La Liga gra: Potknięcia Realu i Barcelony, zmiana na fotelu lidera

W siódmej rundzie La Liga trudne zadanie czekało Barcelonę. Podopieczni Luisa Enrique wybrali się do Vigo na starcie z tamtejszą Celtą, a mecze z tą ekipą nie leżą Blaugranie w ostatnich sezonach. Interesująco zapowiadało się też starcie w Walencji, gdzie gospodarze podejmowali Atletico. Jak zakończyły się te i pozostałe potyczki 7. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy? Zapraszamy na podsumowanie.

Mecze 7. kolejki:
Sociedad 1-0 Betis

Spotkania Sociedad z Betisem nie można nazwać wizytówką La Liga. Mecz nie porywał swoim tempem, dużo było niedokładności. Gospodarze wyglądali słabo, lecz goście jeszcze słabiej. Mimo mało efektownej gry Sociedad potrafiło stworzyć sobie sytuacje bramkowe. świetnymi interwencjami popisywał Antonio Adan. Mecz całe szczęście dla kibiców nie skończył się wynikiem bezbramkowym. W drugiej połowie doskonałe dośrodkowanie Mikela Oyarzabala wykorzystał Carlos Vela. Nie wywołało to żadnej reakcji w szeregach Betisu, który nie potrafił skonstruować żadnej groźnej akcji. Dla sympatyków La Liga był to z pewnością mecz do zapomnienia.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulli – Hector Hernandez, Inigo Martinez, Raul Navas, Joseba Zaldua (89’ Mikel Gonzalez) – Asier Illarramendi, David Zurutuza, Xabi Prieto – Mikel Oyarzabal, Willian Jose (90’ Juanmi), Carlos Vela (74’ Sergio Canales)

Betis: Antonio Adan – Alex Martinez, Bruno, German Pezzella, Cristiano Piccini – Petros, felipe Gutierrez (46’ Darko Brasanac), Dani Ceballos – Ruben Castro (68’ Nahuel Leiva), Alex Alegria, Joaquin (69’ Charly Musonda)


Granada 0-1 Leganes

Pod wodzą Paco Jemeza ekipa Granady miała wspiąć się na wyższy poziom i grać o coś więcej niż tylko rozpaczliwe utrzymanie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna i bezwzględnie zweryfikowała wszystkie plany. Mecz z Leganes na własnym stadionie miał być początkiem odrywania się od dna tabeli, jednak beniaminek z pewnością nie chciał sprzedać tanio swojej skóry. Na jego korzyść przemawiał także fakt, że tylko jeden punkt zgarnął w spotkaniach na własnym stadionie, a resztę przywiózł z obcych. Od pierwszego gwizdka kibice oglądali całkiem niezłe widowisko. Żadna z ekip nie odstawiała nogi, a piłkarze walczyli o każdy centymetr. Nieco bliżsi szczęścia byli gospodarze, ale ostatecznie nie udało im się sforsować obrony oraz nieźle spisującego się Serantesa. Podobny obraz gry oglądaliśmy po zmianie stron. Kiedy jednak nastała 76. minuta, ze skuteczną kontrą wyszli goście. Piłkę otrzymał będący ostatnio w gazie Alexander Szymanowski, który zdobył – jak się potem okazało – jedyną bramkę tego starcia, która dała trzy oczka przyjezdnym. Granada znów musiała obejść się smakiem. Sytuacja klubu z Andaluzji robi się powoli nie do pozazdroszczenia.

Składy:
Granada: Guillermo Ochoa – Tito, Ruben Vezo, Gabriel Silva, Gaston Silva – Sergi Samper (55′ Rene Krhin), Javi Marquez – Mehdi Carcela-Gonzalez (79′ Artiem Krawiec), Alberto Bueno (69′ David Barral), Andreas Pereira – Ezequiel Ponce

Leganes: Jon Ander Serantes – Victor Diaz, Carl Medjani, Martin Mantovani, Diego Rico – Ruben Perez, David Timor – Omar Ramos (67′ Robert Ibanez), Gabriel (82′ Pablo Insua), Alexander Szymanowski – Luciano (61′ Miguel Angel Guerrero)


