La Liga gra: Barcelona mistrzem, Sporting wyszarpuje utrzymanie!

To już jest koniec! Ostatnia runda La Liga w tym sezonie zapowiadała się emocjonująco. Przed nią nie było bowiem wiadome, kto w jakiej fazie przystąpi do europejskich pucharów w przyszłym sezonie, kto uniknie spadku i najważniejsze – kto sięgnie po mistrzowski tytuł. Pytań mnóstwo, ale na wszystkie znamy już odpowiedzi, zapraszamy na podsumowanie 38. kolejki!

Mecze 38. kolejki:
Valencia 0-1 Sociedad

Ostatnią kolejkę zmagań w La Liga otwierało spotkanie Valencii z Realem Sociedad. Obie drużyny kończą sezon w odmiennych nastrojach, mimo stosunkowo niewielkiej różnicy punktowej. Nietoperze z pewnością mierzyły wyżej, lecz całe rozgrywki okazały się ogromnym rozczarowaniem. Sociedad z kolei dzięki kilku dobrym występem może być dumny ze swojej postawy. Wszystko co najlepsze działo się tak naprawdę dopiero w drugiej połowie. Gospodarze mieli swoje okazje, lecz ostatecznie nie oddali nawet celnego strzału. Blisko był Santi Mina, który okupił swoją akcję kontuzją, niewiele zabrakło Alvaro Negredo. Jednak to goście byli pod bramką rywala bardziej konkretni. Za sprzawdzania Jaume wziął się wprowadzony po przerwie Bruma. Najpierw rykoszet po jego strzale sprawił dużo trudności Domenechowi, a nieco później uderzenie z wolnego Portugalczyka także zmusiło bramkarza Valencii do wysiłku. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, jeszcze raz przypomniał o sobie Bruma. Skrzydłowy Sociedad otrzymał podanie na prawej stronie boiska, zmylił obrońców świetnym dryblingiem i oddaał groźny strzał. Jaume odbił piłkę, lecz ostatecznie dopadł do niej Oyarzabal, który ustalił wynik spotkania. Przgnębiający gol w doliczonym czasie gry jeszcze bardziej dobił Nietoperze na koniec sezonu. Sociedad zaś zakończył zmagania na bardzo dobrym dziewiątym miejscu.

Składy:
Valencia: Jaume Domenech – Guillherme Siquiera, Aderlan Santos, Ruben Vezo, Antonio Barragan (56’ Joao Cancelo) – Danilo Barbosa, Andre Gomes (84’ Alvaro Negredo), Daniel Parejo – Pablo Piatti (39’ Andres Pascual), Paco Alcacer, Santi Mina

Sociedad: Geronimo Rulli – Alberto de la Bella, Diego Reyes, Mikel Gonzalez, Aritz Elustondo – Ruben Pardo (84’ Igor Zubeldia), Asier Illarramendi – David Zurutuza, Mikel Oyarzabal, Xabi Prieto (74’ Jonathas) – Jon Bautista (58’ Bruma)


Deportivo 0-2 Real

Real nadzieję na tytuł może jeszcze i miał, ale mogła okazać się ona niewystarczająca, by ten cel osiągnąć. Oprócz zwycięstwa Królewskich punkty musiała stracić także Barca, więc podopieczni Zidane’a stali przed trudnym wyzwaniem. Choć jego piłkarze po 25 minutach prowadzili 2:0 z rywalem za sprawą dwóch goli Cristiano Ronaldo (który toczył korespondencyjny pojedynek z Luisem Suarezem o miano króla strzelców) i dowieźli ten rezultat do przerwy, to dokładnie w takim samym rozmiarze prowadziła Blaugrana grająca z Granadą. Stało się więc jasne, że tylko kataklizm z udziałem broniącej tytułu Dumy Katalonii może zmienić sytuację na ligowym szczycie. Po zmianie stron na boisku nie ujrzeliśmy już głównego aktora pierwszej części – Ronaldo, który zszedł z powodu drobnego dyskomfortu i na tym zakończyły się już właściwie emocje. Real wiedział, że więcej zrobić nie może i swój plan wykonał, jednak to nie wystarczyło – Barca zdobyła jeszcze jednego gola. Ostatecznie obie ekipy zakończyły sezon w spacerowym tempie, choć przed Królewskimi jeszcze jedno wyzwanie – finał Ligi Mistrzów w ostatni weekend maja.

