Mundialeiro #18: Dominacja Brazylii, przebłysk Francji, wielkie babole sędziowskie

article-2258284-0052F88900000258-366_634x485

Dzisiaj na tapetę bierzemy trzy turnieje – rozgrywane w końcówce XX wieku w latach 1994 i 1998 oraz pierwszy w wieku obecnym – w 2002 roku.

15. Mundial w historii został rozegrany w Stanach Zjednoczonych. Gospodarze przeznaczyli na imprezę 9 stadionów, z których najmniejszy miał pojemność aż 57000 miejsc. Największy, w Pasadenie – gdzie odbył się finał – mógł pomieścić 91 tysięcy widzów. Jak do tej pory, oprócz gospodarza i obrońcy trofeum, do czempionatu musiały zakwalifikować się 22 ekipy. Dokonać tego nie zdołali piłkarze reprezentacji Polski, którzy wraz, niespodzianka, z Anglią musieli uznać wyższość Norwegii i Holandii. Pierwszy raz na mistrzostwach udział wzięły: Nigeria, Arabia Saudyjska oraz Grecja. Dwie pierwsze drużyny w niespodziewanie dobrym stylu przeszły także fazę grupową awansując do kolejnej rundy. Rozgrywki w grupach były na tym turnieju bardzo emocjonujące, od tej pory za zwycięstwo postanowiono przyznawać trzy oczka. W meczu między USA a Kolumbią samobójczą bramkę, która koniec końców dała trzy punkty Jankesom, zdobył Andres Escobar. Gol ten prawdopodobnie pozbawił piłkarzy z Ameryki Płd. awansu do 1/8 finału. Kiedy ekipa wróciła do kraju, Escobar został zastrzelony przed klubem przez jednego z fanów. Jego morderca został skazany na 43 lata pozbawienia wolności, jednak po 11 latach wyszedł “za dobre sprawowanie”. Po spotkaniu Argentyny z Grecją i wygranej tej pierwszej zdyskwalifikowano Diego Maradonę za wykrycie w jego organizmie środków dopingujących (Diego zdobył w tym meczu gola, ale wynik pozostał niezmieniony – 4:0). Ciekawym, pod względem statystyczno-historycznym, pojedynkiem była także potyczka w grupie B, w której Rosja mierzyła się z Kamerunem. Europejczycy zwyciężyli 6:1, Oleg Salenko został pierwszym zawodnikiem, który w jednym meczu mistrzowskim strzelił 5 bramek, a Roger Milla w wieku 42 lat został najstarszym uczestnikiem. Jak się jednak okazało, dla obu zespołów był to ostatni mecz w tamtym turnieju. W 1/8 finału swoją przygodę zakończyli Amerykanie, którzy musieli uznać wyższość Brazylii (gol Bebeto, 1:0). Do ćwierćfinałów nie dali rady wejść również osłabieni Argentyńczycy. Pokonali ich prowadzeni przez Gheorghe Hagiego Rumuni. Ponadto, z ciekawszych pojedynków – Niemcy, z Voellerem i Klinsmannem w składzie, wygrali z Belgią, a Meksyk po karnych uległ Bułgarii. W 1/4 finału każdy pojedynek trzymał kibiców w napięciu. Na początek swoje starcie rozgrywali Włosi i Hiszpanie. Ekipa z Półwyspu Apenińskiego wygrała 2:1, poprowadzona przez duet Baggio (Dino i Roberto – nie byli ze sobą spokrewnieni). W meczu Holandii z Brazylią szczególnie emocjonująca była druga część, kiedy padło 5, wszystkich goli. Na 10 minut przed końcem decydujące trafienie dla Canarinhos zaliczył Branco. Oprócz tego, Bułgarzy zwyciężyli Niemców (2:1), a Szwedzi po karnych rozprawili się z reprezentacją Rumunii. W półfinałach mieliśmy więc trzech reprezentantów Starego Kontynentu oraz Brazylijczyków, broniących honoru Reszty Świata. Ci poradzili sobie jednak ze Szwecją. Znów na 10 minut przed ostatnim gwizdkiem bramkę zdobył, tym razem, Romario. We włosko-bułgarskiej potyczce dwóch fantastycznych strzelców górą wyszedł Roberto Baggio, który swoimi dwoma golami przypieczętował finał dla swojej drużyny. Christo Stoiczkow był w stanie trafić tylko raz, przez co jego koledzy musieli grać o brąz. W tym spotkaniu polegli jednak z kretesem ulegając Szwecji aż 4:0. W finale z kolei 120 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia (0:0), więc o wszystkim miał zdecydować konkurs jedenastek. W nim więcej zimnej krwi zachowali piłkarze z Kraju Kawy, którzy wysunęli się na samotne prowadzenie w klasyfikacji wygranych trofeów – było to ich czwarte mistrzostwo. Ostatniego karnego nie trafił najlepszy zawodnik Squadra Azzurra – Roberto Baggio. Tak zakończył się ten turniej, rozgrywany w fantastycznej atmosferze, głównie dzięki kibicom. Na wszystkich meczach Mundialu ’94 pojawiło się aż 3,5 miliona widzów, co do dzisiejszego dnia jest rekordem frekwencji.
Rok: 1994
Gospodarz: USA
Mistrz: Brazylia
Król strzelców: Oleg Salenko (Rosja), Christo Stoiczkow (Bułgaria) – 6

uid_819d4c208225551444230830b5c34a691365162457887_width_800_play_0_pos_0_gs_0

 