Sevilla 2-1 Alaves

Przedziwny mecz obejrzeli kibice na Estado Ramon Sanchez Pizjuan, gdzie Sevilla gościła beniaminka z Alaves. Gospodarze mieli prawo obawiać się Deportivo, ponieważ jak do tej pory piłkarze z Baskonii przegrali tylko raz – z Valencią – a przy okazji urywali oczka Barcelonie i Atletico. To właśnie oni rozpoczęli to spotkanie lepiej, ponieważ Edgar Mendez zmarnował sytuację „sam na sam” z Rico, trafiając w słupek. Z biegiem czasu to jednak Sevilla zyskiwała przewagę. Posiadanie piłki nie przełożyło się jednak na trafienia. Ważne było jednak to, że Mauricio Pellegrino musiał przed przerwą wykorzystać dwie zmiany, ponieważ urazów mięśniowych nabawili się Femenia oraz Torres. Druga część rozpoczęła się leniwie, a Jorge Sampaoli podzielił los swojego trenerskiego vis-a-vis i ściągnął z murawy kontuzjowanych: Nasriego i Vietto. Mało tego – w 75. minucie spotkania nie mógł kontynuować… arbiter Lahoz, który miał problemy z łydką. Jego miejsce zajął sędzia techniczny – Hernandez Maeso. Zanim to się jednak stało, Sevilla otworzyła wynik po genialnym zagraniu piętą Ganso i trafieniu Ben Yeddera. Gospodarze mieli wyraźną przewagę i wydawało się, że kontrolują mecz, ale w 84. minucie wyrównał Laguardia po wykończeniu dośrodkowania z rzutu rożnego. Ostatni cios zadała jednak Sevilla tuż przed końcowym gwizdkiem. Vitolo przeprowadził rajd lewą stroną, dośrodkował, a na krótkim słupku akcję zamknął Ben Yedder. Dzięki tej wygranej Sevilla, przynajmniej do niedzieli, wskoczyła na fotel wicelidera tabeli.

Składy:
Sevilla: Sergio Rico – Mariano, Nico Pareja, Gabriel Mercado, Sergio Escudero – Vitolo, Steven N’Zonzi, Franco Vazquez, Samir Nasri (58’ Pablo Sarabia) – Wissam Ben Yedder (90+2’ Vicente Iborra), Luciano Vietto (61’ Ganso)

Alaves: Fernando Pacheco – Kiko Femenia (26’ Aleksandar Pantic), Victor Laguardia, Alexis Ruano, Raul Garcia, Theo Hernandez – Victor Camarasa (79’ Aleksandar Katai), Marcos Llorente, Daniel Torres (29’ Nenad Krsticic) – Edgar Mendez, Deyverson


Osasuna 2-2 Las Palmas

Inny z beniaminków – Osasuna – chciała poszukać pierwszego zwycięstwa w sezonie. Przeciwnik był jednak niewygodny, bo na El Sadar zawitała ekipa Las Palmas, która pod względem strzelonych bramek ustępowała tylko Barcelonie i Realowi. Jednak podopieczni Quique Setiena tracą prawie tyle samo bramek, co strzelają, dlatego już w 8. minucie musieli pogodzić się z tym, że rywal wyszedł na prowadzenie. Ręką we własnym polu karnym zagrał Boateng, a jedenastkę na gola zamienił Torres. Potem jednak zawodnicy z Nawarry postawili na obronę, przez co spotkanie toczyło się pod dyktando gości. Nie mieli oni jednak klarownych sytuacji, mimo że posiadali piłkę prawie przez 70% czasu. To zemściło się na nich w doliczonym czasie pierwszej gry. Długa piłka, zagrywana jeszcze z połowy Osasuny, trafiła na głowę Aythamiego, który niefortunnie ją przedłużył, a z tego skorzystał Sergio Leon, ogrywając Garcię i uderzając między nogami Lizoaina. Wydawało się, że mecz jest ustawiony, bo Las Palmas atakowało bardzo leniwie. Światełko nadziei dał jednak przyjezdnym Vicente, który strzelił głową po dośrodkowaniu Livaji. Gdy wyglądało na to, że goście biją w mur i nie uda im się go przebić, wtedy przyszedł stały fragment w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał David Garcia. Trafił on w słupek, ale piłka wróciła pod jego nogi i poprawka okazała się skuteczna. W ten sposób Las Palmas pozbawiło pierwszego zwycięstwa Osasunę.

