Mundialeiro #65: Brązowe Pomarańcze

97fb169eed1813336b4bb462526c0291

Wczorajszego wieczoru poznaliśmy pierwsze rozstrzygnięcia dwudziestego w historii mundialu. W meczu o 3. miejsce Holandia pokonała Brazylię.

Canarinhos przystępowali do pojedynku po blamażu z reprezentacją Niemiec. Już sam hymn był nieco spokojniejszy w wykonaniu fanów niż było to w poprzednich spotkaniach. Motywacja podopiecznych Luisa Felipe Scolariego mocno ucierpiała już w 2. minucie. Wychodzącego na czystą pozycję Arjena Robbena sfaulował Thiago Silva. Gdy wydawało się, że algierski arbiter podyktuje rzut wolny i pokaże stoperowi czerwoną kartkę, ten zrobił zupełnie inaczej. Obrońca PSG ujrzał żółty kartonik, a sędzia wskazał “na wapno”. Jedenastkę wykorzystał Robin van Persie. Brazylijczycy od razu spróbowali wziąć się do odrabiania strat. Nim się porządnie napędzili, zostali zgaszeni przez Oranje. Dobrą kontrę i nie najlepsze wybicie Davida Luiza wykorzystał Daley Blind. Ekipa osłabiona brakiem Neymara nie potrafiła przedostać się pod bramkę Jaspera Cillessena. Aktywny był Oscar, ale jego indywidualne próby nie mogły zaskoczyć dobrze dysponowanej piątki defensorów rywala. Na przerwę drużyny schodziły więc z dwubramkową zaliczką Holendrów.

W drugiej części Pomarańczowi oddali piłkę gospodarzom turnieju, ale ci, podobnie jak w pierwszych 45 minutach, nie potrafili stworzyć większego zagrożenia – większość akcji kończyła się przed polem karnym. Z każdą minutą gasły też nadzieje widzów, którzy wyglądali na coraz bardziej zniecierpliwionych i zdegustowanych kolejnym słabym w wykonaniu ich reprezentacji meczem. W samej końcówce podręcznikową akcję przeprowadził jeszcze zespół z Europy, którą wykończył Georginio Wijnaldum. Obnażyła ona po raz kolejny słabą w ostatnich dwóch meczach dyspozycję formacji obronnej i zadała ostateczny cios piłkarzom Kanarków. Na pochwałę zasługuje postawa Louisa van Gaala, który w doliczonym czasie gry wpuścił do gry Michaela Vorma, trzeciego golkipera. Dzięki temu po raz pierwszy w historii szkoleniowiec skorzystał ze wszystkich powołanych zawodników, od kiedy w składzie jest 23 piłkarzy. 10 bramek straconych w dwóch najważniejszych potyczkach z kolei musi odbić się na ich psychice. Jako że temat zębów był w ostatnim czasie bardzo powszechny, można powiedzieć, że Niemcy Brazylijczyków bardzo mocno nadgryźli, ale zostawili trochę Holendrom, którzy dotarli do samych kości.

Brazylia – Holandia 0:3 (0:2)
3′ Robin van Persie, 17′ Daley Blind, 90+1′ Georginio Wijnaldum

Brazylia: Julio Cesar – Maicon, Thiago Silva, David Luiz, Maxwell – Paulinho (57′ Hernanes), Luiz Gustavo (46′ Fernandinho), Ramires (73′ Hulk) – Oscar, Jo, Willian

Holandia: Jasper Cillessen (90+3′ Michael Vorm) – Dirk Kuyt, Ron Vlaar, Stefan de Vrij, Bruno Martins Indi, Daley Blind (70′ Daryl Janmaat) – Jordy Clasie (90′ Joel Veltman), Georginio Wijnaldum, Jonathan de Guzman, Arjen Robben – Robin van Persie

**************************************************

Dzisiaj natomiast będziemy świadkami najważniejszego spotkania ostatnich 4 lat. Dotychczasowe 63 mecze mundialu pozostaną w cieniu, bo w przyszłości i tak najbardziej pamiętać się będzie finał. A zmierzą się w nim reprezentacje Niemiec i Argentyny.

Niemcy to latach porażek w końcu liczą na odwet. Przegrali w 2002 roku z Brazylią w finale, w 2004 roku nie wyszli z grupy na EURO, w 2006 roku kiedy byli gospodarzami, zajęli trzecie miejsce na mundialu na własnej ziemi. W 2008 roku znowu przegrali w finale, lecz tym razem w mistrzostwach Europy, 2010 rok to znowu trzecie miejsce, a EURO 2012 to przegrana z Włochami w półfinale. Lata porażek sprawiły, że Niemcy pragną tytułu jak nigdy wcześniej. Reforma szkoleniowa po kolejnych porażkach na MŚ w 1998 roku i EURO 2000 sprawiły, iż teraz widzimy młodych piłkarzy. Zawodników którzy są efektem właśnie tej reformy. Prawda jest taka, że nikt nie będzie o nich pamiętał, jeśli dziś po raz kolejny zawiodą w najważniejszym od dwunastu lat meczu dla Niemiec.

