Mundialeiro #67: Najlepsi/najgorsi mundialu

92be8e526d82fb5b6085e172556050ce

Koniec mundialu to czas podsumowań. Opisuje się poczynania poszczególnych piłkarzy, całych zespołów, decyzje trenera – dosłownie wszystko, co mogliśmy podziwiać podczas ostatniego miesiąca. Ja zaś skupię się dziś na najważniejszych aktorach tego wielkiego piłkarskiego święta.

Świetny był to turniej. Wielu zawodników udowodniło, że należy do światowej czołówki, a niektórzy po raz pierwszy pokazali się z tak dobrej strony przed wielką publicznością. Postaram się wybrać 23-osobowy skład, który według mnie był najlepszy podczas zakończonych wczoraj zmagań.

BRAMKARZE
Wybrać trójkę golkiperów do mojego zestawienia to nie lada sztuka. To był ich turniej. Byliśmy świadkami wielu kapitalnych parad, interwencji. Zasłynęli przede wszystkim ci, którzy bronili w konkursach rzutów karnych oraz ci, którzy wyciągali, jak się wydawało, strzały nie do obronienia. Bezwzględnym numerem jeden był jednak Manuel Neuer. Niemiec potwierdził, że to on jest obecnie najlepszym portero na świecie. Sylwetka gracza Bayernu Monachium odpowiada stylowi współczesnego bramkarza. Ten nie powinien tylko skupiać się na obronach, ale także grać dobrze nogami i być ostatnim stoperem. Neuer te cechy posiada i to także dzięki jego interwencjom poza polem karnym Niemcom udało się osiągnąć ten wielki sukces. Z grupy pozostałych golkiperów wyróżniłbym także Sergio Romero. Argentyńczyk przed mistrzostwami musiał wysłuchiwać wielkich słów krytyki, kiedy kibice dowiedzieli się, że to on będzie podstawowym wyborem Alejandro Sabelli. W domu przecież został Willy Caballero, mający za sobą bardzo dobry sezon w Maladze. Romero natomiast był… rezerwowym w AS Monaco. Jego forma była więc wielką niewiadomą. Już od pierwszych spotkań bramkarz spłacił kredyt zaufania trenera i udowodnił, że jego decyzja była słuszna. To on był jednym z głównych ojców sukcesu jednobramkowych wygranych w grupie z Bośnią i Hercegowiną, Nigerią oraz, przede wszystkim, z Iranem. Dobra dyspozycja w fazie pucharowej także sprawiła, że Albicelestes mogli cieszyć się z awansu do finału. Jego popisem był natomiast pojedynek z Holendrami, w którym wybronił dwie jedenastki rywali. Jako trzeciego golkipera dałbym Guillermo Ochoę. Mimo że jego Meksyk odpadł już w 1/8 finału, to bramkarz Ajaccio (od 1 lipca jest wolnym zawodnikiem) zaprezentował kapitalne umiejętności. Głównie jego dyspozycja sprawiła, że udało się zachować czyste konto w spotkaniu z Brazylią. W ostatniej potyczce na turnieju, z Holandią, mógł mówić o sporym pechu, ponieważ Pomarańczowi pokonali go dwukrotnie w samej końcówce, niwecząc tym samym jego wcześniejsze wysiłki. Myślę, że ze znalezieniem nowego pracodawcy nie będzie miał żadnego problemu.