Składy:
Osasuna: Nauzet Perez – Oier Sanjurio, Unai Garcia, Miguel Flano, David Garcia, Juan Fuentes (61’ Tano Bonnin) – Miguel de las Cuevas, Fausto Tienza, Roberto Torres (81’ Miguel Olavide) – Alex Berenguer, Sergio Leon (64’ Jaime Romero)

Las Palmas: Raul Lizoain – Michel Macedo, David Garcia, Aythami (86’ Asdrubal Padron), Helder Lopes (69’ Dani Castellano) – Vicente Gomez, Roque Mesa, Tanasu Dominguez – Kevin-Prince Boateng, Marko Livaja, Mateo Garcia (69’ Momo)


Deportivo 2-1 Sporting

Sobotę kończyliśmy na El Riazor. Deportivo walczyło o przełamanie serii pięciu meczów bez wygranej. Goście – Sporting Gijon – także nie mogli się pochwalić wyjątkową passą, ponieważ ponieśli trzy porażki z rzędu. W ekipie gospodarzy na ławce usiadł Przemysław Tytoń. Przewaga Deportivo była bardzo wyraźna, ale brakowało wykończenia i odrobiny cierpliwości. Posiadanie piłki nie przekładało się na klarowne sytuacje z gry. Colak był zbyt samolubny, uderzał z najgorszych pozycji. Marlos podejmował złe decyzje, Bruno Gama przed przerwą był niewidoczny, a Andone nie dostawał piłek. Miejscowi stwarzali jednak wielkie zagrożenie po stałych fragmentach. Parę razy główkował Albentosa, ale Cuellar był bardzo dobrze dysponowany. Defensywę Sportingu udało się przełamać jeszcze przed przerwą i to właśnie z rzutu rożnego. Po centrze z narożnika boiska strzelał Borges. Piłkę odbił najpierw Babin, a potem Alvarez, po czym piłka ponownie trafiła pod nogi pomocnika Depor i ten skutecznie się poprawił. Druga połowa rozpoczęła się od uderzenia Victora, które miało oznaczać, że Sporting zamierza walczyć, jednakże ta część wyglądała identycznie jak poprzednia. Grę gospodarzy wziął na siebie Gama, ale nie poszli za nim ani Marlos, który był ewidentnie do zmiany, ani Colak, chcący zostać bohaterem spotkania za wszelką ceną. Depor zostało ugodzone własną bronią, ponieważ niespodziewanie goście wyrównali za sprawą centry Gomeza z rzutu rożnego i główki Sergio Alvareza. Garitano poszedł jednak po rozum do głowy i zmienił Marlosa, wprowadzając Babela. Holender grał początkowo podobnie jak Colak, ale w jego przypadku przyniosło to wymierne efekty. Sobotnie mecze stały pod znakiem rozstrzygających goli w doliczonym czasie i tym razem nie było inaczej. Ryan Babel w drugiej minucie dołożonej przez arbitra posłał mocny strzał po ziemi z 25 metrów. Futbolówka wpadła do bramki przy samym słupku bramki Cuellara, dając trzy oczka Deportivo.

Składy:
Deportivo: German Lux – Juanfran Torres, Raul Albentosa, Sidnei, Fernando Navarro – Celso Borges (83’ Guilherme), Pedro Mosquera – Bruno Gama, Emre Colak, Marlos Moreno (68’ Ryan Babel) – Florin Andone

Sporting: Ivan Cuellar – Lillo, Jorge Mere, Jean-Sylvain Babin, Isma Lopez – Sergio Alvarez, Moi Gomez – Victor Rodriguez (68’ Rachid Ait-Atmane), Dani Ndi (57’ Borja Viguera), Burgui (78’ Carlos Carmona) – Duje Cop


