Neymar – wyciągnąć wnioski z historii

Evaristo, Romario, Ronaldo, Sonny Anderson, Rivaldo, Ronaldinho Gaucho. Lista nazwisk, która działa na wyobraźnię. Każdy z tych graczy zapisał się w historii Barcelony golami. Łącznie ta szóstka zdobyła 371 bramek dla Blaugrany. Historia Brazylijczyków, którzy stanowili o sile katalońskiego ataku zaczęła się w 1957 roku i trwa po dzień dzisiejszy. Historia, która miała wiele wzlotów i upadków. Czy z Neymarem będzie podobnie?

Gdy 1 lipca 1957 roku z Flamengo do Barcelony trafił Evaristo de Macedo Filho, nikt chyba nie spodziewał się, że piłkarze Canarinhos staną się tak istotnym elementem Barcy. A szczególnie, że ponad 30 lat później, zrobi się na nich ogromny boom. W latach 90 niemal pewne było to, że jeśli jesteś napastnikiem z Brazylii i gras na światowym poziomie, to trafisz do stolicy Katalonii. Dekada atakujących z Kraju Kawy przypadła na lata 1993-2003. To właśnie wtedy klub zasilili Romario, Ronaldo, Anderson, Rivaldo i Ronaldinho. Jeśli dodamy do tego transfery pomocników: Giovanniego, Fabio Rochembacka i Geovanniego, zauważymy dokładnie, że władze Blaugrany miały wyraźny pomysł na budowę składów wokół ekipy, która we wspomnianych 10 latach zdobyła 3 medale Mistrzostw Świata – dwa złote i jeden srebrny.

Jednak romans Canarinhos z Dumą Katalonii był niczym… typowa brazylijska telenowela. Evaristo nie chciał zostać w Barcy po tym, jak władze klubu namawiały go na przyjęcie hiszpańskiego obywatelstwa i po 4 sezonach odszedł do… Realu Madryt. Romario wytrzymał tylko 2 lata. Powód? Johan Cruyff otwarcie krytykował styl życia Brazylijczyka i to, że napastnik ówczesnych mistrzów Świata źle się prowadzi wraz z kolegą z ataku – Hristo Stoiczkowem. Dodatkowo sam zawodnik miał otwarcie mówić, że chce wrócić do ojczyzny. Nikt nie miał zamiaru go zatrzymywać, a Cruyff w jednym wywiadów stwierdził bez ogródek „Chcę dla moich zawodników wszystkiego co najlepsze. Jeśli Romario nie jest u nas szczęśliwy i chce wrócić do domu, to nie interesuje mnie już on”. Klub pozbył się swojej gwiazdy bez żalu.

2e323

Tym bardziej, że na celowniku Barcy znalazł się Ronaldo. Cudowne dziecko futbolu miało na lata dowodzić atakiem Blaugrany. Luis Nazario de Lima zagrał jednak zaledwie 1 sezon na Camp Nou. Owszem, były to rozgrywki spektakularne dla niego, a klub zdobył z nim triplete: Superpuchar i Puchar Hiszpanii, a także Puchar Zdobywców Pucharów. Wydawało się, że obydwie strony są zachwycone. Jednak wtedy do akcji wkroczyli agenci piłkarza – Reinaldo Pitta i Alexandre Martins. Stwierdzili, że po tak świetnym sezonie (34 gole w 37 meczach La Liga) ich podopieczny zasługuje na podwyżkę. Rozmowy na ten temat rozpoczęli już w marcu. Ówczesny prezydent FCB, Josep Lluis Nunez, postanowił jednak poczekać do zakończenia rozgrywek i letniej przerwy. Był to błąd. Po Ronaldo zgłosił się Inter Mediolan. Włosi wyłożyli 27 mln dolarów za to, by reprezentant Canarinhos zerwał umowę z Barceloną. Brak zdecydowania i szybkiego działania prezesa klubu spowodowały, że najlepszy wówczas piłkarz na świecie odszedł do Serie A.

