La Liga gra: Zgodni faworyci, Valencia grzęźnie na dnie

Kolejny weekend, kolejne emocje związane z Primera Division. Najciekawiej zapowiadało się starcie Athleticu z pogrążoną w kryzysie Valencią. Real i Barcelona grali na niewygodnych wyjazdach, odpowiednio z Espanyolem i Leganes. Zapraszamy na pełne podsumowanie!

Mecze 4. kolejki:
Betis 2-2 Granada

Pierwszy mecz czwartej kolejki aż ociekał boiskowymi emocjami. Choć oba zespoły zaczęły sezon dość przeciętnie, a Granada wręcz słabo, to nie przeszkodziło im to w stworzeniu prawdziwego show. Mecz obfitował w dużą liczbę strzałów i sytuacji bramkowych. Najpierw konkrety zaprezentowali goście. Dwa nowe nabytki, Carcela-Gonzalez i Bueno, dali dwubramkowe prowadzenie prowadzenie do przerwy swojemu zespołowi. Po zmianie stron bardziej aktywni byli gospodarze i tym razem to oni zdobyli dwa gole za sprawą Alexa Alegrii. To jednak nie wszystko. Betis był jeszcze kilkukrotnie bliski szczęścia, konstrukcje bramki obijali Mandi i Joaquin. Były też czerwone kartki, z czego jedna nawet dla gracza rezerwowego, który na boisku się nie znalazł. Emocje sięgnęły zenitu w 79. minucie, gdy sędzia podyktował rzut karny dla Granady, dość problematyczny. Najpierw karnego wykonywanego przez Ponce obronił Adan, dobitkę Pereiry również obronił bramkarz, a kolejny strzał wybił obrońca. Aż szkoda, że to spotkanie nie mogło trwać nieco dłużej.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Riza Durmisi, German Pezzella, Aissa Mandi, Cristiano Piccini – Petros, Darko Brasanac (85’ Felipe Gutierrez), Fabian (35’ Charly Musonda) – Ruben Castro, Alex Alegria, Joaquin (74’ Roman Zozulia)

Granada: Guillermo Ochoa – Franck Tabanou (46’ Tito), Gaton Silva, Ruben Vezo, Dimitri Foulquier – Rene Krhin, Andreas Pereira – Omer Atzili (85’ Artem Krawiec), Alberto Bueno (55’ Victorien Angban), Mehdi Carcela-Gonzalez – Ezequiel Ponce


Leganes 1-5 Barcelona

Choć wynik wskazuje na coś zgoła innego, nie był to łatwy mecz dla Barcelony. Leganes postawiło twarde warunki, wysoko atakując pressingiem zawodników Barcelony. W połączeniu z dość mało uporządkowanym ustawieniem Blaugrany powodowało to spory chaos w środkowej strefie boiska. Koszmary ze spotkania z Alaves jednak nie powróciły, mimo iż Samuel Umtiti wybijał nawet piłkę sprzed linii bramkowej. Obronę gospodarzy świetnym rajdem przerwał Luis Suarez, który wyłożył futbolówkę Leo Messiemu. Trio MSN podzieliło się jeszcze golami i asystami przy następnych trzech golach, a spotkanie zostało okraszone dwoma pięknymi bramkami. Najpierw po indywidualnej akcji w okienko trafił Rafinha, nieco później z rzutu wolnego przymierzył Gabriel. Barcelona odniosła pewne i wysokie zwycięstwo, lecz nie oznacza to, iż Leganes nie pokazało jakości.

Składy:
Leganes: Jon Serantes – Diego Rico, Unai Bustinza, Pablo Insua, Carl Medjani (46’ Ruben Perez), Victor Diaz – Darwin Machis (60’ Omar Ramos), Unai Lopez (60’ Alexander Szymanowski), Luis Sastre, Gabriel – Mammadou Kone

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Samuel Umtiti, Gerard Pique, Javier Mascherano – Jordi Alba, Andres Iniesta (64’ Denis Suarez), Ivan Rakitic (56’ Arda Turan), Rafinha – Lionel Messi – Neymar, Luis Suarez (55’ Paco Alcacer)


