La Liga gra: Sensacja na Camp Nou

Trzecia runda stała pod znakiem potyczek hiszpańskich potentatów z beniaminkami. Mecze z Osasuną i Alaves potoczyły się jednak zupełnie odmiennie dla Realu i Barcelony. Kto zyskał, a kto stracił najwięcej? Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie!

Mecze 3. kolejki:
Soceidad 1-1 Espanyol

Jedno oczko po dwóch meczach to zbyt mało dla Espanyolu, który po letnich transferach ma ambicję na znacznie więcej niż spokojne utrzymanie i walka o środek tabeli. Potyczka z Realem Sociedad to z kolei mecz z bezpośrednim rywalem – Baskowie także chcieliby namieszać w stawce i powalczyć o europejskie puchary. Pierwsza część zdecydowanie nie zostanie wizytówką hiszpańskiego futbolu. Dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale żadna z ekip nie potrafił stworzyć składnej akcji, która zagroziłaby przeciwnikowi. Piłkarzy z letargu wyrwał Pablo Piatti, który dopiero po godzinie gry rozpoczął strzelanie na Anoeta, decydując się na uderzenie z dystansu. Papużkom zabrakło jednak konsekwencji i chęci zdobycia drugiego gola, a to zemściło się w ostatnim kwadransie – wyrównującego gola zdobył Willian Jose. Podział punktów nie może satysfakcjonować nikogo – oba zespoły nie weszły jeszcze odpowiednio w rozgrywki.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulli – Joseba Zaldua, Mikel Gonzalez, Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Asier Illarramendi, Ruben Pardo (68′ Carlos Vela), David Zurutuza – Mikel Oyarzabal, Willian Jose, Juanmi (83′ Xabi Prieto)

Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez (59′ Ruben Duarte), David Lopez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Hernan Perez (70′ Salva Sevilla), Marc Roca, Javi Fuego, Pablo Piatti (78′ Jose Manuel Jurado) – Gerard Moreno, Leo Baptistao


Celta 0-4 Atletico

Atletico przyjechało na Estadio Balaidos z zaledwie dwoma punktami po dwóch meczach, więc determinacja na osiągnięcie zwycięstwa była podwójna. Pierwsza połowa była dosyć wyrównana, zarówno z jednej, jak i drugiej strony oglądaliśmy naprawdę dobry futbol. Przed przerwą jednak nikt nie zdołał umieścić piłki w siatce. Sztuka ta udała się dopiero po przerwie, a jako pierwszy swoje uderzenie na bramkę zamienił Koke. Następnie były dwa szybkie ciosy przeprowadzone przez Grieezmana i było już 3:0 dla przyjezdnych. Dodajmy, że obie bramki Francuza zostały strzelone głową. Strzelaninę zakończył w 89. minucie Correa, pogrążając klub z Vigo. O ile można mówić o wyrównanej pierwszej połowie, tak to samo stwierdzenie o drugiej części spotkania byłoby kłamstwem.

Składy:
Celta: Sergio Alvarez – Hugo Mallo, Gustavo Cabral, Sergi Gómez, Jonny – Nemanja Radoja, Daniel Wass (68′ Giuseppe Rossi), Pablo Hernández – Josep Sené (75′ Pione Sisto), Theo Bongonda (86′ Pape Diop), Iago Aspas

Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Diego Godín, Stefan Savic, Filipe Luis – Gabi (82′ Tiago), Koke, Saúl – Yannick Carrasco (68 Angel Correa), Antoine Griezmann, Fernando Torres (63′ Kevin Gameiro)


Real 5-2 Osasuna

Mimo odważnych zapowiedzi Osasuna nie potrafiła stawić czoła Królewskim. Real już po pierwszej połowie wypracował komfortową przewagę. Bramkę od razu po powrocie zdobył Cristiano Ronaldo, ponadto trafili Sergio Ramos i Pepe. W pierwszej połowie przyjezdni zagrozili co prawda Casilli strzałem w poprzeczkę, lecz większość akcji była zbyt chaotyczna. Po zmianie stron gospodarze kontynuowali demolkę i dorzucili jeszcze dwa trafienia. Pozwoliło to na wprowadzennie zmienników oraz na… uratowanie honoru przez gości. Osasuna odgryzła się dwoma trafieniami, a dodatkowo zmarnowała jeszcze rzut karny. To jednak tylko trochę popsuło humor zawodników z Madrytu, bowiem już po trzech kolejkach Real osiągnął przewagę nad Barceloną i Atletico.