Na organizatora ostatnich mistrzostw świata XX wieku mianowano Francję. Był to pierwszy turniej, w którym udział brały 32 zespoły. Pojawiła się zatem większa liczba mniej znanych i bardziej egzotycznych ekip, takich jak Republika Południowej Afryki, czy Jamajka. Polska z kolei po raz kolejny musiała zadowolić się oglądaniem mistrzostw z domowych foteli, bowiem w eliminacjach nie sprostali Anglikom i Włochom. Już w meczu otwarcia mogliśmy być świadkami niespodzianki, ale Tom Boyd strzelił samobója w przegranej potyczce jego Szkocji z Brazylią dającego tej drugiej wiktorię (2:1). W ekipie Canarinhos grali już wtedy tacy gracze, jak Ronaldo, Rivaldo, Cafu, czy Roberto Carlos. Francuzi z Zidanem oraz młodziutkim Thierrym Henrym w składzie przeszli swoje zmagania grupowe jak burza. W trzech spotkaniach zdobyli komplet punktów, strzelili 9 goli i stracili tylko jednego. Bardzo dobrze prezentowała się także reprezentacja Argentyny, którą do drugiej rundy poprowadził duet Ariel Ortega – Gabriel Batistuta. Za niespodziankę można było uznać brak awansu do 1/8 finału Hiszpanii i Bułgarii (obie odpadły w grupie z Paragwajem i Nigerią). W kolejnej fazie przekonująco swoje pojedynki wygrali Brazylijczycy i Duńczycy, odpowiednio z Chile i Nigerią. Francja minimalnie pokonała Paragwaj (w dogrywce bramka Laurenta Blanca), Włochy – Norwegię, a Chorwacja – Rumunię. Emocji nie zabrakło również w meczu Niemiec i Meksyku, gdzie Oliver Bierhoff zapewnił swojej ekipie awans na 5 minut przed końcem oraz w starciu Holandii z Jugosławią. Tam to samo uczynił Dennis Bergkamp w… 92. minucie. Sporo nerwów kosztowało także zwycięstwo Argentyny, która rzutach karnych wyrzuciła z turnieju Anglię. W ćwierćfinale jedenastki były potrzebne do rozstrzygnięcia w pojedynku Francji i Włoch. Te lepiej były wykonywane przez Trójkolorowych, którzy jako pierwsi zameldowali się w najlepszej czwórce. Z Duńczykami niełatwo mieli piłkarze Brazylii, ale ostatecznie wygrali 3:2. Holandia pokonała 2:1 Argentynę, po golu w 89. minucie… Bergkampa. Chorwacja natomiast łatwo uporała się z Niemcami. W półfinale ekipa z Davorem Sukerem w ataku nie dała jednak rady gospodarzom. Dwie bramki Liliana Thurama dały awans do wielkiego finału. Rywala wyłoniły znowu rzuty karne w spotkaniu Holandii i Brazylii. Lepiej tę próbę nerwów znieśli obrońcy tytułu mistrzowskiego i to oni mieli sprawdzić w decydującym pojedynku Francuzów. Najpierw jednak, w meczu o 3. miejsce Chorwaci pokonali zespół Oranje, a gola na wagę medalu zdobył niezawodny, król strzelców imprezy, Suker. Ostatni mecz turnieju to koncert Tricolores. Przed przerwą dwa razy trafił Zidane, w końcówce ostateczny cios zadał Petit. Dzięki temu Francja została siódmym krajem, który zdobył mistrzostwo świata. 80 tysięcy zgromadzone na stadionie w Saint-Denis natomiast przez długi czas świętowała.
Rok: 1998
Gospodarz: Francja
Mistrz: Francja
Król strzelców: Davor Suker (Chorwacja) – 6

francja98

 

