Messi? To jakiś żart!

Mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów, rozegrany na Camp Nou 7 lutego 2012 roku, pomiędzy FC Barceloną a Bayerem Leverkusen z całą pewnością przejdzie do historii. Maestria, z jaką drużyna Pepa Guardioli zmiażdżyła przeciwnika jest poparta liczbami. I to jakimi! Barça trafiała do bramki Leno siedmiokrotnie, dając gościom możliwość zdobycia honorowej bramki dopiero w dziewięćdziesiątej minucie.

Jednak tym, który zostanie najbardziej zapamiętany jest Messi. Zawodnik, który gra z numerem „10” od tego meczu będzie kojarzony z liczbą „5”, manitą. Jako pierwszy w historii rozgrywek Ligi Mistrzów zdobył pięć goli w jednym meczu. Rozbrajająca jest również jego skromność. Kiedy po meczu dziennikarze pytali go jak się czuje, ustanawiając kolejny rekord bramek strzelonych w jednym meczu, Messi powiedział- Pięć bramek? Nieźle. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy, o to nam chodziło. Popis jego geniuszu wywołał burzę zachwytów, komentarzy i słów uznania od kolegów po fachu. Messi to jakiś żart. Według mnie on jest najlepszy w historii, ćwierkał Wayne Rooney. Ex-barcelonista, Rivaldo skomentował wyczyn Argentyńczyka tymi słowami- Messi jest fantastyczny. FIFA już powinna zamówić dla niego Złotą Piłkę. Kolumbijczyk Falcao zastanawiał się natomiast czy to, co widział (…)to była Liga Mistrzów, czy gra na PlayStation? Słowa uznania dla geniuszu Messiego nie krył trener Bayeru, Robin Dutt, dodając również, że jest on niebywały i przekraczający wszelkie granice, jednak drużyna, w której gra jest według niego najlepszym zespołem na świecie.
Wzruszających słów zachwytu nie krył Guardiola- Widzieliśmy jedną z najbardziej szczególnych nocy, to dar. Jestem szczęśliwy, zawsze będę mógł powiedzieć, że byłem jego trenerem. Nie zobaczymy już kogoś takiego jak on – Di Stefano, Maradona, Pele mieli już swój czas. Teraz jest Messi.

Źródło: fcbarcelona.cat, sport.pl