Messi: Nie spisujcie nas na straty

Messi celebruje gola zdobytego przeciwko DeportivoLeo Messi nie zgadza się z opiniami, że Barcelona znalazła się w kryzysie. Trudno będzie jednak odeprzeć krytykę jeśli rewanż z Milanem nie wypadnie po myśli Blaugrany. Do tego sam Messi musi sobie samemu udowodnić, że nie stracił blasku.

Przed spotkaniem z Milanem Argentyńczyk uprzedza, żeby nie spisywać Barcelony na straty. Zespół wprawdzie poniósł porażkę w pierwszym meczu na San Siro, a także w meczu Pucharu Króla z Realem Madryt, ale Messi zauważa, że są to porażki z zespołami na wysokim poziomie.

„Nie jesteśmy w kryzysie. Przegraliśmy z Milanem i Realem, ale to wielkie kluby. Trzeba przyznać, że nie graliśmy dobrze, ale z Włochami mamy 90 minut na obrócenie sytuacji. Możemy to zrobić. Zespół już wiele razy pokazał, że jest w stanie poradzić sobie z każdą przeszkodą,” stwierdził.

Włoska przeszkoda jednak póki co okazuje się dla Barcelony, i dla samego Messiego, poważnym wyzwaniem. Po słabym jak na miarę Katalończyków spotkaniu, Rossoneri wygrali 2:0.

Sam Messi przeciwko włoskim drużynom występował już 9-krotnie. Poza trzema rzutami karnymi, nie zanotował jednak gola. Dla porównania, przeciwko Niemcom i Anglikom (7 i 18 spotkań) zdobył odpowiednio 12 i 7 goli. Ci ostatni opierali mu się jednak bardzo długo, bowiem Messi przez 11 meczy z Wyspiarzami nie zanotował celnego strzału.

Były piłkarz Milanu i Barcelony Mark van Bommel uważa, że 4-krotny zdobywca Złotej Piłki nie odniósłby tak wielkiego sukcesu w Serie A. Holender za powód podaje to, że piłka nożna we Włoszech traktowana jest ’zupełnie inaczej’ niż w Hiszpanii.

Jednak inne podejście do piłki mają także Anglicy, a jednak Messi w końcu był w stanie się przebić i zapunktować. Jako pierwszy użądlony został Manchester United, i to w finale Ligi Mistrzów w 2011 roku.

Barcelona już nie z takich tarapatów wychodziła obronną reką. Wystarczy np. wspomnieć podobną dwubramkową stratę, jaką Blaugrana miała wobec Chelsea po pierwszym meczu ćwierćfinału LM (1999-2000). Po początkowej przegranej 1:3, Katalończycy w dogrywce zdołali wypunktować Blues aż 5:1.

Obecna sytuacja jest jednak pod pewnym względem bez precedensu. Prowadzeni do tej pory przez Tito Vilanovę Katalończycy muszą radzić sobie pod opieką jego zastępcy, Jordiego Roury, gdyż Vilanova zmaga się z nawrotem raka ślinianki, a w dodatku nie on jeden, bo ze względu na nowotwór wątroby przeszczep musiał wcześniej przejść Eric Abidal. Nie pozostaje to bez wpływu na drużynę, która wydaje się tym być przybita.

Jednak nie należy zapominać, że Barça to wciąż Barça, i tak jak uległa wcześniej Realowi i Milanowi, tak samo stać ją na skuteczny rewanż. Jeśli wykażą się stoperzy, jeśli powracający do akcji Xavi wskoczy na dawny poziom, i jeśli Messi przełamie niemoc, tak jak w meczu z Man Utd, to Milan będzie musiał walczyć o przetrwanie. Póki co, bukmacherskie zakłady sportowe dają nieco większą przewagę Rossoneri.