Mundialeiro #56: Niespodziewane kłopoty Francuzów i Niemców

6509146-niemcy-algieria-900-602

Mecze między reprezentacjami z Europy i Afryki były głównymi wydarzeniami wczorajszego mundialowego dnia.

Na początek zaplanowano spotkanie Francji i Nigerii.

Trójkolorowi, którzy w dobrym stylu przeszli przez grupę, nie rozpoczęli tego pojedynku najlepiej. Od pierwszych minut dość odważnie poczynali sobie Nigeryjczycy, którzy raz za razem próbowali zagrozić bramce Hugo Llorisa. W 19. minucie udało im się nawet do siatki trafić, ale Emmanuel Emenike chwilę wcześniej był na minimalnym spalonym. Francuzi wyglądali na lekko stremowanych, a to przecież oni mieli dyktować warunki. Z biegiem czasu radzili już sobie jednak coraz lepiej i stworzyli sobie kilka sytuacji. Ani Pogba, ani Debuchy, ani Benzema nie potrafili pokonać Vincenta Enyeamy. Do przerwy więc goli nie zobaczyliśmy.

Druga część rozpoczęła się podobnie, jak skończyła pierwsza. Nieco lepiej prezentowali się piłkarze znad Sekwany, ale nie miało to przełożenia na rezultat. Ich rywale natomiast nie ograniczali się tylko do obrony, parokrotnie groźnie kontrując. Większą przewagę dla Les Blues dało wprowadzenie na boisko Antoine’a Griezmanna. Skrzydłowy Realu Sociedad rozruszał ofensywę francuską, dzięki czemu drużyna miała coraz więcej okazji. W 79. minucie kapitalną interwencją popisał się znów Enyeama, przerzucając nad poprzeczkę uderzenie Benzemy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego golkiper popełnił jednak pierwszy w meczu błąd, który skrzętnie wykorzystał Paul Pogba. Środkowy pomocnik głową umieścił futbolówkę w siatce. W doliczonym czasie gry Europejczycy zdobyli drugiego gola. Podanie Valbueny wykończył, jak się wydawało, Griezmann, ale powtórki pokazały, że niefortunną interwencję zaliczył Joseph Yobo. Mimo początkowych problemów, podopiecznym Didiera Deschampsa udało się awansować do kolejnej fazy.

Francja – Nigeria 2:0 (0:0)
79′ Paul Pogba, 90+2′ Joseph Yobo [sam.]

Francja: Hugo Lloris – Mathieu Debuchy, Raphael Varane, Laurent Koscielny, Patrice Evra – Yohan Cabaye, Paul Pogba, Blaise Matuidi – Mathieu Valbuena (90+4′ Moussa Sissoko), Karim Benzema, Olivier Giroud (62′ Antoine Griezmann)

Nigeria: Vincent Enyeama – Efe Ambrose, Joseph Yobo, Kenneth Omeruo, Juwon Oshaniwa – John Obi Mikel, Ogenyi Onazi (59′ Reuben Gabriel) – Peter Odemwingie, Victor Moses (89′ Uche Nwofor), Ahmed Musa, Emmanuel Emenike
Niemcy, choć byli faworytami w tym spotkaniu, nie mieli łatwej przeprawy z ekipą z północy Afryki, Algierią.

Pierwsze minuty to zdecydowane ataki Algierczyków. Za sprawą wariackich wyjść Manuela Neuera Niemcy nie przegrywali tego spotkania. W pierwszej połowie Sofiane Feghouli podjął złą decyzję. Mając kolegów w polu karnym, zdecydował wrzucić piłkę górą, choć lepszym wyborem było podanie po ziemi. Niemcy z czasem coraz śmielej atakowali, lecz Algierczycy mieli w bramce dobrze dysponowanego Raisa M’Bolhiego. Widać było, że Niemcom drżały nogi, co wydawać się może trochę dziwne.

