Mundialeiro #59: Geniusz van Gaala pomaga Holendrom, kolejna minimalna wygrana Argentyny

GTY 451742274 S FOI WCS BRA

Dwa ćwierćfinały z udziałem Argentyny, Belgii, Holandii i Kostaryki – to główne atrakcje sobotniego dnia.

Starcie Argentyny z Belgią otwierało piłkarską sobotę w Brazylii.

Mecz zaczął się od gola “z niczego” dla Argentyny. Angel Di Maria chciał podać to Pablo Zabalety, który go obiegał. Piłka jednak odbiła się od Jana Verthongena i poleciała w kierunku Gonzalo Higuaina. Ten z powietrza wolejem uderzył futbolówkę, która powędrowała do siatki bramki strzeżonej przez Thibaut Courtois. Mimo to Belgia próbowała atakować, lecz z czasem ataki te słabły i mimo walorów fizycznych, Belgowie nie byli w stanie zdobyć gola wyrównującego. W 33. minucie z boiska zszedł najlepszy na placu gry Angel Di Maria. Z kolei Belgowie liczyli na Edena Hazarda, lecz piłkarz Chelsea zawiódł.

W drugiej połowie najpiękniejszego gola mundialu mógł zdobyć Gonzalo Higuain. Wyprowadził w pole czterech obrońców, “założył siatkę” Kompany’emu i trafił w poprzeczkę. Ataki Belgów były schematyczne, niepoukładane. Swoją najlepszą okazję Belgowie mieli w 90. minucie, kiedy van Buyten nie był w stanie dobrze przyjąć piłki po zgraniu Fellainiego. W doliczonym czasie gry sytuację sama na sam zmarnował Leo Messi, który trafił wprost w Thibuat Courtois. Po ostatnim gwizdku arbitra to Argentyńczycy mieli okazję do świętowania.

Argentyna – Belgia 1:0 (1:0)
8′ Gonzalo Higuain

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Martin Demichelis, Ezequiel Garay, Jose Maria Basanta – Javier Mascherano, Lucas Biglia, Angel Di Maria (33′ Enzo Perez) – Lionel Messi, Ezequiel Lavezzi (71′ Rodrigo Palacio), Gonzalo Higuain (81′ Fernando Gago)

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Daniel van Buyten, Vincent Kompany, Jan Vertonghen – Axel Witsel, Marouane Fellaini, Kevin De Bruyne – Kevin Mirallas (60′ Dries Mertens), Divock Origi (59′ Romelu Lukaku), Eden Hazard (75′ Nacer Chadli)
Do Albicelestes miał dołączyć zwycięzca pojedynku Holandii z Kostaryką.

Od pierwszych minut bardzo dobre wrażenie sprawiali skazywani na pożarcie Los Ticos. Najbardziej imponowało ich ustawienie na boisku oraz to, jak wypełniali zadania trenera. Widać było, że są zjednoczeni, są zespołem, w którym jeden walczy za drugiego. Holendrzy za to wyszli w bardzo ofensywnym składzie, ale mimo to, nie potrafili skruszyć kostarykańskiej defensywy. Jeśli już im się to udawało, pozostawała jeszcze jedna przeszkoda, kto wie, czy nie największa – Keylor Navas. Doskonała dyspozycja golkipera Levante sprawiła, że do przerwy bramek nie zobaczyliśmy.

W drugiej części zmieniło się niewiele. Można powiedzieć, że jedynym novum był fakt, że Bryan Ruiz i spółka coraz częściej wychodzili z niezłymi kontrami. Ani Navas, ani Jasper Cillessen nie myśleli jednak o kapitulacji. Bliżej szczęścia była reprezentacja Oranje, ale van Persie (swoją drogą, jedno ze słabszych ogniw holenderskich), Robben i reszta kolegów nie znalazła sposobu na Kostarykę. Tym sposobem czekała nas, kolejna na tych mistrzostwach i pierwsza w fazie ćwierćfinałów, dogrywka.

W niej Holendrzy praktycznie zamknęli swoich rywali w szesnastce, wymierzając kolejne ciosy. Kostarykańska szczęka nie dała się jednak przełamać, mimo że kilka razy było tego blisko. Niewiele bowiem brakowało Wesleyowi Sneijderowi, by pokonać Navasa, ale jego uderzenie trafiło w poprzeczkę. Chwilę wcześniej bardzo dobrą interwencją popisał się Cillessen, ratując swój zespół od katastrofy. Obie bramki były jak zaczarowane, więc o wyłonieniu ostatniego półfinalisty miały zadecydować rzuty karne. Doskonałym kunsztem i nosem trenerskim popisał się Louis van Gaal, który tuż przed konkursem jedenastek zdecydował się na rzadko spotykany manewr – zmianę bramkarzy. Cillessena zastąpił podobno specjalista od bronienia takich uderzeń, Tim Krul. Jak trafna była to decyzja, przekonaliśmy się kilkanaście minut później. Portero Newcastle United wyczuł wszystkie pięć prób rywali, z czego dwie obronił. Jego koledzy się z kolei nie mylili i to Oranje mogli cieszyć się z awansu drugi raz z rzędu do najlepszej czwórki mundialu.

Holandia – Kostaryka 0:0, karne 4:3

Karne:
0:1 Celso Borges
1:1 Robin van Persie
1:1 Bryan Ruiz (obroniony)
2:1 Arjen Robben
2:2 Giancarlo Gonzalez
3:2 Wesley Sneijder
3:3 Christian Bolanos
4:3 Dirk Kuyt
4:3 Michael Umana (obroniony)

Holandia: Jasper Cillessen (120+1′ Tim Krul) – Dirk Kuyt, Ron Vlaar, Stefan de Vrij, Bruno Martins Indi (106′ Klaas-Jan Huntelaar), Memphis Depay – Georginio Wijnaldum, Wesley Sneijder, Arjen Robben, Memphis Depay (76′ Jermain Lens) – Robin van Persie

Kostaryka: Keylor Navas – Cristian Gamboa (79′ Dave Myrie), Johny Acosta, Giancarlo Gonzalez, Michael Umana, Junior Diaz – Celso Borges, Yelstin Tejeda (97′ Jose Miguel Cubero), Christian Bolanos, Bryan Ruiz – Joel Campbell (66′ Marcos Urena)

Artykuł przygotowali Hubert Bochyński i Adam Wielgosiński.