Najmniej wymagający Real

iniesta vs betis

Starcie Betisu z Barceloną będzie niczym mityczny pojedynek Dawida z Goliatem. W niedzielny wieczór w Sewilli spotkają się pierwsza i ostatnia drużyna ligowej tabeli.

Drużyna z Andaluzji to typowy outsider ligi. Obecnie Real Betis w niczym nie przypomina zespołu, który na inaugurację tegorocznej kampanii o mały włos nie zdobył punktów na Santiago Bernabeu. Słabą postawę w tym sezonie wytłumaczyć można sprzedażą “mózgu” całej drużyny, czyli Benata Etxebarrii. W zeszłorocznych rozgrywkach to on ciągnął całą grę i był niekwestionowanym liderem nie tylko środka pola, ale i całej drużyny. Próbowano go zastąpić innym środkowym, Joanem Verdu, jednak Katalończyk – co zobaczyć można, patrząc na wyniki – nie radzi sobie najlepiej. Sprzedaż Etxebarii pokazuje również, jakie są priorytety Betisu. Dla nich przede wszystkim, jak dla większości drużyn, liczą się pieniądze, bo w kasie klubowej nie ma ich za wiele. Receptą ma być projekt “Heliópolis”, który nawiązuje do tradycyjnych metod szkolenia młodzieży i który wzoruje się na La Masii czy La Fabrice. Celem przedsięwzięcia jest to, aby pierwszą drużynę w 60% stanowili adepci akademii. Na zrealizowanie założeń włodarze Betisu dali sobie 10 lat. Pytanie tylko, czy wystarczy czasu, bo zadłużenie klubu jest naprawdę spore. Znaleźć możemy różne cyferki, lecz 60 milionów euro to minimalna kwota, jaką trzeba będzie oddać bankom/państwu/firmom. Widmo upadku nie jest aż takie nierealne, słyszeliśmy jeszcze niedawno o problemach finansowych Realu Oviedo czy Salamanki, czyli ekip, które w Primera Division gościły jeszcze kilkanaście lat temu.

W Barcelonie powoli wszystko wraca do normy. Ktoś może pomyśleć, kiedy tam było nienormalnie, ale mam tutaj na myśli styl gry. W Lidze Mistrzów Barca zdominowała AC Milan i nie dała Włochom nawet cienia szansy na wywiezienie choćby punktu z Camp Nou. Co więcej, Leo Messi w końcu przerwał swoją serię meczów bez zdobytej bramki. O Messiego zapytali również dziennikarze na konferencji prasowej. Gerardo Martino ze spokojem odpowiedział: –  Przed chwilą rozmawialiśmy o Albie. Kiedy zagra pierwszy mecz po kontuzji, też nie zagra najlepszego meczu. Leo miał dwa urazy, które go trochę wstrzymały i wciąż poszukuje doskonałości. Jest bardzo nieprzewidywalny. W zeszłym tygodniu, po meczu z Realem, pytali mnie, co się dzieje z Messim, a trzy dni później zagrał znakomity mecze. Jeśli o niego chodzi, wszystko się może wydarzyć. Wiemy, że z podopiecznymi Pepe Mela nie zagrają Gerard Pique i Sergio Busquets. Ich nieobecność wyjaśnił argentyński trener, mówiąc, że “Sergio zagrał 8 meczów z rzędu”, a Pique “od jakiegoś czasu ma problemy w okolicy łonowej i lepiej jest go trochę oszczędzić”. Na koniec konferencji zadano nietypowe pytanie. Gerardo Martino miał odpowiedzieć na pytanie “Czy Barca może funkcjonować bez trenera?”. Odpowiedź była jednoznaczna: – Tak, może.

Opinie redaktorów:

Adam Wielgosiński (BlogFCB.com): Betis po sprzedaniu swojej największej gwiazdy, Beñata Etxebarrii, nie radzi sobie najlepiej w lidze. Zastąpić go miała inna gwiazda środka pola, lecz nieco podstarzała, Joan Verdu, który zamiast wylądować w Atletico Madryt, wylądował w Andaluzji. Barca, po zdominowaniu Milanu w Lidze Mistrzów, nie powinna mieć najmniejszych problemów z wygraniem w Sewilli. Leo Messi w końcu się odblokował i liczę na jego gole. Stawiam na 3-0 dla Barcelony.

Maciej Kornas (DumaKatalonii.pl): Katalończycy zmierzą się z Realem Betis na Benito Villamarín. Co prawda Barcelona na tym terenie w ostatnich 10 latach tylko dwa razy wygrywała, myślę, że podopieczni ‘Taty’ Martino powinni sobie poradzić, nawet bez Busquetsa i Piqué. Tym bardziej, że drużyna Pepe Mela w obecnej kampanii znajduje się w strefie spadkowej i straciła już 20 goli. Przewiduję pewne zwycięstwo blaugrany z głodnym goli Lionelem Messim – 4:1.