W 1997 roku na Camp Nou trafiło dwóch kolejnych Brazylijczyków. Sonny Anderson i Rivaldo mieli stanowić o sile ataku i kontynuować tradycje swych wielkich poprzedników. O ile temu drugiemu w pewien sposób się to udało, tak już Sonny zawiódł. 53 meczach zdobył 20 bramek. Został sprzedany po zaledwie dwóch sezonach do AS Monaco, a jego pobyt w Barcelonie uznano za niewypał. Dużo lepiej radził sobie Rivaldo. Jest jedynym graczem z Brazylii, który zdobył dla FCB ponad 100 bramek. Bilans tym bardziej imponujący, że z Katalonią pożegnał się po zaledwie 5 latach. Rozstanie z Barcą było tym dziwniejsze, że piłkarz ten miał za sobą doskonały Mundial, gdzie razem z Ronaldo poprowadził Canarinhos do złota. A już kompletnym nieporozumieniem zdaniem wielu było to, że z Rivaldo po prostu rozwiązano umowę i pozwolono mu odejść za darmo. Ponoć na jego odejście naciskał powracający do zespołu Louis van Gaal. Holender, który obecnie niszczy Manchester United, nie chciał widzieć u siebie „Riviego”. Nawet pomimo tego, że sam zawodnik powtarzał, że może grać na dowolnej pozycji, byleby tylko grać dalej dla Barcelony. Pożegnano się z nim jednak bez żalu, a sam Brazylijczyk nigdy nie odzyskał już formy jaką prezentował w La Liga.

Rok po tym jak pożegnano Rivaldo, do zespołu zawitał ostatni przed Neymarem gwiazdor Canarinhos. Ronaldinho Gaucho. Piłkarski magik, fenomen, którego oklaskiwano nawet na Santiago Bernabeu. 198 spotkań i 91 bramek. Do tego 53 asysty. 2 mistrzostwa i Superpuchary Hiszpanii. Pomógł Barcelonie zdobyć pierwszy od 14 lat puchar Ligi Mistrzów. Jego historię zapewne pamiętacie. Jednak jego styl życia nie był zbyt ceniony. Całonocne imprezy, słabe przykładanie się do treningów, problemy z nadwagą. To jak żył Ronaldinho nie podobało się Pepowi Guardioli. Hiszpański szkoleniowiec obejmując Barcę, w pierwszej kolejności kazał pozbyć się R10. Szybko znalazł się na niego chętny. Wyścig po jednego z najwybitniejszych piłkarzy XXI wieku wygrał AC Milan. Jednak w Barcelonie nie płakano za nim. Gaucho nigdy nie pokazał już wielkiej formy i od momentu opuszczenia Katalonii zmieniał klub pięciokrotnie.

Jak więc widać historia Brazylijczyków w FCB to typowa sinusoida. Zaczynało się pięknie, dany zawodnik dawał drużynie wiele dobrego, a potem rozstawano się z nim w mało przyjazny sposób. Wyjątkiem jest tu Sonny Anderson, który po prostu się nie sprawdził. Czy z Neymarem także może tak być? Czy może po wielu latach działacze Blaugrany wyciągnęli wnioski z błędów poprzedników? Ney Jr jest w genialnej formie. Okres aklimatyzacji ma już za sobą i znakomicie prezentuje się we wszystkich rozgrywkach. Mimo to ciągle mówi się o tym, że może z Barcelony odejść. Kuszą go ogromnymi pieniędzmi wszyscy, na czele z Realem Madryt. Sam zawodnik dolewa oliwy do ognia, nie zaprzeczając, ani nie potwierdzając, że odejdzie z obecnego klubu. Czy jego przygoda z Dumą Katalonii skończy się tak jak poprzedników? Wiadomo, że za ewentualny transfer zespół zarobiłby krocie, ale czy o to w tym chodzi?

Neymar na ten moment ma na koncie 77 bramek i 49 asyst w 124 występach. Obecny sezon jest dla niego znakomite. 18 goli i 15 decydujących podań w La Liga. We wszystkich rozgrywkach ma już 23 trafienia i 22 ast. Fantastycznie wpasował się w strategię Luisa Enrique, a jego współpraca z Messim i Suarezem wygląda wzorowo. Trudno na ten moment wyobrazić sobie, że mogłoby go w Barcelonie zabraknąć. I choć na razie niewiele wskazuje na to, że mógłby on odejść, to pamiętając historię jego krajan w Dumie Katalonii, lepiej mieć na uwadze, że pewnego dnia znów przeczytamy, że brazylijski piłkarz odchodzi z FCB skłócony.