La Liga gra: Pogoń Realu

1362436215233

Po dłuższej przerwie wracamy z naszym cyklem La Liga gra, gdzie po każdej kolejce prezentować będziemy to, co działo się na boiskach hiszpańskiej ekstraklasy. Co, oprócz Gran Derbi, w tym tygodniu? Kiksy piłkarzy Valencii, piękna akcja Athletiku, nieporadność bramkarzy i wiele więcej!

Mecze 26. kolejki La Liga:

Getafe – Saragossa 2:0 (Colunga, Escudero)
Początek 26. kolejki hiszpańskiej Primera Division był, delikatnie mówiąc, dziwny. Real Saragossa znajduje się w zdecydowanym kryzysie – piłkarze tego zespołu nie wygrali żadnego z ostatnich dziewięciu spotkań w hiszpańskiej ekstraklasie. Teraz znów nie poszło im zbyt dobrze – Colunga omal nie trafił w piłkę, stojąc dwa metry przed bramką, ale ostatecznie trafił do siatki. W drugiej części gry Loovens wyleciał z boiska za głupie zagranie ręką i Getafe miało rzut wolny. Uderzył Escudero, piłka odbiła się od muru i wpadła tuż przy słupku. Goście się nie pozbierali, mimo że pomóc chciał im Pedro Leon –kilkadziesiąt sekund po bramce ukarany został żółtą kartką, a zasłużenie na drugą zajęło mu tylko minutę.

Real M. – Barcelona 2:1 (Benzema, Ramos – Messi)
Ligowe Gran Derbi z pewnością były inne od tych z Pucharu Króla. Real myślami był już prawie w Manchesterze, bo doścignięcie „Dumy Katalonii” (nawet, jeśli ta znajduje się w wyraźnym kryzysie) będzie bardzo trudne. Na temat tego meczu powiedzieliśmy już chyba wszystko – od palca Alby, Maradonę w loży Cristiano Ronaldo, po Pereza Lasę, czy gest Kozakiewicza z ławki Realu. Powtarzać się nie ma więc chyba żadnego sensu. Od siebie dodamy tylko jedną uwagę – to, co ostatnio robi Varane, zasługuje na największe uznanie.

Deportivo – Rayo 0:0
Chociaż w spotkaniu Deportivo z Rayo nie padła żadna bramka, to kibice zgromadzeni na El Riazor z pewnością nie mieli powodów do nudy. Już w pierwszym kwadransie gry to goście powinni wyjść na prowadzenie, ale fatalnie spudłował Bangoura. W drugiej części gry przewagę osiągnęli natomiast zawodnicy „Depor”, jednak i oni byli bardzo nieskuteczni, a na posterunku stał Ruben. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami – zdecydowanie bardziej martwi to ostatniego w tabeli beniaminka.

Osasuna – Athletic 0:1 (Susaeta)
W meczu sąsiadów z ligowej tabeli lekkim faworytem była Osasuna, notująca ostatnio zaskakująco dobre rezultaty. Zgodnie z przewidywaniami to gospodarze od początku zaatakowali bramkę baskijskiego zespołu, ale byli bardzo nieskuteczni. Nie od dziś wiadomo, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i podobnie było także tym razem. W drugiej części gry to Athletic przeprowadził składną akcję, którą strzałem z pierwszej piłki ładnie wykończył Susaeta. To wystarczyło na słabą tamtego dnia w ataku Osasunę i gracze z Bilbao przesunęli się w górę tabeli.

Valencia – Levante 2:2 (Jonas, Soldado – Iborra Barkero)
Sobotę rozpoczęły Gran Derbi, a zakończyły derby Sewilli. Takie mecze i takie bramki zdecydowanie nie zdarzają się codziennie. Dwa trafienia dla Levante padły po… wrzutach z autu. Najpierw kretynów zrobiła z siebie cała obrona Valencii, a w końcówce sam Jeremy Mathieu. Jeżeli ktoś śmiał się z ostatnio z rozkroku Puyola, musi zobaczyć skrót tego meczu. „Interwencja” kapitana Blaugrany zasługuje przy tym na szóstkę. Pierwsza bramka dla Valencii tez była zresztą kuriozalna dzięki kopiącemu się po czole Canalesowi. Współczuć możemy tylko Roberto Soldado – zdobył piękną bramkę, trafił w poprzeczkę, walczył, starał się, a jego koledzy i tak to spieprzyli.

Granada – Mallorca 1:2 (Nolito – Alfaro, Hemed)
Jeśli komuś w niedzielne południe chciało się jeszcze spać, to piłkarze Granada i Mallorki z pewnością szybko go obudzili. Już w pierwszym kwadransie gry padły bowiem dwie bramki, a w rolach głównych występowali zawodnicy, którzy niegdyś bronili barw „Blaugrany”. Dla gospodarzy strzelał Nolito, a przy golu Alfaro asystował Giovanni dos Santos. Nie było to zresztą jedyne kluczowe podanie piłkarza rodem z Meksyku. Już w doliczonym czasie gry dośrodkował wprost na głowę Hemeda i goście odnieśli arcyważne zwycięstwo, zbliżając się nieco do rywali. Nadal znajdują się jednak w strefie spadkowej.

Espanyol – Valladolid 0:0
Po ostatnich zwycięstwach z pewnością urosły apetyty sympatyków Espanyolu. Po meczu z Valladolid powinni jednak jedynie podziękować swoim rywalom za to, że byli niewiele mniej nieporadni od nich. Gospodarze na Cornella El Prat nie oddali bowiem żadnego celnego strzału. Real tylko raz zatrudnił natomiast bramkarza rywali. Wydarzenie meczu? Nieporozumienie w obronie gości. Colotto na tyle nieszczęśliwie zderzył się ze swoim kolegą z zespołu, że… został znokautowany i musiał opuścić boisko. Po meczu obaj nie byli chyba zbyt zadowoleni. Zresztą, nikt nie był.