OBROŃCY
Tutaj wybór był znacznie łatwiejszy, aczkolwiek nie obyło się bez znaków zapytania. Na prawej obronie podstawowym zawodnikiem będzie mistrz świata, Philipp Lahm. Obrońca/pomocnik Bayernu udowodnił, że to na boku defensywy czuje się najlepiej. Po jego przesunięciu blisko bocznej linii gra Niemców zdecydowanie się poprawiła. Lahm niejednokrotnie popisywał się wspaniałymi rajdami, którymi siał spustoszenie w szeregach rywala. Na uwagę zasługują jego precyzyjne wrzutki, które często znajdują partnerów z drużyny. Na jego zmiennika wybieram, niegdyś skrzydłowego/napastnika, Dirka Kuyta. Jego wszechstronność bardzo przypomina barcelońskiego Adriano. Gdzie Louis van Gaal kazał mu zagrać, tam Dirk grał. I nie ucierpiała na tym jakość. Przed turniejem wydawało się, że były gracz Liverpoolu jedzie tam, aby w razie konieczności wszedł w końcówce i dzięki swojemu doświadczeniu uspokoił sytuację. Tymczasem od pewnego momentu stał się podstawowym zawodnikiem. Mimo swoich 33 lat (za kilka dni będzie miał już 34) pokazał, że cały czas nie jest to pierwszy lepszy piłkarz. W każdym spotkaniu był w czołówce, jeśli chodzi o przebiegnięte kilometry. Był to dla niego prawdopodobnie ostatni mundial w karierze. Gdy spojrzymy na przeciwległą flankę, zobaczymy tam dwójkę młodych graczy, o których przed imprezą nie wspominano w kontekście osiągnięcia takiego poziomu gry. Chodzi o Marcosa Rojo i Daley Blinda. Argentyńczyk i Holender byli zazwyczaj pewni i w destrukcji, i wtedy, gdy trzeba było znaleźć się pod bramką rywala. Rojo znakomicie czuje się w walce powietrznej, a Blind umie dośrodkować idealnie w punkt oraz, jak pokazał mecz z Brazylią, wykończyć akcję drużyny. Ciężki mam wybór, kogo wystawić w podstawowej jedenastce. Wybieram jednak chyba Rojo. Głównie za to, że doszedł do finału. Jak ważną pozycją na boisku jest środek obrony, nikogo przekonywać nie trzeba. Jeśli turniej zakończyłby się na ćwierćfinałach, pierwszą parę tworzyłoby dwóch stoperów z trójki: Thiago Silva, David Luiz, Mats Hummels. Co się jednak w późniejszych meczach stało z Brazylią, wszyscy wiemy. Nie może to pozostać bez echa w “mojej” drużynie. Wobec tego pewniakiem jest Mats Hummels. Muszę się przyznać, że do momentu mistrzostw byłem jednym z ostatnich, którzy chcieli Niemca w Barcelonie. Jednak przekonał mnie jego występ na mundialu. Pewność w obronie oraz fakt umiejętnego znalezienia się w szesnastce rywala i wygranie pojedynku główkowego, dają obraz naprawdę solidnych zawodów stopera Borussi. Dwoma ostatnimi spotkaniami moją sympatię zaskarbił sobie również Ron Vlaar, główny przywódca holenderskiej defensywy, jednej z najlepszych na brazylijskiej imprezie. Ich zmiennikami będzie jeden z Brazylijczyków. Stawiam na Silvę. Do meczu z Niemcami to David Luiz byłby chyba pewniakiem, ale przecież to on uczestniczył w goleadzie z naszymi zachodnimi sąsiadami oraz on sprezentował gola w meczu o 3. miejsce. Drugim rezerwowym będzie, pewnie jedna z większych niespodzianek w moim zestawieniu, Gary Medel. Nominalnie defensywny pomocnik, grający jednak w ostatnim roku jako stoper w Cardiff, także w reprezentacji spełnił doskonale swe zadania. Pewny w interwencjach, nieustępliwy, silny, agresywnie grający – sądzę, że tego lata zgłoszą się po niego lepsze kluby. Medel zaimponował mi przede wszystkim swoją wolą walki w spotkaniu z Brazylią. Mimo tego, że miał kontuzję, zacisnął zęby i walczył. Dla narodu. Dla całego Chile. Wiedział, w jak ważnym wydarzeniu uczestniczy. Uwielbiam takich graczy.