Składy:
Deportivo: Stipe Pletikosa – Manuel Pablo, Alejandro Arribas (71′ Rober Vilalba), Sidnei, Fernando Navarro – Alex Bergantinos, Pedro Mosquera (76′ Celso Borges) – Fede Cartabia, Luis Alberto, Faycal Fajr (76′ Oriol Riera) – Lucas Perez

Real: Keylor Navas – Daniel Carvajal, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo – Casemiro, Toni Kroos (61′ Isco), Luka Modrić – Gareth Bale (76′ Jese), Karim Benzema, Cristiano Ronaldo (46′ James Rodriguez)


Granada 0-3 Barcelona_4

Najciekawsze rzeczy w ostatniej kolejce Primera Division działy się, przynajmniej w teorii, na Nuevo Los Carmenes, gdzie Barcelona potrzebowała wygranej, aby przypieczętować mistrzostwo Hiszpanii. Chrapkę na sprawienie niespodzianki miała Granada, która kolejkę wcześniej utrzymała się w lidze. Nie było jednak mowy o odpuszczaniu spotkania z liderem tabeli. Spotkanie rzeczywiście nie układało się początkowo po myśli gości. Posiadali oni przewagę, ale nie umieli jej zamienić na bramkę. Najgroźniejsze uderzenie oddawał prawą nogą Leo Messi, ale piłka leciała w sam środek bramki Fernandeza. W 22. minucie przyszło przełamanie po tym, jak Alba wyłożył piłkę na pustą bramkę do Luisa Suareza. Urugwajczyk tym samym odpowiedział na trafienie Cristiano, który chwilę wcześniej otworzył wynik na El Riazor. Suarez nie poprzestał na tym i jeszcze przed przerwą wykorzystał heroiczną postawę Alvesa, który nie zrezygnował z pogoni za niedokładnie zagraną piłką od Mascherano, z czego wyszła asysta przy golu na 2:0. Po zmianie stron sytuacja na boisku nie uległa wielkiej zmianie, ale gospodarze mieli też swoje szanse, w których ter Stegen musiał wykazać się umiejętnościami. Wynik 0:2 utrzymywał się bardzo długo. W 85. minucie było już niemal pewne, że Barca nie da sobie wydrzeć mistrzostwa z rąk, ale dla pewności Messi dograł za obronę do Neymara, a ten wyłożył piłkę Suarezowi, który ponownie musiał jedynie dobić ją do pustej bramki. Hat-trick Luisa Suareza pozwala Barcelonie na odniesienie sukcesu w lidze! Barcelona mistrzem Hiszpanii sezonu 2015/2016!

Składy:
Granada: Andres Fernandez – David Lomban, Jean Babin, Ricardo Costa (81′ Doria), Miguel Lopes – Abdoulaye Doucoure, Ruben Perez, Fran Rico – Ruben Rochina (46′ Isaac Cuenca), Youssef El-Arabi (77′ David Barral), Adalberto Penaranda

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Daniel Alves, Gerard Pique, Javier Mascherano (75′ Jeremy Mathieu), Jordi Alba – Sergio Busquets (88′ Sergi Roberto), Ivan Rakitić (79′ Arda Turan), Andres Iniesta – Lionel Messi, Luis Suarez, Neymar