Druga połowa to kontrolowanie gry przez Niemców. Kontrolowanie przez posiadanie piłki, bo w pierwszych minutach ponownie nie byli w stanie zagrozić bramce algierskiej. Dopiero w ostatnim kwadransie spotkania oglądaliśmy prawdziwe widowisko, gdzie mieliśmy akcję za akcją, bramkarską paradę za paradą. Świetna forma obydwu golkiperów sprawiła, że niestety nie oglądaliśmy goli po regulaminowych dziewięćdziesięciu minutach gry.

W dogrywce gola szybko zdobyli Niemcy. Wstrzeloną piłkę piętą do bramki skierował Andre Schuerrle. To dodało wiele pewności ekipa Joachima Loewa. Dogrywka pokazała nam także, że Niemcy mieli to spotkanie pod kontrolą przez cały czas. Każda dłuższa przebieżka gracza Algierii kończyła się skurczem. Rozpaczliwe atak ekipy afrykańskiej sprawiły, że w 120. minucie Mesut Oezil trafił na 2-0 i wyjaśnił całą sytuację. Algierię stać było na honorowe trafienie. Mimo porażki wszyscy jesteśmy pod wrażeniem gry Algierii, ponieważ grali walecznie, pokazali swoją determinację.

Niemcy – Algieria 2:1 po dogrywce (0:0, 0:0)
92′ Andre Schuerrle, 120′ Mesut Oezil – 120+1′ Abdelmoumene Djabou

Niemcy: Manuel Neuer – Shkodran Mustafi (70′ Sami Khedira), Per Mertesacker, Jerome Boateng, Benedikt Hoewedes – Philipp Lahm, Bastian Schweinsteiger (109′ Christoph Kramer), Toni Kroos, Mesut Oezil, Mario Goetze (46′ Andre Schuerrle) – Thomas Mueller

Algieria: Rais M’Bolhi – Aissa Mandi, Essaid Belkalem, Rafik Halliche (97′ Madjid Bougherra), Faouzi Ghoulam – Mehdi Mostefa, Mehdi Lacen, Saphir Taider (78′ Yacine Brahimi) – Sofiane Feghouli, El Arbi Hillel Soudani (100′ Abdelmoumene Djabou), Islam Slimani

**************************************************

W dniu dzisiejszym zostaną rozegrane dwa ostatnie mecze 1/8 finału. W akcji zobaczymy dwie drużyny z Europy oraz po jednej z Ameryki Północnej i Południowej.

W pierwszym dzisiejszym pojedynku Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią.

Argentyńczycy wygrali swoją grupę, ale nie zrobili tego w stylu, w jakim pewnie by chcieli i jakiego od nich oczekiwano. Wydaje się, że piłkarzy odpowiednio nie poukładał Alejandro Sabella, w wyniku czego nie prezentują maksimum swoich możliwości. Nie da się oprzeć wrażeniu, że Leo Messi w ataku nie otrzymuje odpowiedniego wsparcia, przez co zbyt dużo zależy tylko od niego. W dodatku kontuzji doznał Sergio Aguero, który nie zagra do końca mistrzostw. Coś musi się poprawić, bo Szwajcarzy to nie Iran. Tutaj bierność w ataku może być bardzo tragiczna w skutkach.

Helweci planowo zajęli z kolei drugą lokatę w grupie. Tak naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć, ponieważ dwa wygrane mecze były z rywalami słabszymi, a o pojedynku z Francją lepiej nie wspominać – Shaqiri i spółka dostali lekcję futbolu, szczególnie w pierwszej części. Jeśli już jesteśmy przy osobie piłkarza Bayernu, to od niego będzie dużo zależeć. Powtórka jego gry z meczu z Hondurasem może poprowadzić ekipę z Europy do sukcesu i sprawienia niespodzianki, jaką na pewno byłoby wyeliminowanie Albicelestes.