POMOCNICY
Tę formację zaczynam od Szefunia, znanego doskonale kibicom Barcelony, Javiera Mascherano. Uważam, że Argentyńczyk był nie tylko najlepszym zawodnikiem Blaugrany na tym turnieju, ale myślę, że to jemu najbardziej należała się nagroda, którą zgarnął Leo Messi. Poczynając od destrukcji – odbiory, wślizgi, agresja, mądrość w ustawianiu się, gra na wyprzedzenie, aż po ofensywę – rozpoczynanie akcji zespołu, celność podań – dla El Jefecito te mistrzostwa były kompletne. No dobra, prawie kompletne. Zabrakło najważniejszego – tytułu mistrzowskiego. Widać było, że Javierowi na nim bardzo zależy. Łzy szczęścia po wygranych spotkaniach, płacz po porażce z Niemcacmi… On wie, że dał z siebie wszystko. Nie był w stanie wykrzesać z siebie niczego więcej. Mam nadzieję, że utrzyma swoją formę i od września będziemy mieli okazję oglądać go takiego samego w bordowo-granatowych barwach. Elektryzuje mnie myśl, że będziemy mieć dwóch świetnych defensywnych pomocników – zawodników na newralgicznej dla Barcelony pozycji. Kompanami Mascherano w pomocy powinna być niemiecka dwójka z Bayernu Monachium – Bastian Schweinsteiger i Thomas Mueller. Pierwszy – głównie za fazę pucharową, drugi – przede wszystkim za rozgrywki grupowe. Mueller na początku zmierzał po koronę króla strzelców, ale poczynając od 1/8 finału nie był aż tak skuteczny. Mimo to utrzymywał swój wysoki poziom, stanowiąc zagrożenie dla bramki rywali. Popularny Basti to z kolei serce i płuca reprezentacji Niemiec w jednym. Trudno wyobrazić sobie sukces piłkarzy Joachima Loewa bez tego pomocnika. Według mnie, na tym turnieju dla swojej drużyny miał podobne znaczenie, jak Mascherano. Świetnie zaprezentował się w finale, będąc jednym z tych, przez których słabszy występ zanotował Leo Messi. Miałem dylemat, czy wybrać Schweinsteigera, czy Kroosa. Wybrałem tego starszego. Po pierwsze, właśnie dlatego – ponieważ bardzo go cenię za całokształt kariery i uważam, że to mistrzostwo jest jej wspaniałym zwieńczeniem. Po drugie, mam cały czas przed oczami błąd Kroosa w finale, po którym gola powinien zdobyć Gonzalo Higuain. Rezerwową trójkę graczy środka pola tworzą: Paul Pogba, Juan Cuadrado i Bryan Ruiz. Francuz pokazał, że może to być talent na skalę światową. Z pomocników reprezentacji Didiera Deschampsa to on był najjaśniejszą postacią i tym, który stwarzał największe zagrożenie bramce rywala. Cuadrado z kolei znakomicie współpracował z Jamesem Rodriguezem. Największa ilość asyst na turnieju, mimo odpadnięcia w ćwierćfinale, pokazuje, że Kolumbijczyk znakomicie odnajduje się na boisku, gdy musi atakować. Pytanie tylko, czy możliwe zainteresowanie jego osobą Barcelony w kontekście obsady prawej obrony to dobre posunięcie… I na koniec Ruiz. Głównie dlatego, że był to najlepszy zawodnik bodaj największej rewelacji turnieju, Kostaryki. Mało brakowało, by wraz ze swoimi kolegami awansował do półfinału, ale w rzutach karnych polegli z Holandią. Widać było jego doświadczenie na arenie międzynarodowej, które było bardzo przydatne reprezentacji.

NAPASTNICY
Notowanie otwiera król strzelców – James Rodriguez. Mimo że jego pozycją na boisku był środek lub bok pomocy, pozwoliłem sobie ustawić go na skrzydle. Podstawowym kryterium jest rzecz jasna liczba goli. Oprócz tego młody zawodnik Monaco pokazał swoje nieprzeciętne umiejętności i poprowadził drużynę do małego sukcesu, jakim na pewno jest ćwierćfinał. Drugim zawodnikiem jest Arjen Robben. O jego wyborze również nie ma co dużo dyskutować. Skrzydłowy Bayernu rozegrał świetny turniej, okraszony zdobyciem brązowego medalu. Przede wszystkim nie był to Holender, do którego zdążyli przywyknąć fani – samolubny, irytujący. Choć zdarzały mu się nieskuteczne dryblingi, samodzielne akcje, to widać było, że gra głównie dla dobra drużyny. Bez obaw można go nazwać ojcem sukcesu Oranje. Podstawową ’11′ dopełnia MVP turnieju według FIFA – Leo Messi. Smutny do domu będzie wracał Argentyńczyk. Jestem pewien, że oddałby 10 takich nagród na choćby jedno mistrzostwo świata. W wieku 27 lat miał idealną okazję do tego, by po to brakujące trofeum sięgnąć. Za 4 lata może być o to ciężko, aczkolwiek nie można niczego wykluczać. A jak wyglądało z formą Messiego? W grupie był decydujący, ale w późniejszych meczach rywale go bardzo dobrze neutralizowali, przez co nie miał tyle wolnej przestrzeni. Jednak i tak był to najlepszy z ofensywnych argentyńskich zawodników. Trójkę zmienników w przedniej formacji utworzą natomiast: Alexis Sanchez, Karim Benzema i Neymar. Alexis był jedną z jaśniejszych postaci w swoim zespole, na pewno najlepszym z linii ataku. Gole, asysty, świetne dryblingi, akcje – tym wszystkim uraczał nas Chilijczyk. Aż szkoda, że będąc w takiej formie, odchodzi z klubu. Francuski napastnik z kolei był asem w talii Deschampsa. Nie wyszło mu spotkanie z Niemcami w ćwierćfinale, ale w poprzednich meczach był decydującym elementem układanki szkoleniowca. I na końcu ten, który miał zgarnąć wszelki indywidualne nagrody i poprowadzić Brazylię do złota – Neymar. Kto wie, jak potoczyłyby się losy turnieju, gdyby crack Barcy był gotów do gry. Brutalne wejście Juana Camilo Zunigi zakończyło dla niego turniej. Osobiście nie wierzę, że jego obecność w meczu z Niemcami uchroniłaby drużynę od porażki, ale myślę, że chociaż brązowy medal byłby wtedy w zasięgu. Prawdopodobnie, gdyby Brazylijczyk grał do końca mundialu, znalazłby się w mojej podstawowej jedenastce. Nie mam jednak wyjścia, muszę go pozostawić na “ławce”. Za 4 lata będzie miał kolejną okazję.

