Mundialeiro #58: Wygrana Niemców; sukces Brazylii okupiony dramatem Neymara

9df122c9-7e35-4589-ad5b-f75241a10e5a-620x372

Wczoraj poznaliśmy dwóch pierwszych półfinalistów. Swoje pojedynki rozgrywały Francja z Niemcami oraz Brazylia z Kolumbią. Kto wyszedł z nich zwycięsko? Zapraszamy do czytania.

Spotkanie dwóch europejskich drużyn otwierało zmagania ćwierćfinałowe.

Od początku lepsze wrażenie sprawiali Niemcy. To oni byli przede wszystkim bardziej dokładni i cierpliwi. U Francuzów dominował za to chaos. Podania były niedokładne, ataki rwane, a tym Manuela Neuera pokonać się nie da. Niemcy udokumentowali swoją przewagę w 13. minucie. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Toniego Kroosa wykorzystał Mats Hummels, przepychając Raphaela Varane’a i celną główką pokonując Hugo Llorisa. W dalszej części podopieczni Joachima Loewa kontrolowali mecz, tworząc sobie kolejne okazje do zdobycia gola. Trafić do siatki rywali już się jednak nie udało. Trójkolorowi z kolei ograniczali się do kontrataków, z których niewiele było pożytku. Aktywni byli Griezmann, Pogba oraz Valbuena, ale na obronę niemiecką było to zdecydowanie za mało. Największą przewagę Niemcy stworzyli sobie w środku pola, bardzo dobrze neutralizując najmocniejsze punkty przeciwnika.

Na drugą część piłkarze Didiera Deschampsa wyszli odmienieni. Widocznie szkoleniowiec dobrze odrobił zadanie w przerwie i odpowiednio zmotywował swoich graczy. Les Blues grali dokładniej, coraz częściej udało im się przedostać pod pole karne rywala. Brakowało jednak najważniejszego – wykończenia. Nawet ofensywne zmiany nic nowego nie wniosły. Defensywa Niemców była tego dnia nie do przejścia. Jeśli chodzi zaś o ofensywę, Thomas Mueller wraz z kolegami wyszli z kilkoma groźnymi kontrami, ale przede wszystkim Andre Shcuerrle nie potrafił ich wykorzystać. Do końca spotkania goli już nie zobaczyliśmy, dlatego do półfinału awansowali Niemcy. Na swojego rywala w tej fazie musieli poczekać do późnego wieczora.

Francja – Niemcy 0:1 (0:1)
13′ Mats Hummels

Francja: Hugo Lloris – Mathieu Debuchy, Raphael Varane, Mamdou Sakho (72′ Laurent Koscielny), Patrice Evra – Yohan Cabaye (73′ Loic Remy), Paul Pogba, Blaise Matuidi – Mathieu Valbuena (85′ Olivier Giroud), Karim Benzema, Antoine Griezmann

Niemcy: Manuel Neuer – Philipp Lahm, Jerome Boateng, Mats Hummels, Benedikt Hoewedes – Sami Khedira, Bastian Schweinsteiger, Toni Kroos (90+2′ Christoph Kramer), Mesut Oezil (83′ Mario Goetze), Thomas Mueller – Miroslav Klose (69′ Andre Schuerrle)
Drugim piątkowym ćwierćfinałem było stracie Brazylii z Kolumbią.

Od początku spotkania Brazylia narzuciła szybkie tempo gry. Efekt widzieliśmy w 7. minucie meczu. Wrzutkę z rzutu rożnego Neymara zamknął stoper, Thiago Silva. W tej sytuacji nie popisał się Carlos Sanchez, który źle pokrył stopera brazylijskiej drużyny. Mimo średnio przyjemnego stylu gry Brazylia kontrolowała spotkanie. Świetną okazję miała Kolumbia jeszcze w pierwszej połowie. Czterech Kolumbijczyków przeciwko dwóm Brazylijczykom. Rodriguez wypuścił Cuadrado, lecz ten źle podał i akcja, która miała zakończyć się golem, zakończyła się niecelnym podaniem i przejęciem piłki przez środkowego obrońcę.

