Malaga, tiki-taka i kasztanki

Jordi Roura, drugi trener FC Barcelony:  - Oczywiście to prawda, że Málaga miała kilka problemów finansowych latem, ale naprawdę nie ma to żadnego wpływu na nich. Mają niesamowity sezon pod dowództwem Pellegriniego -. Decyzją UEFA Malaga została wykluczona z rozgrywek europejskich z powodów finansowych, które notabene… zostały już uregulowane.

Przypomnijmy, że Komisja Kontroli Finansowej Klubów UEFA zabrała się ostro do pracy i ukarała osiem klubów za nieprawidłowości finansowe. Najsurowiej potraktowano właśnie rewelację tegorocznej edycji Ligi Mistrzów - Malagę. Chodzi głównie o regulowanie, a właściwie za brak regulacji swoich zobowiązań wobec piłkarzy i urzędów podatkowych. Długi klubu szacuje się na około 9 milionów euro. Kara dyscyplinarna nałożona na Malagę ma obejmować wykluczenie z jednej edycji europejskich pucharów w okresie najbliższych czterech lat, począwszy od sezonu 2013/14 i 300 tys.grzywny. Kiedy jednak wszystkie należności nie zostaną uregulowane do 31 marca, sankcje mogą okazać się dotkliwsze.

A wszystko z powodu wprowadzanego powoli w życie “Financial Fairplay”. Z założenia idea “Financial Fairplay” wydaje się być dobrym rozwiązaniem. UEFA chce w ten sposób uporać się z klubami, które żyją ponad stan. Obecnie wydatki w stosunku do dochodu nie mogą być wyższe niż 45 milionów euro. Od 2018 roku ta suma nie będzie mogła wynieść nic ponad zero. Jednak, czy stosowane obecnie “Financial Fairplay” jest sprawiedliwe?

Przeczytałem artykuł niemieckiego dziennikarza serwisu “Bild” Alfreda Draxlera, który postawił w nim bardzo interesującą tezę. Otóż FC Malaga, która ma rzeczywiste problemy finansowe, została wykluczona z europejskich pucharów dlatego, że jednemu z katarskich szejków znudziło się finansowanie klubu. Cała sytuacja wydaje się być bardzo niesmaczna. Z dalszej części artykułu dowiedziałem się, że np: -…klub Paris Saint-Gemain od 2011 roku zainwestował już o 240 milionów więcej niż zarobił. Oznacza to, że przebił dopuszczalną normę o prawie 200 milionów euro! Czy Paryżanie zostali wykluczeni z rozgrywek? Ależ skąd! Platini to Francuz, PSG to francuski klub. Taka układanka przychodzi do głowy sama, jednak powód jest o wiele bardziej interesujący. PSG podpisało ostatnio kontrakt ze sponsorem, który gwarantuje mu 200 milionów euro co sezon -. Autor artykułu ma tu na myśli firmę o wdzięcznej nazwie “Qatar Investment Authority”. – Sytuacja będzie wyglądała teraz tak, że szejkowie pod przykrywą tej umowy będą robić sobie zakupy w Paryżu, które w stosunku do przychodów będą wyglądały na jak najbardziej zrównoważone. -

“Financial Fairplay” oczywiście się na to nabierze. A może nie? Europejski szef firmy ,”Katar Sports Investments” nazywa się Laurent Platini. Oczywiście jest synem prezydenta UEFA Michela Platiniego, twórcy “Financial Fairplay”. Czy w takiej sytuacji PSG może zostać wykluczone? Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam.

Tymczasem Malaga jako drużyna, pozostawiając nieco za burtą swoje problemy finansowe, już po odwołaniu się od decyzji komisji dyscyplinarnej UEFA, grając w Pucharze Króla skomplikowała nieco sytuację Barcelony, remisując na Camp Nou 2:2. Dość niespodziewanie zatrzymała tą rozpędzoną “Dumę Katalonii”, która dopiero co wygrała 3:1 w lidze, która gna w zawrotnym tempie ku mistrzostwu Hiszpanii, bijąc przy okazji kolejne rekordy. Mecz z Malagą, rewelacją bądź co bądź Ligi Mistrzów, choć bez spektakularnych fajerwerków prezentującą się na rodzimym froncie, dla zawodników Tito Vilanovy miał być tylko formalnością.

Manuel Pellegrini wyciągnął wnioski z porażki sprzed tygodnia, zapowiadając na konferencji prasowej, że to kolejne spotkanie, to będzie całkiem inny mecz. Tak było. Malaga jako pierwsza objęła prowadzenie, po stracie piłki przez Thiago. Chwilę później, po niefrasobliwości kolegi ciężar odpowiedzialności za dalsze losy tego spotkania przejął zdobywca czterech Złotych Piłek i właściciel magicznych stóp, obutych w nowy model obuwia w kolorze czarnym, Leo Messi. Po kapitalnym, slalomowym rajdzie w swoim stylu i pięknym, wieńczącym dzieło, technicznym strzałem zdołał pokonać bramkarza gości. Blaugrana potrzebowała jeszcze zaledwie 12 minut, aby w dość ekwilibrystycznej pozie strzałem głową kapitan Carles Puyol wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Kiedy nic nie wskazywało na to, że Malaga zdoła jeszcze w jakiś sposób znaczący zagrozić bramce Jose Pinto, trener Vilanova dokonał szeregu zmian, wprowadzając na boisko m.in Cesca Fabregasa, Xaviego i Pedro Rodrigueza. Zespół Pellegriniego pozostawał jednak bardzo zmotywowany, skoncentrowany i – jak się okazało w ostatniej minucie – bardziej skuteczny. Właśnie wtedy do bramki Barcy trafił Nacho Camacho.

W Maladze już się cieszą na czwartkowe spotkanie (24-go stycznia) licząc, że drużynie uda się rozegrać jeszcze lepsze spotkanie, tym bardziej, że przed własną publicznością. Stawką jest półfinał Copa del Rey. Z kolei kibice Barcelony jakoś coraz słabiej zaczynają wierzyć w przełamanie niemocy strzeleckich Alexisa Sancheza. To głównie za jego sprawą (nie wykorzystał dwóch doskonałych okazji) Barca nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. – Alexisowi trzeba pomóc. Powiedziałem mu w przerwie, że możemy mu pozwolić nie trafiać, ale nie żeby nie próbował. Wierzymy, że odwdzięczy się nam jeszcze grą na najwyższym poziomie, dlatego teraz trzeba go chronić – bronił i jednocześnie usprawiedliwiał chilijskiego piłkarza po meczu trener Vilanova.