La Liga gra: Real gubi kolejne punkty, ścisk w czołówce

W szóstej rundzie najciekawiej zapowiadało się starcie ekip mających walczyć o pierwszą czwórkę – Athletic podejmował na własnym boisku Sevillę. Interesująco zapowiadały się także małe derby Kraju Basków oraz spotkanie rewelacji rozgrywek, Las Palmas z Realem Madryt. Barcelona grała z kolei w Gijon ze Sportingiem. Zapraszamy na podsumowanie!

Mecze 6. kolejki:
Betis 1-0 Malaga

Spotkanie Betisu z Malagą rozpoczynało 6. kolejkę zmagań w lidze hiszpańskiej. Zespół z Sewilli miał sporą chrapkę na zwycięstwo po ostatniej porażce w derbach z Sevillą. Mecz zaczął się obiecująco dla jednego, jak i drugiego zespołu. Jako pierwsi (i jak się potem okazało – jedyni) do siatki trafili gospodarzeza sprawą Joaquina w 25. minucie. Druga połowa również była dosyć ciekawa, ale nikt nie umiał znaleźć drogi do siatki. Dla Betisu było to dopiero drugie zwycięstwo w sezonie, Malaga natomiast przegrała już po raz trzeci i wisi nad strefą spadkową.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, German Pezzella (22′ Ryan Donk), Bruno Gonzalez, Rafa Navarro – Joaquin, Petros, Felipe Gutierrez, Charly Musonda – Alex Alegria, Ruben Castro (64′ Darko Brasanac)

Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Miguel Torres, Federico Ricca – Juanpi, Zdravko Kuzmanović (59′ Duda), Ignacio Camacho, Jony Rodriguez (77′ Gonzalo Castro) – Sandro Ramirez, Charles (50′ Youssef En Nesiry)


Eibar 2-0 Sociedad

Małe derby Kraju Basków były jednym z głównych wydarzeń weekendu. Lepiej rozpoczął Eibar, który pokazał, że przed swoją publicznością jest szczególnie niebezpieczny. W 25. minucie gospodarze dostali rzut karny, a dodatkowo czerwoną kartkę za zagranie ręką otrzymał Aritz Elustondo, co jeszcze bardziej skomplikowało życie podopiecznym Eusebio. Pomocną dłoń wyciągnął jednak Pedro Leon, widowiskowo pudłując z jedenastu metrów. Mimo liczebnej przewagi Rusznikarzom długo zajęło napoczęcie przeciwnika. Udało się to dopiero po zmianie stron po bardzo szczęśliwej akcji – futbolówkę do własnej bramki skierował Asier Illarramendi. Później było już znacznie łatwiej, czego dowodem był gol Bebe. Portugalczyk dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym i huknął z całej siły, nie dając szans Rulliemu. Wygrana wywindowała Eibar w górną połowę tabeli.

Składy:
Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Florian Lejeune, Antonio Luna – Pedro Leon, Dani Garcia, Gonzalo Escalante (85′ Fran Rico), Bebe (79′ Ruben Pena) – Sergi Enrich, Kike (63′ Nano)

Sociedad: Geronimo Rulli – Aritz Elustondo, Raul Navas, Inigo Martinez, Hector Hernandez – Markel Bergara, Asier Illarramendi, David Zurutuza (46′ Joseba Zaldua) – Carlos Vela (66′ Mikel Oyarzabal), Willian Jose (58′ Xabi Prieto) – Juanmi


Sporting 0-5 Barcelona

Zgodnie ze słowami Luisa Enrique na konferencji prasowej, wynik nie odzwierciedla w pełni gry. W początkowej fazie spotkania na boisku królował chaos. Wystarczył jednak jeden błąd, a sytuacja w meczu szybko się wyklarowała. Niedokładne rozegranie piłki, błyskawiczne prostopadłe zagranie od Turana do Suareza, potem kolejny klops, tym razem Ivana Cuellara i Urugwajczyk z gracją mija portero, po czym pakuje futbolówkę do pustej siatki. Barcelona po kilku minutach zadała kolejny cios, a gola zdobył Rafinha. Druga połowa była już kontrolowana przez przyjezdnych, choć gracze Sportingu nadal nie składali broni. w ostatnim kwadransie waleczni Asturyjczycy mimo wszystko nie mogli zrobić nic, gdy Blaugrana wrzuciła kolejny bieg. Dwie bramki zdobył Neymar, a jedną dorzucił Arda Turan. Wpływ na końcowy przebieg spotkania miała też zapewne czerwona kartka dla kapitana Sportingu, Alberto Lory. Barcelona ma prawo być jak najbardziej zadowolona po tym zwycięstwie – wysoki wynik, dobra gra nowych zawodników. Asturyjczycy, choć przegrali z renomowanym rywalem nie zdradzali raczej pozytywnych emocji z porażki po walce. Trzecia przegrana z rzędu sprawia, że temperatura w klubie wzrosła.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Alberto Lora, Fernando Amorebieta, Jorge Mere, Lillo Castellano – Sergio Alvarez, Nacho Cases – Burgui, Victor Rodriguez (76’ Douglas Pereira), Moi Gomez (67’ Dani Ndi) – Duje Cop (67’ Carlos Castro)

