Mundialeiro #68: Oceny piłkarzy Barcelony po mundialu

barca

Na mistrzostwach świata w Brazylii Barcelona byłą jednym z najliczniej reprezentowanych klubów na tym turnieju. Aż piętnastu piłkarzy z Blaugrany poleciało do kraju kawy, by stoczyć między sobą bój o złote trofeum, które na koniec i tak zdobyli Niemcy, czyli kadra beż żadnego barcelończyka w składzie. Zapraszamy do ocen pomundialowych gry piłkarzy Barcelony.

***

Skala od 1 do 10

Grupa A

Neymar – 8

Przed samymi mistrzostwami ciążyła na nim ogromna presja. On miał być liderem kadry i nim był. W każdym meczu, w którym grał, prowadził “Canarinhos” do zwycięstwa, nie licząc remisu z Meksykiem w fazie grupowej. Cztery gole i świetna współpraca z Oscarem sprawiły, że Neymar wprowadził Brazylię do półfinału, lecz przez fatalną kontuzję nie mógł wystąpić w dwóch ostatnich meczach. W pięciu spotkaniach strzelił cztery gole, jeśli strzelał, to celnie, ponad 60% jego strzałów była w światło bramki. Jeśli dodamy do tego 13 szans, które wykreował swoim kolegom, mamy naprawdę bardzo dobry występ. Druzgocąca porażka z Niemcami pokazała, jak ważnym ogniwem był Neymar w kadrze Luisa Felipe Scolariego.

Dani Alves – 5

Słaby sezon w Barcelonie nie napawał optymizmem przed czerwcowo-lipcowymi zmaganiami. Na siedem rozegranych meczów Brazylii tylko w dwóch zagrał w pełnym wymiarze czasowym, lecz nie był on przydatny w ofensywie, czyli tam, gdzie radzi sobie najlepiej. Miał dużą skuteczność podań, ale jak zawsze nie wychodziły mu wrzutki. W defensywie pracował dosyć solidnie. Cztery wygrane starcia w obronie to niezły wynik, zważając na to, że grał głównie w meczach, gdzie Brazylia przejmowała inicjatywę. Nie zagrał ani minuty w trzech ostatnich starciach i właśnie w nich gospodarze mundialu stracili aż jedenaście (!) goli.

Ivan Rakitić – 6

Chorwat do Barcelony dołączył w trakcie mistrzostw. Razem z Luką Modriciem Rakitić miał tworzyć środek pola na światowym poziomie. Lepszym z tej pary okazał się piłkarz Realu Madryt. Mimo to Rakitić podawał celnie, nie bał się grać prostopadłych piłek, choć te zazwyczaj były niecelne, tak samo jak długie podania. Jego ocenę uratowały dwa ostatnie starcia. Z Kamerunem był postacią wiodącą, zaś z Meksykiem stworzył trzy znakomite okazje do strzelenia gola swoim kolegom, lecz tylko jedna z nich zwieńczona była trafieniem do siatki.

Alexandre Song – 1

Katastrofalny występ Songa na mundialu. Tego piłkarza w czerwcu mógłbyś określić dwoma słowami: kompletny idiota. W pierwszym meczu zagrał 78. minut. Kamerun przegrał tylko 1-0 z Meksykiem. Tylko, bo od blamażu uratowali ich sędziowie. W drugim meczu wykazał się swoim kretynizmem, uderzając Chorwata w plecy. Po 39. minutach drugiego spotkania zakończył swój żenujący występ na mistrzostwach świata. Nie dość, że sportowo wyglądał na piłkarza spadkowicza La Liga, a nie ekipy walczącej o tytuł, to jeszcze buracko i bandycko zaatakował rywala łokciem. To nie jest piłkarz na miarę Barcelony.

Grupa B

Claudio Bravo – 7

Nowy nabytek Barcy zagrał w reprezentacji Chile. Jego postawa, przede wszystkim w meczu z Hiszpanią, sprawiła, że Chile dopiero po rzutach karnych odpadło w 1/8 finału z Brazylią. Miał jedną z największych średnich, jeśli chodzi o ilość interwencji. Dopiero średnio za piątym razem kapitulował Bravo. Lider defensywy, która puściła cztery gole w czterech meczach mistrzostw, z czego dwa w meczu “o pietruszkę”. Claudio zabrakło szczęścia w karnych z Brazylią, lecz mimo to można uznać jego występ za dobry.

