Kto zgarnie wszystko, a kto ostatecznie zostanie z niczym, czyli Real Madryt vs. FC Barcelona

Już jutro (tj. 29.08.2012) zostanie rozegrane drugie spotkanie dwumeczu w ramach Superpucharu Hiszpanii. W odwiecznym pojedynku zmierzy się Madryt z Katalonią, Real zagra z FC Barceloną. Pierwsze starcie, które miało miejsce w zeszły czwartek na Camp Nou skończyło się zwycięstwem gospodarzy 3:2. Zatem nic nie jest przesądzone, jutro w Madrycie okaże się kto zgarnie puchar. Duma Katalonii jest bardzo blisko zdobycia tego trofeum po raz czwarty z rzędu, co jeszcze nie udało się nikomu. A dokonanie tego na Santiago Bernabéu to byłoby dopiero coś.

Mimo iż niektórzy umniejszają znaczenia Superpucharu Hiszpanii, jako wartościowego trofeum, jest ono znaczącym wyróżnieniem, przypieczętowuje bowiem piłkarskie panowanie w największym kraju Półwyspu Iberyjskiego. I pewnie gdyby spotkało się w nim dwóch innych rywali nie wzbudzałoby to aż takiej ekscytacji. Aczkolwiek kiedy obojętnie czy to w lidze, pucharze czy superpucharze naprzeciwko siebie stają Królewscy z Katalończykami powstaje widowisko, które budzi zawsze ogromne emocje. Jego przebieg transmitują niezliczone stacje a śledzą miliony fanów piłki na całym świecie.

Real Madryt bardzo chciałby się odegrać za zeszły rok, kiedy to wygrał Puchar Króla, a ligę zgarnęła Barcelona i to ona wygrała Superpuchar. W tym roku sytuacja ma szanse się odwrócić. To ekipa ze stolicy wygrała mistrzostwo a jej rywal dostał krajowy puchar.

Po ostatnich meczach ligowych widać jak wiele Gran Derbi kosztuje zawodników, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Obie ekipy miały między klasykami duży problem z rozegraniem swoich meczów z ligowymi średniakami w ostatni weekend. Obie drużyny zagrały słabo, na pewno nie na 100% swoich możliwości. Ostatecznie Barcelona wygrała oba ligowe spotkania i po dwóch kolejkach zajmuje pierwszą lokatę z kompletem punktów. Z kolei Królewscy zaczęli sezon bardzo kiepsko, uzyskując zaledwie jeden punkt wymęczony w pierwszym ligowym starciu. Z pewnością zatem wynik tabeli również będzie miał wpływ na postawę zawodników obydwu drużyn. Dla Realu kiepski początek sezonu jest ogromną motywacją. Wygranym Superpucharem mogliby pokazać, że jednak są coś warci i zmazać piętno kiepskiego początku La Liga. Z kolei Blaugrana zdobyciem tego trofeum miałaby szansę udowodnić, że mistrzostwo w rękach Realu to tylko wypadek przy pracy i potwierdzić panowanie w Hiszpanii.

Jak wygląda dyspozycja graczy Barcelony przed zbliżającym się klasykiem?

Na pierwszy ogień idzie zdobywca trzech złotych piłek, czyli Lionel Messi. Zaliczył on najlepszy presezon w historii i najlepszy początek sezonu. Jest mistrzem, strzela jak najęty i to on uratował wynik z Osasuną. Z pewnością nie zabraknie go w wyjściowym składzie na Santiago Bernabéu. Jeżeli chodzi o resztę możemy być pewni, że zobaczymy na murawie Pedro, zapewne pojawi się on już od pierwszej minuty. Ostatnio ten zawodnik prezentuje się naprawdę nieźle. I o ile poprzedni sezon nie należał do niego najlepszych, teraz rozpoczął obecny bardzo dobrze i miejmy nadzieję, że jego dyspozycja będzie wyglądała tylko lepiej. Alexis ostatnio z kolei nie błyszczy, spotkanie z ekipą z Pampeluny było w jego wykonaniu naprawdę słabe, ale pewnie pojawi się na murawie. Jeżeli chodzi o Tello możemy się go spodziewać, ale nie będzie grał całych 90 minut, jest duża szansa, że zostanie zastąpiony przez wracającego po kontuzji Villę. Ostatnio w starciu z drużyną Mou Tello spisał się całkiem nieźle i powoli pracuje na wejście do pierwszej drużyny, także w ramach kolejnego testu Vailanova może go jutro wystawić.