W drugiej połowie świetne trafienie zanotował David Luiz, który wspaniale przymierzył z rzutu wolnego.  Kolumbię stać było na honorowe trafienie. James Rodriguez w polu karnym wypuścił Carlosa Baccę. Napastnika Sevilli faulował Julio Cesar. W jedenastu metrów nie pomylił się James Rodriguez. Warto wspomnieć o sędzim, który puszczał grę i rzadko odgwizdywał faule. Poskutkowało to faulem Zunigi na Neymarze. Piłkarz Kolumbii kolanem uderzył w plecy Brazylijczyka. Jak się później okazało, złamał mu krąg i był to ostatni mecz Neymara na mistrzostwach.

Brazylia – Kolumbia 2:1 (1:0)
7′ Thiago Silva, 69′ David Luiz – 80′ James Rodriguez

Brazylia: Julio Cesar – Maicon, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo – Fernandinho, Paulinho (86′ Hernanes), Oscar – Hulk (83′ Ramires), Fred, Neymar (88′ Henrique)

Kolumbia: David Ospina – Juan Camilo Zuniga, Cristian Zapata, Mario Yepes, Pablo Armero – Juan Cuadrado (80′ Juan Quintero), Carlos Sanchez, Fredy Guarin, James Rodriguez – Victor Ibarbo (46′ Adrian Ramos), Teofilo Gutierrez (70′ Carlos Bacca)

**************************************************

Dzisiaj zostsaną rozegrane dwa pozostałe ćwierćfinały. Argenryna podejmie Belgię, a Holandia stanie w szranki z Kostaryką.

Na początek do boju staną ekipy z Ameryki Południowej i Europy.

Powiedzieć, że to jest turniej Argentyny, to jak dopuścić się bezczelnego kłamstwa. Albicelestes nie zachwycają, prezentując nie najlepszy styl. W grupie z Nigerią, Bośnią i Hercegowiną oraz Iranem to wystarczyło, ale w 1/8 finału męki ze Szwajcarią potwierdzają, że oparta w zbyt dużej mierze na Leo Messim drużyna nie funkcjonuje tak, jak oczekiwali tego kibice jeszcze miesiąc temu. Dzisiaj przyjdzie im się zmierzyć z najtrudniejszym dotąd rywalem, więc coś trzeba będzie w grze poprawić, by nie czekać na swoją szansę kolejnych czterech lat.

Podopieczni Marca Wilmotsa również mieli grać, według zapowiedzi, nieco lepiej niż to robią na brazylijskich boiskach. Grupę wygrali dość pewnie, odprawiając po kolei Algierię, Rosję i Koreę Południową. W kolejnej fazie stoczyli emocjonujący bój z Amerykanami, zakończony dopiero po dogrywce. Typowany na czarnego konia zespół nie ma dużego doświadczenia w takich meczach, ale swoją walecznością mogą ten ubytek zniwelować.

Przewidywane składy:

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Federico Fernandez, Ezequiel Garay, Jose Maria Basanta – Javier Mascherano, Fernando Gago, Angel Di Maria – Lionel Messi, Ezequiel Lavezzi, Gonzalo Higuain

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Daniel van Buyten, Vincent Kompany, Jan Vertonghen – Axel Witsel, Marouane Fellaini, Kevin De Bruyne – Dries Mertens, Romelu Lukaku, Eden Hazard

Historia pojedynków obu drużyn w MŚ:
- 1982 (grupa) Belgia – Argentyna 1:0
- 1986 (półfinał) Argentyna – Belgia 2:0

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński: Starcie przedmundialowego faworyta do medalu oraz “czarnego konia”. Obie ekipy nie grają najlepiej. Belgia stanowczo wygrywa mecz za meczem, tak samo Argentyna, która w dogrywce zapewniła sobie awans do ćwierćfinału. W dogrywce z Amerykanami męczyli się również Belgowie. Obstawiam kolejne “prześlizgnięcie się” Argentyny.