Bilbao 3-1 Sevilla

Sevilla znów postanowiła oszczędzać siły i przeciwko Athleticowi wyszla w mocno przemeblowanym składzie. Baskowie z kolei celowali w zdobycie piątego miejsca. Ponadto na San Mames po raz ostatni występował Carlos Gurpegi. Dobrze mecz zaczęli goście, od groźnego strzału Iborry, potem jednak do głosu doszli gospodarze. Po fatalnym błędzie przy wyprowadzaniu akcji, piłka trafiła do Raula Garcii. Strzał zawodnika Bilbao obronił Sergio Rico, lecz przy dobitce Aduriza nie miał nic do powiedzenia. Jeszcze w pierwszej połowie snajper gospodarzy podwyższył prowadzenie. Fantastycznym dośrodkowaniem popisał się Markel Susaeta, a Aduriza mierzonym strzałem z powietrza pokonał bramkarza. Premierowe 45 minut zakończyło się dośc nietypowym akcentem. Czerwoną kartkę za dyskujse z arbitrem otrzymal bowiem siedzący na ławce Coke. Znacznie lepiej dla przyjezdnych rozpoczęła się druga połowa. Kilka minut po wznowienu gry do siatki trafił Juan Munoz, który wykorzystał kontrę i podanie Curro. Radość nie trwała jednak długo. Trzy munuty po golu kontaktowym arbiter wyrzucił z boiska Kolodziejczaka za jakby inaczej dyskusje. Baskowie wykorzystali sytuację, a kolejna świetna centra susaety przyniosla bramkę. Egzekutorem okazał się Raul Garcia. Wynik utrzymał się do końca spotkania, lecz sędzia pokazał jeszcze jedną jedną czerwoną kartkę. Tym razem dla Mikela Rico, który na boisku spędził trzy minuty. Końcówka sezonu w lidze to ne był wymarzony czas dla Sevilli. Wiadomo, iż to niepowodzenie odbili sobie w innych rozgrywkach. Swój cel osiągnął Athletic. Dzięki porażce Celty gracze z Bilbao zajęli bardzo dobre piąte miejsce.

Składy:
Athletic: Gorka Iraizoz – Mikel Balenziaga (48’ Gorka Elustondo), Carlos Gurpegi (86’ Mikel Rico), Eneko Boveda, Inigo Lekue – Benat, Mikel San Jose – Markel Susaeta, Raul Garcia, Inaki Williams (75’ Iker Muniain) – Aritz Aduriz

Sevilla: Sergio Rico – Timothee Kolodziejczak, Diego Gonzalez, Adil Rami (46’ Daniel Carrico), Diego Carmona – Sebastian Cristoforo, Steven N’Zonzi (46’ Grzegorz Krychowiak) – Jewhen Konoplianka (60’ Sergio Escudero), Vicente Iborra, Curro – Juan Munoz


Atletico 2-0 Celta

Ubiegłotygodniowa porażka z Levante dość niespodziewanie wykluczyła piłkarzy Diego Simeone z wyścigu o mistrzostwo, jednak o żadnej taryfie ulgowej z tym związanej nie mogło być mowy. Szkoleniowiec gospodarzy wystawił na pożegnalne starcie wszystkich najważniejszych piłkarzy. Odpuszczać nie zamierzała jednak także Celta, która cały czas liczyła się w walce o piąte miejsce, o które rywalizowała z Athletikiem Bilbao. W pierwszej części kibice mogli obejrzeć niewiele sytuacji, ale jeśli już się one pojawiały, to stwarzały konkretne zagrożenie pod bramką rywala. Najlepsze okazje dla miejscowych zmarnowali Saul (obrona Alvareza) oraz Godin (poprzeczka), a z drugiej strony Jan Oblak dobrze interweniował po strzałach Orellany oraz Nolito. Do przerwy bramek nie doświadczyliśmy, ale dziesięć minut po przerwie było już 2:0 dla madrytczyków. W trzy minuty dwukrotnie golkipera Celty pokonali Fernando Torres oraz Antoine Griezmann. Później oba kluby miały jeszcze swoje okazje, ale do siatki po piłkę nie trzeba już było sięgać. W końcówce na boisku pojawił się Tiago, który wrócił do gry po kilku miesiącach przerwy spowodowanej poważną kontuzją. Atletico w dobrym stylu żegna się z La Ligą w tym sezonie i przygotowuje się do wielkiego finału Champions League. Celta ostatecznie zajęła szóstą lokatę, bo swoje spotkanie wygrał Athletic.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Diego Godin, Filipe Luis – Saul Niguez, Gabi, Augusto Fernandez, Koke – Antoine Griezmann (74′ Yannick Ferreira-Carrasco), Fernando Torres (78′ Tiago)

