Messi – “MULTI – GOLEADOR”


Zobaczyć Messiego opuszczającego boisko z piłką pod pachą po tym jak strzelił hat-tricka nie jest już dzisiaj niczym zaskakującym. Znacznie trudniej było mu jednak wykonać ten jeden krok w górę, czyli zdobyć cztery bramki w jednym meczu. Argentyńczyk pokera zaliczył już w meczu Barca – Arsenal, ale w lidze czekał i czekał…

Dokładnie trzy lata, trzy miesiące i dwanaście dni Camp Nou czekało na pokera któregoś ze swoich ulubieńców w lidze, po tym jak Samuel Eto’o w pierwszym sezonie Guardioli popisał się tym wspaniałym osiągnięciem.

I w końcu się doczekało… Niedziela, 19 lutego 2012, 24. kolejka La Liga, Camp Nou – 22. minuta – Leo Messi po raz pierwszy! 28. minuta – Leo Messi po raz drugi! 75. minuta – Leo Messi po raz trzeci! 85. minuta – Leo Messi po raz czwarty!
Przed meczem mówiło się o Argentyńczyku jako o piłkarzu bez formy, aczkolwiek powoli powracającym do fenomenu. Większość z nas liczyła na jego błysk w tym meczu, ale chyba nikt nie śmiał oczekiwać od niego tego co zrobił.

Strzelając pokera w ostatnim pojedynku ligowym Leo dołączył do 21 “MULTI-GOLEADORÓW” Barcelony. Historia zaczęła się 21 kwietnia 1935, wtedy właśnie niejaki Martí Ventolrà trafił cztery razy do bramki, której strzegł Ricardo Zamora, a Barca ostatecznie pokonała Real Madryt na Les Corts 5:0. Co ciekawe, sędzią tamtego meczu był Eduardo Iturralde Gorostiaga – dziadek Iturralde Gonzáleza sędziego prowadzącego np. listopadowe Gran Derby.

Wielkim specjalistą do strzelania pokerów był niewątpliwie Cesar Rodriguez. “Peruki” popisał się takim osiągnięciem w koszulce Barcy aż pięciokrotnie. Dwukrotnie dokonał tego Mariano Martin i Hristo Stoichkov, natomiast raz np. Escolà, Seguer, Moreno, Tejada, Luis Suárez, Basora, Pereda, Zaballa, Marcos czy Patrick Kluivert.

Historia pamięta pięciu piłkarzy, którzy zdobyli pięć lub więcej goli w meczu. Jednym z nich jest legendarny Ladislao Kubala, który nie tylko strzelił cztery bramki w meczu FC Barcelona – Granada odbywającym się 16 marca 1961 na Camp Nou (8:2), ale w pojedynku z Sportingiem Gijon na Les Corts, 18 listopada 1952, zdołał trafić do bramki rywala aż siedmiokrotnie! Wyrównał wtedy rekord ligi należący do Pau Llorens’a, który dokonał tego w meczu Athletic-Barca, 8 lutego 1931 roku, wygranym przez “Lwy” 12:1.

Swoją drogą… Ciekawe czy nadejdzie dzień, w którym genialny Argentyńczyk zawstydzi węgierskiego napastnika…?

[źródło: sport.es]