Maradona: Chciałbym trenować Messiego w Barcelonie

maradona

Z Diego Armando Maradoną rozmawiałem (Juan Castro, dziennikarz Marci -  przyp.red.) w Palace Hotel w Madrycie kilka godzin przed jego wylotem prywatnym odrzutowcem do Manchesteru, gdzie jedzie spotkać swojego wnuka Benjamina, córkę Gianninę i – nawiasem mówiąc – mecz Manchesteru United z Realem Madryt. Jak sam przyznaje, jest pasjonatem futbolu, lecz teraz wszedł w wiek, który pozwala na zabawę.

- Rozmawiamy w Hiszpanii, nie w Dubaju. Co u Ciebie nowego?

- W Dubaju nie widzimy dużo dobrego futbolu. Widzimy jedynie mecze w telewizji z arabskim komentarzem.

- Oglądałeś ostatni “Klasyk”?

- Tak, bardzo mi brakuje takich spotkań.

- I jak?

- Mourinho znalazł patent na “Barcę”, ale popełnił błąd w przygotowaniach w lecie.

- Co masz na myśli?

- Mam na myśli to, że klub podjął złą decyzję, wysyłając piłkarzy na zagraniczne tournee. Grali mecze towarzyskie w USA, ponieważ tam dobrze płacili. Muszą zrozumieć, że pre-sezon jest podstawą na całe rozgrywki. Teraz mamy tego konsekwencje w lidze. Musisz pracować w lato bardzo ciężko, rano i wieczorem.

- Czy po odejściu Guardioli Barcelona straci dominację w starciach przeciwko Realowi?

- Mourinho i Pep to znakomici taktycy. Teraz Jose został sam, a Tito to przede wszystkim znakomity mężczyzna. [W tym momencie Diego prosi mnie, abym pozdrowił Tito przy najbliższej okazji i przekazał mu od niego najlepsze życzenia] Vilanova jest świetnym trenerem, ale Pep był też dowódcą, mentorem. Bez Guardioli Barcelona została rozczłonkowana.

Oni nie potrzebują już trzech podań do strzelenia gola. Teraz robią wiele niepotrzebnych zagrań. Klub, który niszczył Real, nie gra teraz za dobrze.

- A co się stało z Messim?

- [Diego podnosi głos] Mówmy mu po imieniu, Lionel, a nie nazywajmy go “zbawicielem”. Staram się być sprawiedliwy i zrozumieć wszystkich, ale nie krytykujmy Leo za każde niepowodzenie. On nie wygra każdego meczu Barcelonie. Nie wywierajmy aż tak dużej presji. To jest Leo, a nie żaden zbawiciel, jak nazywa się pier… Bilardo. Mówmy mu Leo.

“Blaugrana” ma trudny okres, a Leo staje się częścią marketingu. Zamiast odpoczywać, to on w pre-sezonie gra 60. minut, ponieważ sponsor za to zapłacił. W tym Mourinho ma przewagę, bo taka błahostka z czasem przerodzi się coś większego.

- Ludzie mówią, że obecnie CR7 jest lepszy od Messiego.

- Nie, nawet teraz, tak nie jest. Ostatnie dwa słabe mecze z Realem nagle wszystko zabijają. Zapomnieliście już o wszystkim, co zrobił przez cały sezon? O pobiciu rekordu Muellera? Nie ma mowy. Ludzie myślą, że Cristiano jest lepszy. On zawsze był fenomenalny, mniej lub bardziej, ale zawsze.

Widziałem Ronaldo w sobotę silnego psychicznie, silnego jak nigdy wcześniej. Mourinho mówi, iż on chce zawsze grać. Messi jest słabszy, bo przegrał dwa mecze z Realem. To nie działa na zasadzie, że po przegraniu dwóch meczów nagle nie jesteś najlepszy.

- Ciebie też pewnie skreślano, gdy przegrałeś dwa mecze z rzędu.

- A czy ja kiedyś przegrałem dwa mecze z rzędu? [śmiech]

- Pewnego dnia Mourinho powiedział, że byłeś lepszy niż teraz Messi.

- Moja mama, gdziekolwiek jest teraz w niebie, ma inne zdanie. Zawsze mówiłem sobie, że jestem lepszy od każdego, lecz moja mama mówiła, że to Messi jest lepszy ode mnie. Ale ja nigdy nie powiedziałem, że byłem lepszy od Leo. Nie, nie, nie. Kocham Leo i uwielbiam go oglądać w Barcelonie. Gdy tylko spotkałem go w Madrycie, od razu go uściskałem.

Mam marzenie, ale nie wplątujcie do tego Tito. Gdy Messi i Mascherano opuścili w sobotę szatnię, poczułem w sercu, że chciałbym kiedyś trenować ich w Barcelonie. Chciałbym kiedyś trenować Messiego w Barcelonie. Także tego małego, który się narodził. Oczywiście pogratulowałem Lionelowi potomka.

- Pepe to dobry stoper, ale czasem jest szalony. Zgadasz się z tym?

- Pepe to gracz z mojej epoki. Nie ma dla niego piłki straconej, walczy o wszystko. Zabije, umrze, aby tylko wygrać. Jest inny niż 90 procent piłkarzy. Dla przykładu, kiedyś Goicoechea złamał mi nos i było to dosyć normalne. Widziałbym Pepe w swojej drużynie.

- Kto zastąpi Mourinho w Realu?

- Mourinho nie da się zastąpić. Dziennikarze wymyślają historie, że odjedzie, ale robią to, bo po prostu go nie lubią. Wymienia się niby jakieś nazwiska, ale on jest niezastąpiony.

Podobno ma go zastąpić jakiś hiszpański trener. Ale kto? Valverde, który jest profesorem? Tutaj potrzeba ludzi z charakterem. Ktoś taki jak Emery, ale on zastąpił Michela w Sevilli.

- Rafa Benitez jest Hiszpanem.

- Ale on jest w Chelsea. Rafa to dobry trener, ale nie wyszło mu w Interze. On nie opuści tak znakomitej drużyny jak Chelsea.

- Na koniec, jak będzie wyglądał mecz Realu z Manchesterem?

- To będzie otwarte spotkanie, bardzo zacięte, te drużyny mają doświadczenie. Realowi nie będzie łatwo.

Źródło: marca.com