Atletico 5-0 Sporting

Sporting Gijon był póki co jedną z rewelacji LaLiga Santander, ale w spotkaniu z Atleti piłkarze Sportingu nie pokazali dosłownie nic. Już po pięciu minutach podopieczni Diego Simeone prowadzili 2:0, po trafieniach dwóch Francuzów – Griezmanna i Gameiro. Wola walki przyjezdnych jednak nie starczała i po pół godzinie mieliśmy już trzybramkowe prowadzenie Atletico (strzelcem po raz kolejny Griezmann). Następnie nastał bardzo nudny okres w spotkaniu, gdzie ani jedna, ani druga drużyna nie potrafiła stworzyć dogodnych okazji do strzelenia bramki. Jednym z bardziej kluczowych momentów spotkania było wprowadznie w 69. minucie Fernando Torresa. Hiszpan strzelił dwie kolejne bramki (w tym jedną z rzutu karnego) i ustalił wynik na 5:0. Waleczny beniaminek schował się w cień giganta z Madrytu.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Šime Vrsaljko, Stefan Savić, Diego Godín, Filipe Luís – Koke, Saúl Níguez, Nicolás Gaitán, Yannick Carrasco (46′ Augusto Fernández) – Antoine Griezmann (69′ Fernando Torres), Kévin Gameiro (60′ Ángel Correa)

Sporting: Iván Cuéllar – Lillo Castellano, Jorge Meré, Fernando Amorebieta, Isma López (46′ Borja Viguera) – Nacho Cases, Sergio Álvarez, Douglas, Víctor Rodríguez (63′ Akram Afif), Burgui – Duje Čop (69′ Carlos Castro)


Eibar 1-1 Sevilla

Sevilla przyjechała na Ipurua Stadium pewna siebie. Dobrze jej się wiedzie w lidze, a w dodatku są jeszcze bez porażki. Jednak Eibar od samego początku dzielnie stawiał opór. Po 20 minutach walki z jednej i drugiej strony piłka w końcu wpadła do siatki. Sevilla wyszła na prowadzenie dzięki argentyńskiemu snajperowi Vietto. Jeszcze przed przerwą czerwoną kartką ukarany został bramkarz gospodarzy, Yoel Rodriguez. Ale wola walki zawodników Eibaru była niesamowita. W 64. minucie nadzieje gospodarzy odżyły dzięki Pedro Leonowi, który doprowadził do remisu. Ostatecznie spotkanie skończyło się właśnie zasłużonym podziałem punktów. Dodajmy, że Eibar kończył w dziewiątkę, bo w 86. minucie czerwony kartonik zobaczył Dani Garcia.

Składy:
Eibar: Yoel – Antonio Luna, Florian Lejeune, Ander Capa, Alejandro Galvez – Pedro Leon (89′ Gonzalo Escalante), Dani Garcia, Bebe (45′ Markel Areitio), Fran Rico – Sergi Enrich, Kike (62′ Ruben Pena)

Sevilla: Salvatore Sirigu – Adil Rami (14′ Sergio Escudero), Gabriel Mercado, Daniel Carrico (48′ Vicente Iborra), Timothee Kolodziejczak – Hiroshi Kiyotake, Matias Kranevitter, Angel Correa, Ganso – Wissam Ben Yedder (46′ Vitolo), Luciano Vietto


Las Palmas 1-0 Malaga

Na Estadio Gran Canaria rewelacja początku rozgrywek – Las Palmas – podejmowała Malagę, która z pewnością liczyła na lepszy start. Gospodarze nie okazali się wyjątkowo gościnni, bo pierwsze minuty przebiegały pod ich dyktando, a ich zwieńczeniem okazała się bramka zdobyta po rzucie karnym, który skutecznie wykorzystał Momo. Przyjezdni mieli kilka szans przed przerwą, aby się zrewanżować, ale skuteczna gra w obronie Las Palmas powodowała, że Charles marnował sytuacje. Druga połowa była bardziej wyrównana, lecz także obfitowała w mniej emocji i dogodnych szans. Nie zmieniło tego wejście gwiazdy drużyny Quique Setiena, czyli Boatenga. Warto odnotować jedynie koszmarne pudło Charlesa z kilku metrów oraz okazję Araujo, którą napastnik zmarnował przez świetne wyjście z bramki Kameniego. Drużyna z Wysp Kanaryjskich nadal utrzymuje się w ścisłej czołówce, a Andaluzyjczycy grzęzną w końcówce stawki.

