“Nie budowałbym żadnej teorii spisku” – wywiad z prokuratorem Krzysztofem Grzeszczakiem

W środowisku hiszpańskiego futbolu od pewnego czasu atmosfera jest bardzo gorąca i nie chodzi tu niestety o emocje czysto sportowe. Niestety związane są z sędziowaniem w Primera Division, które według wielu uznawane jest za karygodne i niesprawiedliwe. Postanowiliśmy zatem porozmawiać z ekspertem od tematyki korupcji w piłce nożnej – prokuratorem Krzysztofem Grzeszczakiem, który (wraz z prokuratorem Robertem Tomankiewiczem) w bardzo dużym stopniu przyczynił się do rozbicia mafii korupcyjnej w polskim futbolu. 

Jako że jest Pan bardzo dobrze zaznajomiony z tematyką korupcji w piłce nożnej…

…Przepraszam, że tak przerwę – z tym nawet lepiej niż z futbolem!

Właśnie dlatego chciałbym skupić się na tym aspekcie. Jest Pan prywatnie fanem piłki nożnej i zakładam też, że śledzi Pan rywalizację między FC Barceloną, a Realem Madryt w lidze hiszpańskiej. Od dłuższego czasu mówi się, że sędziowanie w Primera Division stoi na bardzo niskim poziomie, nie uważa Pan?

Trudno wniknąć mi w takie szczegóły, gdyż musiałbym systematycznie oglądać mecze, żeby móc sobie wyrobić zdanie. Ja powiem tak: rywalizacja Barcelony z Realem budzi wielkie emocje i po każdym meczu tych drużyn (ze sobą przede wszystkim, ale też z innymi zespołami), pojawia się szereg komentarzy dotyczących sędziowania. Myślę, że sędziowie jak wszędzie popełniają błędy i istotną kwestią jest ich przyczyna. W naszej lidze przez lata były to przyczyny wynikające nie tylko z braku umiejętności, ale też interesów i zdarzeń korupcyjnych. Nie sądzę, aby takie kwestie wchodziły w rachubę w lidze hiszpańskiej i mam nadzieję, że tak nie jest. Myślę, że jest to kwestia presji pewnego poziomu oraz przede wszystkim namiętności wśród kibiców i działaczy, którzy w każdej sytuacji komentują i wskazują błędy, dotyczące drużyny przeciwnej, a nie swoich. Najczęściej komentowany jest błąd, który dotyczył drużyny rywali, a nie zauważa się błędów na korzyść drużyny własnej. Także potraktowałbym to jako element pewnej kampanii i pewnych emocji związanych z rywalizacją tych wielkich drużyn.

To prawda, że w wielu przypadkach winę się zwala na sędziego i tak jest od kilku lat, tylko że akurat w tym sezonie sytuacja zdaje się być dużo bardziej ewidentna, klarowna i mało obiektywna.

Podchodziłbym do tego bez nadmiernych emocji. Uważam że generalnie pan trener Mourinho uwielbia i ma łatwość komentowania przeróżnych zachowań innych osób, w tym sędziów, ale też często nie chce komentować swoich metod, działań i zachowań, które często też mogą razić innych i są niedopuszczalne. Widzieliśmy przecież sytuacje, kiedy zachował się w sposób niedopuszczalny, wkładając jeden ze swoich palców w oko drugiego trenera Barcelony. Na ten temat nie chciał specjalnie mówić, ale ma szczególną łatwość wymawiania komentarzy, jeżeli chodzi o pracę sędziów. Podchodziłbym do tego ze spokojem i myślę, że finalnie wygra piłka i wygra lepszy.

Rozumiem. A zna Pan może przypadki takich piłkarzy jak Pepe czy Sergio Ramos, którzy według ekspertów (staram się powoływać na obiektywne źródła), czy też byłych arbitrów ligi hiszpańskiej lub też innych lig, powinni zostać mniej więcej ukarani w tym sezonie sześcioma lub siedmioma czerwonymi kartkami, a w rezultacie nie dostali żadnej. Grają wyjątkowo brutalnie, jednak arbitrzy są wobec nich równie wyjątkowo pobłażliwi.