Valencia 0-2 Atletico

Jeden z hitów tej rundy. Odradzająca się Valencia chciała stawić czoła rozpędzonemu Atletico, które czai się za plecami najlepszych, by wysforować się na czoło tabeli. Od początku działania piłkarzy cechowała duża intensywność. Zawodnicy zdawali sobie sprawę z wagi tego meczu i nie odpuszczali rywalom. Początkowo mało było jednak walorów stricte piłkarskich, które mogłyby przełożyć się na sytuacje podbramkowe dla którejkolwiek ze stron. Tuż przed przerwą rzut karny otrzymali jednak goście. Uderzenie Griezmanna obronił jednak w fenomenalny sposób Diego Alves. Wyczyn portero nie pociągnął jednak jego kolegów z pola, którzy co chwilę popełniali proste błędy pod własnym polem karnym. Jeden z nich wykorzystał Griezmann, rehabilitując się za sytuację sprzed przerwy. Chwilę później madrytczycy mogli pozbawić Valencię jakichkolwiek złudzeń, ale drugą jedenastkę obronił Alves, tym razem wykonywaną przez Gabiego. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W doliczonym czasie gry swoją szybkość i umiejętności strzeleckie pokazał Gameiro, pieczętując wygraną Los Colchoneros.

Składy:
Valencia: Diego Alves – Martin Montoya, Aderlan Santos, Eliaqium Mangala, Jose Gaya – Joao Cancelo (46′ Santi Mina), Mario Suarez, Dani Parejo, Enzo Perez – Nani (80′ Zakaria Bakkali), Rodrigo Moreno (67′ Munir El Haddadi)

Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Lucas Hernandez, Filipe Luis – Gabi, Koke, Saul Niguez (58′ Yannick Ferreira-Carrasco) – Angel Correa (63′ Fernando Torres), Antoine Griezmann (80′ Tiago), Kevin Gameiro


Real 1-1 Eibar

Dwa remisy z rzędu w lidze (plus jeden w Lidze Mistrzów) to dla fanów Królewskich zbyt wiele. Okazją na przełamanie było domowe starcie z Eibarem, który do potentatów hiszpańskiej piłki zdecydowanie nie należy. Real miał jednak spore problemy od początku, a po 5 minutach już przegrywał. Niezdecydowanie stoperów gospodarzy wykorzystał Fran Rico. Madrytczycy odpowiedzieli jednak bardzo szybko za sprawą Garetha Bale’a, który wykorzystał dogranie Cristiano Ronaldo. Wszyscy spodziewali się, że podopieczni Zidane’a ruszą do kolejnych ataków, by jak najszybciej zdobyć kolejne bramki i kontrolować przebieg gry. Nic bardziej mylnego, gospodarze mieli problemy z zawiązaniem składnych akcji, nie mówiąc już o jakichkolwiek strzałach na bramkę Asiera Riesgo. Łącznie Los Blancos próbowali 15 razy, ale tylko 3 uderzenia zmierzały w światło bramki. Wybitnie nie szło tego dnia Ronaldo, który aż 8-krotnie starał się zaskoczyć bramkarza, bezskutecznie. Ostatecznie Real stracił kolejne dwa oczka, które spowodowały utratę pozycji lidera.

Składy:
Real: Keylor Navas – Daniel Carvajal, Pepe, Raphael Varane (46′ Nacho Fernandez), Danilo – Toni Kroos, Mateo Kovacić, Isco (72′ Marco Asensio) – Gareth Bale, Karim Benzema (46′ Alvaro Morata), Cristiano Ronaldo

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Mauro dos Santos, Florian Lejeune, Antonio Luna – Fran Rico, Dani Garcia, Gonzalo Escalante – Pedro Leon (90+2′ Adrian Gonzalez), Sergi Enrich (76′ Kike), Ruben Pena (87′ Bebe)


Espanyol 0-0 Villarreal

Nie ukrywajmy, spotkanie nie zachwyciło. Wprawdzie, zarówno jeden, jak i drugi zespół stworzyli sobie groźne sytuacje podbramkowe, ale mimo wszystko nie na tyle groźne, aby umieścić piłkę w siatce. Gdyby ktoś stwierdził, że było to najnudniejsze spotkanie tego sezonu, nie moglibyśmy się przyczepić. A pamiętajmy, że Villarreal w tym sezonie jeszcze nie przegrał i znajduje się na piątym miejscu w tabeli, po piłkarzach Żółtej Łodzi Podwodnej oczekiwać mogliśmy zdecydowanie więcej.