Hubert Bochyński: Jestem ciekawy tego meczu. Dwie drużyny, które nie zachwycają, a zwycięzca na 75% ma medal. Oba zespoły lubią grać z piłką, więc walka o nią może być interesująca. Argentyna ma chyba nieco lepsze indywidualności, ale na tym turnieju błyszczy tak naprawdę tylko jedna – Leo Messi. U Belgów jest to natomiast podzielone – jeden mecz wyjdzie lepiej Hazardowi, następny De Bruyne. Sądzę jednak, że Albicelestes wrzucą w końcu odpowiedni bieg i wygrają. Nie ukrywam, trzymam za nich obecnie najbardziej kciuki. Leo strzeli jednego gola, a jego ekipa wygra 2:1 w regulaminowym czasie gry.
Drugim dzisiejszym ćwierćfinałem będzie starcie Holandii z Kostaryką. 

Holandia dzięki cwaniactwu Arjena Robbena i pewnie wykonanej “jedenastce” przez Huntelaara przeszła do 1/4 finału. W grupie rozbili Hiszpanów i okazali się lepsi od Chile, lecz wyższości nad innymi zespołami nie pokazują w fazie pucharowej. Holendrzy trafili na niespodziankę turnieju, lecz z pewnością czeka ich niełatwe zadanie, choć jak wiemy, potrafią oni kontrolować mecz, by w końcówce zadać ostateczny cios.

Kostaryka wyszła z grupy, zostawiając w tyle takie tuzy jak Urugwaj, Anglia i Włochy. Oni swoje na tych mistrzostwach zrobili i są w komfortowej sytuacji psychicznej, gdyż tak naprawdę grają bez żadnej presji. Mogą, ale nie muszą. Takie podejście może sprawić, że po raz kolejny zachwycać będziemy się ekipą, którą jeszcze osiem lat temu pokonaliśmy w Niemczech i która od meczu właśnie z Polską jest niepokonana na mistrzostwach świata.

Przewidywane składy:

Holandia: Jasper Cillessen – Paul Verhaegh, Ron Vlaar, Stefan de Vrij, Memphis Depay, Dirk Kuyt – Bruno Martins Indi, Georginio Wijnaldum, Wesley Sneijder, Arjen Robben – Robin van Persie

Kostaryka:  Keylor Navas – Cristian Gamboa, Oscar Duarte, Giancarlo Gonzalez, Michael Umana, Junior Diaz – Celso Borges, Yelstin Tejeda, Christian Bolanos, Bryan Ruiz – Joel Campbell

Historia pojedynków obu drużyn w MŚ:
Będzie to pierwszy mecz obu zespołów.

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński: Kostaryka po rzutach karnych pokonała Greków i mają kilkadziesiąt minut więcej w nogach. Na tym etapie, kiedy zmęczenie z pewnością daje w kość piłkarzom, może mieć to kluczowe znaczenie. Osobiście obstawiam wygraną Holendrów 2-1 po kolejnej dogrywce na tych mistrzostwach.

Hubert Bochyński: Kostaryka to bodaj największa niespodzianka tegorocznego mundialu. Dojście do ćwierćfinału jest dla nich niebywałym osiągnięciem, ale nie sądzę, że mogą dać radę Holendrom. Im już powoli zaczyna brakować sił, a Pomarańczowi to dobrze poukładana ekipa. Obstawiam na 3:1 dla podopiecznych Louisa van Gaala, aczkolwiek chciałbym mile się zaskoczyć i jutro przyznać się do błędu.

Artykuł przygotowali Hubert Bochyński i Adam Wielgosiński.