Składy:
Real: Kiko Casilla – Nacho Fernandez, Sergio Ramos, Pepe, Danilo – Toni Kroos, Mateo Kovacic, Luka Modric (62’ Marco Asensio) – Cristiano Ronaldo (65’ Karim Benzema), Alvaro Morata, Gareth Bale (73’ Lucas Vazquez)

Osasuna: Nauzet – Juan Fuentes, David Garcia, Unai Garcia, Miguel Flano, Tano – Miguel de las Cuevas (70’ Roberto Torres), Oier Sanjurjo, Fausto – Emmanuel Riviere (60’ Oriol Riera), Kenan Kodro (52’ Jaime Romero)


Malaga 0-2 Villarreal

Dwa oczka – tyle na koncie miały obie ekipy przed rozpoczęciem meczu. Cel był zatem jasny – zgarnięcie kompletu punktów i marsz w górę tabeli, zwłaszcza że apetyty klubów sięgają wysoko. Rywalizacja stała na niezłym poziomie od pierwszego gwizdka. Piłkarze nie ograniczali się tylko na obronie, ale starali się także zagrozić rywalowi i strzelić pierwszego gola. Konkretniejszy był Villarreal, który wypunktował błędy gospodarzy w defensywie. Borre Santos i Nicola Sansone wyprowadzili Żółtą Łódź Podwodną na prowadzenie, choć powinno być ono jeszcze wyższe, ale rzut karny Bruno Soriano obronił Carlos Kameni. Druga część to z kolei przewaga Andaluzyjczyków, ale taki stan rzeczy nie mógł dziwić. Wprowadzeni na boisko w przerwie Juanpi i Keko rozruszali nieco ofensywę drużyny Juande Ramosa, ale w ich grze cały czas brakowało konsekwencji. Błędy się mnożyły, pojawiała się nerwowość – to nie sprzyja remontadzie, której tym razem zabrakło.

Składy:
Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Weligton, Miguel Torres – Pablo Fornals (46′ Keko), Recio (69′ Gonzalo Castro), Ignacio Camacho, Jony Rodriguez – Charles, Sandro Ramirez (46′ Juanpi)

Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Samuel Castillejo (75′ Denis Czeryszew), Manu Trigueros, Bruno Soriano, Roberto Soriano (85′ Alfred N’Diaye) – Nicola Sansone, Rafael Borre Santos (65′ Jonathan dos Santos)


Sevilla 2-1 Las Palmas

Goście z Gran Canarii są w tym sezonie niesamowici. Na Sanchez Pizjuan przyjechali jako lider La Ligi. Swoją moc pokazali już w pierwszych 20 minutach, po których prowadzili 1:0 za sprawą Tanausu. Do ostatniego kwadransu mecz mógł troszkę nudzić, a przyjezdni, którzy na tamten moment mieli 3 punkty, woleli grać bardziej defensywnie. Nagle jednak coś posypało się w obronie Las Palmas. Za głupi faul w polu karnym czerwoną kartkę złapał Pedro Bigas, a z jedenastu metrów do siatki trafił Sarabia. Kiedy wydawało się, że nic gorszego już się nie może stać podopiecznym Quique Setiena, w 4. minucie doliczonego czasu gry do siatki trafił Fernandez i to ostatecznie gospodarze wyszli zwycięską ręką z tego starcia. Natomiast piłkarze Las Palmas mogą sobie pluć w brodę, bo prowadzili do 89. minuty 1:0 i nie wywieźli nawet punktu.