Celta: Sergio Alvarez – Jonny, Hugo Mallo, Sergi Gomez, Carles Planas – Marcelo Diaz, Daniel Wass (59′ Iago Aspas), Pablo Hernandez (82′ Nemanja Radoja) – Fabian Orellana (72′ Theo Bongonda), John Guidetti, Nolito


Malaga 4-1 Las Palmas

Dla obu ekip było to starcie o pietruszkę, a stawką było tylko i wyłącznie miejsce w pierwszej dziesiątce na koniec sezonu. Mimo to od początku mogliśmy obserwować ciekawe widowisko, którym piłkarze chcieli się jak najlepiej pożegnać z kibicami. Gra była otwarta, choć nie każda akcja kończyła się realnym zagrożeniem dla bramkarza rywala. Częściej przy futbolówce utrzymywali się goście i to oni mieli pierwszą stuprocentową okazję – Willian Jose trafił jednak w słupek. W odpowiedzi skuteczniej zagrał Duje Cop, który – choć miał trudniejszą sytuację – główkował lepiej i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po półgodzinie gry mieliśmy już remis. Tym razem Willian Jose zachował się w polu karnym poprawnie i wykończył akcję ekipy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Tuż przed przerwą powody do radości mieli jednak jeszcze raz miejscowi fani, których w dobry nastrój wprawił Charles, pewnie egzekwując rzut karny. W drugiej części akcji było mniej. Dużą przewagę w posiadaniu piłki miał beniaminek z Wysp Kanaryjskich, ale z jego wysiłków nie wynikało praktycznie nic. Ostatecznie dwa ciosy wyprowadzili Andaluzyjczycy. Najpierw solową akcję przeprowadził i wykończył Christian Atsu, a chwilę później podanie Dudy wykorzystał Charles – najlepszy strzelec klubu w tym sezonie, który potwierdził swoją niezłą formę. Taki wynik sprawił, że to Malaga zajęła wysokie ósme miejsce w lidze. Z kolei Las Palmas musi zadowolić się pierwszą lokatą w drugiej dziesiątce, ale z takiego obrotu spraw wszyscy są pewnie bardzo zadowoleni.

Składy:
Malaga: Guillermo Ochoa – Miguel Torres, Raul Albentosa, Weligton, Federico Ricca – Juanpi (61′ Christian Atsu), Ignacio Camacho, Recio (63′ Pablo Fornals), Gonzalo Castro – Charles, Duje Cop (77′ Duda)

Las Palmas: Raul Lizoain – David Garcia (36′ David Simon), Mauricio Lemos, Pedro Bigas, Dani Castellano – Roque Mesa – Nabil El Zhar, Tanausu (72′ Vicente Gomez), Jonathan Viera, Momo (77′ Mubarak Wakaso) – Willian Jose


Espanyol 4-2 Eibar

Ostatniego dnia ligowych zmagań, czyli w niedzielę, tylko w meczu w Barcelonie grano tak naprawdę o nic. Zarówno Espanyol, jak i Eibar miały pewne utrzymanie i “nie groził” im również awans do europejskich pucharów. To jednak gospodarze postanowili poważnie potraktować to spotkanie. Już w 13. minucie Gerard Moreno wykorzystał podanie od Sancheza, ominął bramkarza i wpakował piłkę do pustej bramki. Później strzelec tego gola asystował przy trafieniu Marco Asensio, dla którego był to dopiero drugi gol w tym sezonie. Pomocnik wypożyczony z Realu Madryt znacznie lepiej spisywał się w asystach, których i tego dnia nie zabrakło. Druga połowa, a konkretnie jej początek, dał nadzieję gościom na korzystny wynik. Roco sfaulował Keko w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny, który bardzo pewnie wykorzystał Baston. To jedynie rozjuszyło miejscowych, którzy w 66. minucie za sprawą spokojnego rajdu Marco Asensio i genialnego strzału tego zawodnika ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Kwadrans przed końcem były gracz Osasuny tym razem podał do Gerarda Moreno, a ten dał Espanyolowi prowadzenie 4:1. Wydawało się, że w ten sposób zakończy się to starcie, ale Papużki nie utrzymały koncentracji do ostatniej minuty i dzięki temu na zakończenie meczu Sergi Enrich wpakował piłkę do pustej bramki po świetnej centrze Keko i jeszcze lepszemu zgraniu Borjy Bastona. Sporo bramek jak na ostatnie spotkanie w lidze i to na dodatek takie, które nie zmieniło dosłownie nic.

