Najlepszy atak vs najlepsza defensywa

 

Już w tę sobotę o 18:00 czeka nas najważniejszy mecz rundy jesiennej. Barcelona pod wodzą Luisa Enrique jedzie zdobyć twierdzę Santiago Bernabeu, która w tym sezonie została zdobyta jedynie przez graczy Diego Simeone. Jak się okazuje nie będzie to tylko walka dwóch największych wirtuozów współczesnego futbolu. Będzie to również pojedynek najlepszego ataku w Europie z najlepszą europejską defensywą.

Real Madryt po potknięciach w 2 i 3 kolejce przeciw Realowi Sociedad i Atletico Madryt wrócił na właściwe tory. Machina napędzana przez Carlo Ancelottiego ponownie pracuje na najwyższych obrotach, co doskonale widać po wynikach. Real gładko wygrywa ze swoimi przeciwnikami strzelając minimum pięć bramek. Jedynie Villarreal w 6 kolejce La Liga postanowiła oprzeć się doskonałym atakom Ronaldo i przegrali jedynie dwoma bramkami. Real radzi sobie dobrze również w Lidze Mistrzów. Łatwo pokonali 5:1 z FC Basel, a z Łudogorcem po nierównym meczu zdołali wywieźć trzy punkty. Nawet środowy mecz z Liverpoolem nie powinien być dla nich większą przeszkodą. Słaba forma The Reds tylko cieszy sympatyków Realu, a Ancelotti dzięki szerokiej ławce może pomyśleć o wystawieniu nieco odmienionego składu, który pozwoli jego zawodnikom na odpoczynek przed Gran Derbi.

Machina Realu nie zepsuła się nawet po sprzedaży dwóch kluczowych piłkarzy z zeszłego sezonu. Angela Di Marię szybko zastąpił James Rodriguez na spółkę z Isco. Choć obaj nie są w stanie nawet zbliżyć się do poziomu Argentyńczyka, to ich współpraca z Ronaldo jest na wystarczającym poziomie, aby Portugalczyk nadrabiał ewentualne straty w ofensywie. Również sprzedaż Xabiego Alonso miała negatywnie wpłynąć na drużynę prowadzoną przez włoskiego szkoleniowca. W okazyjnej cenie sprowadzili Toniego Kroosa, który szybko wpasował się w system gry Los Blancos i jego współpraca z Modriciem wygląda coraz lepiej.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu dużo mówiło się o formie Cristiano Ronaldo. Niektórzy nawet rokowali, że jak dalej będzie grał na pełnym obciążeniu, to wkrótce jego organizm nie wytrzyma i może nawet być zmuszony zakończyć karierę. Wszystko to okazało się bzdurą, a Portugalczyk na przekór wszystkim daje z siebie nie 120% jak poprzednio ale ponad 150%. Po sprzedaniu Di Marii, to właśnie Ronaldo przejął na siebie rolę silnika drużyny, ale nie zdymisjonował się z roli serca oraz mózgu, który dzieli wraz z Modriciem.

Ronaldo nie patyczkuje się z przeciwnikami i w ośmiu dotychczasowych kolejkach hiszpańskiej ekstraklasy zaliczył trzy hat-tricki w meczach z Deportivo, Elche (strzelił 4 bramki) i Atlethic Bilbao. Dla porównania Messi jeszcze w tym sezonie nie miał okazji pokonać jednego bramkarza trzy razy. Gdy Ronaldo idzie na życiowy rekord, Messi żeby się odciążyć od brzemienia ciągłej walki z Portugalczykiem, znalazł sobie nowa rolę – asystenta.