Składy:
Sevilla: Sergio Rico – Sergio Escudero, Nicolas Pareja, Adil Rami, Mariano – Ganso (46′ Vitolo), Steven N’Zonzi, Franco Vanquez – Samir Nasri, Wissam Ben Yedder (66′ Carlos Fernandez), Joaquin Correa (67′ Pablo Sarabia)

Las Palmas: Javi Varas – Dani Castellano, Pedro Bigas, David Garcia, Michel Macedo – Dominguez Tanausu (76′ Sergio Araujo), Roque Mesa, Vicente Gomez (78′ Angel Montoro) – Nabil El Zhar, Marco Livaja, Mateo Garcia (56′ Momo)


Barcelona 1-2 Alaves

To miał być tylko spacerek dla Barcelony. Łatwe trzy punkty zdobyte kosztem beniaminka połączone z odpoczynkiem kluczowych graczy. Rzeczywistość okazała się nie być taka sielankowa. Deportivo Alaves postawiło twarde warunki w obronie, a Barcelona atakowała w bardzo piknikowym tempie. Po dodaniu do tego dwóch błędów ze strony Mascherano oraz mało pomocnej postawy Cillessena wyszła z tego spora sensacja. Goście zdobyli dwa gole, a Blaugrana odpowiedziala tylko golem Mathieu po stałym fragmencie gry. Co ciekawe ten sam zawodnik miał jeszcze jedną wyśmienitą okazję na zdobycie gola, lecz fatalnie się pomylił. Nie pomogło wprowadzenie Messiego, Suareza i Iniesty. Dzielni piłkarze Alaves wywieźli z Camp Nou trzy punkty.

Składy:
Barcelona: Jasper Cillessen – Lucas Digne, Jeremy Mathieu, Javier Mascherano, Aleix Vidal – Sergio Busquets, Ivan Rakitic, Denis Suarez (59’ Lionel Messi) – Neymar, Paco Alcacer (65’ Luis Suarez), Arda Turan (63’ Andres Iniesta)

Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Raul Garcia, Victor Laguardia, Alexis Ruano, Kiko Femenia (73’ Carlos Vigaray) – Ibai Gomez (78’ Victor Camarasa), Marcos Llorente, Daniel Torres, Edgar Mendez (69’ Cristian Espinoza) – Deyverson


Sporting 2-1 Leganes

Piłkarska niedziela zaczęła się od potyczki Sportingu Gijon z Leganes. Co by tu dużo mówić, nudne spotkanie. Już do przerwy Sporting prowadził 2:0 po bramkach Copa (z karnego) i Casesa. Natomiast rywal ani myślał pochopnie ruszyć do ataku i przez połowę meczu mieliśmy niemrawy obraz tego spotkania. Oczywiście zdarzały się też przerywniki na bardzo groźne akcje, zarówno jednych, jak i drugich, ale zwykle nic z tego nie wynikało. Bramkę kontaktową, a jak się później okazało, jedyną zdobył Diego Rico. Tym samym Gijon zajmuje rewelacyjne 3. miejsce w La Liga po trzech kolejkach.

Składy:
Sporting: Ivan Cuéllar – Lillo, Jean-Sylvian Babin, Fernando Amorebieta, Isma López – Sergio Álvarez, Nacho Cases (66. Xavi Torres) – Victor Rodríguez, Burgui (77. Borja Viguera), Moi Gómez (82′ Alberto Lora) – Duje Cop

Leganes: Jon Serantes – Victor Díaz, Pablo Insua, Martin Mantovani, Diego Rico, Adrian Marín (46′ Omar) – Unai López, Alberto Martín, David Timor (75. Mamadou Koné), Gabriel – Miguel Guerrero (65′ Darwin Machís)


Valencia 2-3 Betis

Dwie wpadki na początku rozgrywek to zdecydowanie zbyt wiele dla fanów Valencii, którzy domagali się od swoich podopiecznych lepszej postawy i przede wszystkim wyniku. Długo nie zapowiadał tego przebieg spotkania. Gospodarze długo nie potrafili dobrać się do skóry przyjezdnym, aż ci sami w końcu skarcili nieznacznego faworyta. Niezawodny okazał się superstrzelec Beticos – Ruben Castro. Dziesięć minut po przerwie to kolejna katorga dla kibiców Nietoperzy. Najpierw za brzydkie wejście wyrzucony został Enzo Perez, a później Joaquin podwyższył prowadzenie. Kiedy wydawało się, że trzecia porażka to tylko kwestia czasu, miejscowi niespodziewanie doprowadzili do remisu za sprawą Rodrigo i Garaya. Andaluzyjczycy dopięli jednak swego – w doliczonym czasie bramkę nokautującą Valencię zdobył nie kto inny jak Ruben Castro. Gracze z Mestalla są pogrążeni w kryzysie, z którego wyjść będzie im bardzo trudno. W niedzielne popołudnie pogrążyło ich dwóch weteranów hiszpańskich boisk.

Składy:
Valencia: Diego Alves – Joao Cancelo, Ezequiel Garay, Eliaquim Mangala, Jose Gaya (45′ Martin Montoya) – Mario Suarez (46′ Alvaro Medran), Dani Parejo, Enzo Perez – Nani, Rodrigo Moreno, Santi Mina (63′ Munir El Haddadi)

Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, Aissa Mandi, German Pezzella, Riza Durmisi – Joaquin (68′ Charly Musonda), Darko Brasanac, Petros, Fabian Ruiz (20′ Felipe Gutierrez) – Alex Alegria (82′ Roman Zozulja), Ruben Castro


Granada 1-2 Eibar

Paco Jemez nie odmienił jeszcze oblicza Granady na tyle, by drużyna mogła walczyć o coś więcej niż w poprzednich sezonach. Eibar z kolei, jak przyzwyczaił nas w poprzedniej kampanii, to solidny wyrobnik zbierający pojedyncze oczka, prezentując przy tym niezły styl. Piłkarze obu klubów długo nie potrafili wejsć w spotkanie. Emocje rozpoczęły się po półgodzinie gry, gdy z boiska wyleciał Riesgo. Nie przeszkodzło to jednak gościom, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie za sprawą strzału Leona i fatalnej interwencji Ochoi. Po zmianie stron atakowali w zasadzie tylko i wyłącznie miejscowi, ale ich podstawowym problemem było to, że nie potrafili podjąć odpowiednich decyzji w kluczowych fragmentach akcji. Wyrównać udało się dopiero kwadrans przed końcem za sprawą szczęśliwego trafienia Krawca. Na przekór wszystkiemu z trzech oczek cieszyli się jednak Baskowie, którzy w doliczonym czasie gry wykorzystali kontrę i zadali ostateczny cios.

Składy:
Granada: Guillermo Ochoa – Tito, Ruben Vezo, Franck Tabanou (46′ Alberto Bueno), Gaston Silva – Omer Atzily (65′ Mehdi Carcela-Gonzalez), Uche Agbo (46′ Artiem Krawiec), Sergi Samper, Andreas Pereira – Jeremie Boga, Ezequiel Ponce

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Florian Lejeune, Antonio Luna – Dani Garcia, Fran Rico – Pedro Leon (56′ Sergi Enrich), Jota Peleteiro (34′ Yoel Rodriguez), Ruben Pena – Kike (46′ Gonzalo Escalante)


Deportivo 0-1 Bilbao

Otwarcie sezonu w wykonaniu Deportivo i Athleticu nieco się różniły. Baskowie nie zaczęli rozgrywek w najlepszej formie, w przeciwieństwie do niepokonanych piłkarzy z La Coruni. Przebieg spotkania w pełni oddawał dyspozycję obu drużyn. Gospodarze przeważali i byli zdecydowanie groźniejsi, lecz Athletic miał nieco więcej szczęścia, a właściwie człowieka, który potrafił zrobić coś niespodziewanego. Przepiękny gol Raula Garcii pozwolił przyjezdnym odnieść pierwsze zwycięstwo, choć gra znów nie zachwyciła. Warto dodać, że wygranym wydatnie pomógł zastępujący Iraizoza Kepa oraz sędzia, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Andone.