Składy:
Las Palmas: Javi Varas – Michel Machedo, Dani Castellano, Mauricio Lemos, Pedro Bigas – Tanasu Dominguez, Vicente Gomez, Roque Mesa – Nabil El Zhar (69’ Kevin-Prince Boateng), Marko Livaja (60’ Sergio Araujo), Momo (81’ Mateo Garcia)

Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Bakary Kone, Federico Ricca – Ignacio Camacho, Recio (55’ Youssef En Nesiry) – Chory Castro (55’ Sandro), Juanpi, Jony Rodriguez (62’ Keko) – Charles


Osasuna 0-0 Celta

Znacznie poniżej oczekiwań spisują się jak na razie obie drużyny. Co prawda te Osasuny nie sięgają wyszukanej półki, ale i tak tegoroczny beniaminek gra słabo i przede wszystkim nieefektywnie, co odbija się na wynikach. Przed tym spotkaniem oba zespoły miały na swoim koncie w sumie jedno oczko i okupowały miejsca w strefie spadkowej. Rywalizacja tylko potwierdziła największe problemy klubów. Kulała gra w ofensywie, wobec czego nie można było oczekiwać cudów i strzelonych bramek. Lepiej wyglądali goście, ale ich nieskuteczność i niezdecydowanie aż raziły w oczy. Podopieczni Eduardo Berizzo grają tak, jakby nie mogli jeszcze otrząsnąć się po odejściu Nolito. Dodatkowo problemy zdrowotne ma Fabian Orellana, a to dwa poważnie osłabienia. Pozostali gracze nie potrafią wziąć na siebie takiej odpowiedzialności. Na pierwszą wiktorię trzeba zatem poczekać, podobnie jak w przypadku Osasuny. Na razie ekipy okupują miejsca w dolnej strefie tabeli.

Składy:
Osasuna: Mario Fernandez – Aitor Redrado, Oier Sanjurio, David Garcia, Unai Garcia, Carlos Clerc – Jose Garcia, Fran Merida (61′ Roberto Torres), Miguel de las Cuevas – Oriol Riera (86′ Sergio Leon), Emmanuel Riviere (53′ Jaime Romero)

Celta: Sergio Alvarez – Hugo Mallo, Gustavo Cabral, Facundo Roncaglia, Jonny – Daniel Wass (86′ Nemanja Radoja), Pablo Hernandez – Josep Sene (76′ Pione Sisto), Iago Aspas, Theo Bongonda – John Guidetti (62′ Giuseppe Rossi)


Bilbao 2-1 Valencia

Los nie uśmiecha się do Valencii, która znajduje się w ogromnej przebudowie. Zero punktów na trzy spotkania – tak wygląda bilans Nietoperzy, którzy przełamania chcieli poszukać w Bilbao, wiedząc, że Athletic także jest daleko od swojej optymalnej formy, co potwierdziło przegrane spotkanie z Sassuolo w Lidze Europy. Początek starcia był rzeczywiście jak uśmiech od losu dla przyjezdnych. Nani wykorzystał błędy defensywy Lwów i wyłożył piłkę niemal na pustą bramkę do Alvaro Medrana. Była to druga minuta meczu, ale radość gości nie trwała długo, bo podopieczni Valverde ocknęli się natychmiastowo. Sygnały ostrzegawcze oddali Susaeta i Williams, marnując widowiskowo świetne szanse, lecz wybawicielem okazał się Aduriz, który rozmontował rywala jeszcze przed gwizdkiem na przerwę. Dwie asysty Benata i dublet snajpera z San Sebastian spowodowały, że Valencia spadła z nieba z hukiem. Po zmianie stron gracze Pako Ayestarana mieli swoje szanse, ale bardziej powinni cieszyć się, że nie stracili więcej bramek, ponieważ to gospodarze posiadali prawdziwe „setki”. Żadna z drużyn już jednak nie cieszyła się z gola, co spowodowało, że po remisie Celty Valencia pozostała jedynym zespołem bez choćby oczka na koncie i, co oczywiste, zamyka tabelę.