Malaga – Atletico 0:0
Po słabym meczu w Barcelonie wszyscy spodziewali się, że bardzo ciekawie zapowiadające się spotkanie między Malagą i Atletico stało będzie na dużo lepszym poziomie. Nic z tego, i tutaj obie drużyny raziły raczej nie tyle nieskutecznością, co niemożnością stworzenia klarownej akcji bramkowej. Z taką grą piłkarze z Madrytu na pewno nie dogonią Barcelony, a niedługo mogą spaść za rywali zza miedzy. Nad Realem mają bowiem już tylko dwa punkty przewagi, a ostatnio nie spisują się najlepiej.

Real Sociedad – Betis 3:3 (Vela, Martinez, Prieto – Molina, Pabon x2)
Męczarnie z poprzednich dwóch pojedynków zdecydowanie wynagrodzili nam piłkarze Realu Sociedad i Betisu Sewilla. Tutaj padło bowiem aż sześć bramek i kibice z pewnością nie mogli narzekać na nudę. Z pewnością mnie zadowoleni są jednak fani gospodarzy. To Real był bowiem stroną, która zazwyczaj przeważała i mógł strzelić nie trzy, ale sześć bramek. To Real przegrywał 0:2 po to, aby w ciągu kilkunastu minut wyjść na prowadzenie… i zaraz je stracić. A Betis? Po prostu wykorzystywał nadarzające się okazje i błędy rywali. Także bramkarza. Ale o tym jeszcze napiszemy.

Sevilla – Celta 4:1 (Negredo x3, Medel – Fernandez)
Mimo, że mecz zakończył się wysoką wygraną gospodarzy, to wynik nie do końca oddaje przebieg meczu. Celta miała bowiem swoje szanse na zdobycie więcej niż jednej bramki, ale byli po prostu nieskuteczni. Gospodarze mieli natomiast w swoich szeregach Alvaro Negredo. W poniedziałek wydawało się, że do korków ma przyczepiony magnes – w każdym zamieszaniu piłka trafiała do niego, a on bez problemu to wykorzystywał. Na znajdującą się w strefie spadkowej Celtę to zdecydowanie wystarczyło.

Statystyki 26. kolejki La Liga:
Padły 24 gole
Pokazano 61 żółtych i 4 czerwone kartki
Mecze oglądało 289 tysięcy widzów (28 900 na mecz).

Mecz kolejki: Real Sociedad – Betis 3:3

Jedenastka kolejki: Aranzubia (Deportivo) – Alexis (Getafe), Sergio Ramos (Real M.) Varane (Real M.) – Susaeta (Athletic), Barkero (Levante), Dos Santos (Mallorca), Navas (Sevilla) – Vela (Real Sociedad), Negredo (Sevilla), Pabon (Betis)

Piłkarz kolejki: Alvaro Negredo (Sevilla)
Trzy bramki Negredo sprawiły, że Sevilla zdobyła bardzo ważne trzy punkty. Można twierdzić, że napastnik gospodarzy wcale nie zagrał świetnego meczu, a po prostu miał szczęście – za każdym razem dobijał bowiem strzały swoich kolegów. Najważniejsze jest jednak, że trafił do siatki trzykrotnie i zagwarantował swojemu klubowi zwycięstwo.

Cienias kolejki: Claudio Bravo (Real Sociedad)
W tej kategorii mieliśmy natomiast kłopot bogactwa. Llorente pudłujący z kilku metrów, tragiczni Mathieu i Canales. Wszystkich przebił jednak Claudio Bravo i sposób, w jaki zawalił drugą bramkę w pojedynku z Betisem. Po co golkiper Realu wychodził z bramki? Tego nie wie chyba nikt poza nim samym.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Perez Lasa
Musieliśmy. Rozjemca ostatniego Gran Derbi po prostu się wystraszył. Wystraszył się Santiago Bernabeu, Jose Mourinho i Florentino Pereza. Nie, Barcelona nie zasłużyła na remis. Ale zasłużyła na rzut karny. Perez Lasa niedługo przejdzie na emeryturę. To akurat dobra wiadomość.

Gol kolejki: Akcja Athletiku w meczu z Osasuną
Athletic w meczu z Osasuną przeprowadził może dwie, trzy składne akcje. Jednak z nich zasługuje jednak na najwyższe uznanie. Świetne podanie Gomeza w pole karne i nie gorszy strzał Susaety zapewniły Baskom trzy punkty.

Tabela La Liga po 26. kolejce:

1. Barcelona 68 punktów, bramki: 83-30
2. Atletico 57, 48-23
3. Real M. 55, 64-24
4. Malaga 43, 37-24
5. Valencia 42, 38-39

16. Granada 26, 25-38
17. Saragossa 25, 25-38
18. Celta 23, 25-26
19. Mallorca 21, 26-49
20. Deportivo 17, 29-56

Rozkład 27. kolejki La Liga (08-11.03)

Betis – Osasuna (piątek, godzina 21:30)
Rayo – Espanyol (sb, 16)
Valladolid – Malaga (sb 18)
Barcelona – Deportivo (sb, 20)
Mallorca – Sevilla (sb, 22)
Bilbao – Valencia (nd, 12)
Levante – Getafe (nd, 17)
Celta – Real M. (nd, 19)
Atletico – Real Sociedad (nd, 21)
Saragossa – Granada (pn, 20:30)

Skróty wszystkich spotkań 26. kolejki La Liga:


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273