Jeżeli chodzi o pomocników na 100% na boisku znajdzie się Xavi Hernandez. Trudno oceniać czy jego ostatnie wchodzenie w drugiej połowie podyktowane jest oszczędzaniem zawodnika na mecz z Realem, czy warunkami fizycznymi tego już 32-letniego gracza. Także od tego zależy czy w Madrycie podziwiać go będziemy przez pełne 90 minut, czy też mniej. Jak pokazał ostatni mecz bez swojego dyrygenta barcelońska orkiestra to nie to samo, więc musi się on pojawić. Z pewnością w Madrycie będzie grał również Iniesta, chociaż z Osasuną zaliczył jeden ze swoich najsłabszych występów w historii. Alves i Busquets również będą w wyjściowym składzie. A jeżeli chodzi o Fabregasa może on zostać w trakcie zmieniony, albo wejść w drugiej połowie.

Zagadką obrony jest obecność nowej gwiazdy w szeregach Azulgrany, czyli przybyłego z londyńskiego Arsenalu Alexa Songa. Jest szansa, że zobaczmy go podczas Gran Derbi. Jeśli nie pojawi się w wyjściowej jedenastce wejdzie później. Chyba nie można wyobrazić sobie lepszego chrztu bojowego w szeregach Azulgrany niż El Clásico w Madrycie. Do tego w obronie z całą pewnością nie zabraknie świetnego ostatnio Pique ani Alby czy Mascherano.

Niestety najprawdopodobniej nie ujrzymy kapitana i serca katalońskiej drużyny – Carlesa Puyola. W niedzielnym meczu ligowym zderzył się z napastnikiem Osasuny i zdiagnozowano u niego złamanie kości policzkowej. Od tego czasu media katalońskie prześcigają się w newsach, czy Puyol może się jutro pojawić na boisku w specjalnej masce na twarzy. Zapewne jednak do tego nie dojdzie, bo Tito nie będzie narażał jego zdrowia w zbliżającym się pojedynku.

Rywalem Barcy będzie Real Madryt, a sam fakt tego, że mecz rozgrywany będzie na Santiago Bernabéu paradoksalnie jest atutem FC Barcelony. Wynika to z faktu, że Madryt pod przywództwem José Mourinho ani razu jeszcze nie ograł Barçy na swoim stadionie. Wyniki tych meczów to dla Portugalczyka trzy porażki i dwa remisy.

Miejmy nadzieję, że dziś dojdzie do tego kolejny remis lub następna porażka z Barceloną, która prowadzona będzie tym razem przez Tito Vilanovę. Tak koszmarnego początku sezonu ekipa z Madrytu nie zaliczyła już od wielu lat. Najpierw remis z Valencią, potem porażka z Barceloną i kolejna przegrana z Getafe. Przegrany pierwszy mecz dwumeczu i zaledwie jeden punkt na sześć możliwych w Lidze – czy tego oczekiwano od obecnego Mistrza Hiszpanii?

Co ciekawe, w tym sezonie mecze oficjalne Real Madryt zawsze rozpoczynał od prowadzenia aby zakończyć spotkanie bez zwycięstwa. Najpierw w meczu z Valencią na Bernabéu w 10. minucie na prowadzenie blancos wyprowadził Gonzalo Higuaín po świetnym dograniu od Di Maríi. ’20′ Madrytu aż 3 razy musiała oddawać strzał aby pokonać Diego Alvesa. Jeszcze przed przerwą wyrównał Jonas wykorzystując ogromne zamieszanie w polu karnym Realu Madryt przy rzucie wolnym dla Valencii – do piłki w jedno miejscie zbiegło się trzech obrońców Realu i Casillas, który zderzył się głową z Pepe. Portugalczyk spędził kilka dni w szpitalu z podejrzeniem wstrząsu mózgu, ale dziś powinien być zdolny do gry z Barcą.