Składy:
Athletic: Kepa Arrizabalga – Oscar De Marcos, Eneko Boveda (70’ Yerai Alvarez), Aymeric Laporte, Mikel Balenziaga – Ander Iturraspe (62’ Mikel San Jose), Benat Etxebarria – Inaki Williams (80’ Mikel Rico), Raul Garcia, Markel Susaeta – Aritz Aduriz

Valencia: Diego Alves – Martin Montoya, Aderlan Santos, Eliaquim Mangala, Jose Gaya – Dani Parejo, Mario Suarez (66’ Joao Cancelo), Alvaro Medran – Nani, Munir El-Haddadi, Rodrigo Moreno (66’ Santi Mina)


Villarreal 2-1 Sociedad

Spotkanie Villarrealu z Sociedad zapowiadało się jako jedno z ciekawszych w 4. kolejce. Nie można powiedzieć, że kibice się zawiedli. Pierwsza połowa była niezwykle intensywna. Najpierw nie popisał się Geronimo Rulli, który wyciął w polu karnym Sansone, ale jego zachowanie nie zostało ukarane. Wykonujący jedenastkę Alexandre Pato nie trafił bowiem w bramkę. Fani gospodarzy nie smucili się jednak zbyt długo. W następnych minutach oglądali mini-recital Sansone. Włoch rozpoczął strzelanie od wykorzystania świetnego podania od Bruno, a potem zaszokował wszystkich, ponieważ podczas wyprowadzania kontry przez jego zespół zdecydował się na uderzenie z połowy boiska. Trafił i to idealnie. Nie był to jednak koniec bramek w pierwszej połowie. Gola dla przyjezdnych zdobył jeszcze Yuri po ładnie rozegranej akcji. W drugiej połowie tempo nieco spadło, goście starali dłużej utrzymywać się przy piłce, lecz ich zapały gasili albo obrońcy albo Asenjo. Ostatecznie Villarreal wygrał i nadal pozostaje niepokonany.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Jaume Costa, Victor Ruiz, Mateo Musacchio, Mario Gaspar – Roberto Soriano (81’ Alfred N’Diaye), Bruno, Manu Trigueros, Samuel Castillejo (62’ Jonathan dos Santos) – Nicola Sansone, Alexandre Pato (69’ Denis Czeryszew)

Sociedad: Geronimo Rulli – Yuri Berchiche (86’ Markel Bergara), Inigo Martinez, Mikel Gonzalez, Joseba Zaldua – Asier Illaramendi, David Zurutuza – Mikel Oyarzabal (82’ David Concha), Juanmi (66’ Xabi Prieto), Carlos Vela – Willian Jose


Espanyol 0-2 Real

Real Madryt w niedzielny wieczór przybył na wyjątkowo gościnny dla nich obiekt Espanyolu. Papużki chciały udowodnić, że pod wodzą Sancheza Floresa są w stanie w końcu wzbić się wysoko, ponieważ początek sezonu w ich wykonaniu nie spełnił oczekiwań, które stawiano klubowi z Barcelony. Żadnej z drużyn nie udawało się na początku zdominować meczu. Realowi trudno grało się bez Ronaldo i Bale’a. W 11. minucie Leo Baptistao powinien wyprowadzić Espanyol na prowadzenie, a kilkanaście minut później Sergio Ramos powinien otrzymać drugą żółtą kartkę za zagranie ręką. Ani bramki, ani kary nie doczekaliśmy się. W 39. minucie arbiter anulował bramkę Benzemy ze spalonego, ale przy trafieniu Jamesa z doliczonego czasu gry już nie mógł doszukać się nagięcia przepisów. Trafienie do szatni spowodowało, że Królewscy grali swobodniej po zmianie stron, a ukoronowaniem tego był gol Benzemy po asyście Lucasa. Real tym samym wyrównał rekord Barcelony Pepa Guardioli pod względem wygranych ligowych meczów z rzędu, a ich liczba wynosi teraz 16.

Składy:
Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez, David Lopez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Hernan Perez, Pape Diop, Marc Roca (83’ Diego Reyes), Pablo Piatti (10’ Alvaro Vazquez) – Leo Baptistao, Gerard Moreno (66’ Felipe Caicedo)

Real: Kiko Casilla – Dani Carvajal, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo – Luka Modric, Casemiro (19’ Toni Kroos), James Rodriguez (63’ Isco) – Lucas Vazquez, Karim Benzema (72’ Alvaro Morata), Marco Asensio


Alaves 0-0 Deportivo

Nie najgorzej w nowe rozgrywki weszły oba zespoły. W poprzedniej rundzie Alaves sprawiło nawet sensację, pokonując Barcelonę na Camp Nou. Tym razem zadanie wydawało się łatwiejsze, ale oba zespoły długo nie potrafiły wejść odpowiednio w spotkanie. Problemem było sprawne przemieszczenie się na połowę rywala, nie wspominając już o składnych akcjach, które mogłyby być przyczynkiem bramki. Wymowny jest fakt, że w całym meczu oglądaliśmy ledwie dwa strzały w światło bramki, po jednym z każdej strony. Jeszcze inny – najgroźniejszym graczem w ofensywie był młody Theo Hernandez, czyli obrońca gospodarzy, który kilka razy zapędził się w szesnastkę przeciwnika. Po jednym z jego wejść arbiter powinien nawet wskazać na jedenasty metr, ale się zawahał i ostatecznie tego nie zrobił. Nudy na pudy – tak w skrócie można podsumować to widowisko. Na pewno nie jest to wizytówka La Liga.

