Linia nie(po)mocy

Czarna seria Barcelony trwa. Po przegranym klasyku z Realem Madryt, nikt w najczarniejszych wizjach nie mógł przypuszczać, że zaledwie tydzień później, Barcelona na swoim terenie przegra drugie kolejne spotkanie ligowe. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w końcówce sezonu 08/09, kiedy Barca Guardioli miała już zapewnione mistrzostwo Hiszpanii. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele – w sobotnim meczu zawiodły celowniki – niemniej jednak od początku sezonu kuleje formacja, która dotychczas była elementem rozpoznawczym Azulgrany, pomocy.

Wzór

Formacja środkowa była kluczowym elementem drużyny dowodzonej przez Guardiolę. To pomoc decydowała o losach meczu, o kontroli nad wydarzeniami na boisku. Sam Guardiola powtarza do znudzenia, że najlepsi zawodnicy powinni grać w środku (stąd zmiana pozycji m.in. Leo Messiego czy Phillipa Lahma).

Kilka lat temu najlepszą linię pomocy miała właśnie Duma Katalonii. Sergio Busquets, Xavi Iniesta, Andres Iniesta – ten tercet był w stanie rozmontować każdą defensywę na świecie. Później doszli jeszcze Thiago Alcantara oraz Cesc Fabergas – absolutna czołówka jeśli idzie o pozycję pomocników.

Lata mijały, Barcelona kupowała obrońców, napastników, ale o pomocnikach myślano rzadko, albo w ogóle. Transfer Javiera Mascherano, Alexa Songa i Ivana Rakiticia to ostatnie próby wzmocnienia środkowej formacji. Argentyńczyk oraz Kameruńczyk to defensywni pomocnicy, Ivan natomiast miał być remedium na problemy starzejącej się formacji na czele z 34-letnim Xavim i 30-letnim Iniestą.

W szczytowej formie, Iniesta z Xavim byli nie do zatrzymania, oferowali mnóstwo asyst i kluczowych podań. Wystarczy zerknąć na statystyki tej dwójki z pierwszego sezonu pod wodzą Guardioli:

Statystyki

Na dzień dzisiejszy, Blaugrana ma pięciu pomocników o inklinacjach ofensywnych: Iniesta, Xavi, Rakitić, Roberto i Rafinhia. Niestety, jak pokazują statystyki, pomocnicy nie robią tego do czego nas przyzwyczaili w poprzednich latach.

Sam Leo Messi ma ponad dwa razy więcej asyst i trzy razy więcej bramek niż cała pomoc Barcelony razem wzięta. Aby jeszcze bardziej pokazać w jakim marazmie jest Barcelona, popatrzy na statystyki Realu Madryt – w końcu jak porównywać to z największym rywalem. Statystyki (wziąłem pod uwagę tylko mecze ligowe oraz z Ligi Mistrzów) Isco, Jamesa oraz Modricia:

Idźmy jeszcze dalej i zerknijmy na obecnego mistrza Hiszpanii, Atletico Madryt. Simeone ma czterech środkowych/ofensywnych pomocników: Koke, Gabi, Tiago, Turan.

Sumując osiągnięcia trzech formacji Barcelony, Realu i Atletico (klasyfikacja kanadyjska) wygląda to następująco:

  • 7 FC Barcelona
  • 19 Real Madryt
  • 23 Atletico Madryt

 Jednak bliższy prawdzie będzie uśredniony wynik na jednego zawodnika:

  • 1,4 FC Barcelona
  • 6,3 Real Madryt
  • 5,8 Atletico Madryt

Rzeczywistość

Bez pomocy, która wykonuje swoją podstawową funkcję, czyli kreowanie gry, Barcelona może zapomnieć o jakimkolwiek tytule w tym sezonie. Ofensywa nie może być uzależniona od dyspozycji jednego zawodnika. W letnim okienku transferowym zarząd bez mrugnięcia oka pozbył się Cesca Fabergasa, a rok wcześniej Thiago. Ich następcami mają zostać Rakitić, Roberto i Rafinhia, a jak przyszło co do czego, to w ligowym klasyku zagrali weterani.

Nie będę też ukrywał, że nie jestem fanem Ivana Rakiticia. W moim odczuciu, Barcelona to za wysokie progi dla Chorwata. Jak pokazują pierwsze mecze sezonu, Ivan jest doskonały w destrukcji i asekuracji, ale problem jest z kreowaniem szans dla kolegów z zespołu. O Sergim Roberto i Rafinhi wspominać nie warto, bo w przypadku pierwszego to jedno wielkie nieporozumienie, natomiast Brazylijczyk, wbrew temu co mówi jego ojciec, nie jest większym talentem niż starszy brat Thiago, ale Rafa ma jeszcze czas na rozwój. Kwestią jeszcze zupełnie inną jest pozycja defensywnego pomocnika, ale to temat na odrębny felieton.

Reasumując, po 10 kolejkach ligowych i trzech meczach w Lidze Mistrzów, linia pomocy Barcelony to obraz nędzy i rozpaczy. Środek pola Dumy Katalonii to serce tej drużyny, a przynajmniej tak było jeszcze jakiś czas temu. Jeżeli Iniesta i spółka szybko nie zaczną grać na optymalnym poziomie, to na koniec sezonu może się okazać, że gablota z pucharami kolejny rok się nie powiększy.