Munir czy Sandro?

sandro-ramirez-munir-haddadi-estuvieron-cerca-del-real-madrid-antes-fichar-por-barcelona-1409599633904Jeszcze do niedawna był mało znanym graczem Segunda Division, nawet dla kibiców Barcelony. Drugi zaś był gwiazdą ubiegłego sezonu w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdzie nie tylko był najskuteczniejszym strzelcem, ale także został najlepszym graczem turnieju i szybko zyskał status nadchodzącej wielkiej gwiazdy. Lepszego startu mieć nie można. Nie trzeba być ekspertem, żeby domyślić się, kto w bezpośrednim pojedynku wyszedłby obroną ręką. Jednak ten pierwszy dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu w grę drużynową przerósł tego drugiego. Więc kto naprawdę jest lepszy, Sandro Ramirez czy Munir El Haddadi?

Marokańczyk od początku przekonał do siebie Luisa Enrique. Rozpoczął inauguracyjny mecz i to od pierwszej minuty przeciwko Elche. W 46 minucie po podaniu Rakiticia strzelił swoją pierwszą bramkę w Primera Division. Dwadzieścia minut później schodził z boiska jako jeden z bohaterów. Gromkie oklaski ucichły dopiero, gdy swój pierwszy krok na murawie postawił zmieniający Munira Pedro. Wszyscy zachwycali się talentem nowej gwiazdy hiszpańskiego futbolu. Nazwisko Marokańczyka nie schodziło z ust dziennikarzy przez okrągły tydzień. Dzień bez choćby wzmianki o Munirze był dniem straconym. Od razu powstały plotki, jakoby Arsène Wenger i Pep Guardiola wyciągali swoje ręce po zdolnego gracza. Munir rzeczywiście zachwycił w debiucie, ale wydaje się, że był to szczyt jego możliwości.

Munir wystąpił w kolejnych dwóch ligowych meczach z Villarrealem i Athletic Bilbao, ale jego forma pozostawiała wiele do życzenia. Wszystko wyglądało na to, że Marokańczyk lekko zachłysnął się medialnym szumem wokół niego, chociaż jego rodzina i przyjaciele przyznawali, że jest skromnym chłopakiem. Bez wątpienia Luis Enrique miał prawdziwą perełkę, która wymagała oszlifowania. Munir na boisku był jednak nieskuteczny, a jego współpraca z resztą zawodników nie tylko z linii ataku, ale ze skrzydeł, a przede wszystkim środka pola, nie jest zbyt dobra. Marokańczyk wiele skorzystał na kontuzji Neymara. Gdy tylko Brazylijczyk wrócił do pełni formy, a jego współpraca z Messim weszła na zupełnie nieosiągalny poziom dla tak młodego gracza, Munir musiał poznać swoje miejsce w szeregu i pogodzić się z rolą rezerwowego.

Do tej pory Munir zaliczył aż 9 występów w dotychczasowych 10 meczach we wszystkich rozgrywkach. Jest to bardzo dobry wynik jak na tak młodego gracza. Jego dorobek strzelecki nie może jednak zachwycić. Oprócz tego jednego gola, Munir jest nieskuteczny pod bramką rywali. Często marnuje dogodne sytuacje lub zbyt szybko podpala się i na siłę próbuje wziąć ciężar gry na siebie, zamiast poszukać kolegów, którzy często są dużo lepiej ustawieni. Opinia publiczna po kilku gorszych występach zapomniała o zdolnym 19-latku. Stał się po prostu kolejną kartą w talii Enrique.

Bezpośrednim rywalem Munira jest Sandro Ramirez. Ten również wystąpił w 9 meczach na 10, lecz na boisku spędził dużo mniej minut niż Marokańczyk. Munir w grze był przez 436 minut natomiast Sandro spędził na murawie zaledwie 163 minuty. Jednak to Sandro wygląda o niebo lepiej od swojego równolatka.

Hiszpan nie miał jeszcze okazji rozpocząć meczu od pierwszej minuty, a przez trenera wykorzystywany jest w roli jokera, który wchodzi na ostatnie minuty meczu. W spotkaniu z Villarreal zmienił Pedro w 70 minucie, a już 12 minut później cieszył się z gola po asyście Leo Messiego. Bramka dała Barcelonie ważne 3 punkty. Na kolejną bramkę Sandro musiał czekać aż do wyjazdowego meczu z Levante, gdzie drużyna Enrique zgotowała sobie prawdziwy strzelecki trening. Nie zawiódł i młodziutki Hiszpan, strzelając w 57 minucie bramkę na 3:0, ponownie po podaniu Messiego.

Sandro korzysta na fatalnej dyspozycji Pedro i najczęściej dochodzi do wymiany Kanaryjczyków. Jednak Hiszpan musi nie w pełni przekonywać trenera na treningach, skoro w dalszym ciągu woli stawiać na marnego, lecz doświadczonego Pedro. Ramirez nie tylko prezentuje się lepiej od swojego starszego kolegi, ale przewyższa pod pewnymi względami również Munira.

Hiszpan dużo lepiej czuje system gry Barcelony. Jest zdyscyplinowany taktycznie, szuka kolegów, a jego współpraca z resztą zawodników jest co najmniej dobra. Sandro nie próbuje brać gry na siebie. Woli pozostawić losy meczu w nogach Messiego, Neymara czy Iniesty, jednocześnie szukając najlepszych rozwiązań dla zespołu. Kanaryjczyk choć ma niewiele okazji, to co mecz udowadnia, że jest graczem, który nie przekłada własnej gry nad drużynę.

Biorąc pod uwagę najgorszy możliwy scenariusz, to jeden z nich skończy w podrzędnym klubie gdzieś w Europie, zaś drugi będzie wiecznie na walizkach. Przypadek Cuencki i Tello, a wcześniej Bojana pokazał wszystkim, że można być rewelacyjnym graczem w rezerwach Barcelony, ale do gry w pierwszym zespole potrzeba czegoś więcej. Na całe szczęście Luis Enrique daje szanse obu piłkarzom, w przeciwieństwie do jego poprzedników, którzy rzadko korzystali z pomocy młodych graczy. Statystyki zarówno Munira jak i Sandro nie zrobią na nikim wrażenia, a obaj prezentują zbliżony do siebie poziom umiejętności gry w piłkę. Patrząc jednak całościowo, Sandro podoba mi się bardziej jako element drużyny. Munir jest indywidualnością, którego instynkt strzelecki często zawodzi. Barcelona mając najprawdopodobniej najlepszy atak nie potrzebuje kolejnego gracza o profilu Munira. Oby Sandro dostawał więcej szans od trenera i udowodnił, że to on jest przyszłością Barcelony. Im szybciej zastąpi słabiutkiego Pedro tym lepiej.