Najlepszy skład mundialu według autora – podstawowa jedenastka i w nawiasie rezerwowi:
Manuel Neuer (Sergio Romero, Guillermo Ochoa) – Philipp Lahm (Dirk Kuyt), Ron Vlaar (Gary Medel), Mats Hummels (Thiago Silva), Marcos Rojo (Daley Blind) – Javier Mascherano (Paul Pogba), Bastian Schweinsteiger (Juan Cuadrado), Thomas Mueller (Bryan Ruiz) – Arjen Robben (Alexis Sanchez), Lionel Messi (Karim Benzema), James Rodriguez (Neymar)

**************************************************

Kolejnym moim zestawieniem będzie jedenastka złożona z zawodników, którzy nie byli najlepsi na mundialu, ale zaprezentowali się nadspodziewanie dobrze. Znajdziemy tutaj również zawodników, którzy z jakiegoś powodu przeszli do historii. Niektórzy są światowej klasy piłkarzami, inni – dla dla mniej zagorzałych fanów są prawdziwymi nowościami.

Obsada bramki była dla mnie bardzo trudna. Wybieram jednak kontekst historyczny i Faryda Mondragona, który stał się najstarszym zawodnikiem grającym na mistrzostwach. W wieku 43 lat i 3 dni Kolumbijczyk wszedł na ostatnie kilka minut w grupowej potyczce z Japonią. Warto też dodać, jakich świetnych miał rywali: David Ospina, Keylor Navas, Claudio Bravo, Tim Howard, Jasper Cillessen, Julio Cesar. Ogromny szacunek dla tego świetnego golkipera, który po mundialu ogłosił zakończenie kariery, oraz dla Jose Pekermana, który pozwolił w tak wspaniały sposób pożegnać mu się z piłką nożną.

Linię obrony tworzy trio młodych zawodników i jeden bardzo doświadczony. Serge Aurier, Jose Maria Gimenez, Ricardo Rodriguez – w sumie mają 61 lat. Wielka przyszłość więc przed nimi. Tymczasem na turnieju zaprezentowali naprawdę świetną formę, dzięki której mogą zwabić do siebie najmocniejsze kluby. Zaskoczył szczególnie Urugwajczyk, który rozegrał raptem kilka minut w barwach Atletico Madryt. Czwórkę dopełnia były gracz Azulgrany, Rafael Marquez. Mało kto się spodziewał, że Meksykanin w wieku 35 lat będzie w stanie rywalizować jak równy z równym z takimi piłkarzami, jak Neymar. Stoper świetnie dyrygował swoimi kolegami, dzięki czemu Guillermo Ochoa w wielu sytuacjach nie musiał interweniować.

Linię pomocy otwiera inny zawodnik z Meksyku, Andres Guardado. Grający w klubie na skrzydle lub boku obrony piłkarz musiał tutaj radzić sobie głównie w środku boiska i robił to znakomicie. Przez jego nogi przechodziło najwięcej akcji reprezentacji El Tri. Podobną funkcję, połączoną z odpowiedzialnością za zdobywanie bramek, w reprezentacji USA pełnił Clint Dempsey. W dużej mierze dzięki jego dyspozycji Jankesom udało się awansować do drugiej fazy kosztem choćby Portugalii. Kolejnych dwóch pomocników to przedstawiciele nowego piłkarskiego pokolenia – Antoine Griezmann i Memphis Depay. Obaj wnieśli do swoich zespołów świeżość, pomysł oraz młodzieńczą finezję. W przyszłości będą to liderzy swoich ekip. Kto wie, być może już w tym oknie transferowym trafią do mocniejszych klubów…

Atak to królestwo Miroslava Klose. Urodzony w Opolu reprezentant Niemiec znalazł się tutaj za to, że poprawił wynik Ronaldo, jeśli chodzi o łączną sumę goli zdobytą na wszystkich mistrzostwach. Klose ma ich obecnie 16, choć jak sam mówi, jest ktoś, kto może ten rekord szybko pobić – kolega z drużyny, Thomas Mueller. Towarzyszem Niemca w ofensywie będzie Enner Valencia. Zdobywca 3 goli przyćmił swojego kompana z kadry o tym samym nazwisku, Antonio. Grający do tej pory w meksykańskiej Pachuce od razu dostał wiele ofert, ale mówi się, że finalizuje już kontrakt z West Ham United.