Składy:
Espanyol: Pau Lopez – Javi Lopez (42′ Roberto Correa), Alvaro Gonzalez, Oscar Duarte, Enzo Roco, Ruben Duarte – Victor Sanchez, Papakouli Diop (79′ Salva Sevilla) – Hernan Perez, Gerard Moreno (83′ Mamadou Sylla), Marco Asensio

Eibar: Xabi Irureta – Borja Ekiza (46′ Ander Capa), Mauro dos Santos, Ion Ansotegi, David Junca – Keko, Dani Garcia (70′ Gonzalo Escalante), Adrian Gonzalez, Antonio Luna (68′ Takashi Inui) – Sergi Enrich, Borja Baston


Betis 2-1 Getafe

Spośród drużyn walczących o utrzymanie to właśnie Getafe było najbardziej uprzywilejowane przed ostatnią kolejką, ponieważ potrzebowało jedynie wygranej i nie musiało interesować się wynikami Rayo i Sportingu. To jednocześnie niewiele, ale i też sporo, ponieważ rywalem drużyny z przedmieść Madrytu był Betis, który do słabeuszy nie należy, a już na pewno nie na własnym obiekcie. Początek spotkania układał się dobrze dla gości, którzy oddawali uderzenia, ale bramkarz gospodarzy bardzo dobrze spisywał się między słupkami. Sytuacja odmieniła się dopiero w 35. minucie, kiedy sygnał do ataku dla swojej drużyny dał odchodzący z zespołu Jorge Molina. Napastnik Verdiblancos zmarnował sytuację “sam na sam” z Guaitą. Bezbramkowy remis utrzymał się do przerwy co, jak się okazywało, spychało Getafe na 19. miejsce, ponieważ Sporting i Rayo prowadzili w swoich meczach z Villarrealem i Levante. Przełomowa mogła, a nawet powinna okazać się 54. minuta, kiedy Scepovic miał przed sobą jedynie golkipera Betisu, a nie udało mu się go pokonać z około trzech metrów. To się zemściło na gościach po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i uderzeniu głową Pezzelli, który w tym momencie spychał Getafe do Segunda. Przyjezdni ruszli do ataków, ale wtedy zostali przydeptani przez Gila Manzano, który podyktował kontrowersyjną jedenastkę dla gospodarzy za rzekomy faul na Musondzie, który nawet jeśli był, to na pewno przed polem karnym. To jednak nie przeszkodziło Rubenowi Castro w wykorzystaniu szansy na gola. Potem wyjątkową nieroztropnością wykazał się rezerwowy Buendia, który kwadrans przed końcem otrzymał czerwoną kartkę za brutalny faul na rywalu. Tragicznej sytuacji gości nie zmieniła nawet fenomenalna bramka Medrana w 84. minucie, która tylko pozwoliła otrzeć potok łez, które zagościły na twarzach zawodników Getafe. Drużyna z przedmieść Madrytu opuszcza Primera Division.

Składy:
Betis: Daniel Gimenez – Martin Montoya, German Pezzella (80′ Francisco Varela), Heiko Westermann, Juan Vargas (46′ Charly Musonda) – Joaquin, Alfred N’Diaye, Petros, Dani Ceballos – Jorge Molina (65′ Fabian Ruiz), Ruben Castro

Getafe: Vicente Guaita – Damian Suarez, Santiago Vergini, Cala, Alvaro Pereira (68′ Alvaro Vazquez) – Juan Rodriguez (58′ Emiliano Buendia), Alvaro Medran – Pedro Leon, Pablo Sarabia, Moi Gomez (64′ Karim Yoda) – Stefan Scepović


