Mundialeiro #16: Złoty czas Orłów Górskiego, tytuły mistrzowskie bez niespodzianek

0001EKRIN99JY61L-C116-F4

Kontynuujemy nasze opowieści o minionych rozgrywkach mundialowych. Tym razem docieramy do roku 1974, a skończymy na roku 1982. Zapraszamy do lektury.

Jubileuszowe, 10. Mistrzostwa Świata zostały zorganizowane przez Republikę Federalną Niemiec. Jako że Brazylijczycy dostali Złotą Nike na własność, tym razem grano o nowe trofeum, które nazwane zostało Pucharem Świata. W eliminacjach udział wzięło 96 reprezentacji, z których, jak do tej pory, awansować mogło tylko 16. Wśród tych szczęśliwców znaleźli się także Polacy, którzy zagrali na Mundialu po raz drugi, po 36 latach przerwy. Zespół prowadzony przez Kazimierza Górskiego zdołał tego dokonać po legendarnym meczu z Anglią na Wembley. W pierwszym spotkaniu w Chorzowie Biało-Czerwoni wygrali 2:0 i do Londynu jechali z wielkimi nadziejami. Wywalczony remis 1:1, dzięki trafieniu Jana Domarskiego i fantastycznej dyspozycji Jana Tomaszewskiego w bramce (to wtedy powstało powiedzenie “Tomaszewski zatrzymał Anglię”), dały nam promocję, kosztem silnych Wyspiarzy. Na samych mistrzostwach zmieniono formułę. Co prawda powstały 4 grupy, ale tym razem po dwie najlepsze ekipy wychodziły do II rundy, w której tworzono po raz kolejny dwie grupy z 4 zespołami. Zwycięzcy tej fazy grali w finale, a reprezentacje z drugich lokat – o trzecie miejsce. W grupie A, co ciekawe, znalazły się RFN i NRD. Obie drużyny dały jednak radę pokonać Chile i Australię, stąd mogliśmy ich oglądać w dalszej rundzie. Podobnie było w przypadku Jugosławii, Brazylii, Holandii i Szwecji. W grupie D grali Polacy. W swoim pierwszym meczu zwyciężyli Argentynę 3:2. W drugiej potyczce roznieśli Haiti aż 7:0. Taki rezultat był doskonałym pretekstem do usunięcia przywilejów dla Polaków mieszkających w tym kraju. W ostatnim pojedynku Polakom wystarczył remis, ale taki wynik nie dawałby Argentynie żadnych szans na II rundę, nawet przy ich wygranej z Haiti. Grzegorz Lato i spółka nie zamierzali się jednak nikomu podstawiać i zagrali na poważnie. Ostatecznie wygrali 2:1, a razem z nimi z grupy wyszli Albicelestes. W pierwszej “czwórce” w drugiej rundzie, przed ostatnią serią gier wiadomo było, że o medale powalczą Holendrzy i Brazylijczycy. NRD i Argentyna już wcześniej odpadli bowiem z tej bitwy. W bezpośrednim starciu lepsi okazali się piłkarze z Europy, którzy byli prowadzeni przez Cruyffa, Neeskensa, czy Krola. Tę wybitną ekipę czekał więc mecz o złoto. W drugiej grupie także wszystko rozstrzygnęło się w ostatnim spotkaniu. W nim grały reprezentacje Polski i RFN. Gol Gerda Muellera z 76. minuty okazał się decydujący i nasi gracze byli zmuszeni do gry o miejsce co najwyżej trzecie. Wcześniej Biało-Czerwoni, jak i Niemcy odprawili z kwitkiem Szwecję i Jugosławię. Stadion Olimpijski w Monachium był areną, na której zmagały się cztery najlepsze drużyny turnieju. Najpierw do boju wyszły Orły Górskiego i ekipa Canarinhos. Do przerwy bez bramek. W drugiej części padła jedna. W 76. minucie, tej samej, w której Mueller pozbawił nas szans na finał, gola zdobywa Grzegorz Lato. Co za paradoks. Dzięki temu Polska wróciła do kraju z medalami srebrnymi (za drugie miejsce wręczano posrebrzane). Polski snajper miał przed meczem finałowym aż 3 trafienia więcej od Johana Neeskensa i cztery od Gerda Muellera, którzy tak naprawdę jako jedyni mogli poważnie zagrozić byłemu prezesowi PZPN zagrozić w sięgnięciu po koronę króla strzelców. Dwójka ta zdobyła jednak tylko po jednym golu. Holender otworzył wynik już w 2. minucie wykorzystując rzut karny, a Niemiec ustalił rezultat na 2:1 dla swojej ekipy (wcześniej na 1:1 strzelił Breitner). Republika Federalna Niemiec zdobyła drugie, po dwudziestu latach, trofeum dla najlepszego zespołu globu, tym razem przed własną publicznością.
Rok: 1974
Gospodarz: RFN
Mistrz: RFN (na zdjęciu mistrzowska drużyna)
Król strzelców: Grzegorz Lato (Polska) – 7

0000YXZYVLD0YVJY-C116-F4

 