Składy:
Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez, David Lopez, Diego Reyes, Victor Sanchez – Hernan Perez, Marc Roca (82′ Papakouli Diop), Javi Fuego, Jose Antonio Reyes (68′ Aaron Caricol) – Felipe Caicedo, Gerard Moreno

Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Jonathan dos Santos, Manu Trigueros, Bruno Soriano, Roberto Soriano (69′ Denis Czeryszew), Samuel Castillejo (90′ Borre Santos) – Nicola Sansone (78′ Cedric Bakambu)


Malaga 2-1 Bilbao

Malaga nie gra w tym sezonie jakoś bardzo rewelacyjnie, więc nie była uważana za faworyta w spotkaniu z Athletikiem. Gospodarze już w 3 minucie stracili bramkę, za sprawą niesamowitego Artiza Aduriza. W 36. minucie z boiska wyleciał gracz przyjezdnych, Balenziga, który niesportowo zachował się wobec rywala. Kiedy wydawało się, że Athletic wywiezie z Estadio La Roseleda przynajmniej 1 punkt, w 82. i 83. minucie rywala zaskoczyli gospodarze, strzelając dwie bramki i powodując kompletną dezorientację w szeregach rywali. Takim oto sposobem Malaga wygrała po raz drugi w tym sezonie i awansowała na 14. miejce w tabeli.

Składy:
Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Bakary Kone, Diego Llorente (46′ Youssef En Nesiry), Federico Ricca (63′ Juan Carlos) – Juanpi, Ignacio Camacho, Recio, Gonzalo Castro – Sandro Ramirez, Charles (67′ Duda)

Athletic: Gorka Iraizoz – Oscar de Marcos, Yeray Alvarez, Aymeric Laporte, Mikel Balenziaga – Mikel San Jose, Benat Etxebarria – Inaki Williams (44′ Inigo Lekue), Raul Garcia, Sabin Merino (75′ Mikel Rico) – Aritz Aduriz (61′ Xabier Etxeita)


Celta 4-3 Barcelona

To był szalony mecz. Najpierw kilka składnych akcji przeprowadziła Barcelona, a później miał miejsce prawdziwy kataklizm dla Katalończyków. W ciągu zaledwie 11 minut stracili oni aż 3 gole. Rozpoczęło się od złego rozegrania akcji i świetnego podania Iago Aspasa do Pione Sisto. Zaledwie 10 minut później kontrę wykończył sam Aspas, a dzieła zniszczenia dopełnił trafieniem samobójczym Jeremy Mathieu, który próbował uprzedzić, a jakże, Iago Aspasa. Rozbita Barcelona, szczególnie w środkowej strefie boiska, przystąpiła jednak do odrabiania strat. Sygnał do ataku swoją bramką dał Gerard Pique, potem straty zmniejszył z rzutu karnego Neymar i Blaugrana coraz bardziej zaczęła zagrażać Celcie. Kiedy wydawało się, iż kolejny gol dla gości jest kwestią czasu, fatalnie pomylił się ter Stegen. Niemiec tak długo zwlekał z zagraniem, że trafił w Pablo Hernandeza, a futbolówka wtoczyła się do siatki. Rozmiary porażki zmniejszył jeszcze Pique, dla którego było to drugie trafienie w meczu. Barcelona nie wykorzystała potknięcia Realu, sama zaliczając jeszcze boleśniejsze. Wydaje się, że w Vigo znaleźli patent na Dumę Katalonii.