Rayo 3-1 Levante

Teoretycznie Rayo było w najgorszej sytuacji przed startem 38. kolejki, ponieważ traciło oczko do Getafe i Sportingu, więc musiało liczyć na potknięcia obu ekip. Jednak z drugiej strony przeciwnikiem ekipy z Madrytu było Levante, które już dawno było ogłoszone pierwszym spadkowiczem. Priorytetem było więc pewne zwycięstwo i nasłuchiwanie wieści z El Molinon oraz Benito Villamarin. Rayo swój plan zaczęło wypełniać dość szybko, bo w 12. minucie świetnym strzałem z przedpola popisał się Pablo Hernandez i było 1:0. Minęło kilka chwil i gospodarze prowadzili już dwiema bramkami. Z dystansu uderza Roberto Trashorras i to początkowo on cieszył się ze zdobycia gola, ale futbolówka obiła się jeszcze po plecach Jozabeda i to jemu należało zapisać to trafienie. Po zmianie stron zrobiło się gorąco w szeregach gospodarzy, kiedy Amaya sfaulował we własnym polu karnym Rubena Garcię. Clos Gomez nie zawahał się wskazać na “wapno”. Skutecznym wykonawcą rzutu karnego okazał się Verza. Rayo nie chciało jednak czekać w niepewności, więc wzięło sprawy w swoje ręce i po dośrodkowaniu Bebe Miku ustalił wynik starcia na 3:1. Należało oczekiwać wiadomości z innych stadionów. Informacje z Sewilli były jak najbardziej dobre, ale te z Asturii okazały się fatalne. Sporting, wygrywając z Villarrealem, zepchnął Rayo do Segunda Division. Oznacza to, że w przyszłym sezonie Madryt będą reprezentować tylko dwie ekipy – obecni finaliści Ligi Mistrzów. Paco Jemez ze swoją bandą żegnają się, oby tymczasowo, z hiszpańską elitą.

Składy:
Rayo: Yoel – Quini, Antonio Amaya, Tito, Nacho Martinez (88′ Razvan Rat) – Diego Llorente (46′ Miku), Roberto Trashorras – Pablo Hernandez, Jozabed Sanchez, Adrian Embarba (59′ Bebe) – Javi Guerra

Levante: Diego Marino – Ivan Lopez, Carl Medjani, David Navarro, Juanfran (37′ Tono) – Simao Mate, Verza, Jefferson Lerma – Jordi Xumetra (75′ Jose Morales), Victor Casadesus (58′ Deyverson), Ruben Garcia


Sporting 2-0 Villareal

Pewny czwartego miejsca Villarreal przystępował do pojedynku ze Sportingiem. Klub z Gijon desperacko oczekiwał zwycięstwa, które pozwoliłoby zachować ligowy byt. Gospodarze szybko zabrali się do pracy i już w 8 minucie objęli prowadzenie. Rajd na prawym skrzydle preprowadził Carmona, dogral w pole karne, a tam celnym strzałem popisał się Jony. Nieco później odpowiedzieli goście. Do długiej piłki rzuconej przez obrońcę dopadł Leo Baptistao, popędził w stronę bramki, lecz trafił tylko w słupek. W pierwszej połowie fantastycznymi dryblingami popisali się jeszcze z jednej strony Rachid, a z drugiej Nahuel. Wynik nie uległ jednak zmianie. Po zmianie stron Sporting chciał za wszelką cenę przypieczętować zwycięstwo. Niezwykle aktywny był Jony, który raza za razem nękał defensorów. Po jednej z jego akcji zakończonej strzał Halilovicia, zawodnicy Villarreal musieli wybijąc piłkę tuż sprzed linii bramkowej. Całe El Molinon wpadło w euforię w 79 muncie. Futbolówkę w polu karnym przytzrymał Sanabria, po czym wycofał ją do Sergio Alvareza. Pomocnik Sporting oddał przepiękny strzał, a piłka odbijając się od poprzeczki wpadła do siatki. Na stadionie zapanował eksplozja radości, gospodarze nie pozwolili już wydrzeć sobie zwycięstwa. Sporting w przyszłym sezonie ponownie grał będzie w Primiera Division, a Villarreal sprawdzi swoje siły w Lidze Mistrzów.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Isma Lopez, Luis Hernandez, Jorge Mere, Alberto Lora – Jony (80’ Alex Barrera), Rachid Ait-Atmane, Sergio Alvarez, Carlos Carmona (67’ Alen Halilovic) – Guerrero (62’ Carlos Castro), Antonio Sanabria