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Lucas Digne, Jeremy Mathieu, Gerard Pique, Sergi Roberto – Sergio Busquets (68’ Denis Suarez), Andre Gomes, Arda Turan – Neymar, Luis Suarez (71’ Paco Alcacer), Rafinha


Bilbao 3-1 Sevilla

Sevilla znów nie zdobyła San Mames. Już w pierwszej połowie gospodarze wykorzystali zamieszanie w w polu karnym po stałym fragmencie gry. Skorzystał z niego niego Mikel San Jose, który najlepiej odnalazł się w polu karnym. Sevilla odpowiedziała w drugiej połowie. Bramkę zdobył Samir Nasri, a patrząc na jego występ, chyba najbardziej zasługiwał na gola w zespole gości. Stroną przeważającą w spotkaniu był jednak Athletic. Baskowie wyszli w końcu na prowadzenie, a zdobyta przez nich bramka była prawdziwą ozdobą meczu. Wspaniałą indywidualną akcję przeprowadził Balenziaga, który wypuścił futbolówkę do przodu, minął rywali i trafił do siatki precyzyjnym strzałem. Wynik ustalił z rzutu karnego Aritz Aduriz. Jedenastkę sprokurował bramkarz Sevilli Salvatore Sirigu, któremu na chwilę odcięło myślenie i zaatakował łokciem napastnika Athleticu. Można już stwierdzić, iż po wygraniu czterech spotkań z rzędu nie ma śladu po początkowym kryzysie piłkarzy z Bilbao.

Składy:
Athletic: Kepa Arrizabalaga – Mikel Balenziaga, Yeray Alvarez, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Mikel San Jose, Benat (90’ Sabin Merino) – Markel Susaeta (69’ Ander Iturraspe), Raul Garcia (76’ Enric Saborit), Inaki Williams – Aritz Aduriz

Sevilla: Salvatore Sirigu – Timothee Kolodziejczak, Gabriel Mercado, Nicolas Pareja (68’ Luciano Vietto), Mariano – Vicente Iborra, Matias Kranevitter – Joaquin Correa (58’ Vitolo), Samir Nasri, Pablo Sarabia – Carlos Fernandez (61’ Franco Vazquez)


Las Palmas 2-2 Real

Wygląda na to, że to jeszcze nie koniec dobrej passy Las Palmas. Dobry występ przeciwko Realowi Madryt tym razem dał podopiecznym Quique Setiena remis. Wszystko zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, prowadzenie objęli goście za sprawą Marco Asensio. Gospodarze zdołali jednak wyrównać, do siatki trafił świetny w tym sezonie Tana. Real oddawał mnóstwo strzałów, lecz większość z nich nie była zbyt groźna. Sytuacja zmieniła się w 67. minucie, gdy uderzenie Cristiano Ronaldo dobił Karim Benzema. Królewscy nie dowieźli prowadzenia i drugi raz z rzędu podzielili się z rywalem punktami. Kilka minut przed końcem ogromną niefrasobliwością wykazali się defensorzy Realu, a okazję wykorzystał Sergio Araujo. Gospodarze zachowali pozycję lidera, lecz przeciwnicy są już coraz bliżej. Las Palmas z kolei nie zamierza szybko rezygnować z miana rewelacji sezonu.

