Manita? Nie, za mało!

Zawodnicy Athletiku Bilbao wrócą do Kraju Basków bardzo boleśnie, bezlitośnie potraktowani. Być może tego wieczora nie sprzyjało im szczęście, a może to Barca czuła się dziś fantastycznie, bo bez najmniejszych wyrzutów sumienia rozstrzelała swoich gości aż 6:0, wraz z zawartym w tym hat-tricku Luisa Suareza. Palce lizać. 

Od samego początku widać było, kto będzie narzucał tempo i grał, a kto będzie tańczył do takiej muzyki. Barcelona całkowicie, od pierwszego gwizdka sędziego kontrolowała grę i to ona przede wszystkim posiadała piłkę. Przewagę potwierdził zresztą bardzo szybki gol Messiego, który padł już w 7. minucie – Argentyńczyk wykorzystał rzut karny.

Jeśli pomyślicie więc, że spotkanie było nerwowe – będziecie mieć rację, bo dwie minuty wcześniej z boiska wyleciał Gorka Iraizos (czerwona kartka za faul na Neymarze). I to wszystko by się zgadzało, gdyż dobre, bardzo dobre lub idealne okazje do zdobycia bramki Blaugrana miała średnio co trzy minuty – Athletic nie za bardzo miał więc inne wyjście, jak bronić się jakkolwiek, za wszelką cenę. Nie na wiele to się jednak zdawało, bo wynik poprawił Neymar po upływie pół godziny gry, na dodatek po zgranej akcji całego Tridente – akcja zrodziła się po podaniu Messiego, przez Suareza natomiast trafiła do Brazylijczyka, który wyprowadził sobie futbolówkę tak, by wpadła do niechronionej bramki. Goście zaś niezmiennie byli przybici i zupełnie schowani w cieniu Barcy.

Bardzo podobnie rozpoczęła się też druga połowa – jeszcze szybciej jednak, bo już po dwóch minutach kolejną bramkę zdobył Luis Suarez. Co ciekawe, na samym początku tej partii murawę opuścił Leo Messi, który raczej z przezorności, niż cierpienia, został zdjęty, by nie ryzykować kontuzji mięśni. Barcelona niezmiennie więc robiła z piłką i przeciwnikami co tylko zechciała, podczas gdy oni  co najwyżej się temu przyglądali. Już przed 70. minutą stosunek rzutów w okno bramki wynosił 7:1 na korzyść Azulgrany. A to dalej nie był koniec ostrzeliwania.

W 62. minucie do listy strzelców w bardzo efektowny sposób dołączył Ivan Rakitić, z bardzo bliska trafiając do siatki po asyście Neymara. Siedem minut później zaś – raz jeszcze zrobił to Luis Suarez, po podaniu Ardy Turana (on właśnie zmienił Leo Messiego)… a w 82. minucie strzelił po raz trzeci. Wydaje mi się, że od straty kolejnych bramek Athletic uchroniła tylko niedokładność Katalończyków w jej ostatnich akcjach.

Myślę, że dawno nie oglądaliśmy tak jednostronnego meczu. Doprawdy ciężko było wyróżnić jakieś bardziej znaczące akcje Basków, bo o ile jakiekolwiek się pojawiły, Barcelona nie pozwoliła im się rozwinąć i wyklarować. Równie niesamowita była oprawa tego spotkania – poza meksykańskimi falami w trakcie samego spotkania, Cules przygotowali wielką flagę dla Leo Messiego i jego pięciu Złotych Piłek. Cóż mogę więcej dodać, skoro manita to za mało? Visca el Barca!

FC Barcelona:

Bravo – Alba (69′ Bartra), Mascherano, Pique, Vidal – Iniesta, Busquets, Rakitić (63′ Roberto) – Neymar, Suarez, Messi (46′ Turan)

Athletic Bilbao:

Iraizos – Bóveda, Etxeita, Laporte, Balenziaga – Jose, Benat (63′ Iturraspe) – MArcos, Eraso, Muniain (4′ Herreira) – Williams (56′ Sabin)