Spełniając obietnicę dotyczącą podziału organizacji mistrzostw między Europę i Amerykę, postanowiono, że następna impreza odbędzie się w Argentynie. Do rozegrania kwalifikacji przystąpiła rekordowa ilość państw – 104. Awansować mogło jedynie 14, bowiem zapewnione miejsce miał gospodarz i obrońca tytułu. Dzięki pokonaniu Portugalii, Danii i Cypru sztuka ta udała się polskiej reprezentacji prowadzonej przez Jacka Gmocha. Debiutantem była z kolei Tunezja. To między innymi z nią mierzyli się Biało-Czerwoni w grupie. Afrykańska ekipa została pokonana po golu Grzegorza Laty. Wcześniej Polacy bezbramkowo zremisowali z RFN, a na koniec tej fazy wygrali z Meksykiem 3:1. Dzięki temu zajęli pierwsze miejsce i obok Niemców awansowali do II rundy. Sztuki tej dokonali również Włosi, Argentyńczycy, Austriacy, Brazylijczycy, Peruwiańczycy i w bardzo słabym stylu, po remisie w decydującym meczu ze Szkocją, Holendrzy, jedni z faworytów turnieju. W kolejnej fazie nie dali już jednak swoim przeciwnikom większych szans. Dwie wygrane i remis dał im przepustkę do wielkiego finału. Drugą lokatę i mecz o trzecie miejsce wywalczyły Włochy. W drugiej z grup Polska walczyła z koalicją zespołów z Ameryki Południowej. Przegrana z Argentyną i zwycięstwo z Peru dawały przed ostatnim pojedynkiem, z Brazylią, nadzieję na awans do któregoś z meczów o stawkę tylko, jeśli Canarinhos zostaliby pokonani. Do przerwy było 1:1, ale w drugiej części dwa gole zdobył Roberto Dinamite. O późniejszej porze grali gospodarze z Peru i, by zagrać w finale, potrzebowali wygranej co najmniej 4 golami. Argentyńczycy strzelili ich jednak 6, nie tracąc przy tym żadnej, dlatego udało się tego dokonać. Mecz o trzecie miejsce między Włochami a Brazylią nie miał wyraźnego faworyta. Po pierwszych 45 minutach i bramce Causio prowadzili piłkarze z Półwyspu Apenińskiego. Gracze z Kraju Kawy pokazali jednak wyższość i po trafieniach Nelinho i Dirceu stanęli na najniższym stopniu podium. W najważniejszym spotkaniu gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Mario Kempes. Na 8 minut przed końcem do wyrównania doprowadził z kolei Dick Nanninga. W samej końcówce Holendrzy uderzyli jeszcze w słupek i mecz zakończył się remisem. Oznaczało to dogrywkę, w której znacznie lepiej zaprezentowali się zawodnicy z Ameryki Płd. Najpierw Kempes, który zapewnił tym sobie tytuł króla strzelców, a potem Daniel Bertoni, przypieczętowali zwycięstwo swojej drużyny i pierwsze mistrzostwo dla kraju. Za to ekipa z Niderlandów po raz drugi z rzędu przegrała w finale z gospodarzem.
Rok: 1978
Gospodarz: Argentyna
Mistrz: Argentyna (na zdjęciu mistrzowska drużyna)
Król strzelców: Mario Kempes (Argentyna) – 6

team_argentina

 

Za organizację kolejnego Mundialu odpowiedzialni byli Hiszpanie. Tym razem podjęto decyzję o powiększeniu liczby uczestników do 24, więc ze 109 ekip biorących udział w eliminacjach było aż 8 więcej miejsc do zapełnienia. Po raz kolejny awans wywalczyli Polacy, którzy ugrali komplet punktów w starciach z NRD i Maltą. W grupie turniejowej piłkarze Antoniego Piechniczka na początku bezbramkowo zremisowali z Włochami i Kamerunem, a w ostatnim meczu pokonali Peru 5:1 i to pozwoliło do zajęcia pierwszej lokaty. W pierwszej fazie nie doczekaliśmy się jakichś dużych niespodzianek. Do kolejnej awansowały po dwie najlepsze drużyny z każdej z 6 grup, które utworzyły kolejne cztery 3-grupowe zestawienia. Polska trafiła do grupy 1. Tam ograła Belgię 3:0 (słynny hat-trick Zbigniewa Bońka) i podzieliła się punktami z ZSRR. Lepszy bilnas bramkowy niż Rosjan sprawił, że zajęliśmy miejsce pierwsze. Bardzo ciekawie zapowiadała się rywalizacja między Włochami, Brazylią i Argentnyną. Włosi pogodzili jednak amerykańskie zapędy i awansowały dalej. Oprócz nich i Polaków do następnego poziomu rozgrywek awansowała RFN i Francja. Tą kolejną rundą były już półfinały. W nich Polacy natrafili na Italię. Mecz rozgrywany na Camp Nou zakończył się niestety porażką 0:2, po dwóch bramkach Paolo Rossiego. W drugim pojedynku mieliśmy dużo więcej emocji. Po 90 minutach było 1:1 (gole zdobywali Littbarski i Platini). Na początku dogrywki dwa szybkie ciosy wyprowadzili Francuzi, ale Niemcy się nigdy nie poddają, co wtedy udowodnili. Bramki w 102. i 108. minucie dały nam remis i konkurs rzutów karnych. W nich mniej wyrachowani byli Trójkolorowi i to oni musieli przygotować się do trudnego pojedynku z Polakami. Słowa te się potwierdziły, gdyż Biało-Czerwoni zwyciężyli 3:2. W wielkim finale Włochy wygrały dość zdecydowanie 3:1 z Niemcami. Triumf ten sprawił, że Squadra Azurra byli drugim na świecie (po Brazylii), a pierwszym w Europie z trzema wiktoriami w czempionacie.
Rok: 1982
Gospodarz: Hiszpania
Mistrz: Włochy
Król strzelców: Paolo Rossi (Włochy) – 6

Na zdjęciu na samej górze – Antoni Szymanowski, członek Orłów Kazimierza Górskiego podczas MŚ ’74.

**************************************************

Do Mistrzostw Świata pozostały 21 dni.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273