Nie chciałbym się odnosić do konkretnej sytuacji meczowej, bo podejrzewam, że usiadłoby dziesięciu specjalistów i każdy by miał inne zdanie na ten temat i miał swoje argumenty. Mówiąc ogólnie Sergio Ramos, a w szczególności Pepe, w ostatnich meczach zachowywali się absolutnie niedopuszczalnie i nie miało to nic wspólnego z zasadmi fair play. Wtedy to właśnie nie wytrzymywali napięcia psychicznego. Stąd pojawiły się takie, a nie inne zachowania. Wychodzę z założenia, że Pepe jest osobą, która zdecydowanie powinna zostać nie tylko ukarana czerwoną kartką za poszczególne zachowania, ale za całokształt swoich postaw. Takie kary powinny być jak najsurowsze.

Uważam, że fascynująca jest inna kwestia. W takich meczach między Barceloną, a Realem grają przecież zawodnicy, którzy znają się świetnie i są często przyjaciółmi w reprezentacji, a okazuje się, że pojawiają się takie napięcia, takie emocje, że są gotowi o tym zapomnieć i dochodzi niemal do rękoczynów. To pokazuje jaka jest żądza zwycięstwa i chęć udowodnienia, że jest się lepszym i sięgnięcia po mistrzostwo.

Czyli odnosząc się do Pana wypowiedzi – nie warto doszukiwać się nieczystych zachowań ze strony arbitrów, którzy starają się być pobłażliwi wobec takich graczy jak Ramos czy Pepe?

Oczywiście warto oceniać, komentować, zwracać uwagę i mieć swoje zdanie, ale ja po doświadczeniach naszego postępowania jestem ostrożniejszy co do oceniania pewnych oskarżeń, które miałyby wskazywać na to, że istnieje jakiś spisek czy porozumienie. Też kładę rozstrzygnięcia sędziów na karb sytuacji i pewnych emocji, ale nie chciałbym się wpisywać takie spojrzenie, że wynika to z jakiegoś układu i interesów powiązanych z taką, a nie inną sympatią. Ja to kładę na karb wyjątkowego spotkania, emocji i błędów. Piłkarzom zdarza się nie trafić z kilku metrów do pustej bramki, a bramkarze światowej klasy mogą się potknąć i puścić gola, którego pewnie nie puszczają przez lata. Tak samo może się pojawić sytuacja z sędzią, który popełni błąd i niewłaściwie oceni daną i konkretną sytuację, a nie chciałbym dzielić, mnożyć czy ustalać czy więcej błędów było po tej, czy po drugiej stronie. One się zdarzają i trzeba o nich mówić, ale nie budowałbym żadnej teorii spisku.

Ostatnie pytanie, które jest zdecydowanie przyjemniejsze – czy według Pana Barcelona zdoła gładko wyeliminować Bayer Leverkusen dzisiejszego wieczoru?

Myślę, że z tym nie będzie miała kłopotu, ale sądzę, że będzie miała wielkie trudności, żeby obronić tytuł mistrza Hiszpanii, gdyż sukces tutaj odniesie prawdopodobnie Real Madryt. Jeżeli Real zdobyłby również trofeum Ligi Mistrzów, to Jose Mourinho mógłby powiedzieć, że jest zwycięzcą tego sezonu.

A Barcelona gra najpiękniejszą piłkę i jest chyba najgenialniejszym zespołem w historii. Jest to drużyna kompletna grająca poezję, jednakże wyniki w lidze mogą pokazać, że czasami trzeba wygrywać z tymi mniejszymi zespołami w miarę regularnie, aby osiągnąć sukces. Na tym polega specyfika ligi. Uważam, że Barcelona jest lepszym zespołem od Realu Madryt, jednak paradoksalnie może ulec i nie zostać mistrzem Hiszpanii. Tak wygląda piłka.

Dziękuję serdecznie.

Z prokuratorem Krzysztofem Grzeszczakiem rozmawiał Przemysław Kasiura.

źródło zdjęcia: mmlublin.pl