W studiu pomeczowym ze spotkania o trzecie miejsce eksperci TVP, wypowiadając się na temat niedzielnego finału, chwalili Niemców za lidera w każdej formacji, za świetnego Neuera, za świetną grę piłką, ale kiedy przyszedł czas na argument po stronie Argentyny, argument był jeden: Leo Messi. Ten chłopak potrafi odmienić losy meczu w kilka sekund. Argentyna ma również szybkich skrzydłowych i jest groźna w kontrataku, co przy ofensywie grającej kadrze niemieckiej może dać efekt. Argentyna marzy o Leo Messim, który wznosi puchar na Maracanie, na dumie Brazylijczyków, a kibice Albicelestes marzą o tym, by swoim rywalom zgarnąć puchar. Sami wiecie, jakie relacje są miedzy Brazylijczykami a Argentyńczykami. Puty, maricony i te sprawy. Największy z Argentyńczyków, Diego Maradona, miał powiedzieć do Leo Messiego: W niedzielę będzie twój mecz, będziesz szefem drużyny, strzelisz dwa gole i zabierzemy Puchar z Maracany.

Słowem zamknięcia, choć jest to ostatni mecz mundialu, to mundial nie kończy się na BlogFCB. Autorzy “Mundialeiro”, czyli Hubert Bochyński i Adam Wielgosiński, zaserwują Wam do środy włącznie obszerne podsumowania tych mistrzostw, włącznie z ich subiektywnymi opiniami, dlatego już teraz zapraszamy do odwiedzania naszej strony.

Przewidywane składy:

Niemcy: Manuel Neuer – Philipp Lahm, Jerome Boateng, Mats Hummels, Benedikt Hoewedes – Bastian Schweinsteiger, Sami Khedira, Toni Kroos, Mesut Oezil, Thomas Mueller – Miroslav Klose

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Martin Demichelis, Ezequiel Garay, Marcos Rojo – Javier Mascherano, Lucas Biglia, Angel Di Maria – Lionel Messi, Ezequiel Lavezzi, Gonzalo Higuain

Historia pojedynków obu drużyn w MŚ:
- 1958 (grupa) RFN – Argentyna 3:1
- 1966 (grupa) RFN – Argentyna 0:0
- 1986 (finał) Argentyna – RFN 3:2
- 1990 (finał) RFN – Argentyna 1:0
- 2006 (ćwierćfinał) Niemcy – Argentyna 1:1, karne 4:2
- 2010 (ćwierćfinał) Niemcy – Argentyna 4:0

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński: W końcu jest moment, na który wszyscy czekaliśmy. Po obejrzeniu 63 meczów, bo wszystkie mecze mundialu obejrzałem (tak, wiem, jestem “noł lajfem”), przyszedł czas na ten najważniejszy. Cieszy mnie, że reprezentacja, której od początku kibicowałem, czyli Argentyna, w tym finale wystąpi i sercem będę za nimi. Pewnie, Niemcy są lepsi, grają ładniej, bardziej poukładanie, ale Argentyna ma Leo Messiego. Ten chłopak już jest legendą, ale żeby być najlepszym w historii, brakuje mu tego jednego pucharu i go zdobędzie. Obstawiam 1-0 dla Argentyny po golu Messiego.

Hubert Bochyński: Będzie to ich trzecie finałowe starcie. Do tej pory obie ekipy wygrały po jednym razie. Jeszcze wczoraj nie byłem tak rozdarty wewnętrznie i pewnie trzymałem kciuki za Argentynę. Dzisiaj już jednak tak nie jest. Choć jeśli chodzi o piłkarzy występujących w danych reprezentacjach, wolę tych z Albicelestes, to z drugiej strony cieszyłbym się, gdyby pokolenie Lahma, Schweinsteigera, Podolskiego, czy Klose w końcu coś wygrało. Zwłaszcza po tylu drugich i trzecich miejscach w wielkich imprezach. Po cichu jednak i tak będę pewnie trzymał kciuki za Leo Messiego, który ma jeden krok do tego, by stać się legendą. Mimo tego, jeśli miałbym iść do bukmachera, postawiłbym na wynik 2:1 dla naszych zachodnich sąsiadów. To oni grają bowiem najrówniej ze wszystkich turniejowych ekip.

Artykuł przygotowali Hubert Bochyński i Adam Wielgosiński.