Villarreal: Mariano Barbosa – Antonio Rukavina, Eric Bailly, Daniele Bonera (46’ Victor Ruiz), Mario Gaspar – Samu Castillejo, Manu Trigueros, Jonathan dos Santos, Nahuel Leiva (72’ Denis Suarez) – Samuel, Leo Baptistao (75’ Cedric Bakambu)


Mecz kolejki: Sporting – Villarreal 2:0

Liczby kolejki:
best_11_R2_38kolejka

Piłkarz kolejki: Luis Suarez (Barcelona)
Nie ma co tu dużo pisać – najlepszy piłkarz La Liga w tym sezonie zakończył sezon w najlepszy możliwy sposób. Ustrzelił hat-tricka, który przypieczętował 24. mistrzostwo Hiszpanii zdobyte przez klub z Katalonii. Do tego dołożył osobiste sukcesy – Trofeo Pichichi oraz Złoty But. Czyżby teraz atak na Złotą Piłkę?

Cienias kolejki: Getafe
Fatalnie zaprezentowało się Getafe w ostatnim meczu. Przed jego rozpoczęciem madrytczycy byli w najlepszej sytuacji z drużyn walczących o utrzymanie, ale nieskuteczność, chaos oraz nieumiejętność utrzymana nerwów na wodzy zakończyły się tym, że za rok kibice na Coliseum Alfonso Perez będą emocjonować się grą na zapleczu elity.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Aritz Aduriz (Athletic), Carlos Gurpegi (Athletic), Juanfran (Levante), Jorge Molina (Betis)
Ostatnia kolejka stała pod znakiem pożegnań legend La Liga. Swoje benefisy zaliczyli Carlos Gurpegi, Juanfran oraz Jorge Molina. Liga bez tych zawodników z bogatą karierą na pewno traci swoją cząstkę.
Rezygnować nie zamierza jeszcze Aritz Aduriz, który zaliczył wspaniały sezon, przez co nie sposób go nie wyróżnić. Tym bardziej że Bask został najlepszym hiszpańskim strzelcem rozgrywek, wygrywając Trofeo Zarra. Kto wie, może na Euro Aduriz również pokaże swoją najlepszą wersję.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Kibice na stadionie Granady
Barcelona mogła świętować po końcowym gwizdku meczu z Granadą ligowy tytuł, ale bardzo szybko przyjemne chwile zostały zakłócone przez fanów, którzy wbiegli na murawę i wręcz rzucali się na starych-nowych mistrzów. Sytuacja nie do pomyślenia, na szczęście nikomu nic się poważnego nie stało.

Gol kolejki: Sergio Alvarez (Sporting)
Piłkarze z Gijon we wspaniałym stylu przypieczętowali utrzymanie w La Liga. Po podaniu Sanabrii pięknym strzałem popisał się Sergio Alvarez, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, a cały stadion oszalał. Sporting w pięknym stylu pożegnał się z sezonem 2015/2016, w przyszłym Asturyjczyków czeka kolejna kampania.

Pudło kolejki: Stefan Scepović (Getafe)
Po takim występie krytyki Getafe nigdy za wiele. Na początku drugiej połowy, jeszcze przy bezbramkowym remisie, świetną okazję na pokonanie bramkarza Betisu miał Scepović. Snajper Los Azulones w sytuacji sam na sam trafił jednak wprost w niego i w efekcie bardzo utrudnił drużynie walkę w tym meczu. W tamtym momencie trafienie dawało Getafe utrzymanie i być może to oni zachowaliby w końcowym rozrachunku miejsce wśród najlepszych.

klasyfikacje_38kolejka

Autorzy:



Grafika: Maciek Bożek