Jedenastka “na plus” mundialu:
Faryd Mondragon – Serge Aurier, Jose Maria Gimenez, Rafael Marquez, Ricardo Rodriguez – Andres Guardado, Clint Dempsey, Memphis Depay, Antoine Griezmann – Enner Valencia, Miroslav Klose

**************************************************

Nie wszyscy są jednak w życiowej formie. Są bowiem zawodnicy, po których oczekiwano znacznie więcej. Oto ich “najlepsza” jedenastka.

Wielki zawód swoim fanom sprawili Hiszpanie. Dlatego też aż trzech przedstawicieli wysyłają do tego niechlubnego zestawienia. Najbardziej zawiódł chyba ten, który robił to najrzadziej – Iker Casillas. 7 goli puszczonych w dwóch meczach chluby na pewno nie przynosi, ale chodzi tutaj o styl bronienia. Iker był bardzo niepewny i kilka bramek trafia na jego konto. A gdyby Valdes był gotów do gry… Kolejnym winowajcą hiszpańskim jest Sergio Ramos, który fatalnie zagrał w spotkaniu z Holandią. Później było już trochę lepiej, ale to i tak było za mało, by wyjść z grupy. Ostatnim z podopiecznych del Bosque jest Xavi. Co tu się jednak dziwić, skoro mózg Barcy zawodził także w trakcie sezonu.

Również trójką piłkarzy może “pochwalić się” Brazylia. Aż dziwnie to się mówi, kiedy rozmawiamy o zespole, który grał w półfinale. Dyspozycja Freda, Hulka, czy Daniego Alvesa była jednak, łagodnie mówiąc, daleka od ideału. Zwłaszcza było to widać w formacji ofensywnej, w której Neymar długimi momentami był osamotniony, a gdy jego zabrakło, nie miał kto pociągnąć drużyny.

Dwóch reprezentantów ma Anglia. Miał być przynajmniej awans do 1/8 finału, skończyło się jednym punktem i ostatnim miejscem w grupie. Poniżej oczekiwań zagrał Steven Gerrard. Nie był tak efektywny, jak w Liverpoolu, a jego błąd w meczu z Urugwajem sprawił, że Luis Suarez zdobył zwycięskiego gola. Drugim graczem jest Leighton Baines, po którym nieco więcej spodziewano się w poczynaniach ofensywnych.

Po jednym zawodniku mają: Kamerun, Portugalia oraz Argentyna. Głupie zachowanie oraz mały wpływ na grę Alexa Songa musi procentować takimi “wyróżnieniami”. Patrząc na kluby, w jakich grają jego koledzy z ekipy, to on ma być liderem. Tymczasem bardzo nieładne wejście w przeciwnika sprawia, że zespół kończy mecz w osłabieniu. Podobne kryterium obrałem, jeśli chodzi o Pepe. Chamskie zagranie oraz brak utrzymania nerwów przyczyniły się do słabszego występu reprezentacji. Pepe miał być przecież jej filarem. I na koniec Sergio Aguero. Musiałem wybrać któregoś z napastników Albicelestes. Sam Leo Messi nie może przecież ciągnąć całego zespołu przez turniej. Potrzebuje do tego pomocy napastników. I to nie byle jakich. Nie było tego jednak widać na boisku. Higuaina ratuje zdobyty gol, Palacio – to, że mało kto na niego liczył i zazwyczaj dostawał szansę w ostatnich minutach. Natomiast Aguero nie tłumaczy nic. Napastnik Manchesteru City rozegrał słabe zawody.

Jedenastka “na minus” mundialu:
Iker Casillas – Daniel Alves, Pepe, Sergio Ramos, Leighton Baines – Alex Song, Steven Gerrard, Xavi – Hulk, Fred, Sergio Aguero

Jak wam się podobają moje zestawienia? Komentujcie i przedstawiajcie swoje typy.

Śledź autora na Twitterze!