Mundialeiro #63: Podsumowanie półfinałów i prognozy na fazę medalową

masche

W sobotę będziemy świadkami pierwszych medalowych rozstrzygnięć. W kolejnym, już 63. odcinku “Mundialeiro” dowiedzie się, co stało się w półfinałach oraz jakie są przewidywania na ostatnie dwa mecze mistrzostw.

Na pomysł tego tekstu wpadł Hubert, czyli pomysłodawca “Mundialeiro”, który pozwolił mi na współpracę z nim w tym projekcie, za co mu serdecznie dziękuję. Kiedy zapytałem go, jak ma wyglądać ten tekst, odpisał mi, cytuję: bardziej coś takiego, co Brazylijczycy zrobili takiego, że Niemcy tak wysoko wygrali. Co zrobili Niemcy, że grali tak dobrze. Mam nadzieję, że Hubert nie będzie zły, iż na światło dzienne wypływają nasze rozmowy prywatne.

Co zrobili Brazylijczycy, że Niemcy tak wysoko wygrali? Zrobili…nic nie zrobili. Jeśli już coś robili, to wszystko źle. Pierwszy gol to błąd w kryciu, lecz takie rzeczy w piłce się zdarzają. Jednak to, co robili później defensorzy Brazylii, przechodzi ludzkie pojęcie. Dali się zagonić przy podaniach jak mali chłopcy. Wyglądało to tak, jakby starzy wyjadacze grali sobie w “dziadka” z 8-latkami. Na dobrą sprawę dwa gole były po głupich stratach, jak chociażby drugie trafienie Kroosa po śmiesznym błędzie Fernandinho. Ofensywa też nie była bez grzechu. Pierwsza połowa to absolutnie niepoukładane akcje. W drugiej z kolei, kiedy Niemcy nie chcieli ich upokarzać, o czym mówił sam Mats Hummels, podawali… za dużo. Brakowało strzału i tego ostatniego dotknięcia. Ale jak my możemy mówić o ostatnim dotknięciu, skoro na szpicy gra Fred?

Co zrobili Niemcy, że tak wysoko grali? Po prostu zachowali spokój. Dobrze wiedzieli, że Brazylia nie jest dobrze dysponowana i z zabójczą pewnością wykorzystali  ich słabe strony. Nasi zachodni sąsiedzi nie zagrali wielkiego meczu. Grali z wielkim wyrachowaniem, grali prosto, zwykłymi podaniami i to wystarczyło na słabych Brazylijczyków. Inaczej się gra, kiedy wiesz, że rywal nie ma dwóch najmocniejszych piłkarzy, a Ty w bramce masz najlepszego golkipera świata.

Jeśli chodzi o drugi półfinał: obie ekipy zasługują na pochwały w obronie. Absolutnie świetny Javier Mascherano, który ratował skórę Argentynie raz po raz i na dodatek nie bał się rozgrywać piłki.  Z kolei Holandia dobrze detronizowała Messiego co już można uznać z połowę sukcesu. Sam mecz był mimo wszystko nudny i falami obie ekipy atakowały. Raz jedna, raz druga. Minusem z pewnością jest to, że na emocje musieliśmy czekać do dogrywki, lecz i w dodatkowych dwóch kwadransów sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Karne to z kolei popis Sergio Romero, co jest paradoksem, bo ten facet bronił więcej minut na mundialu niż w klubie przez cały sezon. Tak czy siak zapewnił on awans do finału.

Kolega Hubert mówił, żebym napisał krótko przewidywania, w takim razie będzie krótko. Mecz o trzecie miejsce ma faworyta i jest to Holandia. Choć do kadry Brazylii wróci Thiago Silva, to ciężko w kilka dni pozbierać się po takiej porażce, jaką były baty z Niemcami. Holandia była o krok od finału i to właśnie oni teoretycznie powinni zgarnąć brąz. W finale, według powszechnie panującej opinii, powinni wygrać Niemcy, bo grają efektywnie, a Argentyna cieniuje i wygrywała albo w karnych, albo tylko jednym golem. W mojej opinii to “Albicelestes” grają bardziej efektywnie, a wynik ekipy Joachima Loewa w finale o niczym nie świadczy, na pewno o wielkości Niemiec. Kto jest faworytem? Według mnie go nie ma. Przyznaję się bez bicia, że sympatyzuję za Argentyną, ale rozum mówi, że to Niemcy w końcu wygrają.

Śledź autora artykułu na Twitterze!