Las Palmas: Javi Varas – Dani Castellano, David Garcia, Aythami, Michel Macedo – Roque Mesa, Vicente Gomez – Tana, Jonathan Viera (53’ Nabil El Zhar), Momo (68’ Sergio Araujo) – Marko Livaja (87’ Mauricio Lemos)

Real: Kiko Casilla – Nacho Fernandez, Sergio Ramos, Raphael Varane, Daniel Carvajal – Toni Kroos, Luka Modric, Marco Asensio (63’ Karim Benzema) – Cristiano Ronaldo (71’ Lucas Vazquez), Alvaro Morata (79’ Isco), Gareth Bale


Leganes 1-2 Valencia

Pokłady szczęścia Voro są chyba niewyczerpane. Valencia wygrała drugi mecz z nim u sterów i po raz kolejny uczyniła to przy dużej dozie szczęścia. Goście od początku wyglądali na nieco zdezorientowanych i to Leganes prowadziło grę. Dało to efekt w postaci gola Szymanowskiego po pięknej centrze Omara Ramosa. Tu jednak zaczęły się problemy gospodarzy. Kilka minut później niefrasobliwie do bramkarza zagrał Alberto. Serantes próbował ratować jeszcze sytuację, lecz po tym jak zagarnął piłkę, został sfaulowany. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia, a futbolówkę do pustej bramki wpakował Nani. Wydaje się, że jeśli już, to Valencii należał się jedynie rzut wolny pośredni za zagrania ręką bramkarza po podaniu od swojego zawodnika, lecz arbiter widział tę sytuację inaczej. W drugiej połowie aktywny Nani dołożył jeszcze do swojego dorobku asystę. Wstrzelił mocno piłkę w pole karne, Mario Suarez umiejętnie dostawił nogę. Leganes ruszyło do ataku i uzyskało nawet rzut karny, po tym jak Diego alves faulował jednego z piłkarzy gospodarzy. Do jedenastki podszedł Szymanowski, który przegrał pojedynek z Brazylijczykiem, a Nietoperze w bólach dowiozły prowadzenie do końca.

Składy:
Leganes: Jon Serantes – Adrian Marin (83’ Darwin Machis), Martin Mantovani, Carl Medjani, Victor Diaz – Alberto, David Timor – Alexander Szymanowski, Unai Lopez (58’ Luciano Neves), Omar Ramos – Guerrero (64’ Mamadou Kone)

Valencia: Diego Alves – Jose Gaya, Eliaquim Mangala, Aderlan Santos, Martin Montoya – Mario Suarez, Enzo Perez – Nani (90+3’ Zakaria Bakkali), Daniel Parejo, Joao Cancelo (68’ Munir El Haddadi) – Rodrigo Moreno (86’ Aymen Abdennour)


Atletico 1-0 Deportivo

Słodko-gorzki smak miało dla kibiców Atletico starcie z Deportivo. Udało się co prawda wygrać, ale kontuzji nabawili się Jose Gimenez i Augusto Fernandez, którzy musieli opuścić boisko już w pierwszej połowie. Przypadek Argentyńczyka jest w ogóle pechowy – zerwanie więzadła krzyżowego i kilkumiesięczny rozbrat z futbolem. Sam mecz przypominał walenie głową w mur przez gospodarzy. Madrytczycy mieli przewagę od samego początku meczu, ale przez swoją nieskuteczność nie potrafili przeciwnika napocząć. Z pomocą przyszedł Faycal Fajr, który jeszcze przed przerwą zobaczył dwie kartki i w bezsensowny sposób osłabił swój zespół. Kto wie, czy gdyby nie ten fakt, goście nie wywieźliby z Vicente Calderon niespodziewanego punktu. Na dwadzieścia minut przed końcem udało się jednak miejscowym przeprowadzić decydującą akcję, którą wykończył niezawodny Antoine Griezmann.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Jose Gimenez (36′ Lucas Hernandez), Diego Godin, Filipe Luis – Nicolas Gaitan, Augusto Fernandez (19′ Gabi), Koke, Yannick Ferreira-Carrasco (59′ Kevin Gameiro) – Antoine Griezmann, Fernando Torres

Deportivo: German Lux – Laure, Raul Albentosa, Alejandro Arribas, Fernando Navarro (75′ Ryan Babel) – Celso Borges, Guilherme (68′ Pedro Mosquera) – Borja Valle, Faycal Fajr, Emre Colak – Florin Andone (60′ Luisinho)