Składy:
Celta: Sergio Alvarez – Facundo Roncaglia, Sergi Gomez, Gustavo Cabral, Hugo Mallo – Nemanja Radoja, Daniel Wass (82’ Jonny Castro) – Theo Bongonda (62’ Marcelo Diaz), Pablo Hernandez, Pione Sisto – Iago Aspas (87’ John Guidetti)

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Jordi Alba (80’ Paco Alcacer), Jeremy Mathieu, Gerard Pique, Sergi Roberto – Sergio Busquets (75’ Denis Suarez), Andre Gomes, Arda Turan – Neymar, Luis Suarez, Rafinha (46’ Andres Iniesta)


Mecz kolejki: Celta – Barcelona 4:3

Liczby kolejki:
best_11_16-17_7kolejka

Piłkarz kolejki: Wissam Ben Yedder (Sevilla)
Sytuację Sevilli w potyczce z Alaves można byłoby umieścić w sinusoidę. Były momenty euforii i niepewności, ale ostatecznie trzy punkty zostały w stolicy Andaluzji, a to głównie zasługa Wissama Ben Yeddera, który dwiema bramkami pociągnął drużynę do wygranej. Zakupiony z Tuluzy napastnik zaczyna powoli się rozkręcać i pewnie jeszcze kilka razy zaskoczy nas obecnością w jedenastce kolejki, ponieważ ma ku temu ogromny potencjał.

Cienias kolejki: Marc-Andre ter Stegen (Barcelona)
Niemiec znany jest z podejmowania ryzyka podczas wyprowadzania piłki, lecz tym razem jego umiejętności go zawiodły i to bardzo boleśnie. Po tym, jak nabił Pablo Hernandeza, a piłka wtoczyła się do siatki, szanse Barcelony na dogonienie rywala znacznie spadły. Kibicie Blaugrany z pewnością mają nadzieję, że ter Stegen wyciągnie odpowiednie wnioski.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Duda
To były chyba jego najlepsze dwie minuty w karierze. Najpierw w 83. minucie idealnie podał do Sandro Ramireza, który doprowadził do wyrównania, a ledwie minutę później sam strzelił bramkę, która – jak się okazało – dała zwycięstwo jego drużynie. Na pewno będzie to dla niego mocnym impulsem, gdyż kilka ostatnich spotkań miał raczej przeciętnych

Negatywne wyróżnienie kolejki: Valencia
To, co wyczyniali defensywni zawodnicy Nietoperzy, mogła zdenerwować każdego fana tego klubu. Diego Alves robił w bramce, co mógł. Obronił nawet dwa rzuty karne wykonywane przez Atletico. Na nic się to jednak zdało, bo przez błędy jego kolegów i tak dwukrotnie musiał sięgać po piłkę do siatki. Gdyby nie to, Los Ches mogli urwać dość niespodziewanie punkty podopiecznym Diego Simeone. Niestety, za taką grę płaci się dużą cenę.

Gol kolejki: Sergio Leon (Osasuna)
Jeżeli da się w jakiś sposób wytłumaczyć prostotę futbolu, to z pewnością warto pokazać gola Sergio Leona ze starcia z Las Palmas jako materiał instruktażowy. Napastnik otrzymał długą piłkę, zagrywaną jeszcze z własnej połowy, po czym przyjął ją, zwiódł zwodem dwóch rywali i nie dał szans bramkarzowi. Niby banalne, a jednak fantastyczne.

Pudło kolejki: Edgar Mendez (Alaves)
Baskowie sprawiali już w tym sezonie psikusa Atletico oraz Barcelonie. Podobną szansę mieli w meczu z Sevillą i kto wie, co by się stało, gdyby Edgar nie zmarnował stuprocentowej okazji z początku meczu. Przez długi czas biegł samotnie z piłką przy nodze. Stanął „oko w oko” z Sergio Rico, ale trafił wprost w słupek, a powinien spytać się golkipera, w który róg ma uderzać. Jak skończył się mecz – wszyscy wiemy.

16-17.7

klasyfikacje_16-17_7kolejka

Zapowiedź 8. kolejki (14-17.10.2016):
Piątek, 14.10:
20:45 Las Palmas – Espanyol
Sobota, 15.10:
13:00 Leganes – Sevilla
16:15 Barcelona – Deportivo
18:30 Atletico – Granada
20:45 Betis – Real
Niedziela, 16.10:
12:00 Alaves – Malaga
16:15 Athletic – Sociedad
18:30 Sporting – Valencia
20:45 Villarreal – Celta
Poniedziałek, 17.10:
20:45 Eibar – Osasuna

Autorzy:



Grafika: Maciek Bożek