Hiszpanie – 3

Ze względu na to, że aż sześciu graczy Barcy grało w kadrze Hiszpanii, a żaden się zbytnio nie wyróżnił, postanowiłem z Hubertem, że  ocenię ich razem. Jedynym tak naprawdę, którego można pochwalić jest Andres Iniesta, który wyróżniał się na tle słabych Hiszpanów. Gerard Pique i Xavi po słabych pierwszych spotkaniach w drugim i trzecim meczu grupowym nie wyszli na boisko nawet na minutę. Pedro w trzech meczach ledwie sto minut na murawie. Jordi Alba i wspomniany Andres Iniesta jako jedyni przedstawiciele Barcy w tej reprezentacji zagrali we wszystkich trzech meczach. Alba, szczerze mówiąc, niczym nie zachwycił. Solidnie, średnio 5 pojedynków w obronie, z czego jeden poważny błąd przy jednym z nich. Został Sergio Busquets, który dużo podawał i podawał clenie, lecz nie były to podania wymagające, na kilka metrów, to Xaviego czy Fabregasa. W defensywie również się nie przydał. O tych mistrzostwach lepiej, żeby wszyscy zapomnieli.

Grupa D

Luis Suarez – 7

Na cztery mecze zagrał tylko w dwóch. Prosta zasada, kiedy grał, Urugwaj wygrywał, kiedy nie, przegrywał. Możemy mówić o “Suarezdependiencii”. Był absolutnym liderem w spotkaniach z Włochami i Anglią. Dobre piłkarsko występy (dwa mecze i dwa gole) przyćmił głupi wybryk z ugryzieniem Chielliniego. Przez to dostał bardzo srogą karę, w mojej opinii zbyt surową i pozbawił Barcelonę prawdopodobnie kilku goli na początku sezonu. Choć jest napastnikiem, miał dwie defensywne akcje zakończone powodzeniem i stworzył trzy bramkowe okazje kolegom. Piłkarz wybitny, absolutnie w top 10 kopaczy globu, jeśli nie top 5, ale na pewno niepoukładany psychicznie.

Grupa F

Javier Mascherano – 8

Jego przydomek powinien zostać zmieniony. Nie był “El Jefechito” (pol. Szefuncio), był “El Jefe”. Grande jefe, czyli wielki szef. Lider, ostoja defensywy i środka pola. To, co robił w defensywie, było poezją, zdecydowanie jest najlepszym graczem świata, jeśli chodzi o wślizgi. Celnie podawał, dużo prostopadłych, otwierających podań. Aż osiem szans stworzonych kolegom. We wszystkich meczach grał w pełnym wymiarze czasowym i królował w środku pola. Mówiono, że Gago nie da rady, że środek pola nie jest tak dobry jak napad. Dzięki niemu środkowa strefa miała prawdziwego lidera. Z tak świetną dyspozycja Sergio Busquets musi się bać o swoje miejsce w składzie. Chyba że znowu zobaczymy go na środku obrony, gdzie jak widzieliśmy na mistrzostwach, jednak nie gra najlepiej.

Leo Messi – 9

Do dychy zabrakło tytułu, upragnionego tytułu. Bardzo było mi go szkoda po finale i głównie dzięki niemu ściskałem kciuki za Argentynę. Bez mistrzostwa świata Leo nie ma prawa być stawianym w tym samym rzędzie co Maradona i Pele, niestety. Nie rozumiem lamentu nad nagrodą, jaką dostał, czyli najlepszego piłkarza mistrzostw. Najwięcej udanych dryblingów (ponad 40), najwięcej okazji stworzonych kolegom (23), ważna asysta w meczu ze Szwajcarami i wiele więcej.. Nie było drużyny bardziej uzależnionej od jednego piłkarza. Leo Messi był prawdziwym kapitanem. Luis Surez ugryzł człowieka i był katowany przez media, ze głupi, itd. Kiedy Zidane w 2006 posunął się do czegoś równie głupiego i dostał nagrodę MVP mundialu nikt nie pisnął ani słowa. Leo Messi również pociągnął swoją ekipę do finału, miał lepsze statystyki, nikogo nie uderzył, ale i tak nie zasłużył, bo jest Leo Messim. Na koniec podaję ciekawy wykres.

leo messiWidzimy na nim, ile Leo Messi przebiega, kiedy ma piłkę, a ile przebiega, kiedy nie ma piłki w porównaniu do innych piłkarzy na różnych pozycjach. Jest on uosobieniem powiedzenia “lepiej mądrze stać, niż głupio biegać”.