Coroczny pojedynek dwóch najlepszych strzelców La Liga został odłożony w czasie. Ronaldo w tej chwili ma 15 trafień, a drugi w klasyfikacji Neymar „tylko” 8. Ostatnie miejsce podium zajmuje Messi z 7 bramkami. Portugalczyk w tej chwili odpowiada w Realu za 50% wszystkich goli strzelonych w lidze, gdzie Messi wraz z Neymarem za ponad 60%. Nic więc dziwnego, że od dwóch dni w internecie krąży grafika porównująca statystyki Ronaldo i Liverpoolu z tego sezonu. Chyba nikogo nie zdziwi to, że Ronaldo wypada o niebo lepiej na tle jego środowego przeciwnika w Lidze Mistrzów.

Jest Ronaldo, ale po nim długo, długo nikt. Kolejnym najlepszym strzelcem jest Gareth Bale z 4 golami, ex aequo Benzema z Chicharito z 3 bramkami, a na szarym końcu wśród tuzów Los Blancos James z 2 trafieniami. Dlatego też bez wątpienia odcięcie od gry Portugalczyka powinno być kluczowym zadaniem defensywy Barcelony. Wydaje się to bardzo trudne i nie daje żadnej pewności, czy Benzema nie weźmie odpowiedzialności za grę, tym bardziej, że jest to zawodnik, który zawsze szuka bramek w El Clasico. Jednak defensywa Barcelony może pozytywnie zaskoczyć.

Nie jest to żadną pomyłką czy ciągnącym się już od wielu tygodni szczęściem graczy Lusia Enrique, że nie tracą bramek w lidze. Wielka w tym zasługa Claudio Bravo, a przede wszystkim duetu Mathieu i Mascherano. Barcelona każdy mecz gra na zero z tyłu i to udawało się aż do meczu z PSG w Lidze Mistrzów. Była to jednak bardzo cenna lekcja dla całej drużyny. Jeżeli zostały wyciągnięte wnioski z tego spotkania, linia obrony podczas meczu z Realem powinna być o wiele lepsza i co ważniejsze skuteczniejsza. Z PSG Lucas i Pastore szaleli na obu skrzydłach, ale paryski duet jest niczym w porównaniu z trio BBC. Alves i Alba będą musieli być uważniejsi i szybsi niż w pechowym meczu w Paryżu. Na szczęście Enrique ma jeden kłopot z głowy. Na prawej stronie za kontuzjowanego Bale’a może wystąpić James, z którym Alba powinien sobie dać radę.

Największą zagadką jest to, kto zagra jako defensywny pomocnik. Do tej pory na tę pozycję wystawiany był Sergio Busquets, jednak w ostatnim ligowym spotkaniu z Eibarem, to Mascherano znalazł się w linii pomocy. Argentyńczyk nie miał zbyt wiele okazji do wykazania się, a wszystko przez fatalną postawę Pique. Javier często grał z tyłu asekurując fatalnego tego dnia Hiszpana. Mathieu był strażnikiem lewej strony, ale nie mógł się rozdwoić i pilnować również prawej, tym bardziej, że Dani Alves znów zapomniał, że jednym z jego zadań jest również obrona. Ostatecznie wszystko skończyło się szczęśliwie dla Claudio Bravo i ponownie mógł cieszyć się z czystego konta, lecz nie było to zasługa ani jego ani obrony, a zwyczajnej nieskuteczności rywala w oddawaniu strzałów.

Faktem jest to, że już w sobotę zderzy się najskuteczniejszy atak z niepokonaną obroną. Nawet gdyby Barcelona wygrała z Realem, to drużyna Carlo Ancelottiego i tak zachowa status quo pod względem najlepszej ofensywy. Barcelona ma o wiele więcej do stracenia. Nie dość, że śrubowanie rekordu Claudio Bravo może zostać przerwane, to dodatkowo ośmieszony może zostać duet Mascherano – Mathieu, ale najgorsze w tym wszystkim będzie strata 3 pkt i zbliżenie się obu zespołów już tylko na odległość 1 pkt. Real nie ma nic do stracenia, tym bardziej grając na własnym terenie. Barcelona może być pewna jedynie zachowania lidera Primera Division. Bez wątpienia będzie to wielkie widowisko, również pod względem taktycznym.