Villarreal 3-1 Osasuna

Mecz miał zdecydowanego faworyta. Villarreal na swoim stadionie traci punkty bardzo rzadko, a Osasuna to jedna z dwóch najsłabiej grających ekip w stawce. Bardzo szybko znalazło to odzwierciedlenie na murawie. Bramka Pato z 5. minuty całkowicie ustawiła przebieg dalszych zdarzeń. Gospodarze grali spokojnie i cierpliwie, wiedząc, że kolejne okazłe to kwestia czasu. Jeszcze przed przerwą do siatki trafili Bruno Soriano i Nicola Sansone, a trzybramkowe prowadzenie to tak naprawdę najmniejszy możliwy wymiar kary. Nadzieje gościom przywrócił jeszcze Roberto Torres, skutecznie egzekwując jedenastkę, ale po przerwie nie wydarzyło się już nic, co mogłoby przeszkodzić gospodarzom w wygranej. Żółta łódź podwodna gruntuje swoją pozycję w czołówce tabeli, z kolei w Osasunie robi się coraz goręcej.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Alvaro Gonzalez, Victor Ruiz, Jaume Costa – Samuel Castillejo, Manu Trigueros, Bruno Soriano, Roberto Soriano (73′ Denis Czeryszew) – Alexandre Pato (63′ Jonathan dos Santos), Nicola Sansone (78′ Borre Santos)

Osasuna: Mario Fernandez (46′ Alvaro Fernandez) – Tano Bonnin, Miguel Flano, David Garcia, Juan Fuentes – Fran Merida (54′ Miguel Olavide), Oier Sanjurio, Roberto Torres, Carlos Clerc (46′ Jaime Romero) – Sergio Leon, Emmanuel Riviere


Espanyol 0-2 Celta

Obie drużyny odniosły w poprzedniej rundzie swoje pierwsze wygrane, dlatego celem nadrzędnym było podtrzymanie passy i awans w górę tabeli, bo miejsca zajmowane przez kluby nie pokrywało się z obecnymi ambicjami. Spotkanie długo jednak nie potrafiło wejść na dobry poziom. Zespoły skupiły się głównie na tym, by nie popełnić błędów, zamiast tego, by zmusić do nich rywala. Mimo wszystko nieco więcej z gry mieli goście, którym brakowało jednak spokoju w obrębie pola karnego Espanyolu. Na gole trzeba było zatem poczekać do… doliczonego czasu gry. W samej końcówce Celta zadała dwa śmiertelne ciosy, które powaliły Espanyol na łopatki. Najpierw świetnie pokazał się rezerwowy Giuseppe Rossi, który przelobował Diego Lopeza, a kilkadziesiąt sekund później doświadczonego golkipera pokonał jeszcze Pione Sisto – w ostatnim czasie jedna z jaśniejszych postaci Celty. Siedem oczek w trzech ostatnich meczach pozwoliły klubowi z Vigo awansować do środka tabeli.

Składy:
Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez, David Lopez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Marc Roca (46′ Hernan Perez), Javi Fuego, Papakouli Diop, Jose Antonio Reyes (68′ Jose Manuel Jurado) – Gerard Moreno, Leo Baptistao (50′ Felipe Caicedo)

Celta: Sergio Alvarez – Jonny, Gustavo Cabral, Sergi Gomez (82′ Hugo Mallo), Facundo Roncaglia – Marcelo Diaz (75′ Pablo Hernandez), Nemanja Radoja, Daniel Wass – Pione Sisto, Iago Aspas, Theo Bongonda (70′ Giuseppe Rossi)


Alaves 3-1 Granada

Kumulacja nieporadności Granady oraz bezkompromisowego podejścia futbolu Paco Jemeza z pewnością nie ewoluowała w tym kierunku, jakiego chciałyby obie strony. Fatalne błędy w defensywie znów pozbawiły punktów gości. Na Granadę wystarczyły nawet niechlujnie przeprowadzane kontry i wystrzelenia piłki do przodu. Nieszczęście rozpoczęło się w drugiej połowie. Obrońcy przyjezdnych zostawili mnóstwo miejsca na atak, który wykończył Edgar Mendez. Następnie w głównej roli wystąpił Uche. Młody stoper Granady nie do końca wiedział, co zrobić z nadlatującą futbolówką, w przeciwieństwie do Victora Camarasy i w taki sposób mieliśmy już 2:0. Nadzieje w serca gości wlał jeszcze Artem Krawiec. Stało się to przyczynkiem do ostatniego zrywu Granady, a tym samym rozpaczliwych prób doprowadzenia do remisu. Skończyły się one golem na 3:1 autorstwa Deyversona. Warto dodać, że Brazylijczyka na pozycję wyprowadził… Ruben Vezo. Porażka przelała czarę goryczy – Paco Jemez przestał być trenerem Granady.

