“Mam nadzieję, że decyzja o zmianie nazwy Camp Nou zapadnie jak najpóźniej”

Chcesz dowiedzieć się więcej o sponsoringu sportowym w Hiszpanii, ale boisz się zapytać? Stajemy na przeciw z odpowiedzią. Oto rozmowa z Karolem Kuśką – absolwentem Podyplomowych Studiów Marketingu Sportu w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Od marca 2015 roku związany z firmą STS Zakłady Bukmacherskiej w której odpowiada za tematy sponsoringu i marketingu. Wcześniej pracował m.in w dziale marketingu GKS-u Katowice.

Co sądzisz na temat nowego głównego sponsora FC Barcelony, jakim jest japoński gigant Rakuten?

Moja opinia nie różni się zasadniczo od tego co myślą kibice czy media. Władze Barceloną zaczynają udowadniać, że nauczyli się zarabiać naprawdę wielkie pieniądze „na koszulce”. Obecnie wartość umów sponsoringowych firm znajdujących się na trykocie Blaugrany jest najwyższa w historii. To pokazuje, że cały czas nie wiemy, gdzie jest górna granica potencjału tego klubu.

Kontrakt z firmą Rakuten to świetne posunięcie. Marka ta znajduje się na liście 20. najbardziej innowacyjnych firm na świecie według Forbesa. Przekaz marketingowy jest dość prosty. Rakuten chce wspierać Barcelonę, która również jest topową globalną marką w swojej branży. Jestem ciekawy czy pewne innowacyjne wzorce z japońskiego koncernu znajdą także odzwierciedlenie w katalońskim klubie.

Współpraca z nową firmą to również wyraźny sygnał dla Qatar Airways, że Barcelona nie chce być kojarzona z firmą, której zarzuca się łamanie praw człowieka. I to nawet jeśli oferuje ona większe pieniądze.

Czy długo będziemy musieli czekać, aż któraś z marek odzieżowych zapłaci FC Barcelonie więcej niż od 2018 roku Nike?

Przez najbliższe kilka lat ciężko mi to sobie wyobrazić. Karty zostały niedawno rozdane. Jedyną marką zdolną do rywalizacji z Nike jest Adidas. Pytanie zatem brzmi, który klub ze stajni Adidas jest na tyle atrakcyjny, żeby niemiecka marka była w stanie zapłacić więcej niż Amerykanie Barcelonie? Te największe mają już podpisane umowy. Real, który kontrakt już negocjował dostaje od Adidasa jakieś 30 milionów euro mniej niż Barcelona od Nike. Podobnie Chelsea. Najbliżej pułapu katalończyków jest Manchester United, ale oni swoją umowę “życia” podpisali dwa lata temu.

Osoby interesujące się marketingiem sportowym mogą być niepocieszone. Zapowiada się, że w tym temacie przez najbliższy okres będzie spokojnie i nic spektakularnego się nie wydarzy. Choć przyznam, że z ciekawością przyglądam się nowym markom wchodzącym na futbolowy rynek jak Under Armour czy New Balance.

Czy zmiana nazwy stadionu FC Barcelony to kwestia czasu?

Jeszcze kilka lat temu, gdy Barcelona nie miała sponsora na koszulkach, a nawet gdy grała z logotypem organizacji UNICEF byłem przekonany, że takie tematy w tym klubie nie istnieją. Mówiąc językiem kibicowskim – uważałem, że Barca się “nie sprzeda”, a Cules nie pozwolą władzom na tego typu działania jak komercjalizacja trykotów.
Patrząc na to co dzieje się teraz w piłce, nie dam sobie uciąć ręki, że temat zmiany nazwy stadionu Camp Nou nie istnieje. Mam jednak nadzieję, że nastąpi to jak najpóźniej. To przecież nie tylko kawał historii tego klubu, ale także coś w rodzaju pomnika. Podsumowując – komercjalizacja tego obiektu wydaje mi się procesem mocno oddalonym w czasie, ale całkowicie realnym.

Ile euro rocznie to dzisiaj za niska lub za wysoka suma za sponsoring klubu sportowego pokroju FC Barcelony (wyłączając wszędzie indywidualne zapotrzebowania finansowe?

Nie znam dokładnie zapisów umów oraz wysokości świadczeń sponsoringowych firm, które wspierają tak wielkie marki jak Barcelona, Real czy Bayern. Dlatego mówienie też o konkretnych kwotach jest wręcz w tym wypadku niemożliwe, ale chciałbym zaznaczyć, że trzeba odróżnić umowy sponsorów – sponsorów klubów, a umowy sponsorów – właścicieli jak np. Etihad Airways.

Czy uważasz, że umowa Realu Madryt z IPIC wyjdzie Królewskim na dobre?

W przypadku tak dużych klubów jak Real globalizacja działań sprzedażowych to krok konieczny. Rynek europejski ma swoje ograniczania i czas iść dalej, szukając źródeł finansowania w innych kierunkach. Współpraca z IPIC pokazuje, że aby klub miał realne szanse na pozyskiwanie sponsorów powinien związać się z wyspecjalizowanym partnerem. Czy współpraca ta zakończy się sukcesem? Trudno to na tym etapie ocenić, ale podobnie jak w przypadku Barcelony – nie wyobrażam sobie, aby Real pozwolił szybko IPIC na np. zmianę nazwy stadionu, choć wiele razy w swoich wystąpieniach wspominali o tym jej przedstawiciele. Przecież analogicznie do Camp Nou – Santiago Bernabeu to nie tylko miejsce rozgrywania spotkań “Królewskich”.

Czy sądzisz, że Athletic Bilbao też dotknie kapitalistyczna wizja prowadzenia drużyny?

Przyznam szczerze, że kapitalistyczna wizja prowadzenia drużyny trochę źle mi się kojarzy. Jednak biznesowe podejście już dawno dotknęło każdy hiszpański zespół. Po prostu Athletic Blibao od zawsze działało jak każdy klub, który stara się bilansować i oczekiwać dodatnich liczb w raportach rocznych. Wszyscy wyobrażają sobie, że drużyna z Kraju Basków nadal nie ma sponsorów, działa na jakiś dziwnych zasadach, a w drużynie grają tylko i wyłącznie Baskowie. Co oczywiście tylko w jakimś stopniu jest prawdą.

Do momentu aż Bilbao będzie utrzymywało się w La Lidze i będzie potrafiło przyciągnąć do siebie biznes to polityka transferowa nie powinna się zmienić. Jednym zagrożeniem jakie widzę to brak kolejnych pokoleń piłkarzy na odpowiednim poziomie w tej części Hiszpanii. Europejska demografia niestety nie jest dla nas korzystna. Na szczęście nie jest to problem na najbliższe lata czy nawet dekady.

 

Rozmawiał Przemysław Kasiura