Minuta wystarczyła, aby pokonać walczaków z Vallecas

Ufff… dziwny to był mecz. Choć “jedenastka” Rayo uszczupliła się do dziewięciu piłkarzy, Barcelonie wystarczyła zaledwie minuta w ciągu całego spotkania, aby ustanowić wynik pojedynku. I to wtedy, gdy stan graczy na boisku był jeszcze wyrównany.

Początek zapowiadał się dość odwrotnie, niż przyzwyczaiła nas do tego Barcelona. Rayo stawiało poważny opór, wystawiając – świetnego tego dnia – Claudio Bravo na częste próby. Ponadto chilijski bramkarz pobił rekord całej La Liga, nie puszczając bramki przez łącznie 562 minuty. Barcelona nadal nie straciła gola w krajowych rozgrywkach, co należy uznać za wyczyn wręcz nieprawdopodobny. Teraz wybiła 630 minuta bez wpuszczonego gola, co oznacza, że Bravo brakuje jeszcze 267 do pobicia rekordu Victora Valdesa.

Warto jeszcze odnotować, że od pierwszego gwizdka na lewej obronie zagrał Jeremy Mathieu. Najszybszy zawodnik w Barcelonie radził sobie na lewej flance całkiem udanie, choć należy odnotować, że nieporównywalnie lepiej podawało mu się do kolegów na własnej połowie, niż na tej po stronie gospodarzy. A szkoda!

Między 35 a 36 minutą doszło do ekspresowego gangbangu w wykonaniu piłkarzy Barcelony. Najpierw po wybiciu Pique, Messi “ciupnął” nad Tońo, aby później Neymar strzelił “a’la Sanchez” po zagraniu Munira. Mimo iż w drugiej połowie Katalończycy mieli więcej miejsca na boisku i mniej graczy rywali, nie zdołali podwyższyć wyniku. Warto jeszcze dodać, że doskonałą okazję miał Munir, jednakże jego egoistyczne zachowanie doprowadziło do niczego.

Druga odsłona to – oprócz dwóch pożegnań piłkarzy Rayo z boiska – kabaret w wykonaniu ofensywy Barcelony. Lekceważące podejście do wykończenia akcji zaowocowało częstymi pudłami oraz kiksami, których autorem najczęściej był… Leo Messi. Tyle niecelnych strzałów, które wręcz powinny zakończyć się golami, Argentyńczyk nie miał od dawna. Nie mówiąc już o bardzo przeciętnym Neymarze oraz bezproduktywnym Pedro.

Rayo w pewnym momencie posiadało tylko dwóch nominalnych obrońców na murawie. Mimo wszystko drużyna Paco grała odważnie skrzydłami, tworząc sobie szanse na przerwanie doskonałej passy Barcelony. Co prawda narażała się na kontry Barcelony, ale Duma Katalonii koncertowo wszystkie akcje doprowadzała do piachu.

Tak poza tym nie działo się praktycznie nic, co należałoby uznać za wartościowe do uwzględnienia. Do szczegółowych ocen za grę piłkarzy Barcelony zapraszam tutaj.