W kolejnym meczu Madryt zagrał na Camp Nou z Barceloną w pierwszym starciu o Superpuchar Hiszpanii. Tym razem bramek do przerwy nie ujrzeliśmy, jednak po wznowieniu gry gola zdobył Crisitiano Ronaldo po rzucie rożnym. Reakcja Barcy była błyskawiczna – świetne podanie Mascherano z połowy boiska do wybiegającego za obronę Pedro, który zdobył gola na 1-1 już minutę po bramce Portugalczyka. Dalszy przebieg spotkania znamy doskonale, Barcelona wygrała je 3-2.

W niedzielę Madryt mierzył się z Getafe, a i tutaj udział w kolejnej bramce dla Madrytu miał Di María. Po podaniu Argentyńczyka między obrońców Higuaín ominął bramkarza i zdobył ładnego gola. W wyniku błędu Sergio Ramosa po przerwie wyrównał Valera uderzając piłkę głową. Na kwadrans przed końcem meczu Getafe wyszło na prowadzenie po bramce Barrady i utrzymało je do końca spotkania.

Początek sezonu w wykonaniu Realu Madryt jest jeszcze gorszy niż wielu kibiców Barcy by sobie życzyło. Piłkarze Mourinho z pewnością są pewni sportowej złości, a na Bernabéu będą musieli strzelić Barcelonie kilka bramek jeśli w ogóle chcą zdobyć Superpuchar. Mamy nad nimi pięciopunktową przewagę w Lidze, a jeśli Real nie wyzbędzie się swoich błędów z meczu z Getafe (o którym nawet Mourinho mówił jako “zasłużona porażka po tragicznym meczu”), to Barcelona będzie miała jutro jeszcze łatwiejsze zadanie.

Gran Derbi to klasyka gatunku, spotkanie najlepszych, derby Europy, starcie gwiazd. Elektryzuje cały świat, wszystkich sympatyków piłki, nie tylko fanów Realu i Barcelony. A konfrontacja obydwu teamów w Superpucharze Hiszpanii jest podniecająca tym bardziej. Szykuje się niezłe widowisko. Weźmy zatem, drodzy Czytelnicy, chipsy czy inne przekąski, otwórzmy piwko i zasiądźmy wygodnie w fotelach przed telewizorami. Cieszmy się tym świętem, podziwiajmy wyczyny z piłką, obserwujmy każdy krok naszych idoli. Niech będzie to niezapomniane przeżycie. I jeszcze jedno: bez żadnych przepychanek, deptania, pomyłek arbitrów czy komentarzy trenerów: niech wygra lepszy!

 

Natalia Muczyńska (DumaKatalonii.pl): Będzie to niezwykle ciężkie spotkanie i pierwsze starcie na Camp Nou nie powinno sugerować nam, że Real Madryt tanio sprzeda skórę. Dobrze wiemy, że Królewscy są zawsze bardzo trudnym rywalem, a na mecze z FC Barceloną znajdują w sobie dodatkowe pokłady siły. Dodatkowym aspektem na ich korzyść jest fakt, że grają na własnym stadionie. Mimo wszystko – liczę na choćby remis, żeby piłkarze katalońskiej drużyny podnieśli w górę pierwsze trofeum w ‘erze Tito Vilanovy’ i mogli świętować na Santiago Bernabéu.

Kuba Seweryn (BlogFCB.com): Real do tego meczu będzie potrójnie zmotywowany. Po pierwsze primo – gra z Barceloną, swoim odwiecznym rywalem. Po drugie, primo – nie będzie chciał pozwolić, żeby piłkarze Blaugrany cieszyli się z trofeum na Santiago Bernabéu. Po trzecie, primo, ultimo – zawodnicy Jose Mourinho będą chcieli się odbić od dna, w którym na starcie sezonu ugrzęźli, a wiemy doskonale, że zwycięstwem nad Barceloną by odkupili winy u swoich fanów. Wynik 3:2 po pierwszym meczu jest prawie jak remis. Kto wygra rewanż, ten zdobędzie puchar. Obawiam się tego meczu, boję się, że głupota Victora Valdesa może okazać się decydująca dla losów rywalizacji.

 

Źródło: BlogFCB.com/DumaKatalonii.pl