Przewidywane składy:

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Federico Fernandez, Ezequiel Garay, Marcos Rojo – Javier Mascherano, Fernando Gago, Angel Di Maria – Lionel Messi, Gonzalo Higuain, Ezequiel Lavezzi

Szwajcaria: Diego Benaglio – Stephan Lichtsteiner, Johan Djourou, Fabian Schaer, Ricardo Rodriguez – Gokhan Inler, Valon Behrami, Xherdan Shaqiri, Granit Xhaka, Admir Mehmedi – Josip Drmić

Historia pojedynków obu drużyn w MŚ:
- 1966 (grupa) Argentyna – Szwajcaria 2:0

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński: Argentyna jest faworytem, lecz Szwajcarzy pokazali, że potrafią dobrze grać w piłkę. To będzie starcie dwóch solidnych napastników, Leo Messiego i Xherdana Shaqiriego. Nie wątpię, że z tej rywalizacji zwycięsko wyjdzie właśnie Argentyna.

Hubert Bochyński: Bardzo lubię obie drużyny, więc żałuję, że trafiły na siebie już na tym etapie rozgrywek. Szwajcaria ma bardzo młodą i przyszłościową kadrę, co może zaprocentować może za dwa lata na ME we Francji. Teraz może trochę zabraknąć tego doświadczenia, które posiadają Argentyńczycy. Nie ukrywam, po odpadnięciu Hiszpanii, jestem całym sercem za Messim i spółką. Dzisiaj wygrają 2:1.

Belgowie wygrali swoją grupę z kompletem punktów, zaś Amerykanie okazali się lepsi w swojej grupie od Portugalii i Ghany,

Belgia typowana była jako “czarny koń” tych mistrzostw. Co do za “czarny koń”, który w składzie ma Edena Hazarda, Vincenta Komapny’ego czy Romelu Lukaku. Belgowie mają coś do udowodnienia, bo choć wygrali swoją grupę, nie pokazali tego, czego wszyscy od nich oczekiwali. Starcie z solidnymi Amerykanami może sprawić, że usta krytyków mogą się zamknąć.

Amerykanie z kolei awansowali przed kosztem Portugalii, co można uznać za sukces. Graj słynący raczej z futbolu amerykańskiego, koszykówki czy baseballa nagle pokochał soccer. Jeszcze dziesięć lat temu pokonaliśmy ich na mundialu w 2002 roku . Teraz to Amerykanie są w najlepszej szesnastce świata i mają realne szanse na dostanie się do finałowej ósemki turnieju.

Przewidywane składy:

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Daniel van Buyten, Vincent Kompany, Thomas Vermaelen  – Axel Witsel, Marouane Fellaini, Kevin De Bruyne – Dries Mertens, Romelu Lukaku, Eden Hazard

USA: Tim Howard – Fabian Johnson, Geoff Cameron, Matt Besler, DaMarcus Beasley – Kyle Beckerman, Jermaine Jones, Alejandro Bedoya, Michael Bradley, Graham Zusi  – Clint Dempsey

Historia pojedynków obu drużyn w MŚ:
- 1930 (grupa) USA – Belgia 3:0

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński: Moim zdaniem nie ma tutaj faworyta i właśnie dlatego może to być jedno z lepszych spotkań na tym mundialu. Nie wskażę zwycięzcy, powiem tylko, że to będzie naprawdę wspaniałe widowisko. Jestem tego pewien.

Hubert Bochyński: Kto wie, czy nie będzie to najciekawsze spotkanie tej rundy. Belgia nie pokazała wielkiej piłki w grupie, ale mimo to, wygrała ją z kompletem punktów. Dzisiaj zmierzy się chyba jednak z najtrudniejszym dotąd rywalem. Futbol Amerykanów, efektywny i przyjemny dla oka, przyciągnął im wielu kibiców. Naprawdę ciężko mi przewidzieć wynik. Zaryzykuję jednak i stawiam na 1:1 w regulaminowym czasie gry i awans Belgów po dogrywce.

Artykuł przygotowali Hubert Bochyński i Adam Wielgosiński.