Składy:
Alaves: Fernando Pacheco – Kiko Femenia, Victor Laguardia, Alexis Ruano, Raul Garcia, Theo Hernandez – Edgar Mendez (62′ Aleksandar Katai), Marcos Llorente, Manu Garcia, Ibai Gomez (71′ Gaizka Toquero) – Deyverson (87′ Christian Santos)

Deportivo: German Lux – Juanfran, Raul Albentosa, Alejandro Arribas, Luisinho – Pedro Mosquera, Celso Borges – Bruno Gama (79′ Guilherme), Faycal Fajr, Marlos Moreno (70′ Borja Valle) – Florin Andone


Mecz kolejki: Betis – Granada 2:2

Liczby kolejki:
best_11_16-17_4kolejka

Piłkarz kolejki: Antoine Griezmann (Atletico)
On znowu to zrobił! Niesamowity Francuz dwa razy trafił do siatki gospodarzy, a obie bramki były niesamowicie ładnej urody. Po raz drugi z rzędu wybieramy go na piłkarza kolejki i nie ma sie co dziwić, zdecydowanie zasłużył.

Cienias kolejki: Jorge Mere (Sporting)
Katastrofalnie zagrała obrona Sportingu, co do tego wszyscy są zgodni. Natomiast absolutnym uosobieniem tej fatalnej gry był 19-letni Jorge Mere, który zaliczył chyba swój najgorszy występ w karierze.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Betis
Porywający mecz zagrał Betis przeciwko Granadzie. Mimo iż do przerwy przegrywali dwoma bramkami, wyszli na drugą połowę jeszcze bardziej zdeterminowani. Straty udało się odrobić, w czym duża zasługa Alexa Alegrii oraz Antonio Adana. Nikt nie ma nic przeciwko, aby Betis przez chociaż większość sezonu prezentował taki futbol jak w piątek.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Sevilla
Dobrze dysponowana Sevilla zremisowała w ten weekend z Eibarem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gospodarze grali w dziewiątkę, a mimo to podopieczni Jorge Sampaoliego grali z Eibarem jak równy z równym. Bezsilność przyjezdnych była aż nadto widoczna.

Gol kolejki: Nicola Sansone (Villarreal)
W futbolu potrzeba trochę szaleństwa, żeby powstało coś niezwykłego. Tak było właśnie w spotkaniu Villarreal z Sociedad. Podczas świetnie zapowiadającej się kontry wyprowadzanej przez gospodarzy piłka trafiła do Sansone, który zdecydował się… na strzał z połowy boiska. Okazało się, że futbolówka została uderzona z idealną precyzją i wpadła do bramki. Wspaniały gol.

Pudło kolejki: Ezequiel Ponce i Andreas Pereira (Granada)
Mimo pogoni Betisu Granada mogła rozstrzygnąć piątkowe spotkanie na swoją korzyść. Sędzia podyktował rzut karny, a do piłki podszedł napastnik Ponce. Jego strzał obronił Adan – zdarza się. Piłkę dobijał jeszcze Pereira i znów lepszy był Adan – to już rzadkość. Granice zostały jednak przekroczone, gdy piłka trafiła jeszcze pod nogi Ponce, a jego strzał wybił sprzed linii bramkowej obrońca. Trudno dziwić się rozgoryczeniu graczy Granady po takiej kanonadzie.

16-17.4

klasyfikacje_16-17_4kolejka

Zapowiedź 5. kolejki (20-22.09.2016):
Wtorek, 20.09:
20:00 Malaga – Eibar
22:00 Sevilla – Betis
Środa, 21:09:
20:00 Celta – Sporting
20:00 Real – Villarreal
22:00 Barcelona – Atletico
22:00 Granada – Athletic
22:00 Sociedad – Las Palmas
Czwartek, 22.09:
20:00 Deportivo – Leganes
20:00 Osasuna – Espanyol
22:00 Valencia – Alaves

Autorzy:



Grafika: Maciek Bożek