Malijski wzór

Piłkarze mają różne charaktery. Znamy krnąbrnego Ibrę, nieobliczalnego Balotelliego czy psychopatę Pepe. Nie, nie będzie teraz o kimś z pierwszego planu. Czas napisać o cichym bohaterze. O Seydou Keicie.

Nie piszę tego felietonu pod wpływem emocji związanych z ostatnimi rozstrzygnięciami Pucharu Narodów Afryki. Nie. To co chciałem przekazać zbierało się we mnie od dłuższego czasu, bo Seydou Keita to chyba jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy Barcelony. I jednocześnie będący często ostro krytykowany przez fanów Azulgrany.

Mnie to już zaczęło wkurzać. Słabszy dzień Iniesty, nieskuteczne zagrania Messiego? Nie. Kiksy Valdesa? A skądże znowu! Zrzućmy wszystko na Keitę, bo to on jest zawsze winny. Bo nic nie robi, snuje się po boisku, a w zasadzie to wygląda jakby był trochę z innej bajki.  Keita out. No bo gdzież takie drewno do Barcelony? W takim momencie aż nóż się w kieszeni człowiekowi otwiera. Ale trudno, zaciska się zęby. W końcu nie bez kozery mówią, iż nie wolno dyskutować z idiotą, bo najpierw zniży Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.

Czytaj dalej…