalizować o miejsce z Manuelem Neuerem czy Romanem Weidenfellerem, ale na chwilę obecną nie mamy o co oprzeć porównania nowych golkiperów Dumy Katalonii. Jeśli chodzi o sukcesy, w przypadku wszystkich trzech zawodników pokuszę się jedynie o stwierdzenie, że pojawili się w drużynie Barcy niewątpliwie po to, by wreszcie osiągnąć coś wielkiego.

Gdyby to był temat mojej rozprawki w szkole, nie mam pojęcia, jakie przyjęłabym stanowisko. Tak, jak wspomniałam, będziemy musieli zobaczyć, co prezentują wszyscy trzej bramkarze i jak wpasują się do planów szkoleniowca. Wydaje mi się, że jest z czego wybierać i że słupki Barcy będą podwójnie bezpieczne, bo nawet jeśli jednego z golkiperów wykluczy kontuzja, na ławce będzie czekał równie dobry zastępca, a może nawet dwóch równie dobrych. Nie chcę bowiem z góry przekreślać i lekceważyć Masipa. Być może nosi 25. numer, ale kto wie, jak potoczy się jego kariera w Katalonii. Tak więc, niezwykle ciekawi mnie, kto kogo będzie musiał zastępować w takich przypadkach, ale jestem pewna, że nawet zakaz transferów na najbliższe dwa okienka nie zaszkodzi Barcelonie w sprawie bramki.