W 2002 roku impreza po raz pierwszy odbyła się poza granicami Europy i Ameryki. I od razu to dwa kraje zabrały się za jej organizację – Korea Południowa i Japonia. Wzorem poprzednich mistrzostw – udział brać w nich mogły wziąć 32 kraje. Po raz szósty w historii i pierwszy od 16 lat awans zaliczyli Biało-Czerwoni prowadzeni przez Jerzego Engela. Okazali się najlepsi w nie najmocniejszej grupie z Ukrainą, Białorusią, Norwegią, Walią i Armenią. Do sensacji sporego kalibru doszło w grupie A. Broniąca tytułu Francja przegrała z Danią oraz Senegalem. Remis z Urugwajem nic nie dał i obie ekipy pożegnały się z turniejem. W “polskiej” grupie najlepsi okazali się współgospodarze z Korei oraz Amerykanie. Polacy wygrali tylko z tymi ostatnimi i zajęli ostatnią lokatę. Przegrali za to z Koreańczykami oraz Portugalczykami. Ci ostatni nie wywalczyli jednak awansu przez kluczowe porażki z dwoma pozostałymi rywalami. Zaskakująco słabo spisali się Argentyńczycy. Po zwycięstwie z Nigerią i porażce z Anglią przystępowali do decydującego spotkania ze Szwecją z nadzieją wygranej, by awansować do 1/8 finału. Na bramkę Andersa Svenssona zdołali jednak odpowiedzieć tylko golem Hernana Crespo, przez co to reprezentacja Trzech Koron ich kosztem przeszła dalej. Przed własnymi kibicami dobrze radziła sobie para organizatorów. Tak wspomniana wcześniej Korea, jak i Japonia wygrała swoje zmagania. Także największa niespodzianka drugiej rundy związana była ze świetną ekipą koreańską. Wyeliminowała ona bowiem Włochów zdobywając bramkę w 119. minucie. Trzeba jednak nadmienić fatalne decyzje podejmowane przez ekwadorskiego sędziego Byrona Moreno. W dogrywce najpierw nie podyktował ewidentnej jedenastki po faulu na Tottim, a na dodatek pokazał Włochowi drugą żółtą kartkę. Później Damiano Tomassi zdobył gola, ale arbiter, jako chyba jedyny na stadionie, dopatrzył się spalonego. Zdobywca ostatecznego gola był wówczas graczem włoskiej Perugii. Po tym meczu został jednak z klubu wyrzucony. Japonia natomiast przegrała 0:1 z Turcją. Polegli także Szwedzi, w dogrywce ulegając Senegalowi. Swoje spotkania zgodnie z przewidywaniami wygrywali za to Anglicy z Danią, Brazylijczycy z Belgami, czy Niemcy z Paragwajem, choć ci ostatni po drobnych problemach. Rzutów karnych potrzebowali Hiszpanie, którzy lepiej je egzekwowali niż Irlandczycy. Ćwierćfinały przyniosły nie mniej emocji. Brazylia zdołała odwrócić niekorzystny los w meczu z Anglikami i wygrać ostatecznie 2:1. Niemcy po kolejnych męczarniach zwyciężyli 1:0 Amerykanów. Korea z kolei cały czas kontynuowała swój świetny marsz. Tym razem pokonali Hiszpanów po rzutach karnych. Po 120 minutach gry był bezbramkowy remis. Jednak także w tym wypadku główną rolę odegrał sędzia. Nie uznał on bowiem dwóch goli piłkarzy z Europy. Najpierw okradł z bramki Baraję w trakcie regulaminowego czasu gry, a potem Morientesa podczas dogrywki (poniżej zdjęcie z reakcją po końcowym rozstrzygnięciu tego drugiego). Senegal natomiast nie dał rady Turcji, która zwycięską bramkę zdobyła w dogrywce. Półfinały przyniosły dwa wyniki po 1:0. Niemcy wygrali z Koreańczykami, a Brazylia z Turcją. W meczu o brązowe medale Turcy pokonali Azjatów 3:2 (już w 1. minucie gola zdobył Hakan Sukur). W finale zdecydowanie górowali piłkarze Canarinhos. Po dwóch golach Ronaldo nie dali żadnych nadziei Niemcom i po raz piąty zostali najlepszym piłkarskim krajem świata. Mała ciekawostka – mecz finałowy między Brazylią a Niemcami był dopiero pierwszą potyczką tych ekip w historii Mundialu (mimo tego, że dla Brazylii był to 17. turniej, a dla Niemców – 15.) Turniej został zapamiętany z fatalnego sędziowania, głównie na korzyść gospodarzy (poniżej filmik potwierdzający to zdanie). Gdyby nie ten fakt, Korea prawdopodobnie dołączyłaby do Japonii i odpadła już w 1/8 finału.
Rok: 2002
Gospodarz: Korea Południowa i Japonia
Mistrz: Brazylia
Król strzelców: Ronaldo (Brazylia) – 8

120817115503464939

 

uid_565b303d030619fdb3a060973fa4c4ef1318851991676_width_320_play_0_pos_0_gs_0_height_194

Na zdjęciu na samej górze – Ronaldo świętujący wraz z kolegami zdobycie mistrzostwa świata w 2002 roku.

**************************************************

Do Mistrzostw Świata pozostało 18 dni.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273