Składy:
Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Alexis Ruano, Victor Laguardia, Kiko Femenia – Daniel Torres, Marcos Llorente, Victor Camarasa (86’ Nenad Krticic) – Ibai Gomez (90’ Manu Garcia), Deyverson, Egdar Mendez (83’ Gaizka Toquero)

Granada: Guillermo Ochoa – Gaston Silva, Uche Agbo, Ruben Vezo, Tito – Javi Marquez, Rene Krhin (75’ Isaac Cuenca) – Andreas Pereira, Alberto Bueno (46’ Omer Atzily (70’ Artem Krawiec)), Mehdi Carcela-Gonzalez – David Barral


Mecz kolejki: Las Palmas – Real 2:2

Liczby kolejki:
best_11_16-17_6kolejka

Piłkarz kolejki: Sergi Roberto (Barcelona)
Kolejny świetny występ Sergiego Roberto na prawej stronie defensywy. Kolejne dwie asysty i pozycja lidera w tej klasyfikacji to nie wszystko. Zawodnik Barcelony był dodatkowo pewny w defensywie, a w grze pozycyjnej radził sobie nadzwyczaj dobrze. Jeszcze rok temu nie do pomyślenia.

Cienias kolejki: Faycal Fajr (Deportivo)
Mimo dużej przewagi Atletico, Deportivo długo dzielnie stawiało opór, broniąc się przed faworytem. Swojej drużynie bardzo przeszkodziła jednak czerwona kartka dla Fajra. Mając na koncie żółty kartonik nieodpowiedzialny atak może zakończyć się dla piłkarza wyrzuceniem z boiska, ale Marokańczyk chyba o tym zapomniał. Wobec tego jego koledzy musieli bronić się w dziesięciu, co ostatecznie się nie udało i Depor uległo jednym golem.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Celta Vigo
Znakomita końcówka meczu w wykonaniu klubu z Galicji! W doliczonym czasie gry Celta zdobyła dwie bramki, które dały drużynie trzy cenne oczka. Katami Espanyolu okazali się rezerwowy Rossi oraz Sisto, który coraz lepiej czuje się na hiszpańskich boiskach. Zespół z Vigo wraca chyba na odpowiednie tory. Brawo za walkę do końca!

Negatywne wyróżnienie kolejki: Salvatore Sirigu (Sevilla)
Trudno powiedzieć, jakie procesy zaszły w głowie Włocha pod koniec spotkania z Athleticiem. Bramkarz Sevilli po złapaniu piłki zaatakował łokciem Aritza Aduriza, za co słusznie obejrzał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Trener Sampaoli następnym razem pewnie kilka razy się zastanowi, zanim znowu zdecyduje się na Sirigu.

Gol kolejki: Bebe (Eibar)
Doskonałe uderzenie prawą nogą Portugalczyka. Bebe dopadł do wybitej z pola karnego piłki i bez przyjęcia uderzył z całej siły po ziemi. Moc była na tyle duża, że Geronimo Rulli nie zareagował w porę i nie zdołał obronić tego uderzenia.

Pudło kolejki: Pedro Leon (Eibar)
Gracz mający przeszłość w Realu wziął chyba niewłaściwe lekcje u swojego kolegi z byłej drużyny, Sergio Ramosa. To właśnie słynna jedenastka hiszpańskiego obrońcy przypomniała się, gdy swojego karnego wykonywał Leon. Nie wiemy, co było przyczyną, ale uderzona piłka poszybowała bardzo wysoko, prawdopodobnie nawet poza stadion.

luis-suarez-rafinha-neymar-sergi-roberto-sporting-barcelona-laliga-09242016_8yhx4o5474p715czdqvobov45 16-17.6

klasyfikacje_16-17_6kolejka

Zapowiedź 7. kolejki (30.09-02.10.2016):
Piątek, 30.09:
20:45 Sociedad – Betis
Sobota, 01.10:
13:00 Granada – Leganes
16:15 Sevilla – Alaves
18:30 Osasuna – Las Palmas
20:45 Deportivo – Sporting
Niedziela, 02.10:
12:00 Valencia – Atletico
16:15 Real – Eibar
18:30 Espanyol – Villarreal
18:30 Malaga – Athletic
20:45 Celta – Barcelona

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek