La Liga gra: Wróciła La Liga, ambitni beniaminkowie

Za nami pierwsza kolejka sezonu ligowego 2016/2017. Barcelona na inaugurację podejmowała na własnym obiekcie Betis. Jak spisały się poszczególne drużyny? Czy byliśmy świadkami niespodzianek? Zapraszamy na podsumowanie!

Mecze 1. kolejki:
Malaga 1-1 Osasuna

Inauguracja sezonu to potyczka przebudowanej Malagi z wracającą do elity Osasuną, której głównym celem będzie jak najszybsze zapewnienie sobie ligowego bytu. Obie ekipy nerwowo rozpoczęły jednak zmagania w nowym sezonie i długo nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Brak skuteczności był największą wadą podczas pierwszej części – taka sytuacja sprawiła, że goli oglądać nie mogliśmy. Nieco lepiej pod tym względem było po przerwie. Już pierwsza dobra akcja gospodarzy zakończyła się golem Juanpiego, który w tej kampanii ma już odgrywać jedną z kluczowych ról w zespole z Andaluzji. Miejscowi poczuli się jednak zbyt pewnie i nie dążyli do zdobycia bramki pieczętującej wygraną. Skrzętnie wykorzystał to rywal – w samej końcówce Fran Merida doprowadził do wyrównania i zapewnił Osasunie niespodziewany punkt w pierwszej kolejce.

Składy:
Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Bakary Kone, Diego Llorente, Federico Ricca – Ignacio Camacho, Recio – Keko (46′ Charles), Juanpi, Jony Rodriguez (71′ Zdravko Kuzmanović) – Sandro Ramirez (78′ Gonzalo Castro)

Osasuna: Nauzet Perez – Javier Flano, David Garcia, Miguel Flano, Unai Garcia, Juan Fuentes (49′ Aitor Redrado) – Oier Sanjurjo, Fausto Tienza (71′ Fran Merida), Miguel de las Cuevas – Oriol Riera, Kenan Kodro (77′ Jaime Romero)


Deportivo 2-1 Eibar

Niestety dla polskich fanów Przemysław Tytoń rozpoczął mecz na ławce rezerwowych i musiał oglądać poczynania swoich nowych kolegów tylko z tej perspektywy. Piłkarze bardzo długo wchodzili w potyczkę. Długimi fragmentami można było odnieść wrażenie, że to kolejne starcie towarzyskie, w którym trenerzy próbują różnych wariantów taktycznych. Na gola trzeba było czekać do drugiej części. Podrażnieni gospodarze po utracie bramki zdecydowanie ruszyli do odrabiania strat, co ożywiło nieco widowisko. Ostatecznie udało im się dokonać remontady i wygrać spotkanie dzięki trafienim Mosquery i Lucasa Pereza, dla którego mogła to być pożegnalna bramka w drużynie z El Riazor. Hiszpański snajper jest bliski przenosin do Arsenalu.

Składy:
Deportivo: German Lux – Juanfran, Raul Albentosa, Sidnei, Fernando Navarro – Pedro Mosquera, Guilherme (68′ Luisinho) – Carles Gil (57′ Florin Andone), Faycal Fajr, Bruno Gama (82′ Celso Borges) – Lucas Perez

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Ivan Ramis, David Junca – Cristian Rivera, Dani Garcia – Bebe (85′ Pedro Leon), Adrian Gonzalez (79′ Sergi Enrich), Takashi Inui (74′ Ruben Pena) – Kike


Barcelona 6-2 Betis

Obrońca tytułu rozpoczął zmagania w kolejnym sezonie od spotkania na własnym stadionie z Betisem Sewilla. Wiadomo, kto był faworytem, jednak pokaz siły zademonstrowany przez gospodarzy przerósł oczekiwania nawet niektórych optymistów. Niesamowici tego dnia Messi i Suarez poprowadzili tego dnia Blaugranę do efektywnego zwycięstwa. Świetnie zaprezentowali się też między innymi Sergi Roberto i Arda Turan, który grając na skrzydle prezentuje się znacznie lepiej niż w środku boiska. Jedną z ozdób spotkania było piękne trafienie Luisa Suareza z rzutu wolnego. Co ciekawe ze stałego fragmentu gry trafili także przyjezdni, bo ładnym uderzeniem popisał się Ruben Castro. Goleada na Camp Nou dobrze wróży Barcelonie na dalszą część sezonu. Betis niestety wystąpił tylko w roli widza.

Składy:
Barcelona: Claudio Bravo – Jordi Alba (75’ Lucas Digne), Samuel Umtiti, Gerard Pique, Sergi Roberto – Sergio Busquets, Ivan Rakitic, Denis Suarez (69’ Munir El Haddadi) – Arda Turan, Luis Suarez, Lionel Messi

Betis: Antonio Adan – Riza Durmisi, Bruno, German Pezzella, Aissa Mandi, Alvaro Cejudo – Jonas Martin (35’ Dani Ceballos), Felipe Gutierrez (54’ Charly Musonda), Petros (58’ Fabian) – Ruben Castro, Antonio Sanabria


Granada 1-1 Villarreal

Granada i zmiany w letnim oknie transferowym to elementy w ostatnich latach nierozłączne. Do pewnych niespodziewanych roszad doszło także w Villarrealu, więc nie było wiadomo, czego spodziewać się po tym spotkaniu. Gospodarze utrzymywali się przy piłce znacznie dłużej od rywali, ale nie wyniknęło z tego kompletnie nic pożytecznego. Pierwszą połowę można było przespać, a i tak nie straciło się zbyt wiele. Więcej działo się po zmianie stron, ale emocji wystarczyło tylko na kilka minut – w odstępie czterech najpierw trafili goście, a później wyrównała Granada. Mimo kilku sytuacji w późniejszej fazie spotkania, wynik pozostał niezmieniony i obie ekipy podzieliły się na starcie rozgrywek punktami.

Składy:
Granada: Guillermo Ochoa – Tito, Uche Agbo, David Lomban, Dimitri Foulquier – Rene Krhin, Javi Marquez (66′ David Barral) – Jeremie Boga, Jon Toral (73′ Luis Martins), Isaac Cuenca – Ezequiel Ponce

Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Antonio Rukavina – Roberto Soriano, Manu Trigueros, Alfred N’Diaye, Samuel Castillejo – Nicola Sansone (77′ Santos Borre), Alexandre Pato (90+1′ Mario Gonzalez)


Sevilla 6-4 Espanyol

Starcie odmienionych drużyn. Z różnych względów przed sezonem doszło w obu klubach do małej rewolucji, która ma spowodować, że jeszcze mocniej ugruntują swoją pozycję w hiszpańskiej piłce. Tempo, jakie narzucili piłkarze od początku spotkania, było zabójcze. O ile można chwalić piłkarzy usposobionych ofensywnie, o tyle fatlanie spisywali się obrońcy, którzy rzadko wypełniali założenia taktycznie i ochoczo wpuszczali swoich rywali w pobliże własnej bramki. Chluby defensorom nie przynosi fakt, że w pierwszej części zobaczyliśmy aż sześć goli, po trzy dla każdej ze stron. Dla postronnego kibica widowisko było zapewne świetne, ale obaj trenerzy wyrywali sobie włosy z głów (choć w przypadku Jorge Sampaoliego mogło to być trudne). Po przerwie show cały czas było przednie, jednak tym razem panowała głównie jedna ekipa. Trzy bramki strzelone w odstępie dwudziestu minut przez gospodarzy podcięły skrzydła Espanyolowi, którego stać było tylko na honorowe trafienie Gerarda Moreno. Pierwsza runda, dziesięć goli, fantastyczne emocje, ależ partidazo na Sanchez Pizjuan!

Składy:
Sevilla: Sergio Rico – Mariano, Nicolas Pareja (83′ Diego Gonzalez), Gabriel Mercado – Hiroshi Kiyotake, Steven N’Zonzi, Pablo Sarabia, Franco Vazquez, Vitolo – Wissam Ben Yedder (75′ Vicente Iborra), Luciano Vietto (80′ Joaquin Correa)

Espanyol: Roberto Jimenez – Javi Lopez, Alvaro Gonzalez, Oscar Duarte (37′ Mickael Ciani), Ruben Duarte (69′ Javi Fuego) – Hernan Perez (69′ Jose Antonio Reyes), Victor Sanchez, Papakouli Diop, Pablo Piatti – Leo Baptistao, Gerard Moreno


Sporting 2-1 Bilbao

Obie drużyny kończyły ubiegły sezon raczej w dobrych nastrojach. Sporting wywalczył utrzymanie, a Athletic grę w europejskich pucharach. Jednak to gospodarze mimo przewidywań pokazali więcej ciekawego futbolu niż ich rywale. Choć widowisko rozkręciło się dopiero w drugiej połowie, to z pewnością mogło wynagrodzić kibicom nudę z pierwszej odsłony spotkania. Sporting mógł doprowadzić nawet do sporej niespodzianki i wysoko pokonać Basków, lecz przy stanie 2:0 Burgui nie wykorzystał karnego. Gol dla graczy Bilbao w końcówce nieco przyćmił obraz całego meczu. Zaskakująco, to gospodarze zaprezentowali dobrą formę. Athletic z kolei może znów powtórzyć słaby ligowy start, choć gra Basków dawała powody do optymizmu w przyszłości.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Isma Lopez, Fernando Amorebieta, Jorge Mere, Lillo – Nacho Cases, Sergio Alvarez (62’ Xavi Torres) – Burgui (72’ Akram Afif), Victor Rodriguez, Moi Gomez – Duje Cop (83’ Carlos Castro)

Athletic: Gorka Iraizoz – Mikel Balenziaga, Eneko Boveda, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Mikel San Jose (74’ Mikel Vesga), Benat – Markel Susaeta (55’ Iker Muniain), Raul Garcia (63’ Borja Viguera), Inaki Williams – Aritz Aduriz


Sociedad 0-3 Real

Osłabiony Real Madryt przygodę z ligą rozpoczynał na trudnym obiekcie, na którym faworyci regularnie tracili punkty w ostatnich latach. Piłkarze Zinedine’a Zidane’a bardzo szybko udowodnili jednak, że są w dobrej dyspozycji i za sprawą gola Bale’a ustawili sobie to spotkanie. Królewscy nie grali może porywająco, ale wykorzystywali to, co przynosił im los i skutecznie punktowali przeciwników. Jeszcze przed przerwą ładnego gola zdobył Asensio, a próbujących zdobyć choćby kontaktową bramkę Basków dobił w doliczonym czasie Bale. Na razie wzmocnienia poczynione przez Real Sociedad na niewiele się zdały, choć z drugiej strony potyczka z Realem Madryt nie może być wymierną oceną ich postawy, poczekajmy na więcej.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulli – Joseba Zaldua, Mikel Gonzalez (79′ Carlos Vela), Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Markel Bergara, Asier Illarramendi – David Concha (56′ Willian Jose), David Zurutuza, Mikel Oyarzabal – Juanmi (72′ Xabi Prieto)

Real: Kiko Casilla – Daniel Carvajal, Raphael Varane, Sergio Ramos, Marcelo – Casemiro, Mateo Kovacić, Toni Kroos (73′ Isco) – Gareth Bale, Alvaro Morata (77′ James Rodriguez), Marco Asensio (66′ Lucas Vazquez)


Atletico 1-1 Alaves

Atletico rozpoczyna kolejny sezon z nadziejami na zamieszanie w hiszpańskiej oraz europejskiej czołówce. Diego Simeone nie stracił swoich największych gwiazd, a ponadto sprowadził m. in. Gameiro i Gaitana. Mecz z beniaminkiem z Alaves miał być przetarciem przed ligowymi rozgrywkami i łatwym startem. Przewaga Rojiblancos była faktycznie duża. 62% posiadania piłki nie zdarza się w spotkaniach z udziałem Atleti często. Rywal był jednak bezradny. Dość powiedzieć, że goście oddali w meczu tylko dwa strzały, po jednym w każdej połowie. Problemem madrytczyków była jednak skuteczność, a raczej jej brak. Świetne okazje marnował Gameiro, niecelnie strzelali także Godin, Saul czy Torres. Fernando Pacheco udało się pokonać dopiero w doliczonym czasie gry, gdy z karnego udało trafić się Gameiro. Radość piłkarzy i kibiców trwała jednak 120 sekund – uderzenie z dystansu Manu Garcii również zakończyło swój lot w siatce, wobec czego byliśmy świadkami pierwszej sensacji już w premierowej rundzie La Liga.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Diego Godin, Filipe Luis – Tiago (46′ Fernando Torres), Gabi (58′ Nicolas Gaitan), Koke, Saul Niguez, Yannick Ferreira-Carrasco (71′ Angel Correa) – Kevin Gameiro

Alaves: Fernando Pacheco – Kiko Femenia, Zouhair Feddal (12′ Victor Laguardia), Alexis Ruano, Raul Garcia – Manu Garcia, Nenad Krsticić (65′ Victor Camarasa), Edgar Mendez, Daniel Torres, Ibai Gomez – Gaizka Toquero (80′ Christian Santos)


Celta 1-1 Leganes

Ostatni z tegorocznych beniaminków rozpoczął rywalizację w najwyższej klasie rozgrywkowej od wyjazdowego starcia z Celtą. Również i w tym przypadku faworyt był oczywisty, ale poprzednie dwa starcia nowych zespołów pokazały, że nie należy ich spisywać na stratę jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Przewaga bardziej doświadczonej Celty była jednak znaczna. W pierwszej części goście bardzo rzadko przebywali z piłką na połowie przeciwnika, a podopieczni Eduardo Berizzo próbowali sforsować szczelną defensywę Leganes. To zadanie nie należało jednak do najłatwiejszych. Kłopotliwe dla miejscowych było także celne uderzanie na bramkę, bo o ile o liczbę okazji nie można było narzekać, o tyle na wykończenie owszem. Po przerwie nieco odważniej zaczęli grać przyjezdni. Przy piłce nie utrzymywali się tak długo jak Orellana i spółka, ale tworzyli groźniejsze sytuacje i konsekwentnie grali w obronie. W 75. minucie uśmiechnęło się do nich jeszcze szczęście i po rzucie rożnym gola zdobył Victor Diaz. Celta nie zdążyła już odpowiedzieć i dość niespodziewanie straciła komplet punktów na własnym obiekcie.

Składy:
Celta: Sergio Alvarez – Hugo Mallo, Facundo Roncaglia, Sergi Gomez, Jonny – Marcelo Diaz (78′ Josep Sene), Daniel Wass (66′ Pablo Hernandez) – Fabian Orellana, Pione Sisto (66′ John Guidetti), Theo Bongonda – Iago Aspas

Leganes: Jon Ander Serantes – Victor Diaz, Unai Bustinza, Martin Mantovani, Diego Rico, Adrian Marin (62′ Darwin Machis) – Gabriel Pires, Alberto Martin, David Timor (81′ Ruben Perez), Unai Lopez – Miguel Angel Guerrero (73′ Pablo Insua)


Valencia 2-4 Las Palmas

Kibice na Mestalla zobaczyli wiele goli, lecz nie mogli być zadowoleni, bo odpowiadała za nie przed wszystkim obrona Valencii w negatywnym stopniu. Goście zaprezentowali niebywałą skuteczność, zamieniając cztery strzały w cztery bramki, lecz trzeba przyznać, że defensorzy Nietoperzy występowali we wszystkich sytuacjach w roli obserwatorów. Kilka ciekawych akcji w ataku i nieco szczęścia przy stałych fragmentach gry nie wystarczyły na Las Palmas, które już w pierwszym spotkaniu zdaje się potwierdzać, iż poprzedni sezon nie był dziełem przypadku. Poczynania obu drużyn w następnych kolejkach mogą potoczyć się w zaskakujących kierunkach.

Składy:
Valencia: Matt Ryan – Jose Gaya, Aymen Abdennour, Ruben Vezo (46’ Shkodran Mustafi), Martin Montoya (66’ Zakaria Bakkali) – Daniel Parejo, Enzo Perez (85’ Rafa Mir) – Santi Mina, Alvaro Medran, Joao Cancelo – Paco Alcacer

Las Palmas: Javi Varas – Dani Castellano, Pedro Bigas, David Garcia, Michel Macedo – Roque Mesa, Vicente Gomez (61’ Montoro) – Kevin-Prince Boateng (59’ Momo), Jonathan Viera (83’ Sergio Araujo), Nabil El Zhar – Marko Livaja


Mecz kolejki: Sevilla – Espanyol 6:4

Liczby kolejki:
best_11_16-17_1kolejka

Piłkarz kolejki: Lionel Messi (Barcelona)
Argentyńczyk rozpoczął nowy sezon niesamowicie zdeterminowany. W sobotnim spotkaniu był kluczowym zawodnikiem w niemal każdej akcji. Dwa gole, asysta – Leo może uznać pierwszy mecz sezonu za jak najbardziej udany.

Cienias kolejki: Alvaro Gonzalez (Espanyol)
W zasadzie w miejsce Hiszpana można by było wstawić dowolnego zawodnika linii obrony Espanyolu. On jednak miał być liderem całej formacji i graczem, który da spokój w tyłach. O żadnym spokoju nie mogło być mowy podczas meczu z Sevillą. Także rywale popełniali katastrofalne błędy w destrukcji, ale jednak popełnili ich o dwa mniej. Z taką grą defensywną nawet najbardziej zaskakujące wzmocnienia w ataku niewiele przyniosą zespołowi.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Beniaminkowie
W pierwszej kolejce nowe kluby w hiszpańskiej elicie miały być tylko dostarczycielami punktów, a tymczasem żaden z nich nie poległ, a co więcej – jednemu udało się nawet wygrać. O ile remisu Osasuny w Maladze nie można odbierać jako wielkiej sensacji, o tyle wygrana Leganes z Celtą w Vigo czy remis Deportivo Alaves na boisku Atletico za takie trzeba odbierać. Oby tylko tym ekipom wystarczyło entuzjazmu rodem z Liga Adelante na resztę rozgrywek.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Valencia
Pierwsza kolejka nie zapowiada poprawy formy względem ubiegłego sezonu. Marazm w obronie pozostał, podobnie jak toporność w ataku. Wszystkie te słabości bardzo boleśnie wykorzystało na Mestalla Las Palmas, które mimo wszystko nie należy do czołówki ligi. Na razie jeszcze za wcześnie na daleko idące wnisoki, lecz wydaje się, iż bez transferów last minute temporada dla Valencii znów będzie smutna.

Gol kolejki: Luis Suarez (Barcelona)
Tym razem Messi oddał wykonanie rzutu wolnego Suarezowi, a efekt zachwycił całe Camp Nou. Urugwajczyk nawiązał do swoich perfekcyjnie wykonywanych stałych fragmentów gry w Liverpoolu i pięknym strzałem w okienko bramki skompletował hat-tricka.

Pudło kolejki: Kevin Gameiro (Atletico)
Nowy snajper Atleti mógł już w pierwszej kolejce ligowej ustrzelić dla madrytczyków przynajmniej hat-tricka. Dwie okazje, które koncertowo zmarnował mimo czasu i miejsca na wykończenie, na pewno nie podniosą mu notowań ani u trenera, ani u kibiców. Na całe szczęście wykorztystał rzut karny, choć między innymi przez jego nieskuteczność Rojiblancos i tak tylko zremisowali z Deportivo Alaves.

16-17.1

klasyfikacje_16-17_1kolejka

Autorzy:

Grafika: Maciek Bożek


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273