Składy:
Deportivo: German Lux – Luisinho, Raul Albentosa, Sidnei (54’ Alejandro Arribas), Juanfran – Faycal Fajr, Pedro Mosquera, Celso Borges, Carles Gil (67’ Marlos Moreno) – Florin And one, Joselu (23’ Borja Valle)

Athletic: Kepa Arrizabalaga – Mikel Balenziaga, Eneko Boveda, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Mikel San Jose, Benat – Iker Muniain (67’ Ander Iturraspe), Raul Garcia (86’ Inigo Lekue), Inaki Williams (84’ Sabin Merino) – Aritz Aduriz


Mecz kolejki: Valencia – Betis 2:3

Liczby kolejki:
best_11_16-17_3kolejka

Piłkarz kolejki: Antoine Griezmann (Atletico)
Kolejny rewelacyjny występ Fracuza – do dwóch bramek głową dołożył asystę oraz rozegrał najlepsze dotychczas spotkanie w sezonie. To chyba wystarczający powód, aby zostać graczem kolejki. Piłkarz Atleti zdecydowanie zasłużył na to miano.

Cienias kolejki: Javier Mascherano (Barcelona)
Niepokojąco wygląda w ostatnich miesiącach Javier Mascherano. Źle zakończył ubiegły sezon czerwoną kartką przeciwko Sevilli, źle rozpoczął też obecne rozgrywki. W sobotni wieczór na Camp Nou Argentyńczyk wydatnie pomógł rywalom. Najpierw był spóźniony przy bramce Deyversona, a potem zaprezentował festiwal bezradności i braku zdecydowania. Mascherano musi szybko wrócić na właściwie tory, bo kolejne wpadki mogą kosztować jeszcze więcej.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Sevilla
89. minuta, zespół Sevilli przegrywa 0:1, a kibice marzą o uratowaniu choćby punktu. “Niestety”, piłkarze zrobili psikusa, i zamiast 1 punkta uratowali wszystkie 3! Zdecydowany plus kolejki. Dodajmy, że swoją premierową bramkę w tym meczu zdobył 18-letni Fernandez.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Granada
Wydawało się, że przyjście Paco Jemerza choć trochę zmieni oblicze Granady. Zespół, który zawodził na całej linii przez całe rozgrywki i rzutem na taśmę ratował ligowy byt – to obraz, w jakim postrzegany jest klub z Andaluzji. Tym razem zadanie ułatwili rywale, którzy przez 2/3 meczu grali w osłabieniu. Na nic się to zdało, bo zdołali i tak strzelić dwie bramki, a Granada odpowiedziała tylko jedną. Można zrzucić część winy na niezgranie piłkarzy, bo trener postawił na kilka nowych twarzy, ale nie może to być usprawiedliwieniem dla takich porażek.

Gol kolejki: Raul Garcia (Athletic)
Jak nie idzie, to czasem trzeba czekać na cud. Mianem małego piłkarskiego cudu można spokojnie nazwać trafienie Raula Garcii w okienko z około 30 metrów. Choć przed oddaniem strzału odległość wydawała się karkołomna, zawodnik Athleticu sprawił, że całość wyglądała, jakby robił to codziennie. Prawdziwe golazo.

Pudło kolejki: Jeremy Mathieu (Barcelona)
Mógł zostać bohaterem. Najpierw dał sygnał do ataku, zdobywając gola po rzucie rożnym, a kilka minut później Francuz powinien dać Barcelonie prowadzenie. Niestety w dogodnej sytuacji postawił na popularny wariant “siła razy ramię” i futbolówka minęła bramkę. Teraz można się tylko zastanawiać “co by było gdyby”.

16-17.3

Żródło: ESPN

klasyfikacje_16-17_3kolejka

Zapowiedź 4. kolejki (16-19.09.2016):
Piątek, 16.09:
20:45 Betis – Granada
Sobota, 17:09:
13:00 Leganes – Barcelona
16:15 Atletico – Sporting
18:30 Eibar – Sevilla
20:45 Las Palmas – Malaga
Niedziela, 18.09:
12:00 Osasuna – Celta
16:15 Athletic – Valencia
18:30 Villarreal – Sociedad
20:45 Espanyol – Real
Poniedziałek, 19.